Skocz do zawartości

kubazg

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    56
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez kubazg

  1. No to w takim razie winne są głównie zdjęcia. Linei podziału są wszystkie, spryskiwacze są obydwa czarne,,kropki" na zderzakach to prawdopodobnie śruby mocujące zderzak. Na niektórych egzemplarzach są jasne, nieodróżnialne od zderzaka a na innych ciemne. Jedyne zgadzam się co do lamp. niestety nie jest to mocny punkt modelu. rzadka farba na bazie alkoholu podciekał pod taśmy.
  2. Bardzo przykro mi to słyszeć. W moim mniemaniu model wyszedł dosyć dobrze. Co najbardziej razi w modelu? Postaram się także zrobić lepsze zdjęcia, bo dużo na nich traci.
  3. Witam Udało mi się zakończyć budowę Alpiny. Budowa modelu była dla mnie świetna zabawą, jakość modelu jest świetna. Udało mi się także dosyć dobrze odwzorować tylne zawieszenie oraz wnętrze komory silnika, szkoda tylko że mało z tego jest widoczne na gotowym modelu. Zapraszam do galerii.
  4. Witam Udało mi się zakończyć budowę Alpiny. Po więcej zdjęć zapraszam do galerii.
  5. Post pod postem, ale niech będzie. Pomalowałem kastę. Kolor to Flat Blue Valleyo z dodanym metalicznym medium tego samego producenta. Lakierowane lakierem Tamiyi. Kolejność to oczywiście podkład-kolor bazowy-warstwa lakieru bezbarwnego-lekkie polerowanie-malowanie linii podziału-kalki-3 warstwy lakieru bezbarwnego-polerowanie drobno ścierną pastą Tempo. Po tym procesie kasta została zamaskowana do malowania elementów chromowanych. Chrom to świetne moim zdaniem lakiery Alcad II. Wymagają one czarnego połyskliwego podkładu, ale świetnie trzymają się plastyku, dają naprawdę dobry efekt, i co ważne nie gubią pigmentu. Bardziej doświadczeni modelarze na pewno mają już swoje preferencje dotyczące chemii, ale tym którzy szukają naprawdę dobrych farb metalicznych solennie polecam Alcady. A teraz zdjęcia: Kasta po podkładzie: Oraz ukończona:
  6. Witam Dzisiaj pierwszy raz od przeszło 2 miesięcy wygospodarowałem czas aby usiąść do modelu. Praktycznie cały wolny od pracy i prób pisania pracy magisterskiej czas zajął mi inny ,,model'' francuskiego samochodu, tym razem jednak w skali 1:1 Wracając do modelu Alpine po takim długim czasie obawiałem się nieco że zapomniałem jak trzymać nożyk i odbiję się od modeli. Na szczęście poszło w miarę sprawnie, i myślę że uda mi się dokończyć model z w miarę regularnymi aktualizacjami. Następne w kolejce było wnętrze pojazdu. Rama została spasowana z płytą podłogową Praktycznie wszystkie elementy wnętrza, za wyjątkiem klatki są już pomalowane i czekają na montaż. Możliwe będzie w najbliższym czasie także uzupełnienie komory silnika o brakujące detale( kolektor wydechowy, chłodnica i zbiornik wyrównawczy oraz wszelkiego rodzaju przewody) Myślęże boczki drzwiowy wyszły bardzo dobrze. Jednak najbardziej zadowolony jestem z deski rozdzielczej Udało mi się w miarę znośnie pomalować chromowane obwódki i zalać kalkomanie zegarów kropelkami lakieru bezbarwnego.
  7. Możliwe, ponieważ ja oprócz zmiany wysokości, pobawiłem się także lekko kątem zamocowania układu napędowego. Nie wykluczone że gdybym go zostawił tak jak miał być to wypychałby również maskę. Oczywiście. Tak ap ropo te dwie charakterystyczne rury to węże którymi płyn chłodzący przemieszcza się do i z chłodnicy cieczy na przodzie pojazdu. Mała chłodnica w komorze silnika to jedynie chłodnica oleju. Muszę cie więc zmartwić, ale w twoim modelu połączenie chłodnicy z zbiorniczkiem wyrównawczym płynu było błędem. Na początku planowałem też tylko taką małą modyfikację, jednak okazało się że zmienia to geometrię tak, że drążek kierowniczy robi się za długi w stosunku do rozstawu przednich kół i obydwa koła ,,celują" na zewnątrz. Musiałem zmodyfikować zarówno dolne wahacze (przesunąć je lekko do środka) jak i górne (lekko poszerzyć je aby punkty mocowania zwrotnic wysunęły się na zewnątrz).
  8. Witam Odnośnie wcześniejszego postu Mac09. Co do przebudowy, to raczej dotarcie do zdjęć oryginału nie było trudne, problem mogło jedynie stanowić złożenie wszystkiego tak aby trzymało geometrię. Co do spasowania silnika z ramą i karoserią, na szczęście przymierzyłem wszystko przed klejeniem i uniknąłem przykrej niespodzianki, bo tak jak piszesz, silnik siedzi jakieś 2 mm za wysoko w ramie i koliduje nie tyle z maską co z podszybiem. Z tego samego powodu rozdzielacz został przesunięty do tyłu, pomiędzy 2 a 3 cylinder, powinien znajdować się pomiędzy 1 a 2, lecz wtedy kolidował by z podszybiem. Co do twojego modelu Alpiny, ja z kolei uważam że malarsko, wyszedł świetnie i trudno mi będzie zbliżyć się do podobnego poziomu. Prace związane z ramą i osadzonym w nim zespołem napędowym uważam za prawie skończone, brakuje jeszcze jedynie całego okablowania oraz chłodnicy oleju, te trafią jednak do modelu dopiero razem z karoserią. Rama z założonymi kołami prezentuje się moim zdaniem wspaniale, oczywiście jeśli chodzi o sam koncept, a nie o moje wykonanie. Tylne zawieszenie dostało amortyzatory. Nigdzie nie mogłem znaleźć źródła, które wskazało by czy rajdowe Alpiny miały nałożone na amortyzatory osłony, i na jaki kolor malowane były same amortyzatory. Postanowiłem wykonać je więc bez osłon i pomalować na brązowo, tak jak wyglądało to w większości Alpin. Troche gimnastyki było także przy przednim zawieszeniu. Nie wiem czemu, ale w wykonaniu prosto z pudełka koła wpadały w dziwny negatyw. I tu także pytanie, czy projektując model ktoś popełnił błąd, czy oglądany przez Japończyków egzemplarz miał tak ustawione zawieszenie. Przednie zestawowe sprężyny zostały zastąpione oczywiście elementami z drutu. Zacząłem także zabawę z karoserią. Jako że przerabiałem zawieszenie, musiałem także przerobić nieco obszar grodzi. Nie wyszło idealnie jeśli chodzi o odwzorowanie rzeczywistości, ponieważ musiałem stworzyć wypadkową tego ,,jak ma być" i ,,jak może być aby pasowało"
  9. A o to ciąg dalszy budowy modelu. Prawie zakończyłem budowę układu napędowego. Silnik ze skrzynią biegów oraz półosie są już pomalowane, podobnie jak rama. Kolektor wydechowy założony ,,na sucho" tylko do zdjęć. Wykonam jeszcze na nim imitację azbestowej ogniotrwałej tkaniny. Tylko jeszcze nie do końca wiem z czego wykonać takie coś. Taśma Tamiyi będzie raczej za gruba, jedyne co mi chodzi po głowie to folia aluminiowa. Oczywiście cały silnik dostanie okablowanie, jednak to dopiero po montażu w ramie. Mała ciekawostka. Silniki które napędzały Alpinę to oczywiście jednostki Renault o pojemnościach od 1100 do 1600, górnozaworowe z wałkiem w kadłubie (OHV) chłodzone cieczą rzędowe ,,czwórki". Wszystkie silniki pochodziły z Serii C zwanej powszechnie ,,Cleon''. Silniki te zostały wprowadzone do produkcji na początku lat 60 i zakończyły swą karierę w Renault dopiero w 1996 roku do kiedy to były wykorzystywane do napędu Twingo i Clio. Jeszcze dłużej bo do 2004 napędzały samochody marki Dacia. Oczywiście nie oznacza to że silnik zwycięzcy Monte Carlo napędzał francuskie samochody miejskie i będące u schyłku swej produkcji totalnym anachronizmem Dacie 1300. Seria C miała dwie pod-serie. Jedna z nich Cleon-Fonte miała blok wykonany z żeliwa, dróga Cleon-Alu to oczywiście blok aluminiowy. Aluminiowe Cleony ostatni raz były wykorzystane w Renault Fuego oraz Renault 18 w 1984 ,kiedy to Seria C został zastąpiona Serią F z rozrządem napędzanym wałkiem w głowicy. W produkcji pozostały wtedy tylko ,,budżetowe" żeliwne Cleony Tak prezentują się pomalowane półosie. Rama , w której musiałem przerobić belkę mocowania skrzyni biegów oraz dorobić kielichy sprężyn także została już ostatecznie pomalowana. A tak wygląda włożony do ramy zespół napędowy oraz półoś ze sprężyną. Oczywiście brakuje jeszcze amortyzatorów, które są już skończone i czekają na malowanie.
  10. Witam Chyba żadnemu miłośnikowi rajdów samochodowych, czy motoryzacji ogólnie nie trzeba chyba przedstawiać tego samochodu. Samochód zyskał międzynarodową sławę w 1971 roku, kiedy zasiadający za jego kierownicą szwedzki rajdowiec Ove Andersson (późniejszy szef zespołu Toyoty w F1) wygrał przy niezwykle niesprzyjających warunkach pogodowych Rajd Monte Carlo. W tym samym roku Alpine sięgnęło po zwycięstwo w kategorii konstruktorów wyprzedzając m.in Lancię i Porsche. Oczywiście nie był to jedyny triumf samochodów z Dieppe, Alpine A110 Wygrywało regularnie rajdy aż do 1976, kiedy to A110 zostało zastąpione modelem A310. Jako że Tamiya wypuściła naprawdę ładny model tego samochodu, nie pozostaje mi nic innego jak poddać się mojemu motoryzacyjnemu frankofilstwu, i rozpocząć budowę modelu tej niezwykle utytułowanej rajdówki. Zamierzam zbudować model egzemplarza na którym Ove Andersson wygrał w 1971 Rajd Monte Carlo. W rajdzie tym wystartowało łącznie 8 Alpin, z czego 5 dojechało do mety. Na podium oprócz Ove Anderssona i jego pilota Davida Stone'a staneła także druga załoga Alpiny, Jean-Luc Thérier i pilot Marcel Callewaert . W przypadku pojazdów które nie dojechały na metę, w dwóch przypadkach zawiniła awaria silnika, w jednym awaria skrzyni biegów. Co ciekawe w rajdzie brało udział także Bulgaralpine 1600, czyli jak nie trudno się domyślić Alpine produkowane na licencji w Bułgarii. Te jednak także nie dojechało do mety, załoga Ilia Chubrikow i pilot Kolu Chubrikow zaprzestała rywalizacji z powodu niesprzyjających warunków drogowych. Tak więc przechodząc do budowy modelu. Zacząłem od silnika i zawieszenia modelu, jako że tam zajdzie konieczność wykonania największej ilości przeróbek (ale o tym później) Tak wygląda złożony na sucho silnik Nawiercenie otworów w trąbkach przepustnic było już tylko przyjemnością. A tak prezentuje się silnik w ramie Tak jak już wspomniałem, największą bolączką modelu jest tylne zawieszenie. Model odwzorowuje je bardzo ładnie, szkoda tylko że w wersji jaka występowała w Alpine A110 produkowanej od 1974. Tak widzi to Tamiya A tak wyglądało to w rzeczywistości. W wcześniejszej wersji występował tylko jeden wahacz poprzeczny, zamocowany do kadłuba skrzyni biegów, będący równocześnie osłoną półosi. Rozwiązanie ma niewątpliwie zalety, takie jak mniejsza masa nieresorowana czy ogólna prostota, ale jest znaczenie bardziej podatna na powstanie luzów. Jednak najbardziej znaczącą wadą jest to że wszelkie obciążenia przenoszone są na zespół napędowy, co zresztą powoduje charakterystyczne ,,przysiadnięcie" Alpin po dodaniu gazu, a w krytycznych sytuacjach uślizgu tylnej osi, mogło powodować nawet ,,podwinięcie" się półosi pod pojazd (zabezpieczać przed tym miały widoczne na II zdjęciu pasy). Nic więc dziwnego że konstruktorzy Alpine zdecydowałi się zmienić to rozwiązanie na bardziej tradycyjne. Ekipa z Tamiyi najprawdopodobniej obfotografowała i zmierzyła pierwszy lepszy egzemplarz Alpine, nie zdając sobie sprawy z istnienia tak znacznych różnic pomiędzy modelami. Wykonałem więc poprawne wahacze. Szkoda że nie wykorzystam półosi z modelu, bo są naprawdę ładnie odwzorowane. Zacząlęm takżę tworzyć amortyzatory. Czeka mnie teraz oprócz dokończenia elementów zawieszenia jeszcze poprawienie rozdzielacza zapłonu ponieważ dotarłem do lepszego zdjęcia tego elementu, które pokazuje że powinien on wyglądać inaczej niż to co ja wykonałem, oraz malowanie silnika i osprzętu.
  11. kubazg

    Re: Subaru XT 1:24 Tamiya

    Zdaję sobie z tego sprawę, jednak nie mam w domu nic co mogło by służyć za tło. Przy następnej wizycie w papierniczym zaopatrzę się w szary lub biały brystol.
  12. Witam Zakończyłem budowę modelu Subaru XT. Jako że obecnie dla studentów trwa sezon zaliczeń, to nie miałem zbyt wiele czasu na budowę modelu, a co dopiero na relacjonowanie tego na forum. Z tego powodu też średnio zadowolony jestem z modelu, przysiadałem do Subaru na krótkie chwile, w przerwie między nauką i pracą, powinienem był raczej pozostawić sobie model do dokończenia na okres wakacyjny. Model pochodzi z drugiej połowy lat 80, i jak na dzisiejsze standardy jest bardzo ubogi w detale. Na Plus na pewno można zaliczyć że ładnie odwzorowuję ogólną bryłę tego pięknego samochodu, a także to że model wykonany jest z całkiem dobrego tworzywa. Felgi to 15'' i Speed produkcji Aoshimy, zwężane tak aby dało na nie nałożyć się oryginalne opony. Wycieraczki fototrawione Abera. Model malowany farbami Vallejo Oto zdjęcia:
  13. kubazg

    Subaru XT 1:24 Tamiya

    hemi303 To w pełni zamierzony efekt, chodziło o odtworzenie wyglądu welurowej tapicerki. Tymczasem zakończyłem model. Jako że obecnie dla studentów trwa sezon zaliczeń, to nie miałem zbyt wiele czasu na budowę modelu, a co dopiero na relacjonowanie tego na forum. Z tego powodu też średnio zadowolony jestem z modelu, przysiadałem do Subaru na krótkie chwile, w przerwie między nauką i pracą, powinienem był raczej pozostawić sobie model do dokończenia na okres wakacyjny. Tak oto prezentuje się model. A o to link do galerii:Galeria
  14. kubazg

    Subaru XT 1:24 Tamiya

    Witam Zakończyłem zmagania z doprowadzeniem do porządku płyty podłogowej. W modelu brakowało po 6mm nadkola z przodu oraz 10mm z tyłu. Mam obawy graniczące z pewnością że było by to widoczne. Usunąłem także marne imitację amortyzatorów, które wykonam samemu. Tak prezentuje sięplyta obecnie. Jak widać przedłużyłem także tylne wahacze. Z przody brakuje około 1mm nadkola, jednak gdyby przedłużyć nadkole tak aby przylegało dokładnie do karoserii, niemożliwe by było jej nałożenie na płytę podłogową. Zabrałem się także za zaciski hamulcowe, i gdy rozpocząłem poszukiwanie jakichś pomocnych części w modelarskim złomie, przypomniałem sobie że w modelu Mazdy RX-7 który posiadam znajdują się 2 pary tarcz razem z zaciskami. Okazało się że idealnie pasują one do Subaru. Po zeszlifowaniu napisów Mazda na zacisku rozwiercenia otworów na oś oraz zeszlifowaniu czoła tarczy, hamulce zostały przymierzone do felgi. Pasują idealnie Pomalowałem podkładem kastę. Biorąc pod uwagę wiek modelu, jestem pod wrażeniem detali, zwłaszcza znaczków oraz lamp świateł pozycyjnych. A o to prototypowa sprężyna zawieszenia, wykonana z 0,8mm drutu cynowego zawijanego na wkręcie.
  15. kubazg

    Subaru XT 1:24 Tamiya

    Witam Skończyłem budowę wnętrza modelu. Udało mi się osiągnąć zamierzony efekt jeśli chodzi o malowanie tapicerki. Położyłem także swój pierwszy flok. Z efektu jestem zadowolony, chociaż wątpię aby cokolwiek było widoczne na gotowym modelu. Oto zdjęcia. Następnym krokiem będzie budowa zawieszenia oraz układu hamulcowego. W tym celu najpierw zająłem się zwężeniem felg, aby wiedzieć ile wolnego miejsca będę miał na odtworzenie hamulców oraz amortyzatorów oraz wahaczy. Felgi musiałem zwęźić ć o dobre 2mm Zacząłem także budować tarcze hamulcowe. TReS Przyznam się że byłem bliski kupna Subaru XT. Kiedy pracowałem w Szwecji, zobaczyłem że ktoś wystawił samochód z kartką za szybą we wsi obok.Subaru sprawiało dobre wrażenie, było niezgnite, kompletne, a cena byłą całkiem atrakcyjna. Od chęci kupna odwiódł mnie bajzel w dokumentach. Samochód należał do zmarłego brata sprzedającego, był wyrejestrowany i posiadał tylko jeden z 2 szwedzkich dowodów rejestracyjnych, który zresztą z tego co zrozumiałem zostaje w kraju i jest oddawany do ichniego wydziału komunikacji. Pewnie gdybym lepiej znał język jakoś bym to załatwił, jednak w tamtej sytuacji bałem się kupna samochodu co do którego możliwości rejestracji w Polsce miałem poważne wątpliwości.
  16. kubazg

    Subaru XT 1:24 Tamiya

    Witam kashato Sprawdziłem na tablecie z taptalkiem, na IOSie oraz na swoim komputerze. Wszędzie fotografie działają. Zdjęcia hostuje z dysku google, nigdy nie miałem problemów aby fotografie nie działały z tego źródła. Na czym przeglądasz forum?
  17. Witam Zawsze podobał mi się ten samochód. Moim zdaniem te produkowane w latach 1985-1991 coupe jest kwintesencją istniejących w latach 80 nie tylko w japońskiej motoryzacji trendów. Superopływowe klinowe nadwozie o współczynniku Cx równym 0,26 (ex aequo z późniejszym Oplem Calibrąm najniższy w produkowanym seryjnie samochodzie pobity dopiero przez Honde Insight o Cx=0,25) kryło pod maską ciekawą technikę. Turbodoładowany Bokser serii EA o pojemności 1,8 poprzez automatyczną skrzynię biegów przekazywał moc na wszystkie 4 kola pojazdu. O przyczepność do drogi dbało wielowachaczowe zawszenie, z pneumatycznymi amortyzatorami o regulowanym skoku i twardości. Także wnętrze auta przypominało bardziej to co można było zobaczyć w serialu Star Trek niż wnętrze samochodu. Kiedy zobaczyłem że Tamiya ma w swojej ofercie model tego niedocenianego samochodu, od razu zapragnąłem postawić go na półce. Wreszcie ostatnio udało mi się dokonać zakupu na jednym z zagranicznych portali aukcyjnych. Sam model pochodzi mniej więcej z okresu produkcji samochodu który przedstawia, więc nie można oczekiwać wielkiej ilości detali. Bardzo ubogo prezentuje się zwłaszcza zawieszenia auta. Na plus można policzyć za to bardzo dobrą jakość plastiku z którego wykonano części oraz całkiem ładne kalkomanie . W zamierzeniu nie ma to być model ,,konkursowy", ale zamierzam zwaloryzować we własnym zakresie zawieszenie pojazdu oraz przede wszystkim wykonać hamulce, które nie są ogóle odwzorowane. Pudełko modelu prezentuje się całkiem estetycznie. Niestety elementy wyglądają nieco gorzej. Rozpocząłem od złożenia wnętrza samochodu. Musiałem wyciąć odlaną razem z wanną dźwignie hamulca ręcznego, i zastąpić ją wykonaną samemu. Przerobiłęm także klamki oraz dodałem przyciski sterowania szybami. Zeszlifowałem także wypustki na tylnej pólce będące chyba imitacja głośników. Oczywiście standardowo w modelach tej firmy, konieczne było też zapchanie wielkiej dziury ziejącej z tyłu foteli. Całkiem ładnie prezentują się za to detale deski rozdzielczej oraz dwuramienna asymetryczna kierownica, planetki z przełącznikami (parę razy miałem okazję przejechać się Citroenami oraz Mazdą 929 z podobnym rozwiązaniem i uważam że jest ono cudowne) oraz ,,pistoletowa" dźwignia wybieraka przełącznika trybu pracy skrzyni automatycznej. Przymierzałem także próbnie felgi. Są to 15'' ISpeed. konieczne będzie ich zwężenie, ponieważ w innym wypadku będą znacznie wystawały poza nadkola. Na zwężone felgi naciągnę zestawowe opony. W najbliższym czasie czeka mnie dalsza walka z wnętrzem. Muszę wykonać jeszcze tylne zagłówki oraz głośniki.
  18. Śmietnik jest, tylko go nie widać. Pod nogami pasażera jest karton, a schowek jest napchany gazetami.
  19. Witam z chęcią udzielę odpowiedzi na pytania. Ziemia to szpachlówka do drewna, do której dodałem drobny piasek, a konkretnie podsypkę dla szynszyli z sklepu zoologicznego, kawę i ziemię ogrodową. Potem wszystko pomalowałem bazowym kolorem bardzo ciemnego brązu. do tego następnie różnego rodzaju płukanki z farb olejnych i pigmenty. wszystko pomalowane na koniec błyszczącym lakierem Vallejo, natomiast kałuże i mokre ślady opon to still water. Plandeka to zwyczajny worek na śmieci. Pilą to całkowicie produkt własny. Tak. miejsca gdzie miały osiąść pomalowałem z aerografu matowym lakierem z dużą ilością retardera. Następnie szlifowałem nad nimi kawałek drewna na grubym papierze ściernym. Na koniec zdmuchnąłem trociny z miejsc gdzie ich być nie powinno, natomiast tam gdzie spadły na mokry lakier ładnie przywarły. Drewno to gałązki pozbierane na spacerze z psem. Ogólnie w lesie można ,,dostać" praktycznie każdą średnicę i długość gałęzi na dioramy. Też się nad tym zastanawiałem ,ale po pierwsze trochę się boję że przesadzę i zniszczę obecny efekt, a po drugie w miejscach gdzie bytuje drób, trudno uświadczyć choćby źdźbła trawy. Nie mam się o co obrażać, dziękuje za pochlebną opinię.
  20. Witam Myślę że udało mi się już zakończyć budowę modelu busa. Pozostało mi jedynie dorobić pare detali na dioramę, jednak całość po ukończeniu zamieszczę w galerii w odpowiednim dziale. Tymczasem całość na chwilę obecną wygląda tak. Parę zdjęć całosci. Dopiero oglądając zdjęcia zorientowałem się że zapomniałem o klamce bagażnika. Detal już jest uzupełniony. Zdjęcia wstawione z dysku google, mam nadzieje że nie znikną tak szybko.
  21. Witam Ruszyłem znowu w temacie busa. Tak naprawdę wszystkie większe elementy są już gotowe do montażu. Brakuje tylko detali typu klamki lub zamki burt. Tak wygląda pomalowane i poskładane na razie tylko na sucho podwozie. Poskładałem także Aberowe wycieraczki. Twe z modelu były całkiem niezłe, zwłaszcza patrząc na inne detale, jednak oczywiście nie mają porównania do elementów fototrawionych. Pomyślałem także, że model ciekawie wyglądał by jako element dioramy, zwłaszcza że chciałbym spróbować swoich sił w tej materii. Tak wygląda obecna koncepcja- podwórko typu (przepraszam za określenie, ale oddaję ono idealnie istotę rzeczy) pierdolnik, z emaliowaną wanną, krajzegą stertą palet, itp
  22. Witam Trzeci post pod rząd, ale postaram się doprowadzić tą relację do końca Model jest po washu, zaciekach i filtrach. Wydaje mi się że efekt który uzyskałem jest za ciemny, a na zdjęciach wydaje się być jeszcze bardziej ściemniony, zobaczę co wyjdzie po ostatniej warstwie lakieru. Zrobiłem także kratę osłaniającą szybę, oraz umożliwiającą transport długich ładunków. Część czeka jeszcze na pomalowanie kolorem bazowym. Pomyślałem także że przydało by się czymś załadować pakę, więc na początek wykonałem parę palet z balsy. Potem stwierdziłem że mogę na jednej z nich postawić bloczki betonowe, które wykonałem odlałem sobie w sylikonowej formie z gipsu. Myślę że nie wygląda to źle.
  23. Witam Pracę nad modelem powoli lecz systematycznie zbliżają się do końca. Przez tydzień byłem przystopowany, z powodu braku aerografu, który wypadł mi z rąk podczas mycia, i zgodnie z prawem Murphiego uderzył w umywalkę dyszą, co poskutkowało jej zniszczeniem. Zakupiłem nową dyszę, i wznowiłem prace lakiernicze. Wykonałem także burty, z których jestem bardzo zadowolony. Pierwotnie planowałem wykonać je z aluminiowej blaszki pozyskanej z puszki, jednak technika ta okazałą się że tak powiem nie rokująca, z powodu braku zaginarki. Burty powstały więc standardowo z pasków polistyrenu. Oto zdjęcia modelu. Burty ułożone są tylko ułożone na modelu. Brakuje także ich zawiasów. Mam jelcze pytanie do bardziej doświadczonych użytkowników forum. Czy w razie pisania posta pod postem lepiej jest wystawić nowy post pod starym, czy może edytować poprzedni post uzupełniając go o nową treść?
  24. Witam Bardzo cieszy mnie odzew oraz liczba wyświetleń wątków. Co do zawartości wnętrza typu kubki czy gazety, to jak najbardziej jest planowana. Co do zestawu Tacoma, to powiem szczerze, że do niedawna nie bylem nawet świadom jego obecności, może dlatego że jest to nietypowa dla pojazdów cywilnych skala, a szkoda, bo model po pierwsze prezentuje się bardzo ciekawie a po drugie to dużo częściej spotykana wersja z podwójną kabiną. Pracę nad moim modelem posuwają się cały czas, i myślę że teraz gdy wejdą w stadium malowania i montażu nabiorą tempa. Jako że postanowiłem wykonać model w stanie że tak powiem mocno sfatygowanym, nie mogło zabraknąć rdzy. Stwierdziłem że najlepiej ją odwzorować uszkadzając powłokę lakierniczą pod lakierem właściwym, wydobywając kolor rdzy, a następnie poprawić efekt pigmentami i olejami. Pomalowałem więc model rdzawym kolorem oraz zabezpieczyłem sidoluksem. Na niektórych elementach odtworzyłem także za pomocą mocno rozcieńczonej acetonem szpachli fakturę zabezpieczenia antykorozyjnego. Malowane Pactrą Rust. Nie za bardzo lubię malować farbami tej firmy, zwłaszcza jasnymi odcieniami, jednak po rozcieńczeniu wódką i dodaniu retardera wychodzi znośnie. Mam jednak tych farb sporo, gdy likwidowali stanowisko z farbami w sklepie zabawkarskim wyprzedawali Pactry po bodajże 4 zł, więc szkoda było nie skorzystać i zaopatrzyłem się w sporą ilość uniwersalnych kolorów takich jak czarny czy odcienie brązu. Przeprowadziłem także mały test zdrapywalnosci farby Valleyo. Od lewej kolejno: odrapania metodą na lakier do włosów odrapania z wykorzystaniem soli odrapania zrobione wykałaczką po lekkim zwilżeniu farby wodą Jak widać przyczepność farby do podłoża jest na tyle mało, że można próbować odtwarzać uszkodzenia powłoki lakierniczej jedynie z wykorzystaniem wykałaczki i szczoteczki z twardym włosem
  25. Witam Pomalowałem kabinę. Zajęło mi to znacznie więcej czasu niż planowałem ale z efektu jestem nawet więcej niż zadowolony. Do ukończenia tego elementu brakuje tylko korbek otwierania szyb oraz zapięć pasów bezpieczeństwa. Nie umiem niestety uchwycić na zdjęciach jej prawdziwego wyglądu. Na zdjęciach brudzenie wydaję się za bardzo kontrastowe, jednak gdy zmniejszę nasycenie, wszystko się rozmywa i wygląda jeszcze gorzej. Malowane farbami Vallejo rozcieńczanymi wódką, brudzenie bezimiennymi farbami olejnymi dla plastyków oraz pigmentami MIG i Vallejo. Walcie także z przejściem powierzchni przy tylnej ściance. Nie spodziewałem się że ten element będzie taki trudny. to moje trzecie podejście.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.