Piter Cz.
Użytkownicy-
Liczba zawartości
13 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Piter Cz.
-
[PBG] USS Kearny DD-432 (1944) - Dragon 1/350
Piter Cz. odpowiedział Piter Cz. → na temat → [O]Warsztat
Witam po dłuuugiej przerwie! Niestety koniec roku związany był z totalną nawałą pracy, która skutecznie ograniczała modelowanie. Te niewielkie postępy, które widać na poniższych zdjęciach poczyniłem już dość dawno, jednak od kilku tygodni nie miałem nawet wolnej godzinki wieczorem by udokumentować je zdjęciami. No, ale dość żalów! Wszystko zapowiada, że nowy rok troszkę łaskawiej obdarzy mnie czasem, więc może szybciej posunę się z budową. No, ale nie zapeszajmy. Tymczasem wykończyłem rufę, nadając jej charakterystyczny "ostry" kształt w okolicach stępki. Kupę czasu zajęło mi profilowanie wsporników i prowadzeń wałów. Zastanawiałem się nad zrobieniem ich od podstaw, ale łatwiej chyba było odchudzić części fabryczne. Wał zostanie zastąpiony elementem toczonym, ale to w przyszłości. Przy okazji prac kadłubowych zacząłem już powoli walczyć z nadbudówkami. Na pierwszy ogień poszła ta ze śródokręcia. Postanowiłem dość mocno zaingerować w oryginalna konstrukcję modelu by umożliwić malowanie nadbudówki nie zamontowanej na pokładzie. Po pierwsze wygładziłem pokład w następującym miejscu wklejając części z ramek i szlifując pokład na płasko. Wszystko po to by umożliwić wsunięcie nadbudówki pod pokład. Rozciąłem pokład nadbudówki i dokleiłem jego przednią część stanowiącą gładkie przejście z pokładu dziobowej części kadłuba. W międzyczasie skleiłem ściany nadbudówki i dopasowywałem je do takiej konstrukcji. Chciałem osiągnąć następujący efekt - Kompletną nadbudówkę (wraz z resztą jej pokładu) wsuwamy pod wystający pokład. Wszystko po pomalowaniu - wtedy nic już nie przeszkadza. Może trochę za bardzo nakombinowałem, ale uważam, że efekt będzie OK - uniknę szpary w łączeniu pokładów. Na zdjęciach wsuwam nadbudówkę bez pokładu - oczywiście będzie on przyklejony. Próby połączeni na sucho ukazują, że wszystko ładnie do siebie pasuje. trochę nakombinowałem także w kwestii wyjścia wałów z kadłuba - dam sobie małego palca odciąć, że nie miało ono oprofilowania, więc je zlikwidowałem. Potrzebowałem dojścia od wnętrze kadłuba i wyfrezowałem sobie pokaźną "dziurę" w pokładzie. Być może była to zbędna robota, ale dziura się przydała głownie po to by wydobyć z wnętrza kadłuba złamane wiertło, które zamieniło kadłub w grzechotke. Skutecznie mnie ona denerwowała! Przy okazji mogłem pocienić kadłub od środka i zrobić ładne wyjście wału. Nie mam pojęcia, czy to tak wyglądało w oryginale, ale wszystko na to wskazuje. Skróciłem też trochę stępkę przeciwprzechyłową od strony rufy (na zdjęciach tego chyba nie widać) Dziurę w pokładzie skutecznie zakryje nadbudówka rufowa: Na koniec pierwsze przymiarki nadbudówek w trakcie pasowania, szpachlowania i gładzenia. Oczywiście do efektu końcowego jest bardzo, badzo daleko. Najpierw zajmuję się ogólnymi gabarytami pięter nadbudówki i ich pasowaniem. Na końcu zabiorę się za detale. Mam zasadę - tak dopasować nadbudówki do pokładów, by na sucho nie było żadnej szparki, by nie trzeba było nic dociskać i naginać. Po prostu kładę i ładnie pasuje - to zdecydowanie ułatwi montaż, wystarczy kropla kleju. Ech... Nie da się ukryć, że to już nie jest model prosto z pudełka... :-) -
Ja na Kearny'm mam to samo. Jak dojdę do etapu uzbrojenia, to będę kombinował. Tymczasem życzę powodzenia i podziwiam Twoją szybkość, która wcale nie wpływa źle na jakość!
-
Doszło do małego niedogadania, bo Marcin skleił nadbudówki z pokładem i sobie wszystko podopasowywał, bez żadnego problemu, za pomocą surfacera itp. Ja chcę malować kadłub i nadbudówki z pokładami zupełnie osobno, stąd się wzięły te karkołomne pomysły z dzieleniem pokładów i nadbudówek. Gdyby nie to, to szparke między pokładami (po wyrównaniu poziomów pokładów), po prostu można zaszpachlować i pomalować. W moim przypadku najpierw będzie malowanie, później klejenie i dlatego tu sprawa się komplikuje Niedługo pokażę jakieś zdjęcia u siebie z postępu prac, to zobaczycie o co mi chodzi
-
Jeśli mogę coś dodać od siebie, to ja w swoim modelu planuje uciachać nadbudówke śródokręcia, wraz z pokładem, w tym miejscu (sorki za wykorzystanie Twojego zdjęcia): Chcę tak zrobić głównie dlatego, żeby na łączeniu pokładów uniknąć szpary, ale z drugiej strony nadbudówka będzie juz zamontowana w modelu, więc utrudni to malowanie. Na razie to i tak tylko gdybanie, zobaczymy poźniej, co z tych planów wyjdzie. I z wielką chęcia, tak jak Marcin, poznałbym Twoj sposób
-
[PBG] USS McCalla DD-488 (1/350 Dragon)
Piter Cz. odpowiedział Marcin Rogoza → na temat → [O]Warsztat
Floating Drydock? -
Ze zdjęć (i nawet z dostępnych planów) wynika, że osłon nie było. Mam nadzieję, że ten projektant przedstawi mocne dowody
-
Ja na szczęśćie mogę spać spokojnie, bo w moim Kerany'm wszystko jest jasne. Mam kilka zdjęć na których widać o co chodzi z tym nieszczęsnym pomostem.
-
Wcale się nie przejmuj! Ja się nawet cieszę, że stoczniowcy strajkują, bo przynajmniej daleko w tyle nie jestem Dobra robota! I jak to Gulus napisał - decha jest "w dechę"!
-
[PBG] USS Livermore (DD-429), Dragon 1:350
Piter Cz. odpowiedział donalyah00 → na temat → [O]Warsztat
Także jestem pewny, że to tylko przejściowe braki w konstrukcji. Po uderzeniu torpedą w śródokręcie Kearny stracił nawet prawą stronę osłony pomostu dowodzenia (akurat tego na wycinku Marcina nie widać), czyli uderzenie było solidne... Pewnie pokład pomostu też nieźle ucierpiał i stąd jego chwilowy brak na tym zdjęciu ze stoczni. -
Hehe, jakby tak zebrać do "kupy" wszystkie nasze anlizy i opracowania, to niezły artykuł by można z tego stworzyć. A propos osłon - chyba rzeczywiście ich tam nie było, ech... Stępkę też wypadałoby trochę skrócić. No i w sumie wał powinien wchodzić do kadłuba pod większym kątem, po rezygnacji z osłon będzie mniej więcej OK. Już nie mogę się doczekać, jak wieczorkiem zasiądę do modelu!
-
Nie chcę wyjść na jakiegos malkontenta, ale zdaje się, że Dragon totalnie dał ciała z kadłubem. Zwróciła moją uwagę w modelu bliskość stępki przeciwprzechyłowej i osłony wyjścia wału z kadłuba, gdyż na zdjęciach te dwa elementy są wyraźnie oddalone. Dokonałem małej analizy w oparciu o dostępne planiki stoczniowe. Niestety ten drugi ukazujący wcześniejszą wersję niszczycieli mam w niezmiernie słabej jakości, nawet nie jestem pewny numeru, ale ukazuję on to, co ma ukazywać: Naprawdę nie bawi mnie wyszukiwanie kolejnych błedów tego modelu, zwłaszcza, że chciałbym go kiedys skończyć, a wychodzi na to, że lepiej byłoby kadłub od zera wystrugać! Co o tym sądzicie? Czy Dragon mógł ten model tak zepsuć? A może ja się mylę? Z jakich oni planów mógli korzystać? A może plany były OK, ale projektant modelu miał swoje wizje? Ech... ciężkie życie modelarza
-
[PBG] USS Kearny DD-432 (1944) - Dragon 1/350
Piter Cz. odpowiedział Piter Cz. → na temat → [O]Warsztat
Dzieki za ciepłe przyjęcie i miłe słowa. Co do kadłuba, to prace nad nim ciągle trwają. Jedrku, bulaje nie zostały jeszcze ruszone, zostawiłem je sobie na deser Dzięki za zwrócenie uwagi na zaokrąglenie dolnej krawedzi dziobu. Na jakims zdjęciu (i rysunkach) rzuciło mi się ono w oczy, ale jakoś nie zareagowałem Jeśli chodzi o "gruszkowaty" kształt dolnej części dziobu, to zobaczymy co wyjdzie po zaokrągleniu. Samo to powinno pogrubić krawędź tego zaokrąglenia, choć wydaje mi się analizując zdjęcia, a zwłaszcza niezwykłe zbliżenie wstawione przez Marcina, że to "zaokrąglenie" także powinno być zaostrzone. Stępka nie idzie do samego dziobu, bo przechodzi w dziobnicę, która jako odlew (prawdopodobnie) może mieć kształt jaki chce. Ja się mimo wszystko skłaniam ku temu ,że jest ostra. Na szybko zrobiłem rysunek. Co prawda to póżna jednostka, ale dam sobie małego palca uciąć, że kadłuby niczym się nie róźniły: Na zdjęciach dziobu centralnie "od przodu" nie widać zaostrzenia dziobnicy, bo wg zlewa się ono po prostu z tłem, czyli rozszerzającym się kadłubem. Tak samo co do schodków na rufie - stawiam 1000 do jednego, że takich tam nie było. Co do kadłuba, to mam jeszcze gorsze podejrzenia... Zdaje mi się, że jest on, zwłaszcza w części dziobowej, za wąski. No ale na razie to tylko wrażenie... Ja - jakoś więcej w życiu działałem w kartonie, ale nie jestem ortodoksem Doświadczenie z budowy modeli kartonowych bardzo się przydaje w plastiku - zwłaszcza jak trzeba dorobić coś przestrzennego z czegoś, co jest płaskie Gulus - nie... jak czas pozwoli, to zrobię tylko lufy do niego -
Witam! Postanowiłem dołączyć do Projektu grupowego Benson/Glaves. Trochę późno, ale dostałem pozwolenie, a wręcz nawet ponaglenie „z góry”, by relację założyć. Mając okazję oglądać model „na żywo” zauroczyłem się w nim od pierwszego wejrzenia. Niestety, jak to bywa z takimi zauroczeniami, pozory szybko znikają i wraca szara rzeczywistość…, czyli jednym słowem DRAGON. Kto miał do czynienia z modelami tego producenta (szczególnie tymi starszymi), ten wie o co chodzi. Wszystkie mankamenty modelu wyjdą w trakcie budowy. Zresztą w innych relacjach projektu grupowego niejedno już zostało pokazane. Tak na marginesie, to Wasze relacje były dla mnie wielką motywacją i będzie to dla mnie zaszczyt do Was dołączyć! Posiadając jako model wyjściowy USS Livermore DD-429, na początku postanowiłem pozostać przy tej jednostce. Inny miałby być tylko stan jednostki, a mianowicie rok 1944 po wyjściu Livermore’a ze stoczni w pięknym (wg mnie oczywiście) kamuflażu Measure 32 Design 3D. Wszystko się zmieniło, jak znalazłem zdjęcie innego Bensona – USS Kearny DD-432 w tym samym kamuflażu. Był tylko jeden powód zmiany – o wiele więcej zdjęć tej konkretnej jednostki, więc mniej znaków zapytania. Przez chwilę ogarnęły mnie wątpliwości, gdyż na stronie http://www.shipcamouflage.com/benson_class.htm jest napisane, że Kearny w 1944 roku nosił kamuflaż MS 31 / 3D, zdjęcia jednak wyraźnie pokazują coś innego, a mianowicie MS 32 / 3D: a tu schemat: Mamy więc drugi „geometryczny” kamuflaż, obok USS Niblack’a za którego wziął się Epheli. Namiasem mówiąc, zdaje się, że te okręty tylko bardzo nieznacznie się róźniły. Jednak szkoda, że Karney nie nosił wzoru MS 31, byłaby większa różnorodność! No ale dość teorii, czas zacząć budowę! Na początek kadłub, i tu od razu zaczynają się schody… Pierwsze co rzuca się w oczy jak się patrzy na zdjęcia kadłuba tych niszczycieli, to charakterystyczne obłe „przejście” burta-pokład w części dziobowej. Dragon wg mnie zrobił to zbyt mało wyraziście. Zdjęcia pokazują, że obłość ta była naprawdę wyraźna a reling mocowany był w znacznej odległości od krawędzi pokładu : Spiłowałem więc pokład do zera i zaokrągliłem krawędź: Podobnie zrobiłem z pokładem „piętro niżej”, oczywiście bez zaokrąglania. Postarałem się uchwycić na zdjęciach proces szpachlowania klejem cyjanoakrylowym. Może przyda się to początkującym: Zostanie mi tylko dodać „rancik” wzdłuż krawędzi pokładów w oryginale będący przyspawanym płaskownikiem. Miałem pewne obawy, czy uda mi się ten „rancik” zrobić, ale próby pokazały, że damy radę! A tu zdjęcia oryginału ukazujące „ranciki”: Na drugim zdjęciu w oczy rzuca się przede wszystkim banda gołych marynarzy, ale obok widać wyraźnie „rancik” na dolnym pokładzie (widać też charakterystyczne „wcięcia” umożliwiające spływ wody zalewającej pokład. Kolejną modyfikacja kadłuba, to operacja plastyczna dziobu (zaostrzenie w dolnej i zaokrąglenie w górnej części). Tu oryginał: A tu model (odciąłem sobie kluzę kotwiczną, i wykorzystam ją później): Rufa także wymagała operacji. Dragon wymyślił jakieś dziwne schody w okolicach steru: Na pierwszy rzut oka wydały mi się podejrzane. Żaden trzeźwy projektant kadłubów nie poorałby kadłuba takimi schodkami. Zdjęcia oryginału potwierdziły podejrzenia: i rufę trzeba było wygładzić: Na koniec chciałbym zaproponować coś wszystkim uczestnikom projektu grupowego. Pewnie wiecie, że z racji profesji mam możliwość wytoczenia sobie części o dowolnym kształcie i wymiarze. Dlatego, żeby szanse były równe każdy uczestnik otrzyma ode mnie dokładnie to samo, co sobie wytoczę. Będą to na pewno: - lufy wszystkich kalibrów (jeśli chodzi o Oerlikony szykuje coś specjalnego, ale nie wiem ile czasu mi to zajmie) - maszty i reje - wały - podstawy żurawików - to, co się urodzi w trakcie Ostrzegam, że niestety z braku nadmiaru wolnego czasu relacja nie będzie ekspresowa, ale powoli będę parł do przodu. Na pewno motywacją będą Wasze relacje z projektu!
