Skocz do zawartości

grzesioj

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    662
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez grzesioj

  1. Zachęcony ciepłym przyjęciem "kredkowych" modeli, przedstawiam jeszcze jeden, na razie ostatni wykonany tą techniką. Ponieważ zarówno on, jak i przedstawione wcześniej E-100 Dragona i StuG III Revell'a wyszły praktycznie w tym samym okresie twórczości, powieliłem w nim błędy poprzedników, tyczące naniesienia śladów eksploatacji - jestem tego już w pełni świadom . Model może nie wnosi nic nowego w moim warsztacie, postanowiłem jednakże pokazać i jego, jako kolejny przykład użycia "fascynującej" techniki suchych pasteli, do której model, ze względu na płaskość dużych powierzchni, nadawał się znakomicie. Model Dragona - marka mówi sama za siebie, choć wyczytałem gdzieś, że popełniono tu straszliwy błąd, jesli chodzi o zgodność, czy raczej niezgodność wymiarową. Model jest ponoć o 1mm za wysoki, co w tej podziałce jest bardzo dużą niedokładnością. Ale, jako, że zgodnie z tym, co napisałem wcześniej, takie niuanse mnie nie interesują , przeszedłem nad tym do porządku dziennego. Model wyposażony jest w gąsienice z tworzywa DS. Jak na gumiaki dość dobre, nie wiem jednakże, dlaczego po pomalowaniu i wyschnięciu skurczyły się i pokrzywiły jak źle uprana bluzka. A przy naciąganiu jedna po prostu rozpadła się na kawałki . No i musiałem sztukować, choć na szczęście na zdjęciach tego nie widać. Model zawierał małą blaszkę z elementami fototrawionymi, z których większości nie wykorzystałem, dochodząc do wniosku, że po pierwsze - niczego specjalnego nie wniosą do wyglądu bryły modelu, po drugie - będą jedynie zawadzały w zabawie dziewięcioletniemu feldmarszałkowi. Model tradycyjnie u mnie malowany pędzlem lakierami Humbrol z pastelowym wspomaganiem. Model wykonany prosto z pudełka. Gdyby nie te gąsienice byłby nawet niczego sobie. Ekrany przeciwkumulacyjne są tu szkaradnie grube, ale celowo nie próbowałem zrobić ich cieńszych, choćby z blaszki z puszki po piwie , bo model służy do zabawy dziewięcioletniemu feldmarszałkowi. Myślę, że nie popełniłem tutaj większych gaf modelarskich, niż w przedstawionych poprzednio modelach . pozdrawiam
  2. Podziwiam ludzi, którzy potrafią się zmobilizować i zrobić nie mniej ciekawe od samego modelu otoczenie tego modelu. Mnie się jak dotąd nie chciało . pozdrawiam
  3. grzesioj

    E-100 Dragon 1:72

    Zawstydziłeś mnie tym komplementem... Ok, myślę, że da się zrobić, tylko muszę nabyć jakiś model. Obecnie, znużony zlepianiem w podobny sposób zabawek dla syna (Morser-Karl, Jagdpanzer IV, Pzkpfw III, Famo itd...) nie robię nic. Ale, mam zamiar wybrać się w najbliższym czasie po sprzęt do najbliższego, odległego tylko o 80km sklepu modelarskiego . pozdrawiam
  4. Jak w temacie - E-100 w skali 1:72 firmy Dragon. Był to mój pierwszy kontakt z modelami tej firmy. Wrażenia - mieszane. Sklejanie go i pewnie podobnych mu tego producenta, nie sprawia takiej frajdy jak sklejanie np. Revella. Przypomina raczej składanie zabawki. Dodatkowo, model wyposażony jest w gąsienice z tworzywa. Nie lubię takich, nie mam wypracowanego sposobu ich malowania - schną, bez przesady, kilkanaście dni, po czym lakiej schodzi z nich przy najmniejszej próbie zrobienia z nimi czegokolwiek. Nie opatentowałem również bezpiecznego sposobu na ich zakładanie - po prostu naciągam je siłą na układ jezdny po sklejeniu i ewentualnie poprawiam uszkodzony lakier. Wracając do modelu to tradycyjnie malowany w całości pędzlem lakierami Humbrol i suchymi pastelami, zawiera trochę fabrycznych części fototrawionych (końcówka lufy i siatki nad wentylatorami). Szczegółów bardzo mało, ale ten czołg to bardziej fantazja producenta niż historyczna rzeczywistość. Malowanie również z kategorii s-f. A, zapomniałbym - przy nakładaniu kalkomanii popełniłem jakiś błąd i kalki się srebrzą . Zapraszam do pobłażliwej oceny, choć domyślam się uwag na temat obić . Na zdjęciu poniżej widać srebrzenie się kalkomanii, jednakże zdjęcie uznałem za na tyle ciekawe, żeby je umieścić. Końcówka lufy i siatki nad wlotami powietrza do silników to elementy fototrawione. pozdrawiam P.S. Na pewnym forum zarzucono mi kłamstwo, że modelu NIE DA SIĘ tak pomalować pędzlem. Bzdura...
  5. grzesioj

    StuG 40 Revell 1:72

    Nie malowałem nigdy aerografem , nie mam więc żadnego porównania, ale chciałbym nieco ostudzić Twój zapał. Wcale nie jest proste tak rozmazać pastelę pędzlem. Druga rzecz - piękne efekty znikają jak śnieg w letnim słońcu po pociągnięciu modelu lakierem bezbarwnym - a przecież trzeba to zrobić, żeby zabezpieczyć - i zabawa powtarza się znowu, i znowu, i znowu, aż do osiągnięcia zadowalającego skutku. Poza tym metoda ta ma jedno proste ograniczenie - im mniejszy model, mający bardziej złożoną bryłę, tym trudniej tą metodą zrobić cokolwiek. Ten model był moim drugim, wykonanym tą metodą. Jak się pozbieram, umieszczę pierwszy - E-100 Dragona, też w 1:72. Tam było DUŻO łatwiej, bo model ogromny i płaski jak stolnica do klusek... pozdrawiam
  6. grzesioj

    StuG 40 Revell 1:72

    Jak rozumiem, chodzi Wam o ślady odpryśnietej farby? Tak, to problem - raz, że skala - toż to taki brzdąc: dwa - kiepski pędzel, muszę zainwestować w lepszy, cieńszy.Co do świecenia - to raczej mój brak umiejętności robienia dobrych zdjęć , niż rzeczywistość. Może to głupie, ale kamuflarz wykonałem rozcierając starym, krótko przyciętym pędzlem kredowe pastele. Wyszło, jak wyszło . pozdrawiam
  7. Witam wszystkich. Odważyłem się zamieścić swój skromny modelik pośród modeli Mistrzów Gatunku, do których, zdaję sobie sprawę, jeszcze bardzo mi daleko . Sam jestem totalnym amatorem i samoukiem. Jak w tytule tematu - model Revell'a 1:72 StuG 40, klasyka w swoim gatunku, szkoda, że już praktyczne - nie wiem z jakich powodów - nieosiągalny. Model wykonany prosto z pudełka, w całości malowany pędzelkiem (bo tylko tak maluję - niestety) lakierami Humbrol, z małymi dodatkami z żywicy (skrzynki, wiaderka, brezent). Co do zgodności z oryginałem samego modelu jak i malowania - nie wnikam w takie szczegóły (co zapewne doprowadzi do pasji niektórych z Was ), dla mnie ważna jest frajda przy budowie modelu, jak również zadowolenie z niego w trakcie zabawy mojego dziewięcioletniego syna. A więc do rzeczy - zdjęcia robione w różnych warunkach z mniejszym lub większym powodzeniem. Proszę o obiektywna ocenę. pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.