Witam
Mam na imię Michał i mam prawie 21 lat. Kiedyś już sklejałem modele plastikowe (jakieś 10-11 lat temu), ale sami wiecie jak to wyglądało. Nawet nie wiedziałem, że trzeba je malować i szpachlować. Potem wpadłem na genialny pomysł pomalowania ich farbami plakatowymi. Potem moja miłość do modeli tego typu szybko się skończyła na rzecz modeli kartonowych i RC, a i cała kolekcja wylądowała w koszu (nad czym ubolewam aż do dziś).
Od dłuższego czasu przeglądam to forum i jestem wprost zachwycony jakich rzeczy można dokonać z modeli plastikowych. Czytałem, oglądałem, śliniłem się do monitora, aż w końcu się stało..kilka tygodni temu zakupiłem swój pierwszy model , farby, klej i szpachle no i się zaczęło. Na pierwszy ogień poszedł Hughes 500D Tow Helicopter firmy Adademy w skali 1/48
Co prawda efekt nie jest powalający, ale ja jestem w miarę zadowolony ze swojej pracy. Jestem świadomy, że popełniłem masę błędów (upaćkane szyby od farby, kalkomania to w ogóle tragedia, różnej maści boble uformowane z farby, ślady kleju, brak pomalowanych linii na oszkleniu itp.)
Ogólnie myślałem, że żadną filozofia nie jest skleić i pomalować kawałek tworzywa, ale okazało się, że tak nie jest i respekt dla was panowie i panie za to co robicie, bo jesteście wielcy.
Sumując można powiedzieć, że ten rodzaj zabawy mi się spodobał i nawet wciągnął bo już planuje kupić następny model, tym razem jakiś samolocik mały, aby poćwiczyć czystość sklejania, szpachlowanie oraz malowanie, by nie powtarzać tych błędów co teraz zrobiłem.
No to by było tyle na wstęp mam nadzieję , że podczas czytania tej opowieści nikt się nie targnął z nudów na swoje życie. Czas na fotki