Prowadzony przeze mnie jakiś czas temu warsztat P-47 w projekcie grupowym „Sklejamy tanią Hasegawę” przypomniał mi, dlaczego powracając do modelarstwa jakieś 15 lat temu wybrałem szmatopłaty w skali 1:48.
Otóż po pierwsze, w tej dziedzinie panuje większy luz, wynikający choćby z faktu, że trudno jest ustalić bezsprzeczne fakty dotyczące detali konstrukcji czy malowania.
A po drugie – uznałem wtedy, że początki lotnictwa jest to okres bardziej nobliwy i właściwy dla „pana modelarz
Nie ma co się rozpisywać na temat Czapli, Łosi i Karasi. Każdy modelarz-senior zna to z własnego doświadczenia. Zaskakujące jest, jak bardzo podobne do siebie są te modelarskie początki. U mnie zaczęło się od konkursu w podstawówce "Wojsko w oczach dziecka". Narysowałem WOP-istę na warcie ze Śnieżką w tle i dostałem w nagrodę Tu-134 VEB Plasticard. Później kleiłem inne wielkoludy tej firmy, wliczając Tu-22 i Be-6. Jak na PRL-owskie mieszkanie, bez własnego pokoju, z miejscem przy stole dzierżawi
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.