Proponuję żebyś kładł szpachlę w małych ilościach. Zawsze lepiej dołożyć niż dać jej za dużo i później szlifować co często kończy się np. zeszlifowaniem linii podziału blach i koniecznością ich odtworzenia - co wcale nie jest takie łatwe. Szpachlę osobiście nakładam wykałaczką, małymi ilościami, starając się upychać ją w ubytek tak aby później nie okazało się, że pod szpachlą masz puste miejsce i przy próbie szlifowania pęknie i opadnie w dół.
Szlifowanie szpachlówki mi najlepiej wychodzi przy użyciu papieru wodnego - gradację dobierzesz sobie sam - idź do sklepu i wybierz parę arkuszy które Twoim zdaniem będą najodpowiedniejsze. I szlifujesz od najmniejszej gradacji do największej czyli np. zaczynasz papierem 1800 poprzez 2000 a na 2500 kończysz. Szlifuj małymi kawałkami papieru ściernego, tym sposobem jeden arkusz starczy na bardzo długo - i oczywiście pamiętaj o wodzie
Pamiętaj również, że dopiero podkład pokaże efekt. Wielokrotnie po wyszlifowaniu wydawało mi się, że jest gładko a podkład odkrył parę baboli.
Szpachlowanie z początku może wydawać się pracochłonne i strasznie monotonne ale w efekcie konieczne przy większości modeli.
Powodzenia i cierpliwości.