Dzięki za miłe słowa, spodziewałem się że nie zostawicie suchej nitki.
Jest jeszcze A-10, nie będę zaśmiecał forum tworzeniem nowego wątku więc podepnę tutaj. Malowanie wyszło gorzej niż w przypadku F-5, ale też było trochę trudniejsze. Problem w tym że użyłem zbyt gęstej farby, powstały zacieki aby je wyeliminować pomalowałem ponownie ale to nie wyeliminowało problemu, osłabiło natomiast linie podziału na skrzydłach i kadłubie na tyle że przestały się wyraźnie odznaczać i gdy zastosowałem wash, rozcieńczony pigment nie miał możliwości właściwie się rozmieścić po wgłębieniach. Ogólnie w tym modelu washem, chociaż punktowym, pojechałem po wszystkich liniach podziału (w f-5 tylko po skrzydłach) ale nie wyszło to zbyt dobrze właśnie przez zbyt słabo odznaczające się spod farby linie podziałów. Można powiedzieć że pmomentami "malowałem" washem linie na gładkiej powierzchni. Model miał bardzo kiepskie kalki, bardzo się darły (szczękę rekina w części musiałem sam namalować pędzlem bo się podarła), często też spadały po wyschnięciu (dopiero wczoraj przeczytałem o tym że naklejanie kalek to nie tylko H2O ;-) , zamiast więc użyć właściwego płynu zmiękczającego pod i na kalkę, po jej naklejeniu zastosowałem delikatnie mówiąc dość mało wyrafinowaną autorską metodę zamalowywania przeźroczystych koniuszków kalkomanii farbą by w ten sposób bardziej związać kalkę z modelem i uniemożliwić jej odpadanie. Poskutkowało ale nie wpłynęło pozytywnie na ogólny obraz powierzchni... Zadowolony jestem jedynie z efektu jaki dał suchy pędzel w przypadku wlotu silników.