Jacek K
Użytkownicy-
Liczba zawartości
342 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Jacek K
-
Odnośnie silnika to nie ma jeszcze wydechów, są ślepe, trzeba więc coś z nimi zrobić żeby je rozwiercić lub wykonam nowe (ewentualnie same końcówki). Dokupiłem do tego silniczka blachę Edka ale mało co wykorzystałem. Płaskie przewody zapłonowe albo płaskie blaszki imitujce miedziane rurki połączone kawałkiem węża gumowego z opaskami to niezbyt dobry wybór. Wolałem zrobić to od podstaw. Wyszło to tak: W tzw międzyczasie poszperałem trochę w papierach i znalazłem coś takiego. Niestety nie wiem z jakiego to modelu, więc nie ma pewności że takie mocowanie linki anteny będzie poprawne u mnie. Nie mam też nic jak zamocować linkę do masztu. Znalazłem jeszcze fotkę z tylnią częścią silnika ale jest nie za bardzo jest czytelna, lepsze byłoby jakieś zbliżenie z innej perspektywy albo bardziej przydałaby się fotka tej części silnika wyjętego z samolotu-wtedy byłoby widać sporo więcej
-
Zacząłem już "modelować" silnik. To coś dle Artura, on lubi gwiazdy. Niestety chyba za bardzo sobie skomplikowałem robotę. Silnik miał się składać ze 108 części, poprzestana na 94, reszty nie dam rady zrobić. :(
-
Czy linka anteny miałe przy maszcie lub stateczniku jakieś izolatory, napinacze itd? Może ktoś coś wyszuka u siebie w kwitach?
-
Zacząłem własnie oglądać silnik. Jak na zestawowy jest całkiem fajny. Sporo będzie trzeba do niego dodać ale w związku z tym, że będzie odkryty ( a nie tylko jako punkt mocowania śmigła) chcę go zrobić jak najdokładniej. Przednią część mam dość dokładnie udokumentowaną, natomiast tylnia część (od strony kabiny pilota) prawie wcale. Nie chcę zostawiać wielkiej pustki między silnikiem a zbiornikiem oleju bo będzie wyglądać na niedokończony. Jeśli u kogoś coś się znajdzie w w/w temacie to będę wdzięczny z pomoc.
-
Jeśli chodzi o kolor po owiewką to do końca widzę dużo niejasności. Znalazłem całkiem sporo wyraźnych fotek na których jest tam jaśniejszy kolor czyli pewnie cockpit Green. Jest sporo zer gdzie ramki oszklenia są w tym samym kolorze. Nie jestem znawcą Japońców ale może było więcej niż jeden wariant malowania w tym miejscu? Tymczasem „ptaszek” dostał nóżki , oszklenie i lotki.
-
Wojtku Nie musisz kończyć tych modeli, po prostu prowadź warsztaty .
-
Można juz celować
-
Góra (obicia i otarcia) skończona. Pod warstwą półmatu niestety prawie nie widać bardzo drobnych zacieków, które poprowadziłem od krawędzi natarcia skrzydła, przybladły tez znacznie przebarwienia i przetarcia ale nawet może to i lepiej.. Cały ogon nieco w innej technice „skrobankowo- przecieranej” . Powiem nieskromnie, że mimo iż baaardzo długo zastanawiałem się czy podjąć duże ryzyko z tak dużym „zużyciem” płatowca to teraz widzę że się opłaciło. Pewnie, że to wszystko nie jest pozbawione wad i niedoskonałości ale w tym akurat modelu „podpasowało” mi. A oto co wymodziłem ostatnimi czasy:
-
Zrobiłem sobie próbę obić na starym FW 190. Wszędzie tam gdzie nie mam pod spodem srebrnej farby trzeba zastosować coś zastępczego . Wymyśliłem sobie że można to zrobić na gotowej powierzchni używając dostatecznie cienkiej folii (zwykła kuchenna się nie nadaje, za gruba ) i odpowiednio ją klejąc a potem obrabiając. Próbka wypadła tak:
-
Cały pomysł na tak daleko posunięte obicia wziął się wraz z pojawieniem się „zrówki „ na warsztacie. Chciałem, żeby wyglądała jak maszyna frontowa , czyli właśnie taka odrapana. Nie chciałem nakładać wielu różnych warstw na model bo straciłbym fakturę poszycia, więc wyjątkowo użyłem farb olejnych. Zrezygnowałem z podkładu, dałem go tylko w miejsca, które szpachlowałem i nigdzie indziej. Model przed malowaniem dokładnie wymyłem denaturatem, więc nie było kłopotu z przyczepnością farby. Najpierw dałem srebrną w kolorze aluminium MM (tania, szybko schnie i nie wyciera się). Ominąłem tylko miejsca gdzie później będzie maskowanie np. znaków rozpoznawczych, żółty pasek na krawędzi natarcia, i statecznik pionowy. Potem pomalowałem tą butelkową zielenią ale w połysku, użyłem GUNZE. Farbka fajnie daje się nakładać, choć jest wymagająca jako połysk. Połysk wybrałem dlatego, że uniknąłem później przy robieniu zacieków nakładania” sido” no i tam gdzie miały być kalkomanie tylko wypolerowałem na glanc i już. Farbka ta ma jeszcze jedną właściwość, łatwo ulega denaturatowi. Przy robieniu tych największych obić najpierw lekko skropiłem denaturatem miejscowo i poczekałem aż wyschnie ale uważałem, żeby się nie rozpływał bez kontroli. W ten sposób zmiękczona powłoka łatwiej odrywała się od podłoża ale była przez to elastyczna więc nie odrywała się całymi wielkimi płatami, tylko tak jak chciałem. Odrywałem ja w śmieszny sposób. Zrobiłem sobie kulkę z taśmy malarskiej ale klejem do góry i przetaczałem ją dość dynamicznie bez większego docisku po powierzchni modelu. Bardzo fajnie odrywały się małe kawałeczki farby pozostawiając ostre nieregularne krawędzie. Klej na taśmie szybko się zużywał więc sporo ich nalepiłem. Prawdziwa zabawa przyszła dopiero potem. Miałem już spore połacie z poodrywaną farbą ale nie było mniejszych przetarć i cieniowania. Cdn.
-
W świetle dziennym skrzydło wygląda nieco lepiej. I dla porównania, lewa strona gotowa, prawa dopiero zaczęta. Mimo iż nie są to jakieś mocno znaczące różnice to widać je wyraźnie
-
To już ostatni etap przed półmatem. Masę czasu to zajmuje, ale jak już zdecydowałem się na „używany” egzemplarz to nie mam odwrotu.
-
Wnętrze to nieśmiertelny RLM 02, spód RLM 65 a góra RLM 70 i71
-
No i przyszła pora na małe zabiegi dzięki którym poszczególne panele albo większe części pokrycia zróżnicują się między sobą, jak już męczyć model to na całego
-
Co do samego zestawu to nie jest najgorszy. Trzeba zlikwidować niektóre linie podziału i zrobić nowe, nitowanie kadłuba jest tylko do połowy a od połowy chyba zapomnieli, na skrzydłach też nie wszystko grało a zwłaszcza krawędź spływu (wszystko do odcięcia i poprawy a potem do ponownego zamontowania). Silnik trzeba mocno podrasować bo mimo iż trzyma bryłę to jest w zasadzie goły, jakby miał słuzyć jedynie za punkt mocowania śmigła, producent przewidział pokazania silnika tylko w górnej części, więc cały osprzęt spodu trzeba zrobić od podstaw (najtrudniejsza jest chłodnica) a okapotowanie zrobić na" boku" (jeśli chce sie pokazać cały silnik) Takie same wrażenia z kokpitu-trochę wkładu własnego jest niezbędne. Malowanie jest wykonane Pactrami i Vallejo. Obicia są faktycznie troszkę moją interpretacją. Wzorowałem sie na zdjęciach ale zawsze trochę popuszczam wodze fantazji Co do błędu w pisowni napisu na podwoziu to nie zauważyłem tego.
-
To mój ulubiony „niemyśliwiec” , Muszę taki zrobić w 1:32. Silnik i sporo innych elementów to głównie własna produkcja a głównym materiałem była blaszka z puszki po piwie.
-
No fakt "zmęczony" jest dość mocno. Na poczatku zrobiłem tylko kilka odprysków ale po analizie fotek stwierdziłem, że wygląda nieciekawie i odbiega od zdjęć w znacznym stopniu. Byłem przygotowany na taką ewentualność, więc zacząłem go obijać mocniej (dołozyć zawsze mozna, w drugą stronę raczej nie ). Teraz wygląda w miarę tak jak sobie założyłem choć zdaję sobie sprawę że przez tak mocne obicia dla wielu zrobił się nieciekawy. To dość pracochłonne ale efekt mnie zadowala. Jesli chodzi o przepis to oczywiście nie jest to tajemnica a raczej efekt małego eksperymentu. Podam go zaraz po tym jak przedstawię ostateczne efekty (dla chętnych przygotowałem juz mały fotopokaz)
-
Konsekwentnie druga strona.
-
Jeszcze dwie fotki po drobnych korektach. Wiem, że samolot będzie wyglądał na „zmęczony” ale może dzięki temu bardziej realistycznie, biorąc pod uwagę co działo się z Zerówkami podczas eksploatacji. Dlatego też decyzja o dość daleko posuniętych „zużyciach” powłoki. Szkoda było naruszać ładną butelkową zieleń ale teraz wygląda jak czysta zabawka a ja mam inne cele. Mam nadzieję że podołam.
-
Tak wygląda skrzydło i lewa burta po trzecim etapie „zużywania” powłoki. Może być miejscami bardziej matowa bo była przecierana, po wszystkich zabiegach (pudrowanie, łosz tu i tam, może retusz srebrna kredką i finalnym półmacie wszystko się ładnie wyrówna. Odpryski w części skrzydła dalej od kadłuba zrobiłem już dużo delikatniej (dołożyć zawsze można) głównie na liniach podziału i nitach. Wiem, że fotki trochę słabe ale jutro przy dziennym świetle coś się jeszcze pstryknie.
-
Mikołaj. Mam sporo fotek z takimi odrapaniami a nawet sporo wiekszymi. Znalazłem fotki gdzie na burtach i górnej części płata w sąsiedztwie kadłuba prawie w ogóle nie było farby.No jesli mam byś szczery to odrobinke jest w tym mojej fantazji ale bardzo delikatnie bo i tak sugerowałem sie zdjęciami i siedziało mi to cały czas w głowie. Co do tej próby na "żywym organiźmie" to wczesniej robiłem takowe na jakimś złomie. Tutaj chodziło mi bardziej o próbę na jednej stronie "zerówki" (mojej zrówki) zanim zabiorę się za drugą. Jeśli coś mi się nie spodoba to zawsze lepiej poprawić tylko jedną stronę niż wszystko . Odnośnie sąsiadujących śladów przetyarć i łuszczenia się farby to sam nie wiem do końca czy jest to całkowicie poprawne. Tak chyba wygląda trochę lepiej, nie tak agresywnie. Z fotek czarno białych trochę trudno to zweryfikować. Bardziej bazowałem w tym przypadku na różnych odrapaniach i obiciach (nie koniecznie historycznych maszyn)
-
Ostatnie dziś podejście. Jutro pozostałe dwa etapy na tej burcie. Sam jestem bardzo ciekaw efektu.
-
Teraz najtrudniejszy etap-zużycia powłoki płatowca. Zrobiłem próbę na jednej stronie. Tak to wygląda po drugim etapie z czterech zaplanowanych na tę czynność.
-
„Ptaszek” dostał już ogon
-
Wojtku, kiedy znów poprowadzisz jakiś warsztat? Z przyjemnością się je ogląda.
