JETO
Użytkownicy-
Liczba zawartości
178 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez JETO
- Poprzednia
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- Dalej
-
Strona 7 z 8
-
Hmmm... Wydaje mi się, że jak dostaną podkład + preshading + kolor i zapuszczanie to będą w sam raz. Jeśli będą za głębokie po ostatniej warstwie to napuszczę je SIDO.
-
Kolega troszkę źle zinterpretował zdjęcia. Te bąble i plamy na zdjęciu to nie nadtopiony przez nitro plastik tylko przejścia pomiędzy klejem i talkiem. Po naniesieniu podkładu z pędzla widać, że powierzchnia jest gładka i bez zniekształceń.
-
Oczywiście to było by bardzo rozsądne rozwiązanie tej kwestii. Jednak że ja uprawiam coś co sam nazywam modelarstwem partyzanckim Korzystając z drogich i markowych produktów modelarskich jest na pewno o wiele łatwiej osiągnąć dobre wyniki ale ja lubię wykorzystywać Macgyverowskie sposoby. Zawsze główkuję jak można zastąpić różne materiały modelarskie tym co można znaleźć w domu. Rozwiązywanie takich problemów daje mi wiele satysfakcji Wracając do warsztatu dziś dalszy ciąg walki z obróbką spoin, głównie na łączeniach skrzydeł i kadłuba, które wczoraj zostały zaszpachlowane kombinowaną szpachlówką. Po całonocnym schnięciu mojej szpachli okazało się rano że bardzo ładnie się ją obrabia Wstępnie korzystałem z papieru o gramaturze 600 potem przeszedłem na 800 a na końcu wykończyłem papierem 1000. Wydaje mi się że wszystko jest OK ale wszystko wyjdzie dopiero podczas nałożenia podkładu. Przypuszczam że jeszcze wrócę do tych spoin. Następnie zająłem się wyglądem linii podziału które wytrasowałem wczoraj. Podczas dyskusji z Kolegami Mikele i Robertem Ostrowskim, opracowałem metodę wygładzenia wytrasowanych linii podziału blach. I znów Macgyverowski sposób Znalazłam w domu starą butelkę po 2l COCACOLI. Ścianki tych butelek są dokładnie takiej grubości co moje linie podziału. Metoda jest następująca. Najpierw trasujemy linie, potem kolistymi ruchami papieru ściernego wygładzamy powierzchnię linii, następnie czyścimy twardą szczoteczką do zębów linie z pyłu po szlifowaniu, na koniec wycinamy z owej butelki kwadrat mniej więcej 3x3cm. Owy kwadracik ma 4 ostre rogi którymi poprawiamy linie podziału. Rogi są na tyle twarde by wygładzić nierówności i wióry a jednocześnie na tyle miękkie by nie pogłębiać naszych linii. Gdy nasze różki się przytępią odcinamy z każdego boku kwadratu około 2mm materiału i nasze narzędzie jest znów gotowe do akcji Po godzince wygładzania osiągnąłem zadowalający mnie rezultat
-
Ja zamiast taśmy DYMO pociąłem butelkę po SIDOLUXIE na paski. Okazało się, że te butelki mają bardzo grube ścianki i są fantastycznie giętkie. Z jednej strony podkleiłem taśmą dwustronną i tak przygotowany pasek nakleiłem na model w miejscu trasowania linii. Dzięki taśmie dwustronnej pasek się nie ślizgał i można było ciągnąć pewne i proste linie.
-
Aichi D3-A1 Val vs. ja, runda trzecia. Dziś głównie prace polegały na obróbce wszystkich spoin modelu. Jak już pisałem wcześniej zamiast szpachli używam kleju który jest dość ciężki w obróbce. Po około 4 godzinach udało mi się wyszlifować wszystkie spoiny za wyjątkiem miejsca styku skrzydeł z kadłubem. Po wczorajszej korekcie skrzydeł okazało się że na powstałe szczeliny sam klej nie wystarczy. Dlatego zdecydowałem się przyrządzić troszkę szpachli wedle przepisu, który wczoraj przedyskutowaliśmy z Kolegami na forum. Wymieszałem klej z talkiem w proporcjach około 1 do 2. Na jedną część kleju dodałem 2 części talku powstałą mieszankę nieco rozrzedziłem NITRO. Były to dosłownie dwie krople. Tak przygotowaną mieszankę przetestowałem na ramce a potem położyłem na model. Rewelacji nie ma. Powstała mieszanka ma podobne właściwości do szpachli WAMODU. Nieco łatwiej się ją nakłada ponieważ gęstość można regulować poprzez dodanie więcej kleju. Czas całkowitego schnięcia około dwu godzin ale przypuszczam że będzie to zależało od rodzaju kleju jaki zastosujemy. Raczej odradzam stosowanie tej metody. Lepiej kupić sobie coś porządnego z REVELLA lub TAMIYI, ale w awaryjnych sytuacjach można sobie w taki sposób pomóc. Po oszlifowaniu wszystkich spoin i po szpachlowaniu łączeń skrzydeł zająłem się odzyskiwaniem linii podziału blach. Przyznam się szczerze, że rycie linii podziału to jedyna czynność, której naprawdę nie znoszę. Do rycia linii podziału używam wykonanego przez siebie przyrządu składającego się z cienkiej igły osadzonej w uchwycie skalpela w pozycji prostopadłej do owego uchwytu. Narzędzie spisuje się dość dobrze tylko linie nie wychodzą tak gładkie jak bym chciał. Jednak po położeniu podkładu wygląda to przeważnie nieźle.
-
Co do tej kombinowanej szpachli to może wystarczy wymieszać talk albo jakiś puder dla dzieci z klejem. Próbował ktoś tego?
-
Wróciłem do warsztatu by się dokładniej sprawie przyjrzeć i doznałem olśnienia. Na szczęście obyło się bez amputacji skrzydła. Skorzystałem z faktu, że klej jeszcze nie związał w 100% i udało mi się wygiąć prawy płat. Na szczęście tworzywo z jakiego jest wykonany model jest dość miękkie i plastyczne więc udało się wszystko ładnie powyginać bez pęknięć. W powstałą szparę pomiędzy skrzydłem i kadłubem włożyłem pasek tworzywa wycięty z kart kolekcjonerskich dodawanych do chrupków ( całe szczęście, że w domu jest dzieciak co coś takiego zbiera ) po czym wszystko zalałem klejem. Jutro jak wszystko stwardnieje zeszlifuję nadmiar materiału. Mam nadzieję, że nic nie będzie widać po tej operacji Jak widać po niżej udało się uratować sytuację i wada została skorygowana
-
Problemu by nie było gdyby dolna część skrzydła była z dwu elementów. Wtedy można by je ułożyć niezależnie. Ale w tym wypadku to cały jeden element. Może faktycznie obetnę lewą część skrzydła i spróbuję to jakoś dopasować. Pytanie tylko jak to pociąć tak by nie było tego potem widać.
-
Po złożeniu kadłuba, skrzydeł i stateczników poziomych ujawniła się kolejna niespodzianka od inżynierów z PLASTYKA. Jak widać na zdjęciu usterzenie ogonowe trzyma kont prosty ( nie licząc drobnego odchylenia spowodowane położeniem aparatu w stosunku do modelu ) Ale skrzydła to już inna sprawa. Mam teraz z tym problem bo nie wiem co z tym zrobić. Po przeanalizowaniu elementów skrzydeł oraz wyprasek doszedłem do wniosku że elementy skrzydeł są krzywo odlane. Poniżej oryginalne wypraski FUJIMI A teraz wypraski z PLASTYKA Jak widać wypraski z FUJIMI zostały pocięte i poskładane w dwie ramki i podczas tego procesu został zniekształcony cały płat modelu. Mógł bym odciąć ogon i przykleić go ponownie równolegle do skrzydeł by zmniejszyć wizualnie tę wadę ale nie wiem czy to coś da ponieważ zdeformowana jest jedynie lewa część skrzydła a ponadto model by nie trzymał osi wzdłużnej a i statecznik pionowy by nie był prostopadle do kadłuba maszyny. Szczerze powiedziawszy to nie mam na to pomysłu Problem jest również widoczny na tej focie. Jak widać krzywa jest cała linia natarcia skrzydła. Jeśli ma ktoś z Kolegów jakiś pomysł to chętnie wysłucham.
-
Aichi D3-A1 Val vs. ja, runda druga Dziś walczyłem z dopasowaniem górnego panelu kabiny do kadłuba. Jak widać na focie panel wymagał dość znacznej korekty. Po jakiś 15 min. traktowania elementu pilnikiem udało się go wpasować na miejsce Jak można zauważyć do szpachlowania używam gęstego kleju Humbrol. Robię tak ponieważ w mojej mieścince dostępna jest tylko szpachla Vamodu, która lubi czasem pękać. Dlatego właśnie używam kleju. Jest on trudniejszy w szlifowaniu ale jak porządnie wyschnie to daje się go ładnie formować i co najważniejsze nie pęka. I tu rodzi się pytanie. Czy zna ktoś z Kolegów domowy przepis na szpachlówkę o lepszych właściwościach niż ta z Vamodu? Po dopasowaniu panelu kabiny złożyłem wstępnie skrzydła z kadłubem, a potem zająłem się gondolą silnika. Gondola za Chiny nie chciała się spasować z kadłubem i konieczne okazało się wycięcie tylnych ścianek. Po tej operacji wszystko ładnie wskoczyło na miejsce. Idąc za ciosem maszyna otrzymała stateczniki poziome. Pozalewałem szczeliny klejem. Jak wszystko poschnie czeka mnie obróbka spoin i odzyskiwanie straconych linii podziału blach.
-
Nie narzekaj, akurat to jest jeden z lepiej sklejalnych zestawów Plastyka, zresztą chyba ostatni przez nich zaprojektowany. Sam zobacz, co Dewertus wyciągnął z tego zestawu, sklejając go ze swoim synem: http://www.pwm.org.pl/viewtopic.php?f=13&t=17883 To nie narzekanie tylko obiektywna ocena zestawu i jednocześnie przestroga dla, tych którzy popatrzą na wypraski i stwierdzą "Ładny tani i przyjemny model. Machnę go sobie w weekend." To bardzo ładnie pomalowany modelik ale niech Kolega nie porównuje weekendowej zabawy z synem do pracy konkursowej bo to dwie różne sprawy. Model się bardzo ładnie prezentuje ale nikt nawet nie spróbował coś zrobić z największymi bolączkami tego zestawu.
-
Można zapytać jakich narzędzi Kolega używa do rycia linii podziału blach?
-
Cacko Mam pytanko. Sam mam w szafie dwupłata do złożenia i zastanawiałem się z czego wykonać naciągi w tak małej skali. U Kolegi to wygląda rewelacyjnie. Z czego są wykonane linki naciągowe i jak je zakładać?
-
W instrukcji było żółto-zielony. Na fotach innego modelu był też taki odcień. Kolorowych zdjęć kokpitu D3-A1 nie znalazłem a w mojej monografii w cale ich nie ma Po nałożeniu pasteli na całość odcień się nieco zmienił na bardziej zielonkawy niż był pierwotnie
-
No i klamka zapadła Rozkopałem go, teraz go będzie trzeba złożyć Wypraski na pierwszy rzut oka wyglądały bardzo obiecująco i przez moment pomyślałem, że to będzie kolejna Italerka. Szybko się przekonałem, że "dobra sława" Plastyka jest w pełni zasłużona Po kilku godzinach dłubania szpachlowania i malowania mam gotową kabinę załogi i wstępnie złożony kadłub i skrzydła. Kalkomania dołączona do zestawu jest do kosza więc kalkę na tablicę przyrządów musiałem wykonać samemu. W regulaminie jest napisane, że można korzystać z innych kalek więc mam nadzieję, że ta wykonana przez zemnie nie zdyskwalifikuje mnie z kategorii STANDARD. Kalka na tablicy przyrządów jest wykonana ze zdjęcia tablicy D3-A1 które znalazłem w sieci. Szału nie ma ale i tak jest lepsza od tego co dał PLASTYK. Za radą kolegów galgan i Zdravko kupiłem taśmę maskującą TAMIYA i postanowiłem spróbować maskowania oszklenia i malowania go aerkiem a nie pędzlem jak to do tej pory robiłem. Okazało się, że Diabeł nie taki straszny jak go malują i to w cale nie takie trudne. Myślę, że jak na pierwszy raz wyszło całkiem znośnie
-
Witam Wszystkich. Dołączę do grona model Japońskiego bombowca nurkującego Aichi D3-A1 Val. Zestaw PLASTYKA, wypraski i instrukcja uderzająco przypomina zestaw FUJIMI. Model będzie wykonany prosto z pudła z drobną ingerencją w tablicę przyrządów, która będzie wykonana ze zdjęcia. Skala 1:72.
-
Szczerze powiedziawszy to nie wiem. Na symulatorze mi wyły cały czas ale przypuszczam, że pewnie dawało się je wyłączać bo pilot podczas dłuższej misji by chyba sfiksował
-
Zgadza się, są to syreny. Z tego co się orientuję miały one za zadanie siać popłoch w szeregach wroga i płoszyć konie. W późniejszym okresie wojny gdy konie zastąpiły maszyny zrezygnowano z montowania syren w samolotach. Mój dziadek opowiadał mi że dźwięk tych syren był naprawdę przerażający. Co do liczby montowanych syren to nie jestem pewny. W monografii którą przejrzałem były fotografie z dwoma wiatrakami, kupa też była z jednym. Myślę że można tą kwestię pozostawić sprawie gustu. Brudzenia wykonuję czarną lub brązową kredką pastelową. Ścieram ją na papierze ściernym i nakładam pędzlem. Co do wycinania taśmy nożem Olfy na owiewce to czy nie uszkodzisz przy tym samej owiewki?
-
To prawda. Naprawdę tak wygląda. Nie spiłowuję kół modeli, by pokazać ciężar maszyny, ponieważ czasem wieszam modele i wyglądało by to w tedy śmiesznie. Co do grubych ramek kabiny. Jakoś nie mogę się przekonać do maskowania owiewek taśmą i malowania ich aerkiem dlatego dalej maluje je ręcznie pędzelkiem o grubości 000000. No i dlatego to tak wygląda. W skali 1:48 nie rzucało się to tak w oczy ale w 1:72 to już inna bajka. Próbowałem maskowania fluidem maskującym ale rezultaty były raczej mizerne :( W sumie to nie wiem jak ten problem przeskoczyć
-
Witam Wszystkich. Chciałbym zaprezentować Junkersa Ju-87 w wersji B2, który służył w Rosji w 1941 roku. Model prosto z pudła z drobną ingerencją. Zestaw Revell-a + farby Humbrol. Model w skali 1:72 Zapraszam do oglądania i komentowania.
-
Dla mnie bomba . Zwłaszcza w tak małej skali. Ja bym mu tylko troszkę brzuch przybrudził bo wydaje mi się, że jest troszkę za czysty od spodu
-
Witam wszystkich. Pragnę zaprezentować moje najnowsze wypociny Oto P-51D Mustang z zestawu Italeri w skali 1:72. Model jest w barwach 332FG "Red Tails". Znawcy wiedzą, że 332 Grypa Myśliwska to zlepek tak zwanych "Czarnych dywizjonów" a zasłynęli Oni poświęceniem i nieustępliwością i jak wieść niesie Chłopaki nie utracili żadnego ze swoich eskortowanych bombowców. Maszyna przez zemnie wykonana nosi numer boczny 38. Proszę się jednak tym nie sugerować gdyż model został wykonany jako poglądowy by pokazać jak mniej więcej wyglądały maszyny należące do 332FG. Życzę miłego oglądania i zapraszam do komentowania.
-
Ogólnie to ładnie się prezentuje. Uważam, że kalki dobrze położone ( nie widać filmu ). Kują w oczy tylko kilka rzeczy. Po pierwsze, zrobiła ci się gdzie nie gdzie jakaś kaszka na modelu. Po drugie antena straszy bo jest nie dorobiona na łączeniu. Obetnij nadmiar ile się da a resztę ostrożnie nadtop rozgrzaną żarówką. Zobaczysz będzie wyglądało o wiele lepiej. Trzecią kwestią jest wspomniane przez Ciebie oszklenie. Następnym razem spróbuj wygładzić papierem 2500 a potem wypoleruj pastą do zębów. Na koniec jak jeszcze nie będziesz zadowolony to możesz zanurzyć owiewkę w Sidoluxie odsączyć nadmiar i zostawić do wyschnięcia jakąś dobę i wypolerować. Kosztuję to troszkę pracy ale zobaczysz, że model się odwdzięczy
-
Pokłady pobrałem z graficznej przeglądarki Google. Ale prawdopodobnie źródłem pochodzenia jest właśnie ta strona. Stronka jest cudna. Już teraz będę wiedział skąd wziąć pokład jak kiedyś będę składał F-14 Wielkie dzięki Crustian .
-
Witam. Z tymi obcierkami to faktycznie przesadziłem i za bardzo nie miałem pojęcia gdzie miały się znajdować bo robiłem je pierwszy raz na samolocie. Stwierdzenie WOJTASA jest bardzo trafne bo głównie zajmuję się współczesną pancerką a ten model to dopiero mój 4 samolot i pierwszy w tak małej skali. Co do błędów rzeczowych to za bardzo zawierzyłem instrukcji Italeri i stąd ten stopień oraz konfiguracja uzbrojenia. Modelu już zmieniać nie będę bo jako pancerniakowi podoba mi się jego urok, ale w szafie już leży drugi Corser tym razem z Academy i tego już wykonam wedle wskazówek bardziej doświadczonych kolegów z forum . Pokład lotniskowca wygrzebałem w internecie w dużej rozdzielczości i w skali 1:72. Wydrukowałem na kredowym papierze i nakleiłem na grubej tekturce. Na zdjęciach to znośnie wygląda. Oto te pokłady. Może się komuś przyda.
- Poprzednia
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- Dalej
-
Strona 7 z 8
