Rekordów nikt nie ustalał bo najważniejsze jest bezpieczeństwo załogi. Najwięcej czasu zajmuje zdjęcie płyty silnika bo jest kilkanaście śrub, potem rozłącza się kilka kabli na szybkozłączach od silnika (ppoż, hydraulika, przewody paliwowe itp), rozkręca śruby od kolektorów wydechowych, odkręca 4 śruby w wannie kadłuba, rozkręca przekładnie specjalną korbką pod tymi koreczkami na środku wieńca zębatego, podjeżdża bergiem, zaczepia zawiesie do żurawia i silnika i w górę. I stawiamy sobie silnik na koziołkach, podłączamy kable i odpalamy obok czołgu szukając problemu.