Jump to content

Hubert Kendziorek

Members
  • Content Count

    961
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Hubert Kendziorek last won the day on September 3

Hubert Kendziorek had the most liked content!

Community Reputation

23 Excellent

Personal Information

  • Location
    Kraków

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Księżniczki rządzą! A model pierwsza klasa, no i blachy łączone na zakładkę ładnie podkreślone, w takiej małej skali wszystko to wyszło bardzo, bardzo ładnie.
  2. Masz rację. Ja się Mikołaju zastanawiam, czy w ogóle ich nie zostawić.
  3. Na wyjazdy wakacyjne zabierałem podstawowy warsztat, podróżny kompresorek Arism Viz i kilka pudełek z modelami; w wolnych chwilach, gdy wszyscy już spali, ja sobie dłubałem. Tylko zdjęć nie bardzo było jak robić. Zaawansowanie prac w zasadzie pozbawia sensu zakładanie osobnych wątków warsztatowych ale pomyślałem, że te ulepki pokażę, może ktoś coś jeszcze podpowie, może się czegoś na moich błędach nauczy. Republic P-47D Razorback, Tamiya 1:48. Napoczęty w 2017. Trudno cokolwiek komentować. Tamiya. Wszystko pasuje na klik. Malowany MRP. Malowanie będzie pudełkowe, P-47D-5-RE "Spirit of Atlantic City", UN-M (42-8487). Hawker Hurricane Mk. I, Airfix 1:48, rozgrzebany jakiś rok temu. Dał mi w kość przy łączeniu kadłuba ze skrzydłami. Malowany MRP. Docelowo maszyna będzie z czasu walk nad Norwegią, 46 Sqn, RAF, PO-N. Messerschmitt Bf-109 E4/B, Airfix 1:48 + Pavla, Master, zaczęty w ubiegłym roku. Bardzo prosty modelik, wymieniłem mu tylko powierzchnie sterowe, chłodnice, kaemy - docelowo jeszcze koła, wydechy. Malowany MRP. Będzie to Bf 109 E-4/B; o kodzie bocznym 'S9+GT' z 9./ZG 1, Rosja, lato 1942 roku. Mniej więcej, oczywiście. Dassault Rafale M, Revell 1:72. Tu kilka słów wyjaśnienia... normalnie nie biorę się już za małą skalę w samolotach, coś tam ostatnio w pancerce zacząłem robić w 1:72 (powstanie cała linia rozwojowa StuG III), ale w samolotach w zasadzie nic, no dobra - poza polskimi tematami. Ten model dostałem w prezencie od taty, będzie ze trzy lata temu i wylądował w pudełku na stryszku. Przy okazji wakacyjnych porządków wpadł mi w ręce i po krótkim zastanowieniu co z nim zrobić, wylądował na warsztacie. Założenie jest takie, żeby niczego nie poprawiać, fikcyjne i wypukłe linie podziału zostawiam, detali nie dorabiam, niech się broni kalkomaniami - na razie oklejona góra. W sumie zajęło to wszystko może sześć godzin pracy. Malowany Gunze H, jakieś szare kolorki na oko dopasowałem. Hubert
  4. W ramach czyszczenia warsztatu... Śmigła, podstawa km w nosie (beznadziejne spasowanie), szkiełka stanowiska dolnego strzelca z Contacty Clear... może go skończę? Z pozdrowieniami Hubert
  5. Coś tam dłubię z Łosiami, ale zapał spadł prawie do zera. Kaemy wymagają jeszcze pracy. Dopasowanie podstawy/obrotnicy km w nosie tragiczne. Z pozdrowieniami Hubert
  6. Trzy lata minęły, jak z bicza trzasł Powoli trzeba go kończyć. Jeszcze trochę tyrania, klamoty... Z pozdrowieniami Hubert
  7. Zdaję się, że to była tylko atrapa wieży T-34. To jeszcze inna wersja, ale na poważnie - wieża T-34 raczej by się nie sprawdziła, masa jednak zbyt duża i zamontowana tak wysoko na dość wąskim pojeździe. Za to na zdjęciu z Francji widać 251 Ausf. D rzeczywiście z wieżą APX z czołgu R-35, zamontowaną przez Wolnych Francuzów - i to mogło zapewne działać, ale pytanie o sens i tak aktualne - w kontekście zabytkowej "pukawki" 37 mm pod koniec II Wojny, miejsca w środku tylko dla jednej osoby... ta zmiana raczej osłabiała pojazd, nie wzmacniała. To odkładając na bok, przyłączam się do komplementów, fajnie pomyślany i zmalowany. Z pozdrowieniami Hubert
  8. Popatrz tu. Z pozdrowieniami Hubert
  9. Mało światła, kiepski balans bieli, zbyt mała głębia ostrości. Można ratować się edycją zdjęcia, dwa kliknięcia (mam nadzieję, że nie masz mi za złe ) w FastStone - można użyć innej podobnej aplikacji - i jest lepiej, choć daleko od ideału: Sympatyczny model. Ja (amator, rzecz jasna) robię na forum i bloga zdjęcia komórką z plusem (Moto Z3 + dołączany modułowy aparat), trzy źródła światła, w tym dwie lampki biurkowe, żarówki wszystkie 4500 K. Strzelam zdjęcia z odległości około metra, używając zbliżenia optycznego, dodaję nieco więcej czasu naświetlania, ustawiam balans bieli na świetlówkę, akurat wtedy jest najlepiej - nie automat, choć czasem się może zdarzyć że zapomnę przestawić. Potem gotowe zdjęcia poprawiam i kadruję, jeżeli trzeba. Też idealnie nie jest, ale na moje oczekiwania w miarę OK. Przypuszczam, że te same zasady mogą się sprawdzić w przypadku każdego aparatu kompaktowego, albo telefonu średniej lub wyższej klasy. Namiot pewnie pomaga na cienie, mam nawet w szafie, ale nie chce mi się go rozkładać, wstyd przyznać. Próbuj! Robienie dobrych zdjęć wcale nie jest łatwiejsze od robienia modeli. Z pozdrowieniami Hubert
  10. Błędy? E, tam - wszyscy wiemy, na co cierpi Łagg z ICM. Model bardzo fajny, ale wymagający. Najgorszy moim zdaniem jest brak wzniosu skrzydeł, da się to poprawić i chyba to przede wszystkim warto było zrobić. Wyszedł jednak super pod względem malarskim, mnie przekonuje i w moje gusta trafia. Dobra robota. Z pozdrowieniami Hubert
  11. Ta galeria jest hołdem złożonym jednemu z dzielnych pilotów amerykańskich, którzy zdecydowali się walczyć z Japończykami w barwach lotnictwa chińskiego (a przy okazji całkiem nieźle zarobić na życie). Historia AVG jest wspaniale opisana w książkach i w Internecie, nie będę zatem jej przytaczał. Model przedstawia Curtiss Hawk 81-A-2 numer „77” (numer seryjny CAF P-8173), przypisany Liderowi Trzeciej Eskadry Robertowi T. Smithowi, Kunming, Chiny, koniec stycznia 1942 r. W tym czasie paszcza rekina miała czarną obwódkę, białe zęby i czerwony język, z obszarem wewnątrz pomalowanym na jasnoszary kolor podobny do koloru kamuflażu pod spodem - ja użyłem RLM76 Vallejo, naniesionego pędzlem na kalkomanie Trumpetera, oczywiście błędnie odwzorowujące oryginał. Napis pod kabiną pilota PILOT / RTSMITH. Chińska obsługa dodałą czerwono-niebiesko-biały wzór na kołpakach. Widzimy też pięć białych „klopsików”, figurę „Hell's Angel”. „77” został rozbity z powodu awarii silnika, tuż po tym gdy „Dick” Rossi wystartował nim z Magwe 23 lutego 1942 roku. Model Trumpetera pełen błędów, z któych większość pozostała, wzbogacony jedynie o żywiczny kokpit, rury wydechowe, prawidłowo kanciasty fotel (Trumpeter daje z zaokrąglonym oparciem) z pasami od eduarda, lufy toczone, podobnie jak rurkę pitota. Linki anten to produkt Uschi Van Der Rosten, 0,02 mm, izolatory z wyciągniętego nad ogniem patyczka kosmetycznego. Malowanie na dole Gunze H, na górze Mr Paint, z którymi zostanę na dłużej. Wykonanie - jak zwykle u mnie - pozostawia wiele do życzenia, ale miałem przy tym modelu dużo zabawy, a o to przecież w gruncie rzeczy chodzi. Wielkie podziękowania za pomoc merytoryczną należą się Greatgonzo. DZIĘKI! Zapraszam do oglądania. Z pozdrowieniami Hubert
  12. Uczta dla oczu, szkoda tylko że liczbą fotografii nas nie rozpieszczasz. Świetny model. Z pozdrowieniami Hubert
  13. Jeszcze raz dzięki za pozytywne komentarze. Mostku i niczego innego w tym stylu się pewnie nie doczeka... nie ma umiejętności i czasu, aby je nabyć. Co prawda, kupiłem sobie materiały wyjściowe na dyżurną podstawkę (bruk, murek, itp.), ale przy chronicznym braku czasu na hobby jest nisko na liście priorytetów. Za to, za namową kolegi z innego forum, zamieniłem "podpórki" daszku na "paski", bliższe oryginałowi. Chyba jedynym ich celem było zapobieganie podwinięciu się dachu na wietrze od przodu. Wykonane z papieru, pomalowanego na kolor dachu, klamerki - z pasów do P-51 D, ciut za szerokie, ale nie miałem niczego innego pod ręką. Z pozdrowieniami Hubert
  14. Cieszę się, że się podoba, dzięki za komentarze! Muszę przyznać, że to była czysta przyjemność. Model jest przyzwoicie zdetalowany (są tu nawet wentyle na kołach, żebrowanie dachu od spodu, świece w układzie zapłonowym silnika), spasowanie elementów wręcz doskonałe, wszystko wchodzi "na klik", nie użyłem nawet miligrama szpachli na łączeniach. Minusy to jamki skurczowe na niektórych elementach oraz ślady po wypychaczach, część z nich w widocznych miejscach. Części są dość delikatne, te drobniejsze - kruche, miejsca instalacji niektórych z nich (np. kolumny kierowniczej do ramy) trzeba się domyślać, żeby potem dokleić część kolumny w kabinie. Ale to rzeczy dość łatwe do ogarnięcia. Polecam zdecydowanie, fajna odskocznia od typowej pancerki. Z pozdrowieniami Hubert
  15. Supermarine Attacker (Type 392) – brytyjski pokładowy samolot myśliwski i myśliwsko-bombowy powstały bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej. Pierwszy odrzutowy samolot wprowadzony na uzbrojenie brytyjskiego lotnictwa morskiego Fleet Air Arm (FAA), używany przez nie w latach 1951–1957. Daleki kuzyn Spitfire... bardzo daleki, z wyglądu to na pewno. W istocie pokrewieństwo z linią Spitfire prowadzi przez Seafang/Spiteful (którego kadłub był rozwinięciem Spitfire), po którym Attacker odziedziczył skrzydła. Model Trumpetera, dodałem do niego żywiczne komory i podwozie od Airesa. Typowy Trumpeter, mieszanka ładnych detali i uproszczeń, spasowanie generalnie niezłe, ale okolice wlotów powietrza i zbiornik pod kadłubem łatwo się nie poddały. Pod koniec pracy wypadł mi z dłoni i spadł na biurko, wyginając antenę na nosie, zrobiłem z nią, co się dało. Bardzo delikatne kalkomanie, ładnie się wgryzły w podłoże, ale jak już się któraś podwinęła, nie sposób było poprawić, zaliczam efekty walki z nimi do wpadek. Model prezentuje samolot czysty, błyszczący, zadbany - tak Attacker wygląda na większości zdjęć. Z pozdrowieniami Hubert
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.