Krojanty 01 IX 1939. Około godziny 17:10.
Witam.
Zdecydowałem się na figurki kawalerii z racji... obchodów 70 rocznicy wybuchu WW II.
Przedstawię 4 jeźdźców 18 Pułku Ułanów Pomorskich w czasie szarży pod miejscowością Krojanty na oddziały XIX Zmotoryzowanego Korpusu Armijnego Heinza Guderiana.
Figurki zostaną ustawione na prostokątnej podstawie z elementami zieleni. Będą stanowiły całość.
Zastanawiam się nad dodaniem jednej figurki niemieckiego żołnierza. Ale o tym pomyślę jak rozlokuję już kawalerzystów.
Figurki są żywiczne. Jak widać na załączonych fotkach.
Brak jest lanc, co prawda nie użyto ich w tym boju, lecz były lance z proporcami Pułku.
Szable wymienię na ramki fototrawek. Do tego zestawu postaram się dostosować także uprzęże i wodze dla koni także z ramek fototrawek.
Problem - lanca (nie ma w zestawie) oraz proporzec...
Foto surowych elementów:
1:
2:
3:
4: Elementy wycięte już i opiłowane:
Rys historyczny:
"Atak szarżą konno z szablami wykonywano jedynie w szczególnych sytuacjach. Faktycznie atak kawalerii pod Krojantami mógł wyglądać jak atak w ciemno. Należy jednak rozważyć sytuację oddziałów polskich w tym dniu. 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich ze Stargardu, 8 Pułku Strzelców Konnych z Chełma, 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich z Bydgoszczy i 18 Pułku Ułanów Pomorskich z Grudziądza oraz pomniejszych oddziałów (batalionów strzelców i Obrony Narodowej, dywizjonu artylerii konnej, dywizjonu pancernego, etc.) tworzyły silną formację i wchodziły w skład Grupy Operacyjnej "Czersk" generała Stanisława Grzmota - Skotnickiego. Wciśnięto ją w tzw. korytarz pomorski, przez co była oddziałem znajdującym się najbliżej Lądowej Obrony Wybrzeża. Najbardziej nas interesujący 18 pułk ułanów znalazł się na południe od Chojnic. Naprzeciwko polskich sił stanęły oddziały XIX Zmotoryzowanego Korpusu Armijnego Heinza Guderiana. W jego skład wchodziła 3. Dywizja Pancerna i 2 dywizje zmotoryzowane: 2. i 20. Już od pierwszego dnia wojny silne natarcie niemieckiej 20 Dywizji Zmotoryzowanej zostało skierowane od zachodu na pozycje polskie pod Chojnicami. Samego miasta bronił batalion strzelców dowodzony przez pułkownika Gustawa Zacnego. Główne siły niemieckie uderzyły jednak na północne skrzydło, bronione przez 85 batalion piechoty. Oddział ten około godziny 14.00 otrzymał rozkaz odejścia za Brdę. Decyzja ta, a także wyparcie pododdziałów 18 pułku ułanów spod Moszczanicy zmusiło generała Stanisława Grzmota - Skotnickiego do wydania rozkazu kontruderzenia w celu ułatwienia odwrotu własnej piechocie. Późnym popołudniem, około godziny 17.00, pułkownik Kazimierz Mastalerz wydaje rozkaz do ataku. Stanisław Malecki na czele I- szego szwadronu gestem uniesionej szabli daje sygnał do rozpoczęcia uderzenia. Jest to moment historyczny - mamy do czynienia z pierwszą szarżą w całej II wojnie światowej. Oddział polski przyjmuje szyk luźny i rusza galopem. Niemcy otwierają z karabinów maszynowych ogień do Polaków jadących jeszcze w lesie, intensyfikują go, gdy ci wyskoczą na wolną przestrzeń. Padają pierwsi zabici i ranni, ale szarża nabiera animuszu, jeźdźcy z szablami w wyciągniętych rękach kładą się płasko na końskich szyjach. Po chwili dołącza i drugi szwadron, dowodzony przez rotmistrza Jana Ładosia. Przez pole szeroką ławą pędzi teraz około ćwierć tysiąca jeźdźców. Niemiecka piechota nie próbuje się bronić, i w popłochu porzuca swoje pozycje. Wydawałoby się, że sytuacja jest przesądzona na korzyść Polaków, gdy nagle zza zakrętu drogi prowadzącej do Chojnic wyłania się długa niemiecka kolumna pancerno - motorowa. Widząc grozę sytuacji, natychmiast otwiera ona ogień. Polacy, jadący pełnym galopem, nie mają możliwości wykonania nawrotu. To już nie walka, to rzeź kawalerzystów, polowanie na pojedynczych żołnierzy. Ginie wraz ze swym koniem prowadzący szarżę rotmistrz Eugeniusz Świeściak, jeźdźcy spadają bezwładnie ze zwierząt lub dają się mimowolnie ciągnąć po ziemi za nogi, wciąż tkwiące w strzemionach. Konie galopują bez jeźdźców, broczą krwią, padają. Pola i szosa zapełniają się trupami ludzi i zwierząt. Z pomocą usiłuje przyjść utworzony doraźnie odwód pułkowy na czele z dowódcą, ale i jego spotyka śmierć. Słychać cichy odgłos trąbki, kawalerzyści pod dowództwem rotmistrza Ładosia grupkami szukają chaotycznie odwrotu. Udaje im się odskoczyć za Brdę, do miejscowości Kwieki. Dowodzenie resztkami pułku przejmuje major Stanisław Malecki, ten sam, który rozpoczął szarżę. Efektem uderzenia Polaków było zatrzymanie postępu Niemców, którym nie udało się dotrzeć tego dnia do przepraw na Czarnej Wodzie.Jako ciekawostkę należało by podać, iż działania brygady nie kończą się wraz z rozbiciem wojsk z korytarza. Z jej zapasowych jednostek utworzono trzon improwizowanej Dywizji Kawalerii pułkownika Zakrzewskiego. Jej szlak bojowy zakończył się 23 września inną słynną bitwą kawalerii pod Krasnobrodem."
żródło: www.1939.pl