MrDyzio
Użytkownicy-
Liczba zawartości
976 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez MrDyzio
-
Spory problem już był z imieniem Brzmiało to mniej więcej tak: Marssssuiin. Co do nazwiska (przywykłem że tubylcy mają problem) tym razem była prawdziwa masakra - szło jakoś tak: Ssllyuuuskhahh...rrrr...zzz Dobrze, że najpierw wołali jaki model, a tylko jeden Abrams był w 1/72 więc wiedziałem, że to mój Piotrze - pozdrawiam
-
A dziękuję bardzo Nie przeczę, że mi się miło zrobiło jak mnie wywołano
-
Mów co chcesz Pisałem wcześniej, że psiknięte było po podstawce delikatnie 2 kolorami. Na figurkach może i mogła być cieńsza warstwa. I tak mało skromnie uważam, że jak na drugi model po 10 latach przerwy w modelarstwie nie jest źle. Grunt, że mnie się podoba Dzięki za gratulacje. Róże dostała moja małżonka ode mnie - w piątek miała imieniny. Pozdrawiam Malkontenta
-
Relacja wydobyta z odmętów forum. Projekt w międzyczasie się pokulał i nawet dojechał do końca, pomimo że szło jak po piachu. Braki czasowe spowodowały opóźnienia w relacjonowaniu... Figurki skończone, z lekkim cieniowaniem. Abrams skończony, lekko potraktowany washem i pastelami. Kalkomanie własnej produkcji. Nigdzie nie nie mogłem dorwać cyfr o takim kroju, więc musiałem je wydłubać ze zdjęcia i obrobić. Jak na pierwszy raz chyba nie wyszło tak źle. Szybkie podsumowanie - pierwszy model po 10 latach przerwy, więc można stwierdzić, że niejako stanowił poligon doświadczalny. Do tego sporo przeróbek i figurki. Chyba jak na początek nie wyszło tragicznie. Dodatkowo wskutek namowy małżonki i znajomych, stał się również moim debiutem w konkursie modelarskim. Poniżej fotki machnięte na szybko przez moją Panią (moje chroniczne braki czasowe). Postaram się we wtorek wieczorem nieco lepiej go opstrykać i wstawić galerię. pozdrawiam
-
Dzięki koledzy za słowa uznania Ok w takim szybkim skrócie na temat podstawki. W tym przypadku ramka na zdjęcia. Szybkę usunąłem, od spodu podkleiłem kawałek dykty (klejem CA). Do uformowania podstawy terenu użyłem szpachlówki do drewna - w moim przypadku produkt firmy Elmer's. Istotnym plusem jej jest fakt, iż jest wodorozcieńczalna. Dla potrzeb terenu rozrobiłem porcję szpachlówki z wodą, aby była bardziej plastyczna. Potem szpatułką zacząłem formować teren, którego zarys sobie wcześniej rozrysowałem. Zaraz po nałożeniu szpachlówki posypałem ją piaskiem. W tym przypadku użyłem 2 rodzajów piasku, stosowanego przez modelarzy kolejkowych. Zmieszałem dwa, różniące się odcieniami, aby teren nie wyglądał jednolicie. Na to użyłem w niektórych miejscach trawy w posypce - zielonej i brązowej. Na tym etapie bardzo pomaga mokra jeszcze szpachlówka, bo wszystkie posypki się samoczynnie przyklejają. Następny etap (szpachlówka jeszcze mokra) zasadziłem krzaczki (czyt. porosty) nakłuwając wykałaczką otwory w terenie i napuszczając do nich kleju do drzewa, typu Wikol - w moim przypadku znowu produkt firmy Elmer's. Jego niepodważalnym plusem jest, że po zaschnięciu jest przeźroczysty. Następny element to wysoka trawa - znowu pomocne akcesoria kolejkowców. Odciąłem pożądanej długości kępki i wkleiłem je na wspomniany już klej do drzewa. Potem odstawione do wyschnięcia. To ten etap widoczny na zdjęciach wcześniej. Po wyschnięciu psiknięte lakierem matowym - 2 luźne warstwy. Potem krótkie psiknięcia 2 odcienie piaskowych kolorów, głównie po krzaczkach. Potem odrobina startych pasteli przetarta tu i ówdzie, dodanie gdzieniegdzie posypki w miejscach, gdzie przezierała szpachlówka. Na koniec jeszcze raz lakier matowy. A tu potrzebne materiały: Tu się niestety muszę przyznać do drobnego zakrzywienia czasoprzestrzeni Dzisiejsza relacja tutaj, ze względu na permanentne braki czasowe (dlaczego doba ma tylko 24h?) następuje z 2-dniowym opóźnieniem. W świecie realnym zakończenie nastąpiło w sobotę o 8 rano, aby zdążyć na mój debiut w konkursie modelarskim Póki co wrzucam tutaj fotki pstryknięte wczoraj na szybko przez moją małżonkę. Pełną sesję zdjęciową jak również i galerię postaram się popełnić we wtorek jak wrócę z pracy. Jeśli tylko czas pozwoli to zamieszczę także foto-relację z tej imprezy modelarskiej. Sorki za tak długi post pozdrawiam Marcin
-
Miałem wcześniej mały zapas porostów w pudełeczku Flagi dostali tylko na lewym ramieniu. Może coś im doskoczy na prawych łapkach A może zostanie tak jak jest... Ale pomysł się klaruje dopiero. Flagi specjalnie dałem większe aby było widać, że to nasi. Szczególnie biorąc pod uwagę ich niewielkie rozmiary. Dzięki za kibicowanie.
-
Koleś na motorku kosztował $15, a zestaw Space Marine Combat Squad (5 figurek) kosztował bodajże $21. Chłopaki z GROMu (ex Space Marines), są nieco wyrośnięci i mają 3 lub może nieco ponad 3 cm wzrostu. Zabawa naprawdę przednia z nimi. A tutaj macie zdjęcie projektowanego kombinezonu dla US Army na rok 2030 (i to nie jet moja fantazja ) Wreszcie czas na zaległy update. Akurat w weekend sporo się działo, więc nie było czasu na wrzucenie kolejnej porcji zdjęć. Sokół i powożący Rychu Sokół się wzbogacił o zawartość koszyczka wielkanocnego, a Rysio o flagę na ramieniu. Plus dodatkowo wash: Edek snajper dostał w prezencie urodzinowym od kolegów dwójnóg i lepiej wyglądającą lunetę no i oczywiście washa: Machający Staszek nie chciał być gorszy i też się załapał na washa: W międzyczasie zaczęła powstawać podstawka: Już prawie końcówka. Drobne poprawki i będziemy finiszować. pozdrawiam oglądającyh i wspierających
-
Uff, kolejna zarwana nocka, ale fotki będą dopiero jak wstanę. Podstawka się suszy. GROMowa ferajna zresztą też się suszy. Chłopaki dostali eksperymentalnego washa. Co nieco ściemniło i przytłumiło to kolory, co pasuje w zasadzie do założenia. Choć tak naprawdę się to okaże jak całkowicie wyschną.
-
krzychu-onisk tu masz stronę Games Workshop: http://www.games-workshop.com/gws/
-
Krzychu - polska myśl techniczna wreszcie ruszyła do przodu i zdążyliśmy z takim sprzętem na 2050 Skala to bardziej 1/72 na sterydach Pozostałe figurki z tej serii są mniejsze, bo jak mnie uświadamiali w Games Workshop (sklep z tymi rzeczami) space marines to człowieczek w takim sporym pancerzu Tu masz fotkę z monetą: Sorki, ale nie mam pojęcia gdzie to można kupić w Polsce... pozdrawiam
-
Tak - wyglądały lepiej zanim się nimi zająłem. Szwy na hełmach tyle ile się dało szlifowałem, bez uszkadzania drobnicy. Plastik jest bardzo paskudny w szlifowaniu, a nadlewek i śladów łączeń było całe mnóstwo. Zdjęcia robione w makro, przy dużym zbliżeniu, pokazują znacznie więcej niż normalnie widać. Tak na marginesie to już dawno zauważyłem, że powinieneś dostać tytuł forumowego malkontenta...
-
szkoda, że nie widziałeś oryginalnego bieżnika i oryginalnych śladów łączenia form.
-
I czas na kolejny nocny update Tak mnie wciągnął ten projekcik, że nie mam czasu się wyspać Sokół wzbogacił się o drobne detale (reflektor, taśmy amunicyjne, antena) i dostał więcej kolorów: Powożący Rychu dosiadł też w końcu swego rumaka: Snajper Edek po poprawkach: Machającemu Staszkowi też się dostało: Tyle na chwilę obecną. Tradycyjnie zmykam już spać. Pozdrawiam kibiców i oglądaczy. Uwagi mile widziane
-
Upierdliwy Stefan jest chwilowo oddelegowany do innych, tajnych zadań. Fajnie chłopaki, że Wam się imiona podobają. A jak figurki?
-
W efekcie ciężkich walk nocnych (do 3 nad ranem) GROMowładni dostali 4-kolorowy kamuflaż. Oczywiście zostaje malowanie detali, brudzenie i cieniowanie (odrobinę). Wyjdzie w praniu... Snajper Edek*: Machający Staszek*: Powożący Rychu*: Sokół na kolorowo: * wszelka zbieżność imion przypadkowa, spowodowana niedoborem kofeiny
-
Ładnie idzie. Powolutku do przodu
-
Z lekkim poślizgiem (Memorial Day i zakupy z moją panią) dzielni GROMowcy przeszli zmianę koloru bazowego. Nie byłem zadowolony z początkowego wyboru, więc nastąpiła zmiana: Koleżka z nieco poprawioną łapką: A w międzyczasie kolega-snajper nabrał kształtu: Miałem nadzieję, że zacznę skubać podstawkę dzisiaj, ale niestety posiadane ramki nie pasowały mi do koncepcji. Coś jutro trza będzie zakupić w tym celu. cdn...
-
Z tego co mnie kolesie od Warhammera pouczyli to Space Marines to jednostki elitarne. Jest ich niewielu, ale są bardzo skuteczni Więc na pewno nie jest to mięsko armatnie, wręcz przeciwnie. Poza tym realia pola walki zmieniają się z czasem. A tak na dokładkę - to projekt SF LordDisneyland dzięki za kibicowanie. Wczoraj w nocy dłoń została poprawiona (teraz powinno już być lepiej), motocyklista, Sokół i drugi koleś dostali kolorek bazowy. Zjem śniadanko i wezmę się za snajpera. Jak będą jakieś widoczne efekty to wrzucę fotki (pewnie za kilka godzin). Pozdrawiam kibicujących Marcin
-
Rafal.tbg ten suez mi się podoba, chodziło mi po głowie coś podobnego
-
Cosik podłubałem przy dzielnych GROMowcach, więc czas na mały update. Motocyklista dorobił się głowy, a Sokół W40 dostał kilka detali. Dorobiłem osłony na nogi, tylny błotnik i osłonę na nerki (mała półokrągła blacha na szczycie siedziska) Jeden z piechurów nabrał też bardziej konkretnego kształtu - dostał z przydziału łapki (jedną z przerobioną dłonią aby mógł pomachać motocykliście) i pukawkę. Teraz chłopaki dostali szybkiego psikacza primerem, a ja mogę iść spać. Mam nadzieję, że kolejnego wieczora uda się znowu coś dodać. Pozdrawiam kibicujących.
-
O wielkie dzięki Okrutny Inkwizytorze. Dołożę wszelkich starań aby figurki wyszły dobrze - w końcu to nasi (może trochę dopakowani) Ale bynajmniej nie ze strachu - Twoja rękawiczka (nawet ta z jednym palcem) tak daleko nie sięga Ale dzięki za spojrzenie łaskawym okiem. JACER, Skoti, artoor_k - dzięki chłopaki za słowa otuchy artoor_k - możesz mnie dopisać, tylko nie proś o składki pozdrawiam kibicujących Marcin
-
Muszę Cię rozczarować - motocykl to Sokół W(ojskowy) 40 Czy to będzie Afganistan - nie wiem. Póki co zastanawiam się nad barwami kamuflażu. Dziękuję i pozdrawiam
-
Zainspirowany niektórymi pracami na forum, jak również modelami widzianymi na jednym z konkursów, zaczął mi dreptać po głowie malutki projekcik SF. Całości złego dopełniła przypadkowa wizyta w Games Workshop. Zacząłem sobie dyskutować z jednym ze sprzedawców, w efekcie czego oprócz jednego washa wyczłapałem ze sklepu z czymś takim: W niezbadanych głębiach wyobraźni wymyśliłem sobie zrobić z tego kosmicznego wojaka - żołnierza jednostki "Grom" (w niedalekiej przyszłości). Pewnie mi się oberwie od Warhammerowców za to, ale modelarstwo powinno dawać radochę Dla tych co nie siedzą w temacie Warhammer fotka poglądowa jak na ogół wygląda pomalowany delikwent z tego zestawu: Ostatnio w wolne wieczorki zaczałem dłubać sobie to cuś. Motocykl został sklejony. Koła mają poprawiony bieżnik (na zdjęciach nie widać bo obklejone taśmą), z baku usunięte czaszki. Motorek poszpachlowany (paskudne połaczenie dwóch połówek), poszlifowany, primerek zarzucony. Oryginalne wydechy rozwiercone i wstawione nowe końcówki rur. Dorobiony bagażnik na bambetle. Potem pod lupę trafiła przednia osłona. Karabiny rozwiercone, dorobione skrzynki na amunicję, reflektor rozwiercony: Następnie na stole operacyjnym wylądował dzielny wojak. Pozbył sie czaszki z plecaka i z napierśnika, resztki godła na piersiach zaszpachlowane. Tułów sklejony z dolnymi odnóżami, psiknięty primerem: W międzyczasie zaczęła mi się wykluwać koncepcja mini scenki. Postanowiłem dodać do scenki 2 kolejnych wojaków aby nasz zmotoryzowany Janek nie czuł się samotny. Pojawił sie więc kolejny zestaw: który w oryginalnym (czyt. Warhammerowym) wydaniu powinien wyglądać mniej więcej tak: Po ciężkiej i długiej selekcji (w końcu to jednostka specjalna) wybór padł na 2 wojaków. W tej chwili sobie podsychają po podkładzie (na zdjęciu jeszcze przed podkładem). Oczywista rzecz, pozbyli się niepolskich elementów, jak czaszki i inne wstążeczki z nogawek. Docelowo jeden chyba zostanie snajperem. Czas pokaże. CDN
-
Jest śmieszniej - to nie dwie wersje (nie było dwóch) tylko jedna z nich jest niedolana Salva chętnie Cię powitam jako kibica. Wiem, że nie będzie to bułka z masłem, ale jest to ciekawa konstrukcja na tyle, że warto mieć ją na półce (i to nie w pudełku). pozdrawiam
-
Tematem zmagań z oporną materią jest dość rzadki samolocik - sowiecki myśliwiec o napędzie rakietowym BI (Bierezniak Isajew) Pierwszy prototyp zbudowano w 1941 roku. 15 maja 1942 roku pilot doświadczalny Bachcziwandżi wystartował i odbył lot z uruchomionym silnikiem rakietowym. Potem nastąpiła seria dalszych lotów próbnych. 27 marca 1943 roku doszło do katastrofy. Gdy samolot przekroczył prędkość 800 km/h, wpadł w korkociąg i rozbił się o ziemię. Po tej katastrofie próby przerwano, aż do stycznia 1945. Ostatecznie z uwagi na bardzo mały zasięg zrezygnowano z rozwijania tej maszyny. W sumie zbudowano jedynie 8 prototypów. Nosiły one nazwy BI- i kolejny numer. Tyle rysu historycznego. Czas na model. Mając ochotę na coś nietypowego, wygrzebałem z zapasów magazynowych ten zestaw: Zakupiony tak dawno, że nie pamiętam kiedy. Wypraski co nieco siermiężne, jak to short-run, ale stwierdziłem, że nie ma co narzekać tylko trzeba ulepić tego malucha. Zabrałem się wycinanie elementów, szlifowanie i szlifowanie. I mała niespodzianka... Czym się różnią te dwie połówki kadłuba? Ciąg dalszy chyba nastąpi...
