Skocz do zawartości

Zielnix

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    119
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Zielnix

  1. Zainstalowałem jedną karonadę. Trwało to godzinę Powiązałem wszytskie sznurki, bloczki i dodałem komplet przyborów do czyszczenia. Pozostaje jeszcze tyle: Przyszła też nowa dostawa nagli: Tak jak obiecałem zrobiłem też pierwsze próby z żaglami. Po lewej mam żagiel z papieru. Po prawej z cieniutkiej folii. Rezultat ciekawy ale też wybór metody oczywisty. Kiedy mój kolega przyniósł mi z baru belkę gładkich ręczników papierowych nie sądziłem, że tak mi się przyda. Próbowałem też z materiałem ale niestety nie znalazłem na tyle cienkiego żeby w skali 1:200 wyglądał lepiej niż ten papier. Piszcie co myślicie.
  2. Dobra robota! Widzę, że używasz gotowych bloczków. Cały czas się łamię czy też tak zrobić chociaż pewnie część będę i tak musiał sam dorobić. W skali 1:200 nikt tego nie produkuje... W ogóle sznurki mnie trochę przerażają. Łatwiej się to robi, kiedy się wie dokładnie co jak działa, a ja muszę sobie to sam wydedukować z tych książek. Będę Cię podpytywał bo widzę, że masz ten temat obadany. Gratuluję i czekam na nowe posty!
  3. Dzięki, że śledzisz mój wątek Skell. W powtarzalnych elementach chyba najważniejsze jest znalezienie odpowiedniej metody. Po którymś kolejnym nabywasz takiej biegłości, że robota idzie znacznie szybciej. Ale ja też nie robię wszytskiego na raz. Zrobię kilka, a potem siadam do innej roboty. Następnie wracam do tych elementów. W ten sposób robota mniej się nudzi. Poza tym ważne też jest to aby efekt twojej pracy był widoczny. Nie sztuka się narobić tak, aby nic z tego nie wynikało. Chodzi o to, żebyś sam cieszył się efektem i miał z niego satysfakcję. To pozwoli wykrzesać z siebie więcej wytrwałości. Ja wprawdzie widzę u siebie sporo błędów bo wróciłem do modelarstwa po dłuższej przerwie, ale staram się je usuwać, a w następnym modelu prawdopodobnie ich nie popełnię. Z pewnością pojawią się nowe ale chyba o to chodzi w rozwoju.
  4. Powoli mój model zaczyna przypominać statek. Pojawiły się elementy masztów i dodatkowe bajery na pokładzie, np kule od armat (0,75 mm każda), ułożone wzdłuż pokładu: Oczywiście nie leżały luzem. Każdy komplet miał jeszcze stalową obejmę. Dorobię ten detal w najbliższym czasie. Teraz pora zrobić kolejne elementy do karonad. Muszę przyznać, że strasznie dużo przy nich roboty. Dzisiaj zrobiłem próbę z montażem bloczków. Na razie nic nie malowałem tylko spasowałem czy wszytsko dobrze leży: Wszytsko w sumie pasuje ale zanim zamontuje bloczki to zapomniałem o jeszcze jednym ważnym elemencie: Wszytsko po to aby jak najbardziej zbliżyć się do oryginału: Zrobiłem też pierwsze próby z żaglami. Wkrótce zamieszczę zdjęcia, bo nie wiem, które rozwiązanie wybrać.
  5. Jorge dzięki za komentarze. Twoje słowa są dla mnie naprawdę cenne. Tak się składa, że z zawodu jestem jubilerem więc mikroskala jest wliczona w koszty każdego dnia mojej pracy zawodowej. Można powiedzieć że ten model to rozgrzewka Nie ma to jak zacząć dzień od sklejania modeli od razu robota lepiej idzie. Pozdro
  6. Książka dotyczy marynarki brytyjskiej "The Arming and Fitting of English Ships of War 1600-1815". Możesz mieć rację, że u mnie ten system wyglądał jeszcze inaczej ale wszytsko wskazuje, że było to coś w tym stylu. Z resztą ten element nie jest aż tak istotny - okazuje się że po przyklejeniu rufy i górnego pokładu niewiele widać środka. W związku z tym skupiam się na głównym pokładzie. Dzisiaj kończę karonady i bloczki. Pewnie na dniach wrzucę jakieś nowe fotony. Pozdr
  7. Zielnix

    Revell 1/350 Bismarck

    No, czekam na kolejne zdjęcia. Dobra robota. To że coś tam widać na zdjęciach przy takim powiększeniu to w ogóle się nie przejmuj. Położysz farbę, dodasz ślady exploatacji i wszystko zniknie. Ostatnio przeglądałem angielskie forum i znalazłem coś takiego. W prawdzie nie siedzę w pancernikach ale myślę że Ci się spodoba: http://modelshipworld.com/phpBB2/viewtopic.php?t=6090&start=70&postdays=0&postorder=asc&highlight= Prawdopodobnie oglądanie takich rzeczy może spowodować trwałe zmiany w psychice więc klikasz na własną odpowiedzialność
  8. Dziękuję wszytskim za komentarze. Zachęcam też do uwag - na pewno są jakieś elementy, które przeoczyłem. Dzisiaj zacząłem eksperymenty z żaglami także wkrótce będę was prosił o opinię w tej sprawie.
  9. Dzisiaj dotarła do mnie kolejna piękna książka o żaglowcach z przełomu XVIII i XIX w. Okazało się że to czego się tylko domyślałem znalazło odzwierciedlenie w rzeczywistości. Chodzi o mój nieszczęsny kabestan. Otóż w mojej książce znalazłem rycinę z żaglowcem posiadającym kabestan do kotwic za grotmasztem: A zatem rozwiązanie które zastosowałem okazało się być trafione. Uff...
  10. Przy takiej skali to sobie gościu może czarować. Niestety u mnie kadłub jest 4 razy mniejszy i przy skali 1:200 nie będzie takiego efektu. Zacząłem natomiast eksperymenty z żaglami, także zobaczymy co z tego wyniknie.
  11. Ciekaw jestem jak ten model wygląda na żywo. Zdjęcia zawsze zniekształcają. Nie wybierasz się na jakiś konkurs do Wrocławia? Ja właśnie się dowiedziałem, że konkurs na który szykuję moją fregatę jest już za miesiąc i nie mam szans żeby zdążyć. Btw, możesz zdradzić jak łączyłeś drut na krawędziach żagli (likliny) z materiałem? Zamówiłem materiał do swoich żagli ale nie mogę wpaść na to jak łączyć go z metalem. Pewnie jakiś klej...?
  12. Tak, dokładnie we Wrocławiu. O żesz ty! Wydawało mi się, że ten konkurs jest pod koniec maja ;]. Dzięki za uświadomienie. Mogę nie zdążyć z moim Acheronem... Btw, Świetna robota Marcin. Tylko gdzie są żagle? Nie siedzę w II WŚ ale bardzo podoba mi się Twój okręt. Na pewno przyjdę na konkurs go obejrzeć.
  13. Bardzo ładnie te Twoje żagle wyglądają. Z tym efektem "nadymania" Trochę będziesz miał zabawy z tym wiatrem żeby sznurki naciągnąć i jednocześnie uzyskać pożądany efekt. Ja powoli zaczynam myśleć o swoich płachtach ale jeszcze się waham jaką metodą je zrobić. Tobie już chyba niedługo pozostanie tylko zamieścić obszerną galerię.
  14. No, dzisiaj robota poszła konkretnie do przodu. Po długiej kontemplacji mojej karonady postanowiłem ją poprawić i zrobić nową wersję. Przede wszystkim lufa była za długa i za chuda. Te działa bardziej przypominają beczki niż to co mi się udało stworzyć ostatnio. Poza tym pomierzyłem trochę pokład i wyszło na to, że laweta jest również za długa i trzeba ją skrócić. Dorobiłem też haki na bloczki z drutu 0.3 mm i linę na lawecie z drutu 0.1 mm Wysiłek się opłacił. Efekt jest dość interesujący: Oto porównanie ze wszystkimi poprzednimi wersjami. Od lewej: "karonada" oryginalna z zestawu, prototyp, drugi i trzeci, ostateczny model: Pomalowałem lawety do wszytskich dział, dorobiłem haki na bloczki i przykleiłem "baryłki":
  15. Drogi Jorge, relacje z budowy nie zamieszcza się po to aby się popisywać, tylko po to, żeby dzielić się warsztatem z innymi, a w zamian otrzymać od nich porady. Świetnie ten temat poruszył Jason Craine w książce "Ship Modelling". Każdy modelarz ma słabe i mocne strony. Dzielimy się wiedzą aby robić postępy. Jeden świetnie maluje, inny robi mistrzowskie olinowanie, a jeszcze inny stawia na realizm i wykonanie dodatkowych elementów zgodnie z dokumentacją. Chodzi o to abyś pokazał swoją pracę innym, aby mogli Ci pomóc rozwijać się w modelarstwie okrętowym. Ponad to zapewniam Cię, że rozwiązania, które Ty zastosujesz mogą być innowacją dla innych. Na tym właśnie polega forum. Czekam na Twoją relację. Pozdr
  16. Pomalowałem łodzie i troche posklejałem wszytsko do kupy. Przykleiłem pokład i większość elementów, które się na nim znajdują. Zainstalowałem kabestan i łańcuchy do kotwic. Niestety wszędzie robią te łańcuchy błyszczące. Nie rozumiem trochę tego ale postanowiłem połysk usunąć. Nie chciał za bardzo po dobroci więc trzeba było poprosić. Wykąpałem cały łańcuch w oksydzie do srebra a następnie potraktowałem palnikiem. Od razu lepiej: Teraz pora zrobić wyciąg komina: Wywierciłem w nim otwór i teraz trzeba tylko tą nasadkę, dzięki której dym leci do góry. Dzisiaj chyba zrobię bukszpryt . Oczywiście w trakcie będę robił poprawki malarskie. Sporo niedoróbek na zdjęciach wynika z tego, że wiele elementów nie malowałem jeszcze ostatecznie. To warstwy podkładowe, żebym wiedział co gdzie jest i że jak coś przypadkiem upapram to żeby nie było szkoda. Malowanie szczegółowe zrobię pewnie przed wantami.
  17. Blaszkę stopiłem na płytce do lutowania. Najlepiej robić to na kostce z węgla drzewnego (można kupić w sklepie dla jubilerów za parę złotych) ale akurat nie miałem jej pod ręką. Kiedy doprowadzisz blaszkę do formy płynnej kulka kształtuje się sama. Potem użyłem gumki polerskiej takiej w stylu dremela żeby zdjąć warstwę nierówności i tlenków. I na koniec wybłyszczyłem ją kotkiem polerskim, tego typu:
  18. No, ta książka jest extra. Nie wiem czy przy tak dużym modelu nie zamęczysz się machając psikawką. Z resztą zależy też jaki masz pistolet. Jak dobry to da rade ale ja osobiście zostawiłbym sobie słoiczek do poszczególnych drobiazgów na później, a kupiłbym puszkę bo ma większy promień rażenia i nie trzeba jej potem czyścić
  19. Lakier to dobre rozwiązanie tylko musisz uważać żeby nie był np. trzymany w piwnicy gdzie jest chłodno bo będziesz miał plamy albo kropki na modelu. Ja używam werniksu firmy Talens w spray'u i jest bardzo dobry. Czasem używam też Matt Varnish firmy GW i rozprowadzam pistoletem. Postaraj się model postawić w takim miejscu, żeby nie sypał się na niego kurz dopóki nie wyschnie. Ponadto nakładaj ostrożnie bo ten werniks ma mniejszą gęstość niż farba w spray'u i łatwiej zrobić zacieki albo pozalewać jakieś detale. To chyba tyle. Powodzenia
  20. Ryszard, te żagle się tak na żywo błyszczą czy to wina zdjęcia?
  21. Powoli kończę elementy pokładu. Dzisiaj zrobiłem naktuz. Było to spore wyzwanie bo nie lubię używać metalicznych farb. W ogóle założenie jest takie, że ich nie używam. Oryginalny naktuz wygląda tak: A oto naktuz z modelu. Ponieważ nie używam metalików więc postanowiłem górną część zrobić z mosiądzu. Stopiłem blachę na odpowiedni wymiar i efekt mnie zaskoczył : Niestety zapomniałem na zdjęciach dać coś co ukazało by skalę. Ten naktuz jest naprawdę mały . Czas zrobić działa. Przygotowałem sobie wszytskie potrzebne elementy: lawety, bloczki i haki. Jak będę miał odpowiedni humor to się za nie wezmę
  22. Przede wszytskim tajemnica leży w dobrej wyprasce, na której jest zaznaczone usłojenie drewna. To bardzo duży atut. Bo teraz wystarczy pomalować pokład kilkoma zbliżonymi odcieniami drewna, np tak jak u mnie: Potem kładziesz modelarski lakier w kolorze brązowym. Miejscami w trakcie nanoszenia go możesz dodać rozcieńczalnika (np wody jeśli to akryl) wtedy porobią się ciekawe plamy. Oczywiście wszystko obczaisz sobie w trakcie pracy i nauczysz się uzyskiwać efekt, który tobie pasuje. Lakier wypełnia zagłębienia i faktura drewna gotowa. Efekt można wzbogacić dodatkowo używając pistoletu.
  23. Przesyłam dodatkowe zdjęcia muzealnego modelu od kolegi z Czech: http://www.modelforum.cz/viewtopic.php?f=177&t=25606&st=0&sk=t&sd=a&start=120
  24. Jednak wygląda na to, że chłopaki musiały przeskakiwać te łańcuchy bo szły one przez cały pokład działowy. Jest to zgodne z planem mojego okrętu, który zamieściłem wcześniej i ze skanem, który mi podesłałeś. Dodatkowo ostatnio trafiłem na przepiękną rycinę, która również to potwierdza. Wprawdzie kabestan do kotwic w tym wypadku jest przed grotmasztem ale zasada jest ta sama: w czasie bitwy wszyscy mieli od burty do burty bieg z przeszkodami.
  25. Jeden gościu na modelshipworld skleja teraz Victory: http://modelshipworld.com/phpBB2/viewtopic.php?t=8453&postdays=0&postorder=asc&&start=0 Śmieszny nie?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.