Pierwszy raz w życiu ZAPOMNIAŁEM o modelu.
Sprzątam sobie biurko warsztatowe i nagle natykam się na małe pudełko.. "Co do cholery?" No to otwieram i nagle szok Leży sobie Fortecka zaniedbana, patrzy się na mnie takimi smutnymi oczami... no to sru na warsztat i robimy
Pierwsze co zrobiłem, jako iż miałem już całą bryłę samolotu sklejoną - Maskolem okienka i całość Surfacerem psiknąłem, zostawiłem na noc do wyschnięcia. Rano biorę model do ręki, oglądam... i załamałem ręce. Zresztą chyba to zdjęcie wystarczy jako narracja ile to musiałem szlifować i poprawiać:
Generalnie musiałem przeszlifować od nowa silniki i cały spód.
Znalazłem też w pudełku to:
Przypomniałem sobie, że kiedyś tam zrobiłem vacu do stanowiska bombardiera... czyli to mam z głowy.
Teraz zostało już tylko odessać sobie oszklenia stanowisk górnego i dolnego strzelca, no i malowanko...
pzdr.