Za lufę przedstawię jeszcze żądania. Z uwag co do modelu: instrukcja tragiczna pod kątem czytelności, spasowanie elementów w niektórych przypadkach wręcz tragiczne. Obiecałem sobie pełną abstynencję ale w pewnym momencie tak mi ciśnienie wzrosło, że wskazane było pokrzepienie duszy. Co do przebiegu samych prac opierały się one na dobrze znanym planowaniu produkcji i oczywiście wyszły opóźnienia ( Marcin 5h bawił się ze stopniem przy wagonie przez co otrzymał miano "Kwaśnego Pazia" ) Gdyby nie opóźnienie wywołane okolicznością losową z moim przyjazdem to k5 mogło by zostać skończone. Prace przy modelu trwały po 18h na dobę, maraton straszny ale za to jak przyjemny. I kończąc tą wypowiedz chyba się wyleczyłem z modelowania na kilka dni.
PS. Po powrocie do domu pierwsze co zrobiłem to się ogoliłem bo broda mi się zacna pojawiła