Witam wszystkich, to mój pierwszy post tutaj. Po wielu zawieruchach życiowych w tym roku wróciłem do modelarstwa po ok. 10 latach przerwy. Kopie tak samo jak wcześniej, tutaj nic się nie zmieniło. Fajne jest to, że w modelarstwie te dziesięć lat to szmat czasu i jest się czego uczyć, nowe techniki, sporo nowej chemii a o poradnikach czy to Miga na półkach czy to na YT nie wspomnę. Człowiek ma ponad 45 lat na karku a cieszy się jak małe dziecko bo tak po prawdzie to dużo w tym naszym światku nowego... Ok, tyle powitań a teraz do rzeczy. Nieświadomy wyzwania porwałem się na T-55 z MiniArtu... I ostatecznie jestem bardzo zadowolony z wyboru, czołg jest świetnie zdetalowany, wiem, że nie do końca zgodny z prawdą historyczną, natomiast ilość wyprasek i przypadkowe umieszczanie na nich elementów spowodowało, że proces klejenia był do pewnego stopnia katorgą. Za dużo wachlowania wypraskami, było to zdecydowanie męczące ale co do jakości to nie mam uwag. Uczę się cały czas, w tej chwili staram się opanować realistyczne nakładanie pigmentów co jeszcze średnio mi wychodzi i dlatego zdjęcia są wykadrowane na górne partie pojazdu. Co do figurek to jest podobnie: wychodzą mi bardzo przeciętnie ale osobiście uważam, że sam pojazd bez nich jest zdecydowanie mniej ciekawszy więc uparcie szkolę się w nich dalej. Z coraz grubszymi soczewkami w lupie nagłownej. Tyle tego pisania, model już publikowałem na Facebooku ale stwierdziłem, że forma forum jest dla takiego starucha równie ciekawym medium. Pamiętam, że 10-15 lat temu rządziła PWM a teraz po mału zdycha. Model w zasadzie prosto z pudła, spodobały mi się płyty betonowe w sklepie to stwierdziłem, że coś z nich ulepię. Efekt na zdjęciach. Jak zawsze po zakończonej pracy jestem z niej umiarkowanie zadowolony ale cóż.