Skocz do zawartości

GrzegorzM

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    93
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez GrzegorzM

  1. Taki jak lubię;-) Miałem w planach, ale wymiękłem po zrobieniu Dory. A podobno ten tępy nos to lepszy model.
  2. HISTORIA 4 sierpnia 1944 por. William K. Baker z 370 dywizjonu US Air Force eskortował na swoim Mustangu o wdzięcznej nazwie HOT PANTS bombowce B-24 biorące udział w nalocie na Penemünde. Jego przełożony zgłosił, że z powodu problemu z silnikiem musi lądować w Szwecji. Baker i drugi myśliwiec eskortowali dowódcę i po upewnieniu się, że bezpiecznie wylądował na neutralnym terytorium zawrócili do Anglii. Nad Danią wykrył ich niemiecki radar, a obsługa przekonana była, że to dwa ciężkie bombowce wracają samotnie z wyprawy na Penemünde. Niemcy wysłali Messerschmitta Bf-110 by przechwycił łatwy cel. Ciężki, niemiecki myśliwiec został zastrzelony, jednak teraz amerykańskie myśliwce straciły już tyle paliwa, że nie było szans na dotarcie do Wielkiej Brytanii. Baker wylądował ostatecznie w Szwecji, został internowany, ale już w listopadzie 1944 powrócił do Anglii. Samolot został w Szwecji, ostatecznie odkupiony przez ten kraj od USA i zużyty jako dawca części zamiennych. MODEL Dobry zestaw, do samego modelu nie ma się o co przyczepić, Eduard i to co najlepsze w nim. Tylko te kalkomanie...To jak taniec na linie. Jeśli nie zdarza się jakaś katastrofa to i tak jestem z nimi o krok od katastrofy... Nieważne czy ściągam film czy go nie ruszam. Coś musi się wydarzyć i trzeba uruchomić tryb ratunkowy. Do tego nie dali obramowania na litery kodowe, a ja w pacykowaniu nie czułem się na tyle pewnie by próbować to wokół liter wymalować. Pomalowany mixem farb z piekła rodem. Olive Drab to Vallejo Model Air, spód modulowany Humbrol Acrylic 167. Pasy identyfikacyjne Gunze C33/62. Na deser zielony nosek - MiG Ammo. Muszę poważnie pogadać z zaopatrzeniowcem .
  3. Bardzo dobrze buduje się model z tego zestawu, wszystko świetnie pasuje. Malowałem farbami Vallejo Model Air (71.031 i 71.323) oraz Humbrol Acrylic 89 (spód). Ta ostatnia farba to zalecenie z instrukcji, jak pomalowałem, to dopiero zorientowałem się, że na samolot z pustyni, przemalowany z oznaczeń RAF na USAAF, bardziej prawdopodobny byłby Azure Blue (np.Humbrol 157), niemniej używany był w tamtym czasie także inny kolor, Light Medium Blue. Właśnie taki jak ów 89. Samolot nosi oznaczenia 307 dywizjonu USAAF z Algierii, z roku 1942. Litery kodowe MX-P są takie same , jak na bardzo znanej maszynie, na której latał as myśliwski Virgil Field ( ostatnie zdjęcie). I to z tej samej jednostki. Jednak jest to samolot o innym numerze seryjnym. Taka ciekawostka.
  4. Małe PS do tematu: jednak znalazłem fote z całkowicie zamkniętymi klapkami wokół silnika;))
  5. Samolot z 384 Grupy Bombowej, najprawdopodobniej przekazany z RAF i używany w grupie do zadań pomocniczych ( podstawowym orężem jednostki były B-17 Flying Fortress). Otrzymał, podobnie jak jego więksi bracia, nazwę własną - "Flying Clown". Przetrwał wojnę w Europie, jednak 2 września 1945 maszyna uległa kraksie podczas lądowania w miejscowości Wollerdorf. Model AZ, z roku 2011. Trochę wzmocniłem konstrukcję i podwozie, bo według instrukcji wszystko miało być łączone "na styk", taka cecha starszych short run'ów. Wymaga sporo obróbki i jednak dobrze, że mamy dziś do wyboru także nowocześniejszy zestaw Dora Wings. AZ ma trochę zgrabniejszy, niższy kadłub niż samolot miał w rzeczywistości. Do tego klapki na osłonie silnika są w zestawie zrobione jako całkowicie zamknięte, nie jestem pewien czy znalazłbym jedno zdjęcie z takim układem. To też nieco poprawia linię tego w rzeczywistości pękatego samolotu. Model pomalowałem farbą Humbrol Acrylic 89.
  6. Cóż. Oprócz instrukcji miałem takie zdjęcie. Przyjrzę się jeszcze raz, jakbym kiedyś robił jeszcze takiego arlekina. Jest jeszcze druga fotografia, innego samolotu, ale w bardzo podobnym malowaniu.
  7. Dzięki, zapamiętam na przyszłość:) Może właśnie powinienem był mniej ufać programom, przed ulepszeniem przed edytor kolory nie były tak żywe, faktycznie za bardzo podbił kontrast.
  8. Na początku wyjaśnienie: trójkątne okienko po lewej stronie kabiny też już rozmaskowane;) Zapomniałem o tej małej masce i dopiero oglądając zdjęcia przypomniałem sobie, że jedna strona była zamalowana, druga zachowała oszklenie. Model samolotu Viktora Bauera z JG.3. Samolot miał najpierw trafić do Afryki, w fabryce dostał więc piaskowy kolor RLM 79. Ale na froncie wschodnim był bardziej potrzebny, więc już w Rosji otrzymał jeszcze kolory RLM70/74 ( wg niektórych źródeł RLM71/75, ale na coś musiałem się zdecydować;). Bauer miał być zwycięzcą w ponad 100 walkach powietrznych, zanim pod Stalingradem dosięgnął go ogień z ziemi. Wylądował przymusowo, ale odniósł przy tym tak ciężkie obrażenia, że przeniesiony zostać musiał do jednostek zapasowych. Napis "Elleu" pod kabiną to imię żony pilota. Model Eduarda buduje się bezstresowo, za to miałem duszę na ramieniu gdy zobaczyłem te same plamy na kalkomaniach jakie pokonały mnie przy Spitfire Mk.Ia. Jednak wbrew moim obawom tym razem wszystko poszło dobrze. Malowanie RLM79/70/74 + RLM78 spód, wg palety Vallejo Model Air.
  9. Małe P.S. do tematu Falco. Model otrzymał wyróżnienie na Scottish National Scale Model Show w Perth, znanych też jako Modelarskie Mistrzostwa Szkocji:)
  10. Jakby to ująć...''Nic mi o tym nie wiadomo, choć nie można wykluczyć takiej możliwości '';-)
  11. Arma do zakupienia. A ten już był u kogoś w szufladzie no i poproszono mnie bym wykonał zanim całkiem stanie się vintage;) Z tym połyskiem...GX100 i 113 ogólnie jakoś mnie rozczarowały. Nie bardzo umiem z tym pracować. Pomyślę o kolejnej zmianie, zawsze też mogę wrócić do wypróbowanych lakierów Vallejo. Mają swoje za uszami ale też jedną, ważną zaletę. Gloss to gloss, matt to matt, satine to satine.;)
  12. Nocny myśliwiec z 247 dywizjonu z Kornwalii, styczeń 1942. Miałem z nim trochę zamieszania w kwestii malowania. W literaturze można spotkać różne wersje, podobno na tym samolocie naniesiono malowanie eksperymentalne, mnogość informacji jaki właściwie miał kolor sprawiła, że w końcu uznałem, że mogę sobie wybrać i padło na najbezpieczniejszą opcję - night black. Niemniej można spotkać informację, że był to używany do 1939 przez lotnictwo bombowe RAF kolor NIVO albo standardowy RAF Dark Green. O ciemnym lub czarnym szarym też można usłyszeć. Jest wysoce prawdopodobne, że przy przemalowaniu większość napisów eksploatacyjnych zniknęła i już ich nie odtwarzano, ja jednak z pewnych względów użyłem wszystkich czerwonych napisów jakie pokazywała instrukcja. No i działka...już naprostowałem:) Zauważyłem dopiero na zdjęciach. Sam model to typowy zestaw Italeri. Może trochę niedoskonałości jest, ale ogólnie daje się to poskładać. Możliwość wykonania otwartego, a właściwie to nawet otwieranego i zamykanego silnika dodaje sporo frajdy. Zestaw zawiera elementy fototrawione, ale takich jeszcze nie spotkałem. Bardzo twarde, trudne do uformowania blachy, na szczęście nie ma tego zaginania dużo. Ktoś mi wspominał, że to w Italeri standard. Samolot pomalowany jest farbką Vallejo Model Air 71.057. Na nią nałożyłem lakier połysk GX100, a na wykończenie GX113. I tu spotkała mnie dziwna niespodzianka. Samolot miał sporo okopceń, przebarwień zrobionych suchymi pastelami i tuszami Tamiya. Ale co nałożyłem okopcenia to znikały po nałożeniu lakieru. Chyba z trzy razy powtarzałem operację i za każdym razem lakier wszystko redukował. W końcu dałem spokój.
  13. Ja mam tak, że ogólnie dobrze pracuje mi się z akrylami wodnymi. Ten żółty Humbrol jest moim zdaniem Ok, tylko w tym akurat modelu jakoś bez zastanowienia zostawiłem szary podkład i jak chyba z każdym żółtym kosztowało to chyba z 5 warstw. Natomiast malowałem na żółto inny, cały samolot ze srebrnym podkładem i Humbrol pokrył go bardzo ładnie, zdaję się że trzy warstwy i było ok. Także chyba sporo zależy właśnie od tego czym podkładujemy. Co ciekawe chyba już dwie osoby polecały mi jasny różowy pod żółty. Może kiedyś spróbować.
  14. Podobno te nowsze dużo lepsze. Mam MS. 406 i Vengeance, oby..:)
  15. Mniej znany typ samolotu, historia nie zawsze musi pachnieć prochem, chociaż jego czasy były takie, że nawet on poszedł w kamasze. Model Dory z wcześniejszych lat tej firmy, a więc wymaga nieco pracy, niemniej mojej "równowagi neurologicznej" nie naruszył. Możliwe, że wcześniejsze prace nad modelem CR.714 z Dory jakoś mnie zaszczepiły, wiedziałem już, że nie ma co wklejać niektórych części do przedziału silnika, bo tylko będą przeszkadzać w łączeniu połówek kadłuba oraz jak postępować z kalkomaniami. Największe wyzwanie to złożona z 6 kawałków szklana limuzyna, mogłem więcej uwagi poświęcić obróbce łączeń. Jeśli ktoś czuły na punkcie wersji trzeba też uważać, by nie wkleić sobie części z późniejszych wersji, instrukcja czasem zwyczajnie coś pomija, jak np. kwestię dolnej pokrywy silnika. Trzeba sobie samodzielnie ustalić, którą z dwóch części należy wkleić. Malowany farbami Hataka Orange Line C009 i C016. Żółty spód do Humbrol Acrylic 24.
  16. Po latach posuchy w kwestii modeli tego samolotu w końcu jest co sklejać . Buduje się to naprawdę fajnie, trochę zagadkowe są kalkomanie, pewnie z czasem wyjaśni się temat tego czy można z nich usuwać film. Ja tego nie robiłem. Lekko przyciasne skrzydła względem kadłuba, ale to drobiazg. Tak naprawdę trudno się o coś przyczepić. Zestawowy karabin maszynowy FN30 wygląda przyzwoicie, ale ja podmieniłem go na jeszcze bardziej dokładny druk 3D, ze sklepu Syndikate Co. Malowany farbami Hataka Orange Line: C016, C009, C003.
  17. To malowanie z instrukcji, ale mam trzy zdjęcia tego samolotu, oczywiście czarno-białe. Na dwóch pierwszych widać samolot z zamalowanymi na szybko znakami przynależności państwowej i numerami. Wygląda mi jak pozostawiony w oryginalnym kamuflażu. Trzecie zdjęcie przedstawia już staranniej odmalowany samolot. Pomyślałem, że instrukcja może być do rzeczy. Japończykom zapewne bardziej przeszkadzał brąz/czekolada niż zielony, więc założyłem, że pomalowali tym ciemnym(Nakajima Green) tylko holenderski brąz. Zielony jaśniejszy został. I stąd taki kamuflaż. To oczywiście tylko moje domysły.
  18. No...widać. A szpachlowałem:)
  19. Zapewne eks-holenderski samolot badany przez japońską jednostkę testującą zdobyczne maszyny na lotnisku Tachikawa w 1943. Holenderskie Buffalo stanowić mogły interesujący materiał dla Japończyków. Radzili sobie dobrze z tymi myśliwcami używanymi przez lotnictwo USA i RAF, ale Holendrzy już nie byli takim łatwym kąskiem. W wikipedii wyczytałem, że samoloty holenderskie były w wersji sporo lżejszej np. od samolotów brytyjskich. Stąd przewaga myśliwców Hayabusa czy Zero nie była już tak oczywista. Do tego piloci holenderscy potrafili latać z połową paliwa i amunicji co jeszcze bardziej poprawiało właściwości lotne myśliwca, choć było też ryzykowne. Sam model to przepak dobrze znanego zestawu Tamiya. Budowa nie nastręcza większych problemów. Malowany farbami Mr Color C126 i C15, spód Hataka C003.
  20. Na koniec roku postanowiłem poeksperymentować. Od dawna nie zrobiłem całego czarnego samolotu, nie malowałem też farbkami Mr. Color (Gunze C). Lakiery też wziąłem całkowicie dla mnie nowe. Na modelu na pewno widać różne kombinacje z rozcieńczeniem nowej chemii, obróbka też trochę po macoszemu potraktowana. Sam modelik jest uproszczony, zalecany przez Airfixa dla modelarskiej młodzieży. Znalazłem go w sklepie z używanymi rzeczami, chyba pobyt tam odbił się na jego kalkomaniach, bo mocno widać film, do tego jedną za dużo przyciąłem. Co ciekawe lakier połysk GX100 niewiele tu zmienił. Ani Decal Softener. Za to mocne są te kalkomanie jak diabli, byle niewprawne ręce ich nie porwą;). Samolot w barwach 100 dywizjonu RAF. Wesołych Świąt:)
  21. Model, który wyrwał mi serce i zafundował lekcję pokory. Jednak są na tym modelarskim świecie rzeczy o których mi się nie śniło. Błędy i uszkodzenia, których naprawiać nie potrafię... Sama budowa przebiegała bez zakłóceń, spasowanie prima sort, malowanie nowymi wciąż dla mnie farbkami/lakierami Hataka Orange Line też dobrze. Nawet z AK Heavy Chipping Effect się dogadałem. Ale kalkomanie... mógłbym napisać książkę o tym i Stephen King by pobladł. Od etapu wyciągnięcia z woreczka po wash i lakiery same problemy. W życiu nie ruszę już tego filmu, niech sobie będą poplamione, świecące jakie tam chcą. Byle były. Ale i to nie jest gwarancją, bo pierwszy film odpadł na sucho, gdy spojrzałem na trzymaną w ręku kalkomanię ...Szkoda, bo bardzo lubię modele Eduarda i chciałoby się, żeby wszystko było na "tip top''.
  22. Najpierw pomalowałem, potem w internecie zauważyłem, że są kalkomanie. Niewykluczone, że następnym razem się skuszę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.