Zgodnie z zapowiedzią dziś naprawiałem kadłub. Użyłem poxiliny. Po nałożeniu i utwardzeniu zabrałem się za szlifowanie. Co prawda papier ścierny szybko przestawał być ścierny , ale uzyskałem efekt prawie idealny. Doprowadziłem nos do kształtu pierwotnego. Pozostaję mi tylko wygładzenie powierzchni pod malowanie.
Pomalowałem też wewnętrzną powierzchnie skrzydła. Revell 76 ( light grey ) + 9 ( antracyt ). Wygląda to całkiem ładnie.
Przygotowałem też szablony na maskowanie kadłuba , żeby pomalować dół na niebiesko. Kolor będzie MM autentic 2032
Silniki w środku pomalowane i sklejone. Na łączeniach wyszlifowane , obejdzie się bez szpachli. Do malowania zostają gondole , pylony i wloty.
Dziś bez zdjęć ale za to opowiadanie.