Skocz do zawartości

maciek3

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    54
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez maciek3

  1. Rozgoryczony stanem "azurowej" jedenastki sięgnąłem po nie nowy już model Kobuza. In Box gdyż był już na forum i pokaże co udało mi się wyskubać z żywicznych nadlewek. Jak na razie po pryśnięciu szpachla wygląda obiecująco. Brak bąbli i niedolewek Części dobrze pasują. Cienkie ścianki. Co interesujące i zasługujące na pochwałę, to instrukcja montażu. Dobry gatunkowo papier i kolorowy druk. Jak na kompletnie niszową produkcje zupełnie nie spotykane i godne pochwały.
  2. Gratuluje szybkości i dobrego warsztatu.
  3. Nie chce dyskredytować modelu jedenastki bo w tej chwili to najlepszy model tego samolotu w 1/72. Ubolewam jedynie nad tym ze potraktowano go po macoszemu. Nie trzeba było zbyt wiele by uniknąć błędów. I tak poniesiono kasztu nowej formy więc można było zrobić ją właściwie, a tak zatracono to co dla jedenastki dość charakterystyczne. Oto fotograficzna dokumentacje przyczyn mojego sceptycyzmu W modelu kabina tak nie wygląda Tu rzeczywiście blaszka parta załatwi sprawę, zresztą na kadłubie podobnie. P.S. Te 5% rzeczywiście wydaje się prawdą. Galerie obfitują w modele efektowne choć nie zawsze redukcyjne.
  4. Strategia poprawek jak najbardziej słuszna. Jedynie z balszką Parta będzie kłopot. Kratownica z blachy Parta ma szerokość 9,35 mm a do modelu zmieścimy zaledwie 8,45 mm . Robiłem przymiarki na kadłubie P.24 i sądzę że w P.11 będzie podobnie ale kilka elementów do wykorzystania.
  5. To prawda. Lepszy "rydz niż nic". Tyle że apetyty były większe. Nie oczekiwałem cudów ale uproszczenia zaproponowane przez Azur'a są irytujące. Wystarczyło nieco dbałości by choć kadłub przypominał ten właściwy a tak znów seria niezbędnych poprawek, bo przecież to co widać tylko przypomina jedenastkę.
  6. Oczywiście to prawda. Modelarstwo to często "ciężka praca" i dopiero zręczne palce modelarza wieńczą dzieło, co możemy podziwiać śledząc warsztaty poświęcone np. iskrze czy jakowi. Nie zmienia to faktu ze model sokoła jest gniotem i stworzenie z niego modelu redukcyjnego to droga przez mękę.
  7. Może to nie brak językowej poprawności spowodował ciętą ripostę a racze przypomnienie o istnieniu tego modelarskiego gniota, którego nie uratują żadne nowe kalki czy wersje.
  8. I czar prysł. Zamiast P.11c mamy dziwny kadłub nie wiadomo od czego. Przejście kadłub - skrzydło plus oszklenie to raczej radosna twórczość. Zarys wnętrza raczej od P.11a. Silnik z osłoną nie bardzo wiadomo od czego. Skrzydło od P.24, na dodatek z dziwnymi pasami na łączeniu. I znów pilnik, szpachla i przeróbki. A miało być tak pięknie.
  9. Best_w to zwykły "stacjonarny" sklep z półkami i ladą, wątpię by sprzedawali wirtualny towar. Sam jakieś półtora roku temu kupowałem u nich komisowy model z Esci. Myślę że ryzyko zakupu znikome . Mają ponad dwa i pół tysiąca pozytywów. Co do Yello'wa to może liścik yellow@onet.eu. z zapytaniem o model . Ja korzystając z tego adresu pomyślnie załatwiłem kalkę do Jastrzębia. Może watro spróbować albo zgłosić sprawę na policje.
  10. maciek3

    Fw 190 F8 R3

    Proszę o pomoc w znalezieniu dokumentacji do Fw 190 F8 R3. Interesuje mnie los powstałych prototypów. Czy były używane bojowo ? Pytanie sprowokował znaleziony na allegro zestaw do konwersji: http://allegro.pl/fw190-f-8-r3-reisin-c ... 30056.html
  11. Jedna uwaga z mojej strony co do przygotowania plików do druku takich jak zegary czy kalki. Rysunek musi być wykonany w grafice wektorowej . Najpopularniejszy program to CorelDraw. Pliki przygotowane w grafice rastrowej nigdy nie dadzą dobrego efektu. Co do samego druku wystarcz drukarka laserowa i przeźroczysta folia do niej, rozdzielczość już od 600dpi daje dobre rezultaty.
  12. maciek3

    PZL P-11g

    Rzeczywiście instrukcja malowania mówi o "nie malowaniu" ale było to chyba najbezpieczniejsze wyjście dla producentów, nie ma przecież żadnych potwierdzonych danych dotyczących "Kobuza" a srebrny wariant charakterystyczny dla wczesnych prototypów jest najbezpieczniejszy. A tak na marginesieb to instrukcja jest wielokolorowa co ułatwia montaż szczególnie metalowej drobnicy.
  13. Kiedy kupowałem te modele Ardpolowych jeszcze nie było, a "seryjnego" Jastrzębia nie ma chyba do dziś, choć przyznaje ze nie sprawdzałem, poprzestanę na tym co mam. Gdyby można cofnąć czas zdecydowałbym się na Ardpol bo to pewniak, ale Yellowa też nie żałuję bo jak widać też się da.
  14. maciek3

    PZL P-11g

    Kadłub nie pasuje do azura" ( porównałem z azurową wypraską) jest nieco krótszy za to idealnie pasuje do P11c, przymierzałem do wszelkich posiadanych planów. Linie podziału też charakterystyczne dla P11. Wnętrze kabiny to zupełnie inna bajka. Kratownica z blaszki nie mieści się w "azurze " ale dobrze pasuje w żywicy. Otwory wentylacyjne w kadłubie to też P11c. Co do skrzydła to są podobieństwa ale zdecydowanie na plus, fala blachy "bardziej falista" i brak wypukłości na łączeniach górnych powierzchni. W azurze wygląda to tak jak w oryginalnej Wibaul'cie . Podwozie bardzo podobne. Oszklenie zdecydowanie szersze w przedniej części, poprawne i z charakterystycznym wklęśnięciem boków zdecydowanie lepsze niż w azurowym choć to tylko vacu. Jeśli nawet Yellow zapożyczył coś z azura to tylko z korzyścią dla Kobuza. Kadłub z blachą to na pewno P11c i nijak nie pasuje do "azura", a silnik i okoptowanie silnika to zdecydowanie Jastrząb, choć to czy poprawne to zdecydowanie inna dyskusja, biorąc pod uwagę że materiał ikonograficzny oby konstrukcji jest prawie żaden. Tak naprawdę dla mnie nie ma żadnego znaczenia powinowactwo obu modeli. Dzięki czyjejś ciężkiej pracy mam kolejny model polskiej konstrukcji dobrze i rzetelnie wykonany. Widać zdecydowany postęp w stosunku do Jastrzębia co daje nadzieje na kolejne poloniki, tym bardzie że w zapowiedziach na pudełku P11A i PZL 12.
  15. maciek3

    PZL P-11g

    Zagadka Kobuza rozwiązana.Trwało długo i był dreszcz emocji, pod koniec nawet trochę nerwów, a wszystko za sprawa Yellowbox'a który realizuje zamówienia, mówiąc delikatnie, dość opieszale. Był to mój drugi zakup i o ile na Jastrzębia czekałem długo to na Kobuza całe wieki. Z tym większą niecierpliwością otwierałem więc dostarczoną przesyłkę. A tu zaczęły się rzeczy przyjemne. Zamiast znanego z Jastrzębia kartonowego pudła z naklejonym "papierkiem" trzymałem w ręku tradycyjne drukowane pudełko z estetyczna szatą graficzną Jego zawartość poniżej. Ale nie dla ilości części dokonałem zakupu. To co miało go uzasadnić to jakość "falistych faktur", a te wyglądają tak: Delikatna faktura, cieniutkie podziały, żadnego zwichrowania płata. Bez bąbli i niedolewek. Jestem bardzo zadowolony. To co najważniejsze wykonane zostało bardzo dobrze. Kolejny istotny element - kadłub. Bardzo delikatne ścianki, cieniutkie linie podziału i bardzo dobrze rozmieszczone i wykonane otwory wentylacyjne. Moim zdaniem znowu piątka. Reszta elementów została wykonana również na dobrym poziomie co często widać dopiero po natryśnięciu podkładu. Na szczególną uwagę zasługuje dołączona blaszka, która nie jest tylko okrasą w postaci tablicy, pasów i czegoś na "odczep się" po to by można napisać "model zawiera części fototrawione". Blaszka do Kobuza to kompletna kabina z kratownicą, wieloczęściowym fotelem, podłogą, układem sterowania i jeszcze jakimś drobiazgiem którego przeznaczenia jeszcze nie odgadłem, mamy chłodnice, napędy sterów i ich zawiasy, trymery, słupki antenowe, wyrzutniki bombowe i znów zostało kilka drobiazgów których montaż będzie wymagał odrobiny wnikliwości. O kalce trudno coś pisać na sucho, wygląda bardzo dobrze jak Techmod . Wszystko okaże się podczas nakładania. Co do klejalnośći trudno coś powiedzieć, Jastrząb który w porównaniu z Kobuzem wygląda prymitywnie kleił się zupełnie przyzwoicie co zaprezentowałem na forum. Kobuz do nabycia: http://www.ebay.pl/itm/PZL-P-11g-Kobuz-Nr-012-/261104271144?pt=LH_DefaultDomain_212&hash=item3ccb06ff28
  16. Przepraszam za brak rzetelności w prowadzeniu warsztatu i przyznaje że impulsem do jego dokończenia był zakup kolejnego modelu z Yellowbox'u. Kończąc warsztat chciałem pokazać że z pozoru kiepskiego modelu można też coś wykrzesać. O ile cały czas model kleił się dobrze to oszklenie okazało się dość trudne, wymagało wielu pasowań, poświęcenia zapasowej kabiny ( teraz wiem dlaczego dostałem dwie), szpachli i polerowania. Teraz czas na malowanie I po malowaniu Tu niestety luka w warsztacie za co przepraszam, mamy już tylko efekt końcowy Model kleił się na tyle dobrze że postanowiłem zrobić drugi. Oto etap na którym jestem: Podsumowując, model pomimo niedostatków takich jak uproszczenie, czy może raczej brak detali, kabiny i podwozia, kleił się przyzwoicie i nie nastręczał kłopotów, no może poza oszkleniem, ale to częsty problem w "rodzinie vacu - żywica". Jeśli Kobuz jest przynajmniej na tym samym poziomie montażowym co jastrząb, wzbogacony o dużą blachę może dać bardzo ładny model.
  17. maciek3

    PZL P-11g

    Rzeczywiście wyczekałem się na swojego Jastrzębia i to sporo ale jak widać po moim warsztacie szybkość nie jest moją domeną. Bardziej martwi mnie faktura skrzydeł.
  18. maciek3

    PZL P-11g

    http://www.ebay.pl/itm/PZL-P-11g-Kobuz-/261059395091?pt=LH_DefaultDomain_212&hash=item3cc85a3e13 Blacha i kalka to znaczny postęp w stosunku do "Jastrzębia" O ile ten był dobrym i sklejalnym odlewem, brakowało mu drobiazgów. Jeśli w Kobuzie jest ten sam standard odlewów a dochodzi do tego blach i kalka to mam szanse na nabycie kolejnego niszowego modelu przedstawiającego polska konstrukcję.
  19. Na ebay znalazłem P 11g . Czy ktoś ma ten model ?
  20. Ostatnio prace zwolniły tempa. Podłubałem troszkę w silniku . Położyłem pierwszy lakier. Kiedy kadłub ze skrzydłami będą gotowe wtedy postaram się znaleźć właściwy odcień aluminium i zróżnicować odcienie blach. Wtedy nałożę ostateczny lakier. Trzeba też popracować nad łączeniem śmigieł z kołpakiem to nie powinien być jednolity blok.
  21. Kiedy silnik i osłony schną , czas zająć się śmigłem. Kołpak i trzy małe łopatki, tylko jak to zmontować ? Po dość długich przemyśleniach zaczynam od rysunku. Kółeczko o średnicy nieco większej niż kołpak i trzy kreski odpowiadające układowi łopat, kawałeczek plasteliny i szyba jako idealnie równa baza . Kartkę przykleiłem do szyby, kołpak do kartki. Plastelina posłużyła jako elastyczna podkładka pod łopaty. Teraz mogłem wkleić łopaty. Znów używam Clearfixa nanoszę go odrobinę na końcówkę łopaty i przyklejam do kołpaka. Plasteliną ustalam poziom i kąt łopat, kiedy wszystko jest równe cyjanoakrylem łącze wszystko na gotowo. Banalnie proste szkoda tylko że zajęło mi to pół nocy.
  22. Kiedy kadłub odpoczywa czas obejrzeć drobiazgi. Zacząłem od elementów kabiny. To tylko fotel, tablica przyrządów, " ścianka" i "półka". Biorąc pod uwagę że nie ma żadnych zdjęć ani rysunków kabiny jej wygląd należy traktować bardzo umownie. Pierwszą czynnością było sklejenie tylnej ścianki i półki Najpierw "złapałem Clerarfixem" oba elementy by ustalić właściwy kąt, dopiero potem kleiłem na stałe. Co do umieszczenia gotowego elementu w kabinie, pomocny będzie fragment kratownicy zaznaczony na podłodze. Element należy umieścić za kratownicą w kierunku ogona. Pokrywa się to również z liniami podziału na kadłubie. Oczywiście za nim przystąpiłem do klejenia kabiny pomalowałem wnętrze. Tę czynność wykonałem po sklejeniu połówek kadłuba, gdyż duży otwór pozostawiony do wklejenia oszklenia zapewnia swobodny dostęp do widocznych elementów wnętrza. Z braku danych dotyczących malowania wnętrza uznałem że najodpowiedniejsze będzie pozostawienie go w naturalnym kolorze metalu zgodnie z powszechna praktyką PZL. Widoczne na zdjęciach "brudy" to ślady po farbie, używam jej jako "demaskatora " wszelkich wad odlewów żywicznych. Nakładam cieniutka warstwę bardzo rzadkiego lakieru. Podczas czyszczenia części przed montażem, szlifuje również malowane powierzchnie. Praca niewielka a oszczędza wielu przykrych niespodzianek przy końcowym malowaniu kiedy najczęściej trudno poprawić drobne sklejone elementy. Czas przejść do zespołu napędowego. I tu uwaga ! Porównując mój model z pokazanym w in-boxem u mnie, zamiast żywicznej "kluchy" mam silnik a przynajmniej komplet cylindrów i osłonę. Trochę to toporne ale w całości prezentuje się nieźle, szczególnie że z pod osłony widać niewiele. Strzałki umieszczone na częściach ( w przypadku osłony umieszczona na wewnętrznej powierzchni stąd przeniesienie ołówkiem) pozwalają na precyzyjne połączenie części i późniejsze połączenie ich z pierścieniem. Część ta mile zaskakuje, ścianki bardzo cienkie wręcz przeźroczyste. Na wewnętrznej powierzchni znajdują się dwie "prowadnice" po kilku przymiarkach okazuje się że oznaczają "górę ". Wystarczy zgrać z nimi strzałkę silnika i mamy właściwe ułożenie. Należy dodać ze silnik pasuje idealnie do osłony. Trzeba go delikatnie dopchnąć do krawędzi kolektora. Po nałożeniu osłony uzyskujemy właściwą odległość by później zamontować kołpak ze śmigłem. "Na sucho" wszystko wygląda idealnie. Teraz biorę się za malowanie i montaż . Podsumowując nadal wszystko idzie nieźle. Części po obróbce okazują się dobrej jakości i dobrze pasują do siebie. Co prawda instrukcja montażu odpowiada na nie wiele pytań ale posiłkuje się rysunkami Pana Artura Sudnika zamieszczonymi pod adresem: http://awiacja.republika.pl/pzl-50%20rysunki.htm Koniec pisaniny biorę się do pracy.
  23. Witam po długiej przerwie. Prac nad jastrzębiem mimo hucznych zapowiedzi (patrz in-boxy nowy jastrzab) z mojej strony, utknęła na jakiś czas w martwym punkcie. Powoli udaje się coś zrobić. Ale do rzeczy. Po oczyszczeniu wewnętrznych powierzchni połówek kadłuba z pozostałości kanałów wlewowych okazało się ze pasują do siebie dość dokładnie. Jedynie końcówka kadłuba była za wąska w stosunku do statecznika poziomego jakieś 0.5 mm . Sprawę rozwiązała "wstawka" Wpasowanie skrzydła również bez problemów. Jednak pojawiają się pierwsze nie dokładności. Całość wymaga szpachlowania Więcej problemów było z usterzeniem. Brak jakichkolwiek elementów ustalających powoduje że wklejenie statecznika poziomego odbywa się praktycznie wyłącznie "na oko" podobnie ze statecznikiem pionowym. Tak naprawdę to nie ma żadnego dramatu ale zdecydowanie łatwiej zrobić to używając Clearfix'a . Przy jego pomocy ustalić właściwe położenie statecznika i dopiero potem złapać na sztywno cyjanoakrylem. I tu na łączeniach powstają szczeliny. Szczególna uwagę należy zwrócić na połączenie krawędzi natarcia stateczników z kadłubem. Wyczyściłem cały model i przygotowałem do nałożenia szpachli natryskowej. Efekt końcowy wielce obiecujący. Powierzchnia jest równa, bez dziur i zarysowań. Sądzę że wystarczy "polerka" i bryłę kadłuba będę miał gotową. Jestem zadowolony. Na razie wszystko idzie dobrze. Części nieźle pasują . brak bąbli i nie dolewek, ( przynajmniej w moim egzemplarzu). Choć części na pierwszy rzut oka wglądały "topornie", ustrojone w monstrualne wlewki, po oczyszczeniu dobrze pasują. Oczywiście to subiektywna ocena. Moje doświadczenia z żywicą to zaledwie dwa wczesne modele "Dekno", Morane Saulnier MS z "Choroszy" i Sokół z "Top Gun". To nie czyni mnie ekspertem. Na dodatek moja modelarska pasja kiełkowała w czasach gdy modele Froga i Airfixa dyktowały modelarski standard, dziś zaś są brzydkimi kaczątkami modelarskiego rynku. Być może zbyt łatwo przymykam oczy na braki i niedoróbki. Jako laik w żywicy nie używam również żadnej żywicznej chemii. Kleiłem zwykłym krótkim cyjanoakrylem, do szpachlowania wstępnego użyłem dwuskładnikowej szpachli samochodowej a do natrysku Mr. Surfacer 1200
  24. Witam po długiej przerwie. Praca nad jastrzębiem mimo hucznych zapowiedzi z mojej strony, utknęła na jakiś czas w martwym punkcie. Powoli udaje się coś zrobić. Ale do rzeczy. Po oczyszczeniu wewnętrznych powierzchni połówek kadłuba z pozostałości kanałów wlewowych, okazało się ze pasują do siebie dość dokładnie. Jedynie końcówka kadłuba była za wąska w stosunku do statecznika pionowego jakieś 0.5 mm. Sprawę rozwiązała "wstawka" Wpasowanie skrzydła również odbyło się bez problemów. Jednak pojawiają się pierwsze nie dokładności. Całość wymaga szpachlowania Więcej problemów było z usterzeniem. Brak jakichkolwiek elementów ustalających powoduje że wklejenie statecznika poziomego odbywa się praktycznie wyłącznie "na oko" podobnie ze statecznikiem pionowym. Tak naprawdę to nie ma żadnego dramatu ale zdecydowanie łatwiej zrobić to używając Clearfix'a . Przy jego pomocy ustalić właściwe położenie statecznika i dopiero potem złapać na sztywno cyjanoakrylem. I tu na łączeniach powstają szczeliny. Szczególna uwagę należy zwrócić na połączenie krawędzi natarcia stateczników z kadłubem. Wyczyściłem cały model i przygotowałem do nałożenia szpachli natryskowej. Efekt końcowy wielce obiecujący. Powierzchnia jest równa, bez dziur i zarysowań. Sądzę że wystarczy "polerka" i bryłę kadłuba będę miał gotową. Jestem zadowolony. Na razie wszystko idzie dobrze. Części nieźle pasują . Brak bąbli i nie dolewek, ( przynajmniej w moim egzemplarzu). Choć części na pierwszy rzut oka wglądały "topornie", ustrojone w monstrualne wlewki, po oczyszczeniu dobrze pasują. Oczywiście to subiektywna ocena. Moje doświadczenia z żywicą to zaledwie dwa wczesne modele "Dekno", Morane Saulnier MS z "Choroszy" i Sokół z "Top Gun". To nie czyni mnie ekspertem. Na dodatek moja modelarska pasja kiełkowała w czasach gdy modele Froga i Airfixa dyktowały modelarski standard, dziś zaś są brzydkimi kaczątkami modelarskiego rynku. Być może zbyt łatwo przymykam oczy na braki i niedoróbki. Jako laik w żywicy nie używam również żadnej żywicznej chemii. Kleiłem zwykłym krótkim cyjanoakrylem, do szpachlowania wstępnego użyłem dwuskładnikowej szpachli samochodowej a do natrysku Mr. Surfacer 1200
  25. Zagadka Jastrzębia rozwiązana Na innym forum pojawił się in-box, a jako prezent na czterdzieste piąte urodziny model na moim biurku. Nie wiem jak zdobyli go moi darczyńcy bo z modelarstwem są raczej na bakier tym bardziej bardzo im dziękuję. Sądzę ze powtórny opis nie ma sensu tym bardziej że moja ocena jest zbliżona. Zdecydowanie bardziej interesuje mnie "klejalność" a ta zapowiada się nieźle. Piszę "zapowiada" bo na razie oczyściłem podstawowe elementy. Połówki kadłuba, skrzydło i usterzenie, pasują dobrze. Na dziś kończę bo trzecia się zbliża. A tak w ogóle to cieszę się ze powstał ten model bo w tak niszowych konstrukcjach czescy koledzy nas nie wyręczą tak jak w przypadku P-24 czy zapowiadanego P-11. (o P-11 to na razie plotka)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.