Skocz do zawartości

robert p

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    378
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez robert p

  1. Tak, ta blaszka miała już wytrawione otworki. Blaszkę zawijałem na specjalnych narzędziach zwanych wiertłami, a raczej na ich chwytach. Zaczynam od stosunkowo dużej średnicy, jakieś 10mm i nadaję blaszce wstępne zaokrąglenie na jakimś miękkim podkładzie, np. mata do cięcia. Z tym, że na macie kładę blaszkę i roluję ją mocno dociskając chwytem wiertła. Potem zmniejszam stopniowo zaokrąglenie na coraz mniejszych wiertłach. Aby krawędzie blaszki się należycie zeszły i wyszła rurka, w ostatniej operacji zastosowałem średnicę odrobinę mniejszą niż docelowa średnica rurki, a to z tej przyczyny, że każdy metal ma swoją granicę plastyczności i aby otrzymać konkretny wymiar należy go przegiąć. Do ostatniej operacji doginania dużo lepsza jest lekarska igła bez tego plastikowego chwytu, a to dlatego, że w przeciwieństwie do wiertła, jest na całej swojej długości walcem bez spiralnego ubytku. Chwyty wierteł o tak małej średnicy są po prostu za krótkie do tej długiej blaszki. Im bardziej mniejsza średnica profilowania blaszki, tym bardziej uwidaczniało się liniowe przeginanie blaszki w linii od otworu do otworu wzdłuż blaszki. Ilość przegięć taka sama co rzędów otworków wzdłuż blaszki. Zlikwidowałem ten efekt trzymając zrolowaną blaszkę na igle i na twardym podłożu (szyba) walcując ją chwytem dużego wiertła wzdłuż linii przegięć, czyli oś wzdłużna blaszki była prostopadła do osi wiertła. Nie wiem czy to dobrze wytłumaczyłem jak robiłem. Pozdrawiam
  2. Witam, Pobawiłem się trochę karabinkiem z wieżyczki. Myślałem, że będzie trudniejsze. Może go jeszcze trochę czymś pobrudzę i poobijam. Chociaż po przymiarkach do oszklenia nie jestem pewien czy wszystko będzie dobrze widoczne. Odciąłem lufę, wywierciłem głęboki otworek w korpusie pod lufę z igły lekarskiej o rozmiarze kalibru 7,65 i trochę większy i płytki na jej osłonę. Zrolowałem blaszkę od Edka i dorobiłem pierścień, by lufa było współosiowa do perforowanej osłony. Lufa i osłona sklejona na żywicę. Potem wszystkie elementy składowe osobno pomalowałem, polakierowałem i zrobiłem washa. Dopiero po tym wszystko posklejałem w całość Tamiya Extra Thin Cement. Na samym końcu wkleiłem lufę z osłoną na żywicę. Nie malowałem, bo blaszka jest czarnawa i wygląda jak oksyda. Przy rolowanie trochę się powycierała, ale daje to fajny efekt zużycia, którego nie do końca oddają zdjęcia. Tą blaszkę pod nogi skleiłem na CA. Ufff, Jakoś się udało. Tymczasem zabrałem się za silniczek. Jak będzie szło po mojej myśli, to może jutro coś pokażę. Póki co korzystam z daru losu i całkowicie wolnego weekendu. Ocenę pozostawiam Wam. Pozdrawiam Robert
  3. Witam, Chcę zapoczątkować swoją obecność i wystartować z Avengerem. Będzie to mój drugi w życiu model z tworzywa. Zamiana papieru na plastik wcale nie okazała się taka prosta. Przede wszystkim ze względu na moje nieumiejętności w malowaniu i posługiwaniu się aerografem. O całej reszcie po malowaniu już nie wspomnę. Ale wciągnęło mnie to do tego stopnia, że chyba jednak będę podążać tą drogą. W przeciwieństwie do pierwszego mojego modelu, wybór drugiego już nie był dyktowany kwestiami finansowymi, które wynikały bardziej z niepewności o słuszności wyboru zmiany niż kwestia posiadania portfela. Drugą zasadniczą kwestią był rozmiar w tej skali, ale nie tylko. Generalnie, to inspiracją do takiego wyboru były jedne z wielu na tym forum, te dwa poniższe warsztaty: viewtopic.php?t=17108&highlight=avenger viewtopic.php?f=86&t=28147 Szkoda, że Lucas HS się zatrzymał. Miałbym więcej wzorców. Zawartość pudełka pominę, bo jest już na forum obfotografowana w pierwszym linku powyżej. Do zawartości pudełka dokupiłem maski Montexu SM48041 i blaszki Eduarda FE267+49 267. Nie wiem jak mi to będzie wychodziło, więc decyzję o zakupie 48 482 zostawię na później. A to mój dorobek kilku intensywnych dni pracy: W kadłubie zlikwidowałem wszystkie ślady po wypychaczach. Położyłem podkład z Surface1200, zrobiłem przedcieniowanie i pomalowałem na kolor właściwy C303, trzy cieniutkie warstwy. Dziwny tek kolorek. Po każdej kolejnej warstwie stawał się coraz ciemniejszy. Miałem z tym trochę zabawy by wyszło jednolicie. Po raz pierwszy spróbowałem suchego pędzla i miałem z tym nawet fajną zabawę. Potem GX100 i Vandyke Brown. Na koniec 1:1 GX100 i C182, bo C181 jest za bardzo gloss, a sam C182 jest za bardzo mat. Nad sidoluxem nie mogę zapanować, więc zostawię go na razie do podłogi. Gaśnica malowana aero, bo ten czerwony C003 nie bardzo pod pędzel, jeśli chodzi o krycie. Zawór gaśnicy MC219 ale już spod pędzla, świetne krycie po pierwszym razie. Czarne skrzyneczki i kabelki (C002) malowane pędzlem. Dwie warstwy co godzinę. Jeden element wyszedł trochę pijany. Niestety zobaczyłem to dopiero na zdjęciu i nie bardzo daje się oderwać. Żywica za mocno trzyma, a nie chcę już demolować blaszki. CA muszę się nauczyć kleić. Jeszcze za szybki jest dla mnie. Albo ja za wolny. No cóż, typowe problemy początkującego z dobrym zapłonem. Na razie nie mam wiele do pokazania, ale do śniadania jeszcze trochę czasu, więc jeszcze podziałam. Strasznie mnie korci silniczek i karabinek w wieżyczce. Pozdrawiam Robert
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.