maggot97
Użytkownicy-
Liczba zawartości
77 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez maggot97
-
Idzie to wszystko jakoś jak krew z nosa. Chyba muszę wziąć głęboki oddech, bo jakoś mam ostatnio niepewną rękę do modelowania. Efekt taki, że coś tam podłubię, potem odłożę, potem znów podłubię. A najbardziej chce mi się kleić, jak siedzę w pracy Koniec końców, żeby nie było, że nic się nie dzieje, poniżej upaciany silnik. To jeszcze nie jest efekt końcowy, bo dostanie dodatkowego syfu pod spodem, ale to dopiero, jak się znajdzie umocowany na stałe w ramie. Brudzenie, to kilku, albo kilkunastokrotne nakładanie cienkich warstw mocno rozcieńczonego czarnego matu Pactry po chwili przecieranego suchym pędzlem z miękkiego włosia. Te nieśmiałe odpryski to metalizer exhaust MM, którego próbował swego czasu copycat na swoim amerykańcu do dłużycy. Jakoś tak bardziej mi sie to podobalo na tamtym silniku niz na moim Te zdjęcia pochodzą sprzed dwóch dni. Potem podczas prób przyklejenia chłodnicy wraz z osłoną wentylatora ułamałem wąż cieczy widoczny na fotach, zaciąłem się skalpelem, i koniec końców przykleiłem tą niesczęsną chłodnicę wraz z górnym wężem cieczy. Całość mam wrażenie jednak, że jest jakoś tak zmontowana na słowo honoru, więc poczekam aż wyschnie i się ułoży i zobaczę, czy wymaga poprawek. Może więc dobrze, że czeka mnie parę dni przerwy bo wyjeżdżam na święta. Od środy mam nadzieję usiąść do tego z nowymi siłami i bez ran na łapskach Wesołych świąt i mokrego jajka
-
To zależy, w którym miejscu Ci ta szpachla przeszła, bo foty masz niewyraźne. Biorąc pod uwagę, jak to masz poszpachlowane od wewnątrz, to przy łączeniu dachu ze ścianą boczną i drzwiami powinna przebiegać częściowo linia podziału, więc nie wystarczy tylko wyrównać. Wogóle, to niepotrzebnie szpachlowałeś od wewnątrz. Jak zamontujesz wnętrze z tapicerkami, to 90% powierzchni kabiny od środka zostanie ukryte. A nie robisz drzwi otwieranych, jak widzę, więc niepotrzebnie narobiłeś sobie pracy. Na Twoim miejscu skupiłbym się na tym, co jest mocno widoczne na zewnątrz i tam równał i szpachlował... BTW. Dlaczego nie wkleiłeś czoła kabiny z słupkami i ścianą grodziową?
-
Tomek -> Cała różnica w wyglądzie zew. pomiędzy Black Edition i resztą Actrosów MP2 Megaspace polega raptem na grillu (nie wiem, czy stelaż grilla ma inną konstrukcję), lustrach, spojlerze zderzaka składającym się z trzech części, reflektorach (stosowanych od 2008 z MP3 włącznie) z chromowanymi plastikowymi ramkami oraz wymiennymi kloszami i osłonach m-osiowych. Reszta jest dokładnie ta sama. Diabeł tkwi w szczegółach i jednostce napędowej. A propos przemalowywania, to gdzieś wyczytałem o jakiejś angielskiej firmie, że właściciel kupił sobie Black Edition (nie wiem, ile sztuk), ale z racji tego, że nie podobały mu się na czarno, to je sobie chlapnął we własnym zakresie na biało W sumie więc, jak się uprzeć z tym kolorem... Pytanie do konstruktora modelu: Ty to szpachlowałeś od wewnątrz? A od zewnątrz nie...?
-
Niestety nie Tomek. Black Edition, to Black Edition, czyli bogato wyposażony ciągnik siodłowy MB Actros 1861 z silnikiem V8 o mocy 612 KM. To, co pokazałeś na zdjęciu, to MB Actros należący do florystycznej firmy holenderskiej o oznaczeniu 2551 również z silnikiem V8, ale o 100 KM słabszym. Podwozie, to nie żadna przeróbka, tylko fabryczna rama, prawdopodobnie o baumustrze WDB930 (jak go gdzieś dorwiesz na jakimś postoju, to sobie sprawdź), a buda do Megaspace montowana zarówno w koniach, jak i sprzętach pod tandem, BDF i różnych takich. Elementy po lifcie zamówił sobie albo u dealera i kazał zamontować, albo fabrycznie takie sprzęty przyszły. Zresztą Holendrzy lubią jeżdżące zbajerowane choinki A jakby kto miał jakie wątpliwości, co do powyższego, to proszę kliknąć sobie tutaj
-
Zgadzam się z przedmówcą. Jeśli nie chcesz mieć SF, to zrób go na czarno, bo to była specjalna edycja wyposażeniowa MP2 robiona wyłącznie w czarnym kolorze, którą Daimler wypuścił przed rzuceniem na rynek MP3.
-
copycat -> Było, jak Bozia przykazała: kalka do wody, kalka z wody, kalka na model, ułożenie na miejscu, odciśnięcie nadmiaru wody i powietrza spod spodu i dopiero Sol. Krzychu126 -> Chyba bardziej vademecum popełniania i eliminacji błędów
-
Trochę, jak krew z nosa, ale coś tam idzie do przodu. Kabina dostała czarne wykończenia i uszczelki (wykonane zgodnie z sugestią pmroczko H32). Do ideału daleko, korki z maskowania i powstrzymywania Parkinsona sugerowane, ale niedoróbki postaram się zamaskować w obróbce końcowej, czyli washach, rainmarksach, rdzach i innych kurzach z pigmentów Potem przyszła pora na kalki i mat akrylowy. Jak z drugim nie miałem wiekszych kłopotów (poza zapaskudzeniem mi aerografu), to podczas walki z pierwszym już na starcie poniosłem porażkę. Przeczytawszy chyba wszystkie mądrości dotyczące sposobu kładzenia kalek, już spory czas temu zaopatrzyłem się w Sol Mr Gunze. Techniki kładzenia wypróbowałem na sporej wielkości kalkach do Mana. Posmarowane Solem kalki delikatnie rozgniatałem wacikiem, szczególnie w obrębie linii podziału, żeby ta weszła mi tam, gdzie ma. Jednocześnie zbierałem nadmiar Sola wacikiem. Cała ta operacja zajęła mi dwa wieczory, ale efekt końcowy był zadowalający. W Turbostarze kalki są o wiele mniejsze, jest ich niewiele i poza dwoma bodajże żadna nie znajduje się nigdzie na liniach podziału. Podczas naklejania postanowiłem wykorzystać nasz forumowy poradnik, gdzie autor sugeruje posmarowanie kalek Solem i zostawienie ich samym sobie celem wtopienia się w podłoże. Niestety już na samym początku Sol spowodował mi nie tyle wtopienie się, ile stopienie i trwałe zmarszczenie pasa na drzwiach lewych i fragmentu za drzwiami lewymi.. Wściekłem się nieprzeciętnie, bo wiem, jak reagują kalki po posmarowaniu Solem (marszczą się, jeżdżą i wogóle masakra), ale po odparowaniu płynu wygladają świetnie - bez mała idealnie stapiając się z powierzchnią. Teraz jednak było inaczej. I tu pytanie do bardziej doświadczonych: co mogło spowodować taki efekt? Nadmiar Sola, który ma tendencje do zbijania się w spore krople? Może powinienem delikatnie wacikiem pozbierać duże kropelki? A może brak Seta, który jednak bywa mniej potrzebny niż Sol (tak przynajmniej wywnioskowałem z tych wszystkich vademecum o kalkach)? Uważając, żeby nie popełnić tego samego faux pais po prawej stronie, rozsmarowałem Sola ze szczególną ostrożnością i było ok. Tak, czy inaczej, po zakończeniu tego modelu chyba zakupię sobie jakąś wyścigówę (np. C-klasę R. Schumachera z DTM - w długim okresie czasu chciałbym sobie zmontować kolekcję rozmaitej maści Mercedesów) i użyję jej do nauki kładzenia kalek, których jest tam całkiem sporo. Dziś rozłożyłem sobie warsztat i w H85 poszedł jeden ze zbiorniczków oraz masa elementów, jak wycieraczki, uchwyty podszybia,wejściowe, błotniki tylne, itepe itede. Poniżej jeno zbiorniczek - reszta się suszy w ciemniejszym miejscu i nie chcę tego przestawiać Silnik już w macie i ze skorodowanymi kolektorami i fragmentami turbin. Pasek wieloklinowy przy kółku alternatora wyszedł mało miło i jeszcze będzie poprawiany. Teraz jeszcze wash, obicia i brudzenie, połączyć z górną rurą obiegu cieczy i chłodnicą cieczy i będzie gotów. Niestety błąd z początku malowania (prysnąłem silnik zrobioną u siebie w lakierni farbą w akrylu, którą przez omyłkę wymieszałem z rozpuszczalnikiem, a nie z utwardzaczem i w efekcie wszystko musiało lecieć do DOT-a) spowodował, że trudności z domyciem wielu zakamarków z farby sprawiły, iż finalna warstwa lakiernicza jest nieco za gruba. Mimo tego udało się chyba jednak nie zgubić szczegółów, poza napisami "Fiat" z pokrywek zaworów, które nieco zlewają się z resztą. Eta wsio na razie
-
Używam Motipa Dupli bezbarwnego błyszczącego w sprayu (tylko w czarnej puszce) i nie narzekam. Ładnie kryje powierzchnię i nie wchodzi w konflikty z kalkomaniami kładziony pod i na nie. Tylko bezbarwnego matu i półmatu w sprayu nie dostaniesz. Zresztą byłby mało funkcjonalny - chyba, że do zastosowania na dużych powierzchniach...
-
To idź do pierwszego lepszego sklepu z akcesoriami samochodowymi (a najlepiej z lakierami), a powinieneś dostać szary podkład do plastików... W sprayu. Czytaj trochę forum, bo tu jest naprawdę spore kompendium wiedzy. A jak czegoś nie wiesz, to pytaj.
-
Jak to nigdy się nie kończy? Masz niekończącą się farbkę? Sprzedaj patent Poważniej rzecz biorąc, to rozcieńczaj ją mocniej (wcześniej próbując na jakimś starym kawałku ramki), albo maluj bardziej miękkim pedzlem, bo zostają smugi. Niestety czarne Humbrole są dość gęste i nieodpowiednio rozrobione robią bałagan, o którym przekonałem się na swoim własnym przykładzie Iveco. Którym numerem czarnego operujesz? Na kombiinstrument przyklej jakiś przycięty kawałeczek przeźroczystej okładki np. do dokumentów - będzie lepiej wyglądać Za akumulatorem, to lewarek koła zapasowego. Przed akumulatorem to filtr powietrza silnika. Ten drugi element radzę dobrze obejrzeć, bo, w moim modelu przynajmniej, kapselek jakoś tak ciężko zgrywa się z resztą i trzeba szlifować, żeby wyrównać. U Ciebie też na czubku widać schodę i dzyndzel po odciętym z ramki elemencie. To trzeba zeszlifować, bo po otwarciu kabiny będzie widać, jak na dłoni. W kwestii zderzaka, zrób go na czarno, a jego spojler w kolorze kabiny i będzie wyglądał, jak oryginał (choć wersje są różne, to wg zdjęć w necie większość ma taki właśnie układ kolorystyczny) Powodzonka w budowie, bo to fajny oldboy jest
-
Z kabiną walki mej nierównej ciąg dalszy... Na początek obejrzałem co wyszło mi w piątkowy wieczór, przeszlifowałem 3000 i... pokręciłem nosem. Okazało się, że miejscami osadziły się paprochy. Gdybym je zauważył podczas malowania, ściągnałbym je ściereczką antystatyczną. A tak pozostaje jakoś sprytnie zamaskować w końcowej obróbce Wczorajszy wieczór i część nocy poświęciłem na zamaskowanie i pomalowanie H85 klamek oraz pasów pod szybami drzwi. Niestety po raz kolejny nie wyszło to tak, jak chciałem. Mimo tego, że wielokrotnie dociskałem taśmę do powierzchni wykałaczką rozwalcowując ją, prawdopodobnie jej nagromadzenie na łukach spowodowało, że czerń miejscowo przeniknęła pod taśmę i mam co poprawiać. Dodatkowo dziś maskowałem po raz kolejny otwór szyby czołowej pod malowanie uszczelki. W części dachowej i na większej powierzchni obydwóch słupków idzie ona po rancie na zewnątrz. W dolnej chowa się w stosunku do podszybia. Z racji tego, że taśma nie chce tam dobrze dolegać, postanowiłem poeksperymentować wykałaczką i szpilką. Niestety znów okazało się, że równe pomalowanie tego bez maskowania przerasta moje umiejętności (przynajmniej póki co). Jutro czeka mnie przeszlifowanie źle pomalowanych fragmentów, przepryskanie tego na biało i... maskol będzie moją ostatnią deską ratunku. Chyba, że macie jakieś pomocne sugestie...? PS Na dobranoc zafundowałem sobie eksperyment z pordzewieniem jednego z kolektorów wydechu. Z autopsji wiem, że na kolektorach rdza miewa różną kolorystykę, choć raczej w odcieniach z przedziału czerwony/brązowy czasem jasna kawa. Czy mi to wyszło - oceńcie. Jutro upaciam chyba tymi samymi mieszankami drugi i dwie turbiny.
-
Będzie po kolei: Diesel fan -> Dzięki za sugestię względem tych jamek; niestety takie babole makarony wywinęły na tapicerce dachowej; myślałem, jak to zlikwidować, przewertowałem kilka miejsc w necie i nie znalazłszy rozwiązania postanowiłem to tak zostawić; widoczne praktycznie nie będzie, bo po złożeniu wnętrza do kupy i zapakowaniu tego do kabiny widoczna jest zaledwie znikoma część tej tapicerki; co do aero, to są to maszynki oznaczone symbolem BD-130 made in czajna, dostarczone dzięki uprzejmości mojego dostawcy lakierów; szału nie robią może, ale mnie na chwilę obecną zupełnie wystarczają; zanim nauczę się tym malować w stopniu całkowicie mnie zadowalającym, minie jeszcze trochę czasu; a wtedy zadecyduję, czy potrzebna mi inwestycja w bardziej zaawansowany sprzęt; na chwilę obecną mam dwa plus jeden, którego wyłączyłem z użytku po... dwóch razach - nie wyczułem momentu dokręcenia dyszy po czyszczeniu i... jak to w produkcjach made in czajna bywa, na pudełku przyszło mi przykleić napis "uszkodzony" pmroczko -> wszelkie sugestie są mile widziane; to dopiero mój drugi model składany po powrocie do starego hobby; tego, co robiłem kiedyś nie da się porównać do dzisiejszych możliwości w zakresie lepienia oraz możliwości dojścia do materiałów, wiedzy i... zasobów finansowych; dość powiedzieć, że ongiś bardziej dokładnie bawiłem się w RC (m. in. szybowce Jaskółki - nie wiem, czy ktoś pamięta cuś takiego, albo się w to bawił), a plastiki składałem mając często do dyspozycji klej, dwie farbki, albo lakier do paznokci w ramach rekompensaty (np na modele Jak-2, albo PZL Łoś kupowane w kiosku Ruchu); to co robię teraz jest często poprzedzone wielogodzinnym szperaniem w necie w celu dotarcia do różnorakich wskazówek i następnie przekuwanie tego w praktykę; przyznam się szczerze, że jak przeglądam prace niektórych, to czasem zabieram się, jak żaba do jeża, bo też bym tak chciał, ale bez wielu prób to po prostu nie wyjdzie; i tak dbam sukcesywnie o rozrost poczekalni szperając tu i tam, coby było na czym próbować; zbieractwo modelarskie wychodzi mi póki co najlepiej Truckerek93 -> spoko, sprawdziłem to wszystko wcześniej na sucho; najwięcej kwasu jest ze stelażem pomiędzy tymi skrzydełkami; z symetrią skrzydełek są problemy (zwichrowanie prawdopodobnie przez długi pobyt w pudle - model ma trochę lat; do zestawu były jeszcze plastikowe opony) przez co stelaż rozpierający wchodzi ciasno i niekoniecznie w otwory montażowe; z racji tego jednak, że przykryte jest to wszystko górną owiewką, można brak symetrii nieco ukryć; górna owiewka pasuje jak trzeba - wystarczy ją tylko dobrze ustawić; na przymiarce udało się to bez problemów; te boczne owiewki za kabiną i brak stelaża do nich, to rzeczywiście shit; nie dość, że ciężko je ustawić, a z górą pasują tak, że albo skrzydełka sa w powietrzu (jak teraz u mnie),albo skrzydełka obniżasz, jak w oryginale i nie pasują do pionu, to jeszcze nie ma za co franc załapać, bo wszystko trzyma się ściśle tylko rantu łączenia ścian bocznych z tylną kabiny; po kilku ekscesach z odklejaniem się ich pod wpływem powietrza z aero załapałem to na Kropelkę, wpuściłem jej nieco w zagłębienia i jakoś trzyma się kupy; oby na stałe A teraz najważniejsze - prysnąłem wszystko błyszczącym białym Pactry i... na krycie zużyłem cały słoiczek farby; zawiedziony jestem jej wydajnością; położyłem chyba z pięć warstw, żeby wszystko wyglądało, a i tak mam mieszane uczucia; muszę obejrzeć to wszystko w świetle dziennym...
-
Czasu mało, weekend spędzony w stolicy Dolnego Śląska, więc prace idą jak krew z nosa. Toteż dziś postanowiłem przyłożyć się do roboty. Wypiłem dwa sagany kawy (płyn niezbędny w obliczu niemal zaśnięcia na skrzyżowaniu podczas czekania na zmianę świateł ), rozgrzebałem warsztat, ustawiłem aparat i tak raz cykałem, raz robiłem Na początek rzecz już skończona - wnętrze. Przykleiłem foteliki, wkleiłem pomalowaną wcześniej kierownicę z kolumną, przybrudziłem rozrzedzonym brązem Van Dyke'a (jak resztę elementów wnętrza) i wyszło takie oto coś; Wodotrysków i fajerwerków nie ma, ale dodawać już więcej nie zamierzam, bo czasem można przekombinować Wystarczy, że zachciało mi się przymierzać toto do wnętrza kabiny. Efekt był taki, że szalałem z Kropelką przytwierdzając to, co odpadło podczas tej operacji. Chociaż wyszło mi to nieco na dobre, bo poprawiłem zamocowanie fotela pasażera, który zapierał się zagłowkiem w górną leżankę i za nic nie chciał się ładnie wpasować w swoją podstawę. Kabina, jak napisałem wcześniej poszła do DOT-a 3. Lakier został wyczyszczony, trzeba było od nowa szpachlować (niestety płyn hamulcowy rozmiękcza szpachlówkę Tamiya), co robiłem z opadającą głową nocami bojąc się o efekt końcowy (hobby potrafi odbierać człowiekowi rozum ). Koniec końców podkład pokazał, że baboli w tym względzie nie narobiłem. Widoczne na fotach syfy usunąłem już papierem. Na koniec chwyciłem wódę, czarny mat Pactry i śmignąłem taki mały pre-shading. Plan na weekend - kupić biały akryl (z białym matem Humbrola już mi się bawić nie chce, bo jak mi znów piach wyjdzie po malowaniu, to dostanę szewskiej pasji) i jedziemy z tematem. Przy okazji dwie rzeczy: 1) voseba -> cieszę się, że się podoba mnie bardzo podobają się Twoje prace, które obserwuję systematycznie w miarę wrzucania na forum aktualizacji; w związku z tym postanowiłem zatrzymać górę ścinek plastikowych, bo od kiedy napisałeś w temacie Twojego Volva, że wsporniki robiłeś z kilkudziesięciu odpowiednio ukształtowanych kawałków plastiku, to powiem Ci, że zachodzę w głowę, jak można z g... twaróg zmontować, ale skoro Tobie się udało, to ja może kiedyś znajdę w sobie tyle samozaparcia, żeby spróbować ;) 2) macie może jakiś patent na usuwanie jam skurczowych z tapicerek; niestety italerowskie makarony lubią fundować tego typu farfocle na częściach mających jakąś fakturę...
-
W ciągu tygodnia siedziałem nieco przy domalowywaniu szczegółów kabiny. Niestety finalnie okazało się, że moją piętą achillesową jest malowanie pędzlem i rozrabianie czarnej farby do niego. W związku z tym dziś doszedłem do wniosku, że całość mi się nie podoba i kasta poszła do DOT-a. Przy następnym podejściu całość chyba pojadę aerografem, łącznie z uszczelkami, bo miewam skłonności do Parkinsona i zamiast prostych linii wychodzą mi falbany W związku z powyższym update będzie naprawdę mały, bo rama nadal nie ruszona, a z reszty elementów chlapnąłem je Humbrolem 125, a dziś wnętrza błotników i wsporniki grilla dostały Humbrola 85. I tu mam pytanie: jak to jest, że jeden satin (85) po rozcieńczeniu go firmowym rozcieńczalnikiem Humbrola wychodzi, jak satin, a drugi (125) wali w mat, aż szumi. Rozcieńczałem 2:1, jak producent przykazał, mniej nie dawałem, bo wyjdzie za gęsty. Pod pędzlem, 125 wychodzi mi półmatowy, a pod aerografem nie chce...
-
Znowu troszkę pogrzebawszy... W tygodniu postanowiłem wyciąć i skrócić piasty mostu tylnego. Dziś rano natomiast postanowiłem jeszcze nieco przybliżyć je do rzeczywistości (foto źródłowe w poniedziałek, bo mam niestety je na innym kompie). Najpierw wsiadłem do auta i udałem się do Gdyni do Techno-Hobby, po dwa półokrągłe profile Evergreen: jedno 2,5 mm (później okazało się bardziej przydatne) i jedno 2,00 mm. Następnie pociąłem to, co wcześniej wydłubałem i obrobiłem z zewnętrznej felgi. Potem chwyciłem rzeczony 2,5 mm profil, klej CA i ruszyłem do dzieła. Suma sumarum wyszło sobie takie cuś Po przymierzeniu też prezentuje się chyba nie najgorzej
-
Dziękuję za miłe komentarze, choć te fotki nie są idealne. Mam niestety problem ze światłem i ciężko wieczorową porą zrobić fajne foty. Diesel fan -> mnie osobiście właśnie chodziło o nieco zżółknięty biały. Na to położyłem lekko świeży biały (nową farbkę Humbrola) i wyszły fajne przebitki, które postaram się zaprezentować. Ja z tym białym matem miałem inny problem. Otóż farbka chyba sama w sobie zawiera sporo suchego pigmentu. Ja tymczasem w ramach eksperymentowania z rozcieńczalnikami postanowiłem rozrobić ją zwykłym nitrem wziętym od siebie z lakierni w stosunku 50:50. Okazało się, że skubana schnie w locie od aero do malowanej powierzchni i pokrywa mi kastę pyłem. Wprawdzie po mokrym szlifowaniu trizac'iem 3000 pył zszedł, ale kolor w wielu miejscach również Proporcje 60:40 (farba:nitro) poprawiły sprawę. W sumie, to staram się eksperymentować na nim, ile wlezie. I tak, jak napisałem, ma być brudzony, więc ew. niedoróbki powinny się umiejętnie zniwelować Tymczasem przed chwilą białe elementy dostały kolejną warstwę sido, a ja... jadę do pizzerii
-
W związku z tym, że prace nad autem idą sobie powolutku dalej, poniżej efekt wykonanych do tej pory prac Wnętrze jest praktycznie skończone. Szary, to Humbrol 125, brąz - Humbrol 186 (stary wzornik), dywaniki i guma lewarka biegów to czarny mat Humbrola 33, a góra tego lewarka - czarny błysk Humbrola 21. Całość brudzona mocno rozcieńczonym brązem Van Dyke'a z palety Van Gogha, rozcieńczonym matem Humbrola 33 oraz przykurzona mieszaniną pigmentów Vallejo i takich kupionych w sklepie dla plastyków (bodaj Krusz-Pol). Do kompletu pozostaje mi pomalowanie widocznej na innej focie kierownicy wraz z kolumną oraz wklejenie jej na swoje miejsce, a potem przyklejenie foteli. Efekt końcowy będzie na oddzielnych zdjęciach. Silnik będzie kryty matem i następnie brudzony. Na zdjęciach nie ma kabiny, choć dostała kolor (biały mat Humbrola 34; użyłem starej farby, która dała mi finalnie taki fajny żołtawy odcień zużytego lakieru). Muszę zrobić foty w świetle dziennym, bo przy posiadanym oświetleniu wychodzą mi mocno niesatysfakcjonujące. Najbardziej w tyle w tym przedsięwzięciu jestem z ramą. Nadal łapię koncepcję, jak połączyć tę masę żyłek w jedną zbliżoną do reala całość. Jeśli ktoś sobie życzy, zapraszam do komentowania tudzież zadawania pytań. Ja tymczasem uciekam do zasidoluksowania kasty
-
Obawiam się, że jak nad tą cierpliwością nie popracujesz, to sama nie przyjdzie. Mam kolegę, którego znam od 16 lat, chłop ma ponad 30-stkę i nadal, nawet jak stoi, to musi iść Kup sobie papiery od 400 do 800 i tym szlifuj. Mniej szpachli ułatwi Ci sprawę. W wielu miejscach potrzeba jej śladowe ilości, a nadmiar trzeba zetrzeć. Jak to nie miałeś czego malować tym podkładem. A felgi? Powodzenia w dalszej budowie
-
Jezu Maryjo chłopie, gdzie Ci się tak spieszy z tym modelem? Cierpliwości nieco, bo zaraz ten wehikuł będzie gorzej wyglądał, niż gdybyś go wogóle nie malował i nie szpachlował. Po pierwsze primo, to kup sobie podkład do plastików w sprayu i używaj tego zanim cokolwiek pomalujesz dalej. Po drugie, to już lepiej nic nie szpachluj, bo po Twojej obróbce wygląda to prawie masakrycznie. Jakim Ty to papierem wycierasz? 180? Po trzecie, to tutaj jest tak fantastycznie duża ilość porad, co jak zrobić, że wystarczy uważna lektura i trochę samozaparcia, żeby stworzyć coś naprawdę estetycznego. Tym samym cierpliwości, cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości życzę. Buduj nawet dwa miesiące, ale niech to jakoś wygląda
-
Choć nie za bardzo kwapiłem się do wrzucania fotek budowy (wolno idąca praca, brak czasu i brak sprzętu na miejscu; ostatnie się zmieniło - od tygodnia jestem szczęśliwym posiadaczem Nikosia D5000), to dzisiejsza dłubanina sprokurowała jednak otwarcie małego co nieco. Otóż jak temat wskazuje, dłubię przy Iveco Turbostar (Italeri nr 796). Ambicje sięgają ufajdania auta zgodnie z kanonami fajdania się pojazdów ciężarowych. Z racji tego, że nigdy tego nie robiłem, toteż zaopatrzywszy się w niezbędną teorię, ruszyłem do praktyki. Dziś wieczorem pokusiłem się o wytarcie foteli. Szło mi jakoś średnio, co napaćkałem, to lekko starłem, potem znowu paciałem. W końcu tarłem sobie ów fotel to lekko zwilżonym white spiritem ręcznikiem papierowym, to znow suchym ręcznikiem. Koniec końców wyszło coś, co oglądałem ze wszystkich stron i... nie jestem do tego do końca przekonany W związku ze związkiem proszę o próbę oceny efektu końcowego - szczerze i bez kurtuazji. Jak wyjdzie, że coś spaprałem, biorę aero i jedziemy z tematem od nowa (tym bardziej, że udało mi się dziś zjechać tapicerkę drzwi, która już poszła do DOT-3). Coby nie musieć robić podwójnie, swym praktykom poddałem jeden fotel. Drugi jest dziewiczy, po nałożeniu Humbrola 186 (wg starych wzorników) Dwie pierwsze foty łączone na szybkensa, w artyzm i zbędne obróbki się nie bawiłem. W załomach niestety jest lekki cień, co sprawia na dziewiczym fotelu efekt zapryskania na ciemno pewnych jego partii. Ogólnie cała maszyna ma złożone i zasyfione wnętrze (bez foteli ), silnik in progress przed matowaniem i brudzeniem (kombinuję na razie rdzę przy turbinach i kolektorach), kabinę po obiecujących eksperymentach szarzenia koloru białego w załomach poprzez wycieranie papierem 3000 oraz ramą z masą wyprowadzonych żyłek i chwilowym zbieraniem koncepcji co do odtworzenia kilku podstawowych elementów pneumatyki oprócz tego, co makarony wrzuciły do pudła z modelem. Wizja globalna przewiduje Iveco złączone z Heavy Duty Trailer Revella w kolorystyce z grubsza przyjętej przez malowania pudełkowe, ze śladami eksploatacji, użytkowane przez pana Wacka, który dorobił się tego zestawu z rynku wtórnego. Na niskopodwoziówce miałby stać sobie Man TGA, którego Pan Wacek ciągnie dla sąsiada na austriackich blachach (Manidło sklejone, nadaje się wyłącznie do upaćkania - szołtrak z tego mi nie wyszedł, choć takie miałem założenia ) Efekty swoich prac postaram się jakoś w miarę sukcesywnie pokazywać. Chwilowo proszę o sugestię co do tych foteli...
-
....?!?! Jak się nazywa silnik w ciężarówkach...? Eeeee, może silnik...? W życiu jedynym! A jak chcesz te części potem obrobić? Już sam zauważyłes, że na łączeniach elementów powstaja szwy, kóre po potem trzeba szlifować różnymi papierami celem ich zlikwidowania. Podkład, jak napisał copycat, służy do m.in. do odkrycia popełnionych przez nas błędów przy obróbce elementów. Ponadto polecałbym Ci wnikliwe przejżenie sobie działu "Jak to zrobić i jak pokazać'. Myślę, że na wiele pytań dotyczących technik obróbki i malowania znajdziesz tam odpowiedź. Sam, zanim zabrałem się ponownie za sklejanie po wielu, wielu latach, poświęciłem i nadal poświęcam sporo czasu na podglądanie tego, co robią i opisują inni, a potem wdrażam w praktykę i... efekt gwarantowany!! Ponadto polecam Ci relację mojego przedmówcy, który swego czasu z Superlinera zrobił coś innego, ale ładnie to wszystko po kolei pokazał... http://modelwork.pl/viewtopic.php?t=17534&highlight=american+superliner
-
Ja nie wiem, jakie jest tu przyjęte rozwiązanie przez producenta (czy jest odrębna część do wklejenia), ale osłonę cięgien wycieraczek powinieneś zamaskować i pomalować na czarno. Większość Actrosów ma ten element czarny wraz z rynienkami słupków "A" i dachu, jak na załączonym przez Ciebie zdjęciu. Zderzaki, wnęki stopni i owiewki chcesz zostawić na szaro, czy malować w kolor budy? Jeśli na szaro i chce Ci się pobawić, to poproś w jakiejś mieszalni lakierów o domieszanie lakieru nr MB7354 - to odcień szarości używany na zderzakach Actrosa.
-
Jak się uzbroisz w cierpliwość, to zobaczę, czy po moim powrocie do pracy (wtorek 4.01) będzie stało coś z osią wleczoną. Jeśli tak, to wyślę dokumentację do odpowiedniego działu. Chcesz konia z tego kleić, czy masz zamiar robić jakiegoś hakowca, BDF-a, albo inne cudo? Tak się składa, że na codzień pracuję w ASO MB obsługującym głównie transport ciężarowy...
-
No bywa. Ale to akurat da się bez problemu poprawić. Wystarczy kilka papierów o gradacji od 360 do 800, dobre światło i trochę cierpliwości. Efekt gwarantowany. A jak masz wątpliwości, czy dobrze wyrównałeś, psiknij delikatnie podkładem szpachlowane miejsca, Farba pokaże Ci wszystkie niedoróbki. Jak już będziesz poprawiać silnik, to zrób też coś z tymi turbinami, bo wyglądają, jak po zderzeniu z czołgiem Swoją droga Italeri daje często takie gówniane wypraski, które trzeba potem godzinami szlifować, albo poprawiać. Ale to ćwiczy cierpliwość i dokładność. A chyba o to chodzi w tej zabawie w zminiaturyzowane światy
-
Dołaczam się do powyższego. To co na zewnątrz w miejscach łączeń wygląda fatalnie, a to, co wewnątrz ramy, to już wogóle kongo - gąbką tą ramę podkleiłeś? Poza tym, sugerowałbym odklejenie chłodnicy na tym etapie, bo będziesz miał spore trudności z pomalowaniem paska klinowego. Zresztą i tak chłodnica powinna mieć inny kolor niż blok silnika z podzespołami. Na pierwszym elemencie z prawej (foto ze zbiornikami) zaszpachluj ślady po wypychaczach.
