Generalnie chciałem skleić coś radzieckiego, zimnowojennego. Wziąłem pod uwagę T-55 i T-72 firmy Tamiya, bo jak już pisałem – Tamiya robi raczej (o czym sam się raz przekonałem) modele bezproblemowe w sklejaniu. A że nie mam czasu na zbytnie dłubanie, dorabianie, skracanie, przerabianie i łatanie dziur, więc postanowiłem wybrać coś z oferty tej firmy. Może to co teraz napiszę wyda się naiwne ale – gdyby załóżmy T-55 (T-54 czy nawet Typ-59) od Trumpetera nie miał dziur w wannie, posiadał gąsienice plastikowe (odcinkowo-ogniwkowe) oraz „normalną” lufę i nawet gdyby kosztował te 150 zł a ja miał bym gwarancję, że wszystko w nim pasuje tak jak pasuje w modelach Tamiya (przynajmniej w większości) to bym wziął Trumpetera i się nie zastanawiał
P.S. O różnicach wymiarowych między planami modelarskimi a modelem Trumpetera czytałem już wcześniej, ale dziękuję za podesłany link ;)