Wykończyły mnie relingi. Odcinam dolną linię zostawiając same słupki, bo według mnie lepiej to wygląda. Ale jest też drugi koniec tego kija. LionRoar zrobił je z bardzo cieniutkiej blaszki. Już samo powyginanie ich w esyfloresy by dopasować do kształtów platform nie było łatwe, a właśnie te wystające, bez dolnej linii słupki, mają tendencję do zahaczania się o cokolwiek, rozsypując momentalnie ułożony kształt i zrywając to o co się zahaczyły. Dodatkowo próbując przytrzymać reling czy to podczas przymierzania, czy klejenia, moje palce jeździły po kominie, uszkadzając większość położonych tam blaszek...
Sprawy nie ułatwia ta ilość dodatkowych oczu na głowie, bo może i lepiej widzę co robię, ale gorzej oceniam odległość i pakuję te relingi w jakieś schody, czy inne poręcze, a chcąc je stamtąd wyplątać, zrywam i krzywię wszystko...
Jestem zmęczony