Skocz do zawartości

marekdziki

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    40
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez marekdziki

  1. Witam. Chciałbym i ja wtrącić parę słów. Obejrzałem dokładnie fotki z poprzedniego postu w powiększeniu. Sprawa z nitowaniem polegana tym, że w przypadku Antka wszystkie nity trasowane były ręcznie na elektrodzie i dlatego też są wklęsłe. Wypukłe nity trzeba by było trasować bezpośrednio w matrycy formy. Jesli ktoś miałby to robić ręcznie, to... sukcesów (stal narzędziowa hartowana) Kiedyś próbowano robić coś takiego (z niezłym skutkiem) za pomocą obrabiarek (np. stare modele Monogramu) Problem polegał na technologi wtrysku tworzywa. Przy wyjmowaniu wypraski z formy nity sytuowane na powierzchniach bespośrednio przy krawędzach formy ulegały zerwaniu. Logiczne. Tworzywo ma zbyt mały skurcz, aby nawet tak mały element jak nit mógł wyjść z otworu. Tyle mojego wymądrzania. Robiłem formy do modeli (dla niedowiarków viewtopic.php?t=20906&postdays=0&postorder=desc&start=0 ) i sprawa nitów nieraz spędzała mi sen z oczu. Niemniej uważam, że ktoś kto trasował nity na elektrodzie (miedź) do "Antka" zasługuje na uznanie.Tylko Chinczycy w klasztorach przez dwadzieścia lat rzeźbili kólkę w kólce i to ażurowaną. Oni mają i tak z natury zryte berety, więc to nie dziwne. Ale żeby Czesi? W sumie model niezły gdyby nie skrzydła, ale i to da się dośćłatwo przejść zarówno kształt jak i faktura płótna. Są na to sposoby. Pozdrawiam.
  2. Jedno ze zdjęc formy do "frydka" Forma podczas prób
  3. Nie ma za co. Model jest naprawdę dobrze wykonany. Tak dla wiadomości ogólnej. Oprócz "polskiego" frydka w przygotowaniu jest jeszcze "szwedzka" wersja tego samolotu (troszkę się różni od pozostałych wersji detalami i trochę konstrukcją), ale nie wiem na kiedy jest wyznaczony termin i czy będzie dystrybowany w Polsce (jest robiony na zamówienie)
  4. Cześć Bardzo mi miło, że klejenie "Frydzia" poszło w miarę gładko. Starałem się bardzo w trakcie projektowania i przygotowania form, aby efekt końcowy był jak najlepszy. Kosztowało mnie tona etapie końcowym sklejeniem kilkunastu wstępnych wyprasek ( wierzcie, nie było tak gładko jak w relacji), a i tak do końca nie byłem pewien czy wszystko jest O.K. "Szczególnie dumny" chyba mogę być z silnika, kosztował mnie wiele dociekań, studiowania i tak skąpego materiału. Ale opłaciło się. Tym bardziej, ze skleja się dość prosto. Oczywiście silnik zaprojektowałem bardziej szczegółowo, ale technologia wtrysku niestety swoje prawa ma. Np zbyt grube popychacze zaworów, brak szczegółów małych detali. Wierzcie mi silnik jest rozpracowany nooo..... do śrubki (rysunki do wglądu). Po uważnym przeczytaniu tej relacji, przyznam, że trochę mi ulżyło i cieszę się, że moja praca nie poszła na marne. Ostatnio oglądałem postęp prac przy formach do "Puckowatego frydka". W zasadzie brakuje tzw "dopieszczenia" Ale,ale... to dopieszczenie niestety trwa. Ale wygląda fajnie. Jak będą wstępne wypraski, to może zapodam jakieś zdjęcie nowych elementów. POzdrawiam
  5. W sumie nie ma się co spodziewać rewelacji, ale tez nie jest to totalna kicha. Tym bardziej za tak niską cenę. "Plastyk" akurat obrał sobie (poniekąd słuszną) strategię produkcji i sprzedaży tanich modeli, przeznaczonych dla modelarzy młodych lub początkujących. Co nie przeszkadza robić z tego materiału modeli zawodniczych. Ten model był już wcześniej sprzedawany w innym opakowaniu i innych wersjach malowania. Ten akurat konkretny model MiG 17PF jest to tak zwany przepak. Sam osobiście projektowałem do nie go pudełko i dobierałem schemat (?) malowania. Mam tylko nadzieję, że pudełka robione przeze mnie dla "Plastyka" podnoszą choć trochę wartość estetyczną samego produktu. Pozdrawiam.
  6. Dobry model w z-34 w 1:35.? Z wtrysku? Hmmm.... Przypuszczam, .że wątpię. Chyba, że żywica. Po prostu nikt (żaden producent) z obecnie mi znanych nie wyłoży kasy na formy z których zejdzie (Przepraszam. Sprzeda. Ześćc może skolko ugodno) niewielka ilość. Ale, może się mylę. Rozmawiałem już o tym wielokrotnie. Zawsze padało skramentalne pytanie. A kto to kupi? To już nie te czasy. Jeżeli którykolwiek z rodzimych producentów zainwestuje w wykonanie formy wtryskowej to musi mieć pewność, że model jest na tyle atrakcyjny, że przynajmniej zwrócą się koszty formy, a dalej... to już łut szczęścia. Ale w 1:16? Pzrynajmniej skala atrakcyjna, bo jeszcze egzotyczna.No i mozna by prawem serii po kolei: tankietki, 7TP, C7P, i inne. To jest o tyle atrakcyjniejsze, że na świecie ta skala robi się coraz bardziej popularna, a modeli jeszcze niewiele. Pozdrawiam. Jak cos wymodzę, to będziecie wiedzieć. (7TP już w trakcie)
  7. No cóz. Jednym słowem można to skomentować (tak wz-34 jak i wz-29) "KUPA" Ale przy "odrobinie" samozaparcia i z kupy mozna coś wyrzeźbić.
  8. Ciekawe jak wyglądałby jako zestaw w skali 1:16. A może by tak soróbować.....? Co wy na to? A może tak seria pojazdów "Wrzesień - 39" w 1:16. Teoretycznie dałoby się zrobić. Tylko czy to by ktos kupował ?
  9. No tak. Sorry. Znowu wyrwałem przed szereg, kiedy cała reszta poszła do domu. Ale trzeba przyznać, że Cińce mają niezłego zajoba tak malując swój sprzęt (w tym pozytywnym znaczeniu) Kto by się tego po nich spodziewał. Pozdrawiam
  10. Myślę, że z blachami to było tak. W momencie największej popularności modelu, technologia blach trawionych była jeszcze czymś wyjątkowym. Parały się nią tylko takie firmy jak np. Verlinden i raczkowała TAMIYA. Później, kiedy blachy nie były już żadnym luksusem poczciwy Wz-34 nie był już rarytasem godnym uwagi, bo jego zejście było w tym czasie "śmiertelne". Po prostu nie opłacało się robić blach do czegoś co już się nie sprzedaje (prawie). Niemniej przydałby się dobry model w skali 1:35, a może .....1:16 ?!. O modelu RPM nic nie wiem.
  11. Model został po raz pierwszy wprowadzony do produkcji w 1987 roku przez firmę "CERTI". Gdybyście wiedzieli jak zostały wykonane formy ,to uznalibyście to za mistrzostwo świata (na tamte czasy). Sprzedał się w sumie w ilości (wtedy) 15000 sztuk. Był pierwszym (a przynajmniej jednym z pierwszych) modeli polskich wystawionym w Norymberdze na targach. Nawet w Meksyku się o niego zabijali. Wiem co mówię, bo sam uczestniczyłem w jego powstaniu. Szkoda, że żadna firma nie pokusiła się o przygotowanie nowych form. Przy dzisiejszych możliwościach technologicznych byłby to całkiem ładny (no i nasz, a dla innych egzotyczny) model. Nie widziałem go po przepakowaniu, ale nie ma co chyba liczyć na dobrą jakość wyprasek. Po takiej ilości wyprodukowanych modeli forma jest na pewno wytłuczona na maksa. Ale lepszy rydz jak nic. Pozdrawiam.
  12. Kamuflarz pikselowy? Nawet tutorialu nie potrzeba. Nic prostszego. Szablony!!! Szablony!!!. Podobnie jak malowanie np. oznakowań samolotów z użyciem szablonów. Nie różni się zbyt wiele. Może być jedynie kłopot z zakupem odpowiedniej folii tzw. szablonowej. (najbliższa hurtownia z foliami samoprzylepnymi dla reklamy ) o niezbyt silnym podłożu klejowym. Można ew. pokusić się i kleić z tzw folii transportowej ( do przenoszenia liter wyciętych ploterem na podłoże w reklamie) ale ona ma najsłabszy klej i mogą być (chociaż nie powinny jeśli świeża) podcieki. Pozdrawiam
  13. Z tego co jest mi wiadomo w bazie lotnictwamorskiego w Pucku znajdowały się dwa egzemplarze FF33. Były to samoloty w wersji "L" i "H" Wersja "H" podobnie z resztą jak pozostałe była przeznaczona do wykonywania zadań obserwacyjnych, a także wykorzystywana jak myśliwiec dwumiejscowy. Wersja "H" miała przede wszystkim skróconą i wmocnioną konstrukcję płatów i kadłuba i była wyposażona w radiostację. Obserwator mógł prowadzić ogień z karabinu maszynowego zainstalowanego na obrotnicy. Ale poza wyżej wymienionymi, większych zmian konstrukcyjnych samego płatowca nie wprowadzono. Mam jedno zdjęcie ale nie udaje mi się go wrzucić do postu, podam więc link http://www.airwar.ru/image/idop/other1/friedrff33/friedrff33-2.jpg
  14. Dziękuję. Chciałem nawet zamieścic parę zdjęć formy i samego modelu z prób warsztatowych, ale coś nie chcą wchodzić. Może coś źle robię. Oczywiście polska wersja (nawet dwie) będzie (nie wiem nawet czy nie równolegle w "Wilczkiem") Jeśli chodzi o różnice pomiędzy wersją E i H to musiallbym ponownie zgłębić się w dokumentację. Z tego co pamiętam płatowce nawet w ramach jednej serii produkcyjnej różniy się między sobą. Różnice pomiędzy poszczególnymi wersjami polegały pprzykładowo na: innym kształcie usterzenia pionowego, innej osłonie silnika (np wersje z kołpakiem śmigła miały osłonę całkowicie przebudowaną), część maszyn np. lotnictwa Szwecji miała instalowane zagłówki i owiewki za kabiną obserwatora. Różny był kształt chłodnic olejui inaczej prowadzona ich instalacja podłączeniowa. Samoloty różniły się także kształtem kolektora spalin. Nawet w przypadku "Wilczka" mieliśmy kłopot w ustaleniu ostatecznej wersji wyposażenia ponieważ w różnym okresie eksploatacji ulegało ono zmianom co widać na zachowanych nielicznych zdjęciach.
  15. Model jest naprawdę dobry, chociaż w tym momencie nie jestem chyba obiektywny ponieważ sam znacząco przyłożyłem rękę do jego powstania. Mnóstwo czasu spędzonego na dopieszczaniu elementów formy, na przygotowaniu rysunków, zagłębianu się w szczegóły dostępnej dokumentacji, wtryskiwaniu próbnych wyprasek, eliminowaniu błędów jeden po drugim, w końcu na próbnym klejeniu modelu. Fakt, że wilczek sięgnął po laury na targach w Norymberdze daje olbrzymią satysfakcję. Między innymi także i mnie. Gratulacje Dla Kazia Łaty z Techmodu tym bardziej iż wiem ile stresu kosztowało go wdrożenie modelu do produkcji.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.