Witam.
To mój pierwszy post na tym forum i pierwsza relacja .
Wypada napisać coś o sobie.
Na imię mam Paweł, mam 17 lat i mieszkam w województwie Świętokrzyskim. Modelarstwem na poważnie zajmuje się 4 lata. Sklejam głównie modele kartonowe, ale ostatnio naszła mnie ochota na coś plastikowego. Modele plastikowe sklejałem daaawno temu, pamiętam ze skleiłem "Cobre" i IŁ-2. Tego samego producenta. Modele te nie były malowane a były sklejane jak byłem w podstawówce, efekta jaki uzyskałem.... można się domyślić.
Co do tej pory myślałem o modelarzach plastikowych ?
Nie ukrywam, że myślałem o was że kupujecie bardzo drogie modele, ładujecie w nie dużo pieniędzy, ale model wygląda elegancko. Wydaje mi się że po części to się sprawdza. Wydawało mi się że model plastikowy można skleić ładnie w 1 weekend. teraz wiem że tak się nie da.
Co w was podziwiam ?
Przede wszystkim odporność na zapachy chemiczne.
Założenia mojego modelarstwa plastikowego.
-Sklejać od czasu do czasu głównie jednostki pływające do wielkości niszczyciela włącznie
-Traktować to modelarstwo jako odskocznię od kartonu, który miłuję xD
-Trenować szlifowanie części, malowani ich i waloryzacje
-Wydać jak najmniej środków finansowych ( jeszcze nie zarabiam xD)
-Poświęcać wiele czasu na wykonanie jednego modelu.
No to chyba tyle wam chciałem powiedzieć, czas zobaczyć co i jak.
W mojej mieścince bez problemu można kupić model plastikowy. Wypatrzyłem sobie w jednym ze sklepów z zabawkami plastikowy model HMS "Hero" za 12 zł. Pomyślałem.... Kurde, w kartonie praktycznie sklejam statki w skali 1:400, a może by tak z plastikiem spróbować ?
Gdy otworzyłem pudełko zachciało mi się śmiać. Takie wielkie było a tu jedna ramka z częściami i małe połówki kadłuba, ale spoko, takie modele kocham. W pudełku był też klej który jest nie ziemski. Właśnie. Może ktoś się wie jaki to klej i czy go można kupić np. w tubce w sklepie budowlanym ?
Dlaczego ten model ?
Bo wydawała mi się łatwi ( i raczej taki będzie), tani ( w razie czego niewiele pieniędzy pójdzie w błoto choć i tak za wszelką cenę go ukończę), mały.
Gdy miną pierwszy zachwyt nad pudełkiem i jego zawartością chwyciłem za skalpel i z wyprasek wydobyłem części kadłuba. Ale zaraz ? Gdzie są iluminatory ?! Są ale ledwo widoczne, więc wpadłem na pomysł żeby je wybić za pomocą igły. Efekt:
I cała lewa burta:
Jeszcze od strony rufy będę wybijał iluminatory.
Prawą burtę trochę zjechałem, ponieważ chciałem zobaczyć jak będzie się malować, farbka, pędzelek i było okej, tylko potem chciałem to zmyć. Terpentyną już nie dało rady. Kolejny pomysł to.... Benzyna xD. I tu Mądry Pawełek rozpuścił sobie prawą burtę xD. Jakoś to spróbowałem naprawić, ciekawe jak to wyjdzie po malowaniu finalnym, xD
Fotka:
No nic, człowiek uczy się na własnych błędach.
A teraz trochę fotek kadłuba ( złożonego na sucho) i podstawki:
I w modelu plastikowym pojawiły się błędy:
I szpachla pójdzie w ruch na pewno na rufie, dziób spasuje tak żeby się obyło bez niej.
Założenia ogóle dla modelu HMS "Hero"
- Malowanie ( burty jednokolorowe, farba jasnoszara lub ciemnoszara. Pas wodny-czarny, część podwoda czerwona, pokład ciemnoszary lub ciemnobrązowy[zależy jaka farba pójdzie na burty], malowanie farbami akrylowymi lub emaliami "Aster")
-Wyszlifowanie wszystkich miejsc tam gdzie łączyły się elementy na gładko
-Małe zużycie szpachlówki
- Brak relingu ( nie stać mnie na niego), ale za to masz z olinowaniem
-wybite lub naznaczone iluminatory.
No to na dziś to tyle. Sklejam weekendowo, na przemian z kartonami więc relacja będzie trochę trwać. Nie ukrywam że liczę bardzo na waszą pomoc i doświadczenie.
Pozdrawiam.
Paweł.