Jump to content

donalyah00

Members
  • Content Count

    653
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

donalyah00 last won the day on December 20 2019

donalyah00 had the most liked content!

Community Reputation

36 Excellent

Personal Information

  • Location
    WRO

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Fajne maleństwo! Podobają mi się zwłaszcza smaczki takie jak otwarte sloty oraz numery wewnątrz otwartych klap. Świetne są też fotki. Gratulacje! Pozdrawiam, Marek
  2. Świetna sprawa! Podoba mi się wymalowanie i zmęczenie kadłuba, kolorowe wstawki tratw na nadbudówkach, smaczki takie jak otwory wylotowe tuż nad stępkami przeciwprzechyłowymi oraz ogólne wrażenie czystości i delikatności montażu. Fotki też są niezgorsze. Pozdrawiam, Marek
  3. Nie, poszły do druku 10-go, powinny być w ciągu ok. 2-3 tygodni. Rhyl był drukowany wcześniej. Np. w Martoli - polecam zwłaszcza spasowane zestawy czterech średnic: parzysty i nieparzysty. Rurki da się łatwo ciąć np. nożykiem Olfy. Pozdrawiam, Marek
  4. Dzięki za doping! Również pamiętam ten model z dzieciństwa (rocznik 76) – w połączeniu z ówczesnym albumem Jana Piwowońskiego Współczesne Okręty Bojowe pełnym zdjęć zawierających maszty kratownicowe, anteny radarów o różnorakich kształtach oraz mniejsze lub większe rakiety na wyrzutniach wżarł mi się w zwoje dość dobrze. Gdy 2 lata temu w na wystawie modelarskiej Berlinie był na sprzedaż za pokaźną kwotę 2 EUR, zastanawiałem się jakieś 0,000137 sek. 😉 Ok, do rzeczy. Na dziobie ostatnio skończyłem, od dzioba zacznę. Wypełniłem wciągi, trochę przemodelowałem kształt czubka pokładu oraz podziurawiłem go trochę. Usunąłem oryginalne imitacje bulajów i nawierciłem je ponownie, tym razem zgodnie z ich rozkładem na Rhylu. Oryginał posiadał bulaje w dwóch rozmiarach - dlatego nawiercone otwory wypełniłem kawałkami mosiężnych rurek o średnicach wewnętrznych 0,5 i 0,3 mm. Po zapodkładowaniu kadłuba ciut je jeszcze rozwiercę, zaś po malowaniu delikatnie usunę farbę z krawędzi - pozwoli to na uzyskanie efektu mosiężnej oprawy szkła. Dodatkowo, mosiądz będąc materiałem twardszym niż polistyren pozwoli na utrzymanie okrągłego kształtu otworów w kolejnych stadiach obróbki ŁUTki. Przetestowałem to rozwiązanie swego czasu w Elsterze i zdało egzamin. Dodam, że spardek nie jest jeszcze obrobiony a komin tylko włożony do zdjęcia. No właśnie, komin. Jest to wydruk 3D pochodzący ze wspomnianego na początku zestawu Bogeys Bits. Dość twarde i kruche tworzywo ale dało się je oszlifować tak, że zniknęły schodki na obwodzie komina. Udało się też rozwiercić kanały dymowe dzięki temu powstał spłoszony ufok. W jego dość sporych oczętach pojawią się jeszcze trawione żaluzje. Na dobranoc rzut oka na całość plastiku... ... oraz na narysowane przeze mnie kalkomanie (które już są wydrukowane). CDN. Pozdrawiam, Marek
  5. Jest moc! Świetnie wyszły zwłaszcza pajęczyny przed mostkiem i głównym masztem. Pozdrawiam, Marek
  6. Dzień dobry wieczór! Całkiem niedawno skończyłem model ŁUTki i pora rozpocząć nowy. No przecież prawdziwego modelarza znać po tym jak zaczyna a nie jak kończy. Od razu ostrzegam wszystkich zainteresowanych, że trochę ten wątek będzie się ciągnął - prawie jak włoski makaron. 😉 Szydercza Gała z całych sił namawiał mnie na dołączenie do japońskiego projektu grupowego – prawie mu się udało, zwłaszcza jak zobaczyłem co wchodzi w skład tęczowych blaszek – ale skonstatowałem, że już mam podobny (w zakresie demolki) temat w stanie lekko rozbebeszonym. Coś o równie pogiętej lini pokładu jak nie przymierzając ciężkie krążowniki IJN – zimnowojenna fregata Royal Navy typu 12. Z kilkunastu jednostek wybrałem sobie HMS Rhyl w wersji ''przejściowej' z okolic wakacji na Malcie w 1967 r. Poniżej w wersji lekko zSeaVixenowanej: Czas spędzony nad modelem umili mi wyrób znanej i lubianej firmy Aganiok pochodzący z czasów słusznie minionych, czyli sowiecka wersja stareńkiego modelu Froga w skali 1:500 pod tytułem Protiwłodocznyj korabl. Poniżej urokliwy boxart: Skala jest dziwna dość, ale przyjemna linia kadłuba (notabene, dość dobrze odwzorowującego oryginał) modelu skusiła paru producentów do przygotowania blaszek (Atlantic Models)... ... oraz wydruku 3D (Bogeys Bits na Shapeways). Od siebie dodam kalkomanie, dodatkowe blaszki (pokłady i część nadbudówek) oraz trochę drobiazgów z modelarskiego szrotu. OK, sztućce w dłoń. Po uprzątnięciu bałaganu i opadnięciu kurzu wyszło takie coś (w sumie to pewnego rodzaju inbox, bo reszta części plastikowych została zutylizowana): Plastik jest dość miękki ale fajnie się obrabia. Aby zniwelować jedną z niewielu wad kadłuba zmniejszyłem nieco wielkość wnęk na kotwice. Pod wpływem cienkiego kleju Tamiyi powstały niewielkie wciągi ale CA powinien załatwić sprawę. CDN. Pozdrawiam, Marek
  7. Hmm... skoro już o tym wspomniałeś... 😉 Skończcie co macie zacząć i tym samym zostałem już wystarczająco zachęcony do ew. kolejnego projektu grupowego. 😛 Dzięki burzatg! Pozdrawiam, Marek
  8. Dzięki! Owszem, można było odnieść takie wrażenie - mój cykl produkcyjny "kończenia modeli" zakłada skoki do 10 lat wstecz życia rozbabranego modelu. Innymi słowy expect the unexpected. 😉 Jak zrobi ktoś plasticzany kadłub choć z zarysem kiosku to blaszki i resztę jak najbardziej ogarnę. 😉 Pocięte zapałki zabawione bejcą orzechową. Akurat podoba mi się ich toporność oraz szybkość wykonania - próbowałem zrobić kilbloki z pociętych i "udrewnionych" prętów PS o przekroju kwadratowym ale stosunek zużytego czasu do uzyskanego efektu nie był zachęcający. Celny strzał - to decha z odzysku jest, w pewnym momencie zacząłem się niepotrzebnie spieszyć z wykończeniem cygara i to widać miejscami... Pozdrawiam już świątecznie. Wesołych! Marek
  9. Dzięki panowie! Bardzo chciałbym zrobić typ XXIII w tej skali ale temat jest jakoś dziwnie niepopularny (istnieje tylko stara żywica YMW niegdyś dostępna za oceanem). Wspominałem o tym chłopakom z Mikro Mira ale nawet nie wzruszyli ramionami... Pozdrawiam, Marek
  10. I się i go - projektowanie zabiera mi ostatnio zdecydowanie za dużo czasu. Pozdrawiam, Marek
  11. Prawie równo rok po ostatniej galerii wklejam nową 😉 Tym razem jest to u-boot typu XVIIb znany też jako uboot Waltera czyli jedna z pierwszych prób napędzania podłodek bez użycia powietrza pobieranego z zewnątrz. Pan Walter wymyślił sobie, że jego silnik będzie spalał naftę wymieszaną z ok.70% roztworem wody utlenionej. Wszyscy zainteresowani, którzy zostali poddani działaniu tej cieczy z pewnością wychwalali wynalazcę po kres swych dni... Model został zbudowany w oparciu o zestaw MikroMira a przedstawia trzeci okręt tego typu - U-1407. W kwietniu 1945 został wcielony do służby i służył przede wszystkim do ćwiczeń - stąd żółty otok na kiosku. Sam zestaw jest dość dokładny jeżeli chodzi o kształty i wymiary ale nieco brakuje mu detali. Aby to zmienić przygotowałem niewielki zestaw trawiony oraz kalkomanie, których użyłem podczas budowy. Całość pomalowałem akrylami Lifecolora oraz zmęczyłem Tensocromami. Niektóre detale potraktowałem wynalazkami Gunze aromatycznej serii C. Lakier również był mocno aromatyczny. Na koniec jeszcze jeden obrazek aby pokazać rozmiary modelu: Pozdrawiam, Marek
  12. Gdyby przypadkiem przybyła do Cię Hiszpańska inkFizycja to mów, że użyłeś gilzy do zwijania papierosów... Nie wiem nawet czy nie jest cieńsza. Świetnie wychodzą Ci detale! Pozdrawiam, Marek
  13. Na tej fotce faktycznie się śFJeci się. No i git. Na fotce samego śródokręcia kilka postów wyżej jakiś taki trupio matowy mi się wydał. Pozdrawiam, Marek
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.