Jako że wyjechałem na te 4 dni wolnego do babci, wziąłem coś, żeby się nie nudzić... a że P-40 teraz jest w stanie "rób tylko w domu", wziąłem Tigera. Oto co udało mi się 'wyrzeźbić': (fotki z 'nie tą' datą, bo robione były po jakichś większych osiągnięciach :P )
zasobnik... tutaj producent nie uwzględnił tego, iż niektórzy mogą zajrzeć mu pod spód (a fuj! ) i pozostawił jedną wielką dziurę... na szczęście mamy szpachlę ;)
Stan obecny jest taki: wieża w całości sklejona (prócz dodatkowych gąsek rzecz jasna), skleiłem także wannę i górną płytę. Oczywiście jak to ja, musiałem coś popaprać :P Malując bandaże kół, tak umiejętnie poruszyłem ręką, że... pół czarnej farby wylało się na stanowisko pracy, w tym ( a gdzieżby nie :P) na koła Na razie z tym właśnie fantem walczę.
pzdr.