Skocz do zawartości

ppfalcon

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    86
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ppfalcon

  1. ppfalcon

    Honda NSX, Tamiya 1:24

    Korzystam z nowości, a mianowicie systemu True Metallic Metal od Vallejo. W tym konkretnym modelu używałem Shade'a i Light'a zarówno dla elementów pomalowanych na srebrno jak i dla tych pomalowanych "flat aluminium". Widać to np. na ramie zawieszenia, gdzie część jest taka, a druga część inna, ale wash i światła są robione tym samym.
  2. Witajcie w mojej nowej relacji. Tym razem na warsztat postanowiłem wziąć coś innego niż dotychczas, czyli zamiast sprzętów wojskowych samochód cywilny. Chciałem skleić jakieś Ferrari, jak za dzieciaka, ale przyznam, że bardzo trudno dostać. A w zamian udało mi się nabyć takie cacko: Planuję pomalować go całego na czerwono i dodać może coś od siebie. Ale na razie jeszcze nie wiem. Póki co zabrałem się za układ napędowy i wydechowy. Nie chciałem, żeby wszystko było monokolorowe, czyli stalowo/aluminiowo/szaro/czarne, więc dodałem trochę kolorków od siebie wzorując się na innych relacjach i zdjęciach samochodów. A zatem elementy silnika: I belka tylna: A także podłoga: Tutaj już z zamontowanym silnikiem i wydechem: A tak wygląda od góry. Pokazuję, bo później może nie być widać: Elementy tylnego zawieszenia: I tak wygląda już cały zmontowany tył: Na teraz to tyle, zabieram się za przód
  3. Masz rację, średnio zadowolony jest ze swojej roli. Pewnie dlatego, że nic nie słyszy przez te słuchawki
  4. Czy maluję oczy? Malowaniem bym tego nie nazwał, ale staram się, a przynajmniej próbuję. U jednej figurki nawet próbowałem namalować białą kropkę błysku w oku, ale nie wyszło to najlepiej, więc u innych już tego zaniechałem. W każdym razie, najwyższa pora zakończyć temat. A zatem przedstawiam poniżej całą załogę. Fred: Stanley: Graham: John: Sam: Jedyna w zestawieniu kobieta - Abigail: I dalej, gotowy do lotu Robert: I na sam koniec - twardziel Jeff: I jeszcze jedna brudna, zagubiona torba, która będzie czekała gdzieś na właściciela: To by było na tyle. Zdjęcia robione były obiektywem makro, który niemiłosiernie karci i wyciąga każde błędy i niedociągnięcia. Dlatego też widać wszystkie paproszki, a także te jaśniejsze przetarcia mundurów wyglądają dziwnie. W rzeczywistości, w małej skali, bez powiększenia jest ok. Myślałem, że to już koniec roboty, ale widzę teraz, że jeszcze gdzieniegdzie widać błyszczenie farby, więc będę musiał jeszcze trochę matem pomalować. W każdym bądź razie. Klocki już są wszystkie gotowe, to teraz tylko składać w całość i... do zobaczenia w galerii. Ale to pewnie już po powrocie z urlopu.
  5. Wiosna już trwa, ale pogoda nie sprzyja do spacerów, więc można trochę posiedzieć nad modelem. Najwyższa pora w końcu kończyć i zabierać się za kolejny projekt. Jak jak pisałem ostatnio - podstawka jeszcze nie była skończona. Dodałem pasy i pomalowałem ziemię: A następnie obsiałem trawką: Niniejszym podstawka już jest gotowa. Lećmy dalej - samochód również skończony. Lekko ubrudzony, trochę zwaszowany, biedronki prawie w ogóle nie widać, ale po prostu nie chciałem przesadzić. Mogłoby być lepiej, ale jest nieźle: Jestem zadowolony z uszczelek okien - całkiem równo mi to wyszło. No i na koniec pozostało jeszcze dopracować figurki. Na chwilę obecną wyglądają tak: Wiem, że kolory mundurów są nierówne, ale wyrównam wszystko. Na razie skupiałem się na skórze, włosach i głowie. Tam pozostały oczy i usta do domalowania. Ogólnie widać już światełko w tunelu. Nie zapeszając, ale mam nadzieję w tym miesiącu zakończyć wszystko.
  6. A ja mam pytanie jak została zrobiona podstawka? Głównie chodzi mi o trawę i patent na nią.
  7. Już rozwijam temat umbry. Może to był taki skrót myślowy, ale chodziło mi o normalnego washa farbami olejnymi, zmywanymi patyczkiem bawełnianym nasączonym white spiritem. Kolor washa jaki zastosowałem to "Raw Umber". Farba rozcieńczona bardzo znacznie, w zasadzie to lekko zabarwiony white spirit był. A produkty to: Farba - Maimeri Classico, nr 493, Raw Umber: White spirit - Talens:
  8. Witajcie. Dawno mnie tu nie było, co nie znaczy jednak że nic się nie działo w temacie. Model cały czas rozwijałem, jednak wielotorowo i nie w takich ilościach jakbym chciał. Niestety ciężka to była zima. Na szczęście już się skończyła. A zatem do sedna. Jak już pisałem helikopter jest już skończony. Pokazywałem również ciężarówkę, więc nietrudno się domyślić, że potrzebna będzie również podstawka pod dioramę. Postanowiłem zrobić betonowe płyty. Wiem, niezbyt oryginalnie, ale taki pomysł miałem już od samego początku. Może wyjdzie mi to ciekawie. Tutaj podstawka w trakcie robienia: Tutaj elementy składowe: A tutaj zbliżenie: Chciałem, żeby każde płyty były różne. Po sklejeniu wszystkiego doszedł wash krawędzi płyt, duuużo malowania, cieniowania, brudzenia, ect. Efekt (prawie) finalny wygląda tak: Dlaczego "prawie"? Ponieważ mam jeszcze kilka pomysłów w zanadrzu, ale o tym będzie w kolejnych odcinkach. Na białym polu podstawki chcę zrobić trawę, ale muszę najpierw wypróbować kilka metod na jakimś kawałku tektury, żeby nie zepsuć tego, co już jest zrobione. Tak więc podstawkę oceniam na jakieś 70% zrobione, ale wciąż jeszcze trochę jest do zrobienia. Lecimy dalej. Ostatnio pokazałem wstępne malowanie wyposażenia. To również już jest ukończone i prezentuje się tak: Zbliżenie na schody: Nie chciałem ich za bardzo brudzić, więc zostaną już tak. Skrzynki narzędziowe i torba w różnych stopniach zużycia. Skrzynki malowałem kilka razy i albo były zbyt ubrudzone, albo zbyt czyste. Ostatecznie wyglądają tak: Nie jestem do końca zadowolony, ale i tak wyszło nieźle i nie chcę zepsuć, więc tak już zostanie. Następnie gaśnice: No i jak mamy już sprzęt za sobą to wracamy do ciężarówki. Przed przyklejeniem dachu trzeba było skończyć wnętrze i kierowcę. Wnętrze prezentuje się tak: A kierowca w kilku rzutach tak: Przy okazji możecie zobaczyć detale deski rozdzielczej - wyszło całkiem nieźle, jestem zadowolony. Szkoda, że tego nie będzie widać po zamknięciu dachu. Nie pokazuję zdjęć zewnętrza pojazdu, gdyż te zrobię jak już będzie wszystko sklejone i pomalowane. Figurka kierowcy jest pierwszą, którą zrobiłem na gotowo, a ponieważ nie będzie zbyt widoczna to mogłem na niej poeksperymentować trochę z różnymi technikami. Ale efekt mi się spodobał, więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko przenieść to samo do pozostałych figurek. A tych jest trochę. No i tak oto wygląda stan robót na chwilę obecną. Jak widzicie została mi do skończenia podstawka, końcówka malowania ciężarówki i pomalowanie parunastu figurek i będzie wreszcie upragniony koniec. Ale nie czekajcie z zapartym tchem, bo na pewno to trochę mi jeszcze zajmie. Aha, no i na sam koniec zdjęcia o które mnie prosiliście a o których totalnie zapomniałem - sklejonych wirników głównego i ogonowego. Proszę bardzo i przepraszam za "lekkie" opóźnienie:
  9. Postaram się dzisiaj zrobić zdjęcia i wrzucić
  10. Witajcie, szybka aktualizacja sytuacji. Helikopter jest już skończony i stoi na półce i czeka na resztę elementów, które powoli "się robią". Tutaj napatyczkowane detale i wszystko jest pomalowane podkładem: A następnie zabrałem się za poszczególne elementy: Samochód ma już wnętrze zrobione i czeka na washa. Pomalowałem ławki na kolor drewniany, niestety nie było tam żadnej faktury, więc musiałem ją zaimitować farbami. Poza tym podwozie oraz zderzaki i grill są pomalowane, preshading karoserii też: No i podest oraz gaśnice pomalowane i okalkowane: Trochę już się ten serial ciągnie, a jeszcze dużo przede mną, ale powolutku idzie do przodu.
  11. Lecimy dalej z relacją, bo - nie zapeszając - coraz bliżej końca. I powiem Wam, że zaczyna się mi to coraz bardziej podobać. Jak na końcu nie popełnię jakiegoś poważnego babola to może wyjść całkiem ładny model Na chwilę obecną wiatrak dostał "łapki" i stoi już samodzielnie na kółkach: Pomalowałem również wirnik ogonowy według instrukcji - czarny i gunmetal z przetarciami srebrnymi i lekkim washem czarnym oraz umbra: Taki sam pakiet przeszedł wirnik główny: Oraz karabiny: Nie chciałem za bardzo brudzić wirników, żeby nie przesadzić, jedyne co chciałem to nadać trochę wyblaknięć, żeby nie było matowo czarne. Może na zdjęciach tak nie wygląda, ale na żywo efekt jest delikatnie widoczny, co też chciałem uzyskać. Nie udało mi się wygiąć łopat wirnika w "banana" - ogrzewałem lekko opalarką i wyginałem je, ale nie uzyskałem za dużego wygięcia - a nie chciałem przesadzić z naciskiem, żeby nie złamać łopat. Podobnie nie chciałem przesadzić z temperaturą, żeby farba mi nie zeszła i żebym znowu nie wracał do początku. Zostanie jak jest. Na koniec fotka grupowa "kręciołków":
  12. Może za duży skrót myślowy użyłem, ale tak jakoś mi się skojarzyło czytając poniższe: No właśnie to jest ciekawe, bo gdzie nie czytałem, w różnych relacjach, czy opracowaniach to w każdej różne techniki pojawiały się w różnych miejscach i w sumie nie wiem jaka jest prawidłowa kolejność. Ale jednak na chłopski rozum tak by wynikało, że najpierw trzeba pomalować bazą, później położyć kalki, a do tego trzeba mieć błyszczącą powierzchnię, następnie wash, bo też wymaga glossa, a później położyć mat żeby móc użyć dalszych technik na gotowo. Więc tak by wychodziło, że suchy pędzel po położeniu warstwy zabezpieczającej washa, albo przed kalkami - ja próbuję podejście numer dwa, zobaczymy co z tego wyjdzie.
  13. Aż tak jest źle?
  14. No więc zgodnie z obietnicą wrzucam zdjęcia z washowania oraz lekkiego brudzenia spodu farbami olejnymi: Następnie po washu prysnąłem wszystko matowym lakierem od microscale - całkiem niezły produkt, choć czyszczenie aero jest trudniejsze, bo bardzo szybko zasycha. Ale i tak ogólnei jestem zadowolony z efektu: Plan na kolejne działania: suchy pędzel po krawędziach, biedronka oraz pigmenty - muszę tylko uważać, żeby nie przesadzić jak przy wnętrzu. Ogólnie z tym modelem widać brak mojej wprawy oraz doświadczenia ale chyba też pewnego rodzaju fatum, bo co robię krok do przodu to się cofam gdzieś indziej - przy kalkach pojawiła się plama na skrzydle, przy washu - z krawędzi osłony silnika zeszła farba (tylko że nawet nie wiem do czego, bo krawędź jest biała, a plastik był beżowy, a podkład szary); a przy malowaniu matem urwał mi się ten wałek do montażu rotora - musiałem przykleić go na klej CA, ale nie wiem czy to będzie wystarczająco trwałe Krawędzie mam nadzieję wyrównać przy suchym pędzlu. Ale pytanie co będzie następne? Rozumiem, jakbym był nieostrożny i się nie starał, ale już podchodzę do śmigłowca jak do jajka i ciągle coś się dzieje. Byle do końca
  15. Witajcie, Na szybko napiszę aktualizację, bo pora zacząć weekend. Od ostatniego razu zabrałem się za kalkomanie. Najpierw pomalowałem cały model, żeby się błyszczał jak psu wiadomo co i kiedy: Następnie potestowałem zakupione i posiadane specyfiki na kalki. Na szczęście zrobiłem test na jakimś wraku polecanych specyfików i tak oto wyglądają efekty. Posiadane już przeze mnie Vallejo: Micro SET: Tamiya: Z tego wszystkiego wyszło, że zarówno Tamiya jak i Micro (polecane przez wszystkich) były takie se. Na lakierze błyszczącym kropelkowały i przez to nie rozpuszczały dobrze kalek na górze. Jedynie Vallejo pod kalkę wyraźnie matowiło powierzchnię a na kalkę całkiem nieźle ją rozpuszczało. Więc po tych testach zdecydowałem się użyć tego specyfiku. Następnie znowu psiknąłem błyszczącym lakierem. Oto efekty: Konkluzje? Cóż, część kalek wygląda naprawdę nieźle, ale część niestety wyszła średnio. Na niektórych widać błyszczenie. Na innych folia była taka gruba że nawet kilka warstw specyfiku na kalki ich nie rozpuściło. Do tego okazuje się, że niektóre kalki dałem w złych miejscach. Chodzi mi o te czarne pasy pod silnikiem - one powinny iść do uchwytów, a idą obok. Ale tak to jest jak się pracuje nad modelem po nocach po całym tygodniu. Pewnie sączone piwko też nie było bez wpływu Druga sprawa - strzałki do "Rescue" pod kabiną pilotów są zamienione miejscami, ale to akurat zrobiłem z premedytacją, bo inaczej by się nie zmieściły w przewidywanym miejscu i nachodziłyby na włazy. I ostatnia sprawa - zrobiła mi się jakaś brzydka plama na lewym "skrzydle", z tyłu. Nie wiem z czego to się zrobiło, ale pomalowanie tego lakierem bezbarwnym nie pomogło - widać to trochę na zdjęciu: Na razie nie chcę więcej z tym kombinować, bo wiadomo że lepsze jest wrogiem dobrego. Może uda mi się to uratować później jakimś weatheringiem albo washem. Zobaczymy. To tyle na dziś. Wczoraj w nocy robiłem washa silników i podwozia - wyszło całkiem nieźle, ale zdjęć jeszcze nie mam. Dzisiaj zrobię washa góry kadłuba to pewnie w przyszłym tygodniu pojawią się zdjęcia.
  16. No właśnie to jest ciekawe, bo przy tym modelu po raz pierwszy stosowałem takie środki zaradcze jak nigdy - przed malowaniem podkładem model porządnie odtłuściłem a po tym nie dotykałem modelu w ogóle gołymi palcami - bez rękawiczek lateksowych. A i tak nie pomogło - znaczy się pomogło, ale w ograniczonym zakresie. Anten niestety nie mogłem przykleić później, bo raz że one były malowane kolorem kamuflażu, więc jakbym przykleił je na gotowo to przy malowaniu aero mógłbym spsikać wszystko wokół (albo musiałbym maskować), a dwa - przy ich klejeniu mógłbym pobrudzić gotowy model. A znając moją zręczność byłoby i to i to A maskol - cóż jak mówisz nie nadaje się do wszystkiego ale i tak jest to jedna z lepszych rzeczy, która mnie spotkała przy tym modelu. Ale jak ze wszystkim w życiu - wszystkiego trzeba się nauczyć i do wszystkiego trzeba dojść samemu. A najlepiej się uczy na własnych błędach.
  17. Witajcie po dość długiej przerwie. Nie spowodowana była ona brakiem aktywności związanej z modelem, a wręcz przeciwnie - problemami z nim związanymi. Prawdę powiedziawszy byłem już o krok od wyrzucenia go do kubła na śmieci. Tyle razy musiałem tracić kupę czasu nad żmudnym wracaniem do stanu początkowego, że gdyby nie przypomnienie sobie ile czasu i pracy zajęła mi kabina oraz jaki efekt tam osiągnąłem to pewnie model ostatecznie by wylądował w koszu. Ale ostatecznie za każdym razem naprawiałem co było zepsute i póki co w dalszym ciągu model jest na warsztacie. A teraz szybki opis co takiego działo się od ostatniego razu: po pomalowaniu spodu kadłuba na szaro pomalowałem luki podwozia na biały kolor i zamaskowałem całość konkretną warstwą taśmy maskującej. Następnie z blue taca uformowałem wałki i przykleiłem papierowe szablony podziału kolorów aby wiedzieć gdzie mam malować kolorem ziemistym. Pomalowałem cały model Vallejo. Próbowałem ściągnąć masę i... dupa. Zwulkanizowało się czy coś, może masa była stara ale po prostu tak się przykleiło, że nie szło tego zdjąć. Kilka godzin ściągałem milimetr po milimetrze. Przy okazji oderwałem połowę blaszek, oraz "zapchałem" siatki na silnikach. Jak już po paru wieczorach zdjąłem ten cały szajs to odtłuściłem ponownie model i... okazało się że na farbie wyszły mi purchle. Po przejechaniu miękką szczoteczką do zębów zerwałem połowę świeżo położonej farby. Tragedia. Zamiast iść do przodu się cofałem. Przełknąłem to, wyczyściłem model od nowa, położyłem nowy podkład, znowu preshading, i znowu maskowanie linii podziału kolorów - tym razem maskolem Talensa - mniej dokładnie, ale szybciej. Na to położyłem kolor ziemisty z Gunze. Bardzo dobrze mi się tym malowało, problemów zero, po odklejeniu maskola - odeszło mi część blaszek, ale dużo mnie (chyba 2). No ale niestety znowu - maskol wszedł mi w dziurki siatek silnika i musiałem odrywać, czyścić i przyklejać ponownie. Kolejny kolor to jasnozielony - tutaj już maskowałem z grubsza maskolem i taśmą malarską. Malowało się również bardzo dobrze. Niestety po odklejeniu okazało się, że przejścia pomiędzy zielonym a ziemistym nie są tak płynne jak tego chciałem, ale zostawiłem to. Ostatni kolor ciemnozielony - tutaj już prawie nie maskowałem, tylko środek ziemistego zakleiłem z grubsza taśmą. I ten kolor nakładało mi się chyba najlepiej. Po wszystkim jeszcze poprawki ziemistym, żeby poprawić przejścia między nim a zielonymi (zwłaszcza jasnozielonym) i poprawki kolorami zielonymi. Następnie odklejenie maskowania dołu kadłuba i... oczywiście odeszły 2 blaszki oraz w jednym miejscu farba wraz z podkładem. Ale to przykleiłem, zamalowałem i z grubsza mogę powiedzieć, że malowanie kadłuba oraz części jest gotowe. Oto efekty: I z bliska: Osobiście powiem, że z bliska obiektywem makro nie wygląda to za ciekawie, ale oglądając normalnie gołym okiem efekt jest całkiem niezły. Biorąc pod uwagę ile model przeszedł i ile musiałem z nim walczyć, oraz moje umiejętności to i tak uważam, że jest całkiem nieźle. Oczywiście pomimo zachowania wszelkich ostrożności to w tych wszystkich procesach nie wspomnę ile razy musiałem przyklejać anteny i inne wystające malutkie części. Jedyne co mogłoby być lepsze to granica pomiędzy szarym kolorem spodu a kolorem kamuflażu góry - jest bardzo ostra, ale tego poprawiał już nie będę, bo tylko mogę to zepsuć. Teraz model czeka na pomalowanie lakierem błyszczącym, żeby zabezpieczyć to co jest pomalowane, następnie kalki, wash, lakier matowy i będziemy mogli sklejać i malować resztę dodatków (anteny, ect.). Zastanawiam się czy najpierw robić washa i kalki czy może najpierw przykleić osprzęt - silniki, zbiorniki. Jak najpierw wszystko poprzyklejam to nie będę miał dostępu do miejsc pod silnikami aby je zwashować, zabezpieczyć. Z drugiej strony jak zrobię na gotowe to trudno będzie je przykleić, żeby nic nie zniszczyć w miejscach klejenia. Ale chyba mimo wszystko spróbuję drugą metodę. Mam jeszcze obawę przed tym jak wyjdzie odrywanie masek oszklenia kabiny - czy przy odklejaniu maski nie oderwie się farba - ale zobaczymy. Mmoże niepotrzebnie się martwię i wyjdzie całkiem ok. Widać już powoli metę, choć staram się o tym nie myśleć, bo znowu coś się stanie. A kolejnego cofania na start chyba już nie wytrzymam.
  18. Parę lat temu tak czytałem, ale już nie powiem skąd i gdzie. Możliwe, że od tego czasu się coś zmieniło, a może ówczesne źródło mijało się z prawdą. W każdym razie na teraz mnie malowanie akrylami pasuje i póki co planuję przy nich zostać.
  19. Mówię o serii H. C z tego co wiem to są celulozowe. Powodów jest kilka - przede wszystkim jak za dzieciaka malowałem jedynymi dostępnymi farbami (humbrolami) to śmierdziało w całym domu, więc jak parę lat temu wróciłem do modelarstwa to postanowiłem że nie będę sprawił smrodu sobie i swojej rodzinie. Dlatego też przerzuciłem się wtedy na akryle. Od tego czasu nie miałem powodów do narzekań, rozbudowałem sobie paletę kolorów, którą mogę dowolnie mieszać i jest nietoksyczna. Nie bez znaczenia jest fakt, że wszystko idzie łatwo zmyć wodą. Plus możliwość korzystania z mokrej palety. Same zalety. Jakbym chciał przerzucić się na emaile to musiałbym kupować ponownie te same kolory, żeby móc robić rozjaśnienia/pociemnienia. No i ostatnia sprawa - szarpnąłem się na dość dobry aero i szkoda by mi było go zniszczyć przez agresywne rozpuszczalniki do farb. A ponieważ jak do tej pory jestem zadowolony z efektów malowania np. Tamiyą to NA RAZIE nie zamierzam przerzucać się na innego typu farby.
  20. Macie rację - użyłem akryli, bo do aero używam tylko akryli z różnych powodów. Ale np. Tamiya czy Mr Color też są akrylami a z nimi takich problemów nie miałem.
  21. Zacząłem już robić maskowanie przed pomalowaniem luków podwozia i zreflektowałem się, że nie zrobiłem zdjęć pomalowanego spodu wiatraka. A więc szybciutko nadrobiłem zaległości: Jak widać starałem się, żeby mimo wszystko nie zamalować preshadingu. Dodatkowo po pomalowaniu kolorem bazowym dodałem kroplę czy dwie białego i pomalowałem highlighty (nie wiem jak to po polsku się nazywa) oraz środki paneli. Po wyschnięciu okazało się, że trochę za bardzo odbiegało od koloru bazowego, więc jeszcze raz psiknąłem rozcieńczoną bazą. Wyszło w miarę fajnie i widać na spodzie fajnie linie podziału. Na razie zostawiam jak jest. Teraz idzie maskowanie i malowanie kolorów głównych. I z tym mam pewien problem - jak już pisałem kupiłem dedykowane farby Hataki, ale niestety zupełnie mi one nie siadły. Krycie jest beznadziejne, a przepływ również. Pomimo korzystania z dedykowanego rozcieńczalnika i stosowania się do instrukcji farba bardzo szybko zasychała na dyszy aerografu, a krycie było takie sobie. Więcej czasu spędziłem na czyszczeniu dyszy i iglicy niż malowaniu. Także ostatecznie postanowiłem malować innymi farbami, które już znam - Tamiya i Vallejo. Pomalowałem nawet "złoma" kolorami, którymi chciałem malować model i wyszło mi tak: Jak widać kolor Sierra Tan jest ok, podobnie jak Medium Green. Niestety kolor Dark Green w/g mnie za bardzo przypomina ten poprzedni i po prostu będzie się zlewał. Widać to zwłaszcza na tym pasku po lewej stronie, gdzie różnica koloru jest naprawdę niewielka. Według koloru schematycznego: https://www.cybermodeler.com/aircraft/h-53/hh-53_profile01.shtml kolor Dark Green może być malowany Tamiya XF65, ale ten jest określany jako Field Grey. Ale spróbowałem pomalować model XF-13 i wydaje się bardzo dobrym kompromisem - ciemniejszy niż medium green, więc przejścia są wyraźniejsze, ale równocześnie jest to dalej zielony kolor. Co myślicie - użyć tego XF-13, czy malować tym Vallejo i liczyć się z tym że kolory się zleją ze sobą? Ewentualnie czy szukać dalej? Aha, na tym złomie po prawej stronie malowałem właśnie tą hataką - efekt jest raczej niezadowalający.
  22. Prace nad wiatrakiem powoli postępują. Na początek cały model i części składowe umyłem szczoteczką do zębów w płynie do mycia naczyń i pozostawiłem na cały dzień do wyschnięcia. Następnie położyłem podkład. Efekt: Jako podkładu użyłem surfacera 1200 i przyznam szczerze, że malowanie tym to jest sama przyjemność. Efekt końcowy też jest super. Po położeniu podkładu kolejnym etapem był preshading. Czytałem u Miga, że to już jest passe i że już ludzie od tego odchodzą i mało kto z tego korzysta, ale ja jestem modelarz starej daty i preshading zrobiłem. Tym bardziej, że na tym modelu to był mój pomysł na odwzorowanie zeszlifowanych linii. Sam preshading robiłem Tamiyą Nato Black. Na malowanie mi zeszły ponad 2 godziny, ale problemów nie było żadnych - dało się malować cienkim strumieniem, farba nie zasychała. Znowu - bajka. Jedynie czas malowania powodował, że pod koniec od trzymania modelu i aerografu bolały ręce i ciężko było utrzymać linie proste. Co zresztą widać na zdjęciach. Ale i tak jestem zadowolony. Efekt:
  23. Ekstra zdjęcia, dziękuję! Na pewno się przydadzą. Sam szukałem podobnych przez kilka dni i takich dobrych nie udało mi się znaleźć.
  24. No niestety środka prawie w ogóle nie widać. Przez okienka nic, od tyłu ledwo co. Chciałem nawet zrobić drzwi otwarte, żeby coś można było zobaczyć, ale coś mi nie pasowało z wyciągarką. Poszperałem i udało mi się doczytać w wojskowej analizie "otwierania drzwi w helikopterach us army" (tylko tam udało mi się dotrzeć do jakichś konkretnych informacji) - drzwi otwierają się do środka. A ponieważ kadłub miałem już sklejony, więc ta opcja też odpadła. Dlatego ostatecznie odciąłem górną część drzwi i przez to mam nadzieję będzie cośkolwiek widać, ale nie łudzę się, że dużo.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.