Jump to content

grzesioj

Members
  • Content Count

    661
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by grzesioj

  1. Na metalowych elementach przebija kolor miedzi... pozdrawiam Grzesiek
  2. Napiszę coś, żebyście nie myśleli, że pomarłem. Piękny model Radku. pozdrawiam Grzesiek
  3. Co do zdjęć - to był komentarz dla rozluźnienia atmosfery... Choć zapewne, jak sam widzisz, dobre zdjęcia dają bardzo dużo. Model prezentuje się naprawdę, tu użyję słowa-wytrycha nadużywanego na tym forum, bardzo zacnie (jak powiedział Konrad). Prezentuje się o niebo lepiej, niż moja, nie wzbudzająca niczyjego zainteresowania "bida" w skali 1:72. pozdrawiam Grzesiek
  4. Tyle tylko, że przy sklejaniu, najczęściej wtedy, kiedy jest to niewskazane, a więc gdy powierzchnia jest pomalowana, wypływa zawsze jakaś cholerna kropelka kleju, która zżera farbę, a i najczęściej zdarza się, że coś tam trzeba przypiłować. Ale skoro tak Ci jest wygodnie... pozdrawiam Grzesiek
  5. Wreszcie dobre zdjęcia . pozdrawiam Grzesiek
  6. A dlaczego na trzecim od góry zdjęciu zieje taka ogromna szczelina pomiędzy górą a wanną kadłuba? No, chyba, że jeszcze nie są ze sobą sklejone, ale to w takim razie dziwną przyjąłbyś strategię montażu... pozdrawiam Grzesiek
  7. To jak już wziąłeś się za takie rzeźbienie, to trzeba było poprawić trochę pokrętła armaty, choćby tak nieudolnie, jak ja to zrobiłem w którymś modelu: pozdrawiam Grzesiek
  8. Miałem już nic nie sklejać, ale przypomniałem sobie, że gdzieś głęboko schowany leży jeszcze jeden model. A właściwie dwa modele w jednym pudełku. Był to ostatni zakup dokonany w sklepie w Kielcach przed bardzo niemiłym dla mnie wydarzeniem i głównie z tego powodu - źle mi się kojarzył - bardzo długo nie miałem ochoty go kleić. Poza tym nie lubię Dragonów. Ale się wreszcie zdecydowałem. Oto i on (one). Kfz. 15 Horch, Dragon, skala 1:72, przez producenta zestawu nazwany Heavy Uniform Personnel Vehicle Type 40: pozdrawiam Grzesiek
  9. I dlatego wątpię, aby NAD NIĄ widoczny był układ przeniesienia napędu. Ale nie upieram się przy swoim zdaniu, bo nie wiem. pozdrawiam Grzesiek
  10. Troszkę nie do końca się zrozumieliśmy. Mam nadzieję, że mój wywód nie zostanie potraktowany jak brednie, więc wywodzę... Nie znalazłem żadnego zdjęcia dokumentującego ten pojazd (co nie znaczy, że ich nie ma, ja tylko nie potrafię znaleźć) a na zdjęciach konstrukcyjnie podobnego 15cm sig auf Jagdpanzer 38(t) praktycznie nic nie widać, zatem jak było w rzeczywistości możemy się tylko domyślać. Ponieważ kadłub tych pojazdów był poprzez dodatkowe opancerzenie znacznie wyższy od kadłuba Hetzera, być może była montowana dodatkowa płyta podłogowa, aby załoga nie musiała stawać na palcach. Taka dodatkowa płyta podłogowa, jaką w zestawach umieścił UM. A skoro płyta była montowana nad układem przeniesienia napędu, to pewno w jakimś stopniu go zakrywała. I to mniej więcej chciałem wyartykułować w poprzednim poście . pozdrawiam Grzesiek
  11. Zgadzam się. Albo pociągnąć Humbrolem 84... Nie wiem, czy potrzebnie "spinasz" się i próbujesz robić imitację układu napędowego. Po pierwsze - wszystko i tak zakryje płyta podłogowa 48E (oznaczenie według instrukcji), po drugie - po zamontowaniu wszystkiego, czyli wszelakich osłon i uzbrojenia i tak niewiele z tego wnętrza widać. Ale - może masz inną wizję modelu... pozdrawiam Grzesiek
  12. Gąsienice wyszły dobrze. Niepotrzebnie, według mnie, pomalowałeś na tym etapie budowy kadłub. Będziesz przyklejał górę, a to wypłynie na farbę trochę kleju, a to trzeba będzie coś zeszlifować (bo szpachlować to tam raczej nie ma co, wystarczy wziąć mały nadmiar kleju i dać mu spokojnie wyschnąć). pozdrawiam Grzesiek
  13. Tak, podwozie trzeba pomalować teraz. Wszystkie koła też - teraz będziesz miał największą swobodę w operowaniu nimi, co pozwoli dokładnie i wszędzie je pomalować, a jeśli chodzi o koła jezdne - równo pomalować bandaże. Jeśli chodzi o, jak nazwał to kolega plastikk, pacykowanie - oczywiście burty kadłuba możesz wybrudzić już teraz, bo nie będą Ci przeszkadzały koła. Kołami zajmiesz się wtedy, kiedy będzie zmontowany cały układ jezdny. Jeśli nie palisz - kup sobie kilka bombonierek . W niektórych cukierki pakowane są właśnie w taki papier, przypominający fakturą folię z opakowania papierosów. pozdrawiam Grzesiek
  14. To teraz doklej wózki, załóż "na sucho" koła jezdne i wio z gąsienicami. Zacznij klejenie łuków na kołach napinających i napędzających, potem łuki połącz dolnym biegiem gąsienicy. Górny sklejony zostaw oddzielnie. Potem to delikatnie rozłóż, pomaluj w stanie rozłożonym i po wyschnięciu złóż. Z resztą, co ja będę Ci tłumaczył, sam przecież wiesz... pozdrawiam Grzesiek
  15. Czyży następowało jakieś rozluźnianie norm kulturalnego wypowiadania się na Naszym Forum? A jak zajrzy tu na przykład moje dziecko? Ogarnij się trochę człowieku. pozdrawiam Grzesiek
  16. Przeczytaj dokładnie, co napisał Michal_G... Pokazałeś SU-76M. pozdrawiam Grzesiek
  17. He he, nie zaglądałem tutaj, bo zmyliła mnie nazwa tematu. Model wyszedł Ci bardzo fajnie, jak zauważają to koledzy. A i dzięki za wspomnienie mojej skromnej osoby i jeszcze skromniejszych dokonań gdzieś tam na łamach tematu. pozdrawiam Grzesiek
  18. Tak, ale jeśli się przyzwyczaisz do takiego ich widoku, to z rozpędu jeszcze je tak zamontujesz . Lepiej przyzwyczajać się do prawidłowego ich ułożenia, nawet na sucho. pozdrawiam Grzesiek
  19. odwrotnie w stosunku do czego? na lewą stronę, czy jak? bo nie bardzo rozumiem tę uwagę Tak, wygląda na to, że kolega Dumo jednak źle założył gąsienice - jakby to powiedzieć, tyłem do przodu lub przodem do tyłu, jak kto woli. pozdrawiam Grzesiek
  20. Cóż, szkoda trochę tego modelu i Twojego zapału. Ale odnoszę wrażenie, że chciałbyś (niestety - nie jest to tylko Twoja przypadłość, ale wielu, nazwijmy ich, początkujących modelarzy) na pierwszym modelu uzyskać wszystkie efekty, które doświadczeni modelarze osiągają po latach pracy na którymśtam z kolei modelu. Nie mam się broń boże za doświadczonego modelarza, ba, nie mam się nawet za modelarza, tylko za sklejacza, ale skromne efekty, które udaje mi się uzyskać na moich teraźniejszych wytworach są owocem pracy nad przeszło 60-cioma zestawami, w tym samolotów, jakichś domków, pojazdów pancernych itp., sklejonymi w przeciągu mniej więcej siedmiu lat. Pewno, przez taki czas można osiągnąć i więcej niż ja, a Ty chcesz to od razu na drugim, trzecim modelu. Sparzyć też się trzeba... pozdrawiam Grzesiek
  21. Żeby nie było to tamto, oraz żeby było wiadomo, dlaczego "głównie pojazdy pancerne", kiedyś lepiłem i takie kwiatki: Samolot sklejany i malowany w słodkich czasach nieświadomości, że są inni modelarze, fora modelarskie, trendy modelarskie, mody, techniki i nie wiem co jeszcze. Mam nadzieję, że nie naraziłem się tymi zdjęciami Kolegom specjalizującym się w budowie modeli drugowojennych samolotów. pozdrawiam Grzesiek
  22. To tak jakbyś pytał o wyższość świąt Wielkanocnych nad świętami Bożego Narodzenia (lub odwrotnie). Przez analogię - i na Twoje pytanie również nie ma odpowiedzi. W zależności od sytuacji raz należy zrobić tak, raz odwrotnie. Ponieważ nikt nikogo nie goni ze sklejaniem modeli, najlepiej, nim się zacznie, dokładnie i powoli przemyśleć na podstawie instrukcji i "oglądu" elementów kolejność budowy - malowania i sklejania. Ze swego doświadczenia wiem - z poletka pojazdów pancernych - że nie uniknie się ani takich, ani takich sytuacji. Czyli prosto mówiąc - nieraz najpierw lepiej skleić potem malować (to opcja ze zdecydowanie wyższym priorytetem), innym razem - najpierw malować, potem kleić. I ludzie - zacznijcie wreszcie sami myśleć i próbować, a nie na gotowe. pozdrawiam Grzesiek
  23. To zależy, czego się oczekuje od modelu. Malując pędzlem także można uzyskać zadowalające efekty, więc nie wypisuj takich rzeczy, bo zniechęcisz Kolegę od razu, nim zacznie cokolwiek robić. pozdrawiam Grzesiek
  24. Ale chyba nie zamierzasz nimi malować modelu? pozdrawiam Grzesiek
  25. Nie. Umiesz czytać ze zrozumieniem? pozdrawiam Grzesiek
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.