Skocz do zawartości

grzesioj

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    662
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez grzesioj

  1. Tylko bez nadmiernego entuzjazmu. Znane mi są przypadki srogiego zawodu w związku z próbą zastosowania tej techniki (pędzel przy rozcieraniu pasteli zdzierał farbę z modelu - to typowy błąd rysującego artysty, nie można też tą techniką wykonywać nieskończenie małych i wąskich elementów kamuflażu - bo przecież pigment JEST ROZCIERANY, trudno jest stosować tę technikę na skomplikowanych powierzchniach itp.), a zatem - wcale nie jest to takie proste. pozdrawiam
  2. Nie mam pojęcia, jak Ty to zrobiłeś, więc trudno mi powiedzieć, co było nie tak. Ja po prostu najpierw odmierzyłem sobie odpowiednie ilości farbek z puszek do pojemnika, a dopiero tę mieszaninę rozcieńczałem do żądanej konsystencji. Faktem jest, że ta mieszanka może niezbyt dobrze kryć model, a wtedy operację malowania powtarza się (po całkowitym zaschnięciu poprzedniej warstwy farby, co w przypadku Humbroli dla pierwszej warstwy na plastiku trwa około dwu dni). pozdrawiam
  3. Hm... No cóż, mogę jedynie raz jeszcze napisać to samo. A więc, jak zauważyłeś, mam takie oto pędzelki: Są to najzwyklejsze stare pędzelki, zakupione w sklepie papierniczym, zupełnie już zużyte i nie nadające się do malowania. Włosie, jak widać, przycięte jest bardzo krótko, aby zapewnić mu wystarczającą sztywność (bo same pędzle były dość miękkie, jeśli będziesz miał pędzel ze sztywnym włosiem, pewno nie musiałbyś go tak przycinać). Jak również wcześniej napisałem, do rysowania (malowania jak kto woli) kamuflażu używam SUCHYCH PASTELI (kredowych). Rysuję najpierw na powierzchni modelu (pokrytej kolorem bazowym) delikatny wężyk: Rysujemy go DELIKATNIE z kilku powodów: - aby nie zedrzeć kredką lakieru bazowego aż do gołego plastiku; - zdecydowanie łatwiej rozetrzeć jest delikatnie naniesiony pigment, niż wtarty "na siłę"; - w pastelach (bynajmniej moich) trafiają się jakby kawałki nie zmielonego pigmentu, który przy zbyt silnym pociągnięciu po powierzchni modelu rysuje kreskę niemożliwą do całkowitego roztarcia. Potem, tak jak już wspomniałem, narysowany delikatnie wężyk po prostu rozcieramy kolisto-posuwistymi ruchami pędzla. Nie wiem, jak można tę czynność opisać prościej , może określeniem - "ROZMAZUJEMY PRZY POMOCY PĘDZLA NANIESIONY PIGMENT": Poprawiamy, rysując na roztartym pasku kolejny pasek, również delikatnie: i znowu go rozcieramy (rozmazujemy): No i chyba to tyle, reszta jest we wcześniejszej relacji (czyli - kolejne paski, kolejne kolory i po dwu godzinach mamy kamuflaż): Nie wiem, czy moje wywody wniosły coś nowego ponad to, co już napisałem, ale bardzo się starałem. pozdrawiam Grzesiek
  4. Słusznie. I nieco większe. pozdrawiam
  5. Tak, oczywiście. pozdrawiam
  6. Suchymi pastelami. Mniej więcej jak to się odbywa, opisane jest tutaj. pozdrawiam
  7. A tak jeszcze, jako ciekawostkę dla tych, którym nie chce się przeglądać innych forów, kilka zdjęć z budowy modelu - wnętrze, które bezpowrotnie zniknęło dla obiektywów aparatów po złożeniu kadłuba: Powyższe zdjęcie, jeszcze bez skrzynek i hełmu. Ten jakby biały osad na zdjęciu to niestety niezamierzony efekt użycia lampy błyskowej (zabłyszczał się lakier w szczelinach). Gaśnica... Musiała być czerwona. pozdrawiam Grzesiek
  8. Coś skopałem i wysłał mi się post, którego nie dokończyłem. Przepraszam... Jeśli to możliwe, proszę Administrację o jego usunięcie... pozdrawiam Grzesiek
  9. Teoretycznie rzecz biorąc, powinienem go nanieść po skończonym malowaniu, i tu początkowo tak było. Ale, jak zapewne przeczytałeś, model był nieco przemalowany i lakier bezbarwny był pokryty najpierw warstwą nowej farby (z resztą bardzo cienkiej) a potem przykryty kolejną warstwą lakieru bezbarwnego. pozdrawiam
  10. Wrodzona grzeczność nakazuje mi odpowiedzieć, choć muszę wyjść (praca!!! ). Zatem króciutko na temat rdzy. Na górną krawędź kadłuba nanosiłem przy pomocy igły maleńkie kropelki farby (Humbrol 160) i suchym pędzelkiem starałem się je rozcierać w kierunku domniemanego spływania wody. Jeśli farbka zasychała, a ja nie byłem jeszcze zadowolony z rezultatu, delikatnie moczyłem (no, mocno powiedziane, delikatnie zwilżałem) pędzelek w rozpuszczalniku i kontynuowałem rozcieranie. I to na szybkiego tyle. Co do wielkości, spójrz na zdjęcie pojazdu trzymanego w ręku. Nie jest za duży... pozdrawiam Grzesiek P.S. Zdjęcia wykonane z lampą błyskową trochę przesadnie eksponują tę rdzę (wspominał o tym R_Mazzi). Jest mniej więcej widoczna tak, jak na zdjęciach w naturalnym oświetleniu.
  11. Nigdy nie starałem się wykonywać modeli ze 100% wiernością historyczną, o czym wielokrotnie wspominałem (ten też nie jest - powinien mieć inne numery rejestracyjne, ale trafiał mnie szlag przy ich składaniu i są takie a nie inne), ale co do tej rdzy byłem pełen szczerych chęci - po prostu chciałem, żeby to wyglądało w miarę prawdziwie. Niestety, nie znalazłem nigdzie (a szukałem, na ile pozwolił czas w pracy ) zdjęcia "oryginalnie" zardzewiałego Sd. Kfz. 251. Po prostu, tak mi się wydało, że będzie dobrze, a wyszło jak zwykle . Co do fotek - na ich podstawie bałbym się oceniać nawet własny model. Nie dysponuję dobrym oświetleniem i mimo sporego wysiłku (wykonałem mnóstwo zdjęć w różnych warunkach i wybrałem według mnie te najlepsze) na każdym zdjęciu ten model wygląda inaczej... pozdrawiam Grzesiek
  12. Jak w tytule - Sd.Kfz.251 Ausf.C firmy Dragon, skala 1:72. Model wykonany TRADYCYJNIE , czyli prosto z pudełka, z małymi dodatkami w postaci dwu skrzynek i niemieckiego hełmu. Wykonany tradycyjnie, a więc i wyglądający tradycyjnie. Malowany pędzlem przy pomocy lakierów Humbrol. Zmagania z modelem opisałem w wątku warsztatowym. Model jest typowym wytworem firmy, bez większych niespodzianek i nieprzyjemności, które mogłyby spotkać gościa z tak ograniczonym warsztatem, jak mój. Według mnie ma tylko trzy wady: instrukcję montażu, kalkomanie, których nie potrafię dobrze położyć i gumowe gąsienice, które schną już trzy tygodnie. Przy budowie modelu starałem się wykorzystywać Wasze uwagi i sugestie, które pojawiały się przy okazji przedstawiania wcześniejszych modeli, ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystko wyszło ok. Chodzi głównie o legendarne już obicia - starałem się robić ich mniej, ale niektóre wyszły, jakby kto robił je młotkiem. Cóż, starałem się, wyszło prawdopodobnie jak zawsze. Tym razem też nie do końca uporałem się z bezbarwnym matem Humbrola, a dokładnie jego pobłyskiwaniem na niektórych zdjęciach. Ale cóż, oceniajcie . Modelowi wykonałem mnóstwo zdjęć, ale tym razem, oględnie mówiąc, jestem z nich średnio zadowolony. Nie wiem, spoglądając to na model, to na zdjęcia, dochodzę do wniosku, że to nie to. Przedstawiam zatem garść zdjęć wykonanych w najprzeróżniejszych warunkach. Najpierw - na wolnym powietrzu, w cieniu: Później, na tymże samym wolnym powietrzu w cieniu, ale ze wspomaganiem lampą błyskową: Kolejne, już bez lampy błyskowej, w niskim, zimowym (prawie), dość ostrym słońcu, w którym zdjęcia robi się nie najlepiej: Na poniższym zdjęciu - porównanie z gotowym modelem z serii Dragon Armor - Sd.Kfz.251/10: Na koniec seria zdjęć, wykonana przy sztucznym oświetleniu wewnątrz pomieszczenia, oczywiście ze wspomaganiem lampą błyskową: I kilka zdjęć z lotu ptaka: Tablice rejestracyjne widoczne na niektórych zdjęciach sadystyczni chińscy projektanci zrobili jako złożone z tła, znaków WH oraz siedmiu oddzielnych cyfr do naklejenia. Zapraszam do wyrażenia sugestii na temat modelu, ostatniego na najbliższych kilka miesięcy (aparat z właścicielką jedzie w świat). A może to i dobrze... pozdrawiam
  13. Hm... Cóż, zostałem wywołany do tablicy. Co do ortografii , nie komentuję, sam staram się pisać bezbłędnie, jak wychodzi, tak wychodzi. Co do modelu, to dość trudne zadanie, bo model składałem dwa lata temu. Jeśli chodzi o tzw. "kolor tła", czyli o bazowy, to gdzieś wcześniej jest on w poście opisany, musisz (to do Kolegi Grzesiu 9) poszukać. W każdym bądź razie była to mieszanina Humbroli 101 (zielony), 106 (szary) i, najprawdopodobniej 84 (Matt Mid Stone - po angielsku chyba brzmi lepiej, niż "średni kamień"), w stosunku opisanym wcześniej. Później nanosiłem, jak się okazało, przesadne plamy z rdzy, mieszając czarny Humbrol 33 z czerwonym 153 oraz brązowym 186. Ogólnie - zawsze tak robiłem rdzę. Ślady przykurzenia robiłem zawsze rozmaitymi odcieniami nazwijmy to brązów, typu Humbrol 29 (Matt Dark Earth), Humbrol 84 (Matt Mid Stone) i Humbrol 103 (Matt Cream) oraz ich mieszaninami, nakładanymi dość bezładnie w dużym rozcieńczeniu, starając się tylko nie dopuścić do powstawania zacieków. I to myślę, że tyle. Co do dalszych pytań - jeśli tylko sobie przypomnę, chętnie odpowiem (z opóźnieniem wynikającym z ograniczonego dostępu do sieci ). A swoją drogą, czuję się niezręcznie, kiedy ktoś zwraca się do mnie tutaj per Pan. pozdrawiam Grzesiek P.S. Spotkałem się kiedyś z kurierem, nie pamiętam jakiej firmy, ale to dobrze, że nie pamiętam. Napisał swoje imię "Jeży".
  14. No, to powodzenia w ciachaniu . pozdrawiam
  15. Ha!!! A mnie według tego zdjęcia wydaje się, że powinieneś ciachnąć po linii zielonej. Ot, co! Patrząc od przodu pojazdu zakładka była wytłoczona na końcu elementu i przykrywała początek następnego... pozdrawiam
  16. No..., ciekawy, trochę INNY NIŻ MÓJ sposób zakładania gąsienic. Wyszło całkiem, całkiem. Co do Twojego pytania, to są to chyba przetłoczenia na końcu jednego elementu błotnika, zasłaniające początek kolejnego elementu i chyba do niego spawane (czyli elementy robione na tzw. zakładkę). Jeśli coś uda Ci się tu zobaczyć, to dobrze... pozdrawiam
  17. O, starcze! Ja zacząłem, jak miałem... 35 . Żeby zacząć, nigdy nie jest za późno. A co do modelu, to rzeczywiście, jak na pierwszy, na malowany ręcznie i w kolorze metalu to bardzo dobrze . pozdrawiam
  18. Ładnie... Ja też się męczę z Sd.Kfz.251, ale w innej wersji. pozdrawiam
  19. grzesioj

    Sherman M4A2 Red Army

    Widzę Koledzy, że boicie się jak diabeł święconej wody robić zdjęcia z lampą błyskową. Bo przekłamuje kolory - fakt, przekłamuje, bo powstają głębokie cienie - fakt, powstają. Ale naprawdę, nie taki diabeł straszny. Wolę od takiego zdjęcia, wykonanego BEZ LAMPY z ustawioną dużą czułością aparatu (Wy zapewne tak robicie sądząc po szumach na zdjęciach): oglądać takie, wykonane Z LAMPĄ, gdzie podobno kolory są zafałszowane... Ale tu nie miejsce na tłumaczenia, jak się robi zdjęcia. pozdrawiam
  20. O ile sobie przypominam rzeczywiście wamodowski rozpuszczalnik do farb olejnych (myślę, że mamy ten sam na myśli) po dłuższym czasie rozpuszcza plastik. Spotkałem się z tym, kiedy wrzuciłem do owego rozpuszczalnika model, nomen omen, IS'a-2 aby zmyć z niego farbę. Ale bez obaw, na pewno nie czyni tego błyskawicznie, tak, jak np. terpentyna albo nitro. Myślę, że washa na jego bazie możesz zrobić zupełnie spokojnie, upewnij się tylko, czy farba na której chcesz go robić, naprawdę porządnie zaschła. pozdrawiam Grzesiek P.S. Oryginalny rozpuszczalnik Humbrola na 99% nie czynił krzywdy plastikowi, nawet po dłuższym czasie...
  21. Mam nadzieję, że w końcu kiedyś od niego usłyszę słowa, żeby skleić model dla samego sklejenia, dla samego modelu. A nie po to, żeby się nim bawił, choć ta jego zabawa przynosi mi naprawdę bardzo dużo satysfakcji. Mimo wszystko... pozdrawiam
  22. No, no. Brzmi to dość zachęcająco . pozdrawiam
  23. I tutaj dotknąłeś wreszcie sedna sprawy. Rzeczywiście, jest to chyba najważniejszy, jeśli nie jedyny powód tego, że nie staram się robić na modelach tzw. "bajerów". pozdrawiam
  24. grzesioj

    Panthera DRAGON 1/72

    Nie do końca zrozumiałem, na co ten patent. Jeśli na korkociąg do otwierania wiadomo czego, jest jeszcze prostszy sposób - hak do zawieszania półki lub obrazka na ścianie i kawałek szmaty, ale to temat na inne forum. A czołg naprawdę przedni. pozdrawiam
  25. Troszkę dla żartu i rozluźnienia atmosfery. Tak ostatecznie skończył przedstawiany przeze mnie w galerii model: Zdjęcie wykonał mój 9-letni syn. pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.