Skocz do zawartości

PiotrG

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    38
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez PiotrG

  1. Dzięki za info, na pewno się przyda.
  2. A mozesz coś więcej na ten temat? Rozumiem, że nakładasz aero, a z czym mieszasz, etc? Jak się tym maluje np. w porównaniu z akrylami?
  3. Tzn. ja planuję wykorzystać Clear Fixa, żeby w każdym oknie wstawić szybkę. Co prawda to kilkaset okienek do zrobienia (ugh) i w dodatku nie bardzo jeszcze wiem, czy będzie to dobrze wyglądać. Dlatego najpierw na kawałku płaskiego plastiku z ramki zasymuluję burtę - nawiercę otwory 1mm i 1.5mm, pomaluję identycznie jak kadłub i następnie nałożę ClearFix na okienka - jak efekt będzie OK, to poświecę trochę czasu (pewnie znów z tydzień - dwa), żeby każde okienko zakleić.
  4. Pięknie to wygląda. Co prawda siedzę w okrętach, ale nabrałem ochoty na taki bolid...
  5. Dziś pora na kolejny update. Przed malowaniem zeszlifowałem jeszcze "TITANIC" z kadłuba - oryginalnie powinien być wklęsły, a nie wypukły. W dodatku w tej edycji dodano naklejkę ze złotymi napisami, więc to i tak ze sobą by kolidowało (przy okazji - czy ktoś wie, jak nakłada się takie naklejki? Nie jest to kalkomania, tylko "zwyczajna" naklejka...). Kadłub wewnątrz pomalowałem najpierw na ciepło-żółtą barwę (Orange-Yellow + Yellow w proporcji 1:9), następnie, aby trochę osłabić efekt, nałożyłem na to lekką chmurkę białego. W ten sposób w połączeniu z ciepłobiałymi ledami, które zamierzam zamontować, uzyskałem lekko żółte światło w oknach. Zewnętrze kadłuba pomalowałem idąć od dołu - najpierw poniżej linii wodnej Hull-Red z Tamiya, następnie Flat Black z Gunze i na górze pasek 0.8mm (plus-minus ) Gunze Gold. Maskowałem taśmami papierowymi Tamiya, poza tyłem, który jest zaokrąglony - tutaj konieczna była tasma winylowa 3M. Wszystko zabezpieczyłem trzema warstwami matowego Cleara z Gunze. Następnie zamontowałem gniazdko mini-jack. Jak widać na poniższym obrazku, udało się je idealnie wyrównać poziomiem z dnem kadłuba. A tu od wewnątrz, z przylutowanymi już kabelkami - kanał lewy to obwód oświetlenia, kanał prawy idzie do wytwornicy dymu. Jednocześnie pomalowałem podstawkę (Gunze Flat Black), za wyjątkiem nóżek - chromowane pozostawiłem bez zmian, a ich górną część - błyszczący Gunze Black. Zmontowałem całość do kupy, i prezentuje się jak poniżej: Tło na tej chromowanej tabliczce powinno być pomalowane na czerwono - jednakże mnie się to nie podoba, zostawiam złote. Poniżej widać dokładniej umocowanie wtyku mini-jack w nóżce: A tu zlutowane obwody pod spodem: Gniazdo zasilające jest na razie przylutowane dla testów (z resztą widać, że pomylone ma kolory kabelków - czerwony z niebieskim na odwrót). Docelowo będzie kwadratowe, przyklejone pod postawką - muszę tylko takie zamówić na Allegro. Na koniec przylutowałem pasek ledów do jednego z obwodów w kadłubie: Dokładne przycięcie i umocowanie wewnątrz ze względu na późną porę musiałem zostawić już na następny raz.
  6. @grumsha - Tak, to jest dokładnie ta sama edycja kolekcjonerska na 100 rocznicę (czarne pudełko). Do tego dokupiłem blaszki z Tom's Modelwork (bo tych w zestawie jest dość skromnie). @Forest - wielkie dzięki, już wiem, czego będzie trzeba szukać
  7. PiotrG

    Wrack Titanica 1:400

    Super to wygląda, podglądam
  8. Dzięki. Widzę, że to płótno namoczone w różnych roztworach. Ale to jakieś zwykłe płótno jak np. z prześcieradła, czy specjalne?
  9. Tak, nie robiłem inboxa, bo już tyle razy to na forum widziałem, że stwierdziłem, że nie ma sensu. Jak przyjdą blaszki z Toms Modelworks to na pewno umieszczę - fajne uzupełnienie dla tych z zestawu. Cotre Kurun - wygląda przyjemnie na wprawkę do żagli, może więc rzeczywiście od niego zacznę. Zastanawiam się tylko, czym można by zastąpić plastikowe źagle, bo takie mi kompletnie nie pasują? Natomiast następnie myślę o Black Swan ze Zvezdy - bardzo mi się spodobał...
  10. Dziś krótki update. Zgodnie z sugestią w innym wątku forum nawierciłem jeszcze hol w kadłubie, następnie pokryłem go podkładem, tak samo bazę podstawki. Odstawione do wyschnięcia.
  11. Witam, Modelarstwem bawiłem się kilkanaście lat temu, jeszcze jak byłem nastolatkiem. Wtedy po prostu kleiłem modele, bez jakiejś wyrafinowanej obróbki, nie mówiąc już w ogóle o malowaniu. Teraz, po latach, całkowicie przypadkiem wróciłem do tego hobby (kupiłem zauważony przypadkiem w hipermarkecie dwupłat z Revella) i znów połknąłem bakcyla. To, co mnie najbardziej zaczęło pociągać, to duże żaglowce. Stwierdziłem jednak, że najpierw muszę mieć trochę więcej doświadczenia, szczególnie myśląć o olinowaniu, żaglach, etc. W związku z tym żona poddała mi pomysł Titanica. Zakupiłem 1:400 z Academy w wersji Centenary Edition. Pakiet super, do tego (po wielotygodniowej lekturze ModelWorka) w międzyczasie zakupiłem sporo chemii, szpachl, narzędzi, etc. i do tego aerograf oraz farby akrylowe (dwupłat malowałem Revellami emaliowymi pędzlem). No i stwierdziłem, że Titanic to jeszcze też za dużo jak na mnie. Aby poćwiczyć z nowymi narzędziami, chemią - i przede wszystkim aero - kupiłem dużo prostszy model - Queen Elizabeth II, w - jak się później okazało - zabójczej skali 1:1200... No więc zacząłem od zmiany lupy na taką z większym powiększeniem. Galerię tego modelu można zobaczyć tu: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=77&t=35312 Przyszła pora na Titanica. Wnętrze zestawu po prostu mnie zachwyciło. Pieknę detale, sporo (jak dla mnie oczywiście) elementów. Do tego drewniany pokład oraz dwa arkusze blaszek (jeden złoty, drugi już wstępnie pomalowany na biało). Po przeglądnięciu sieci i relacji z kilku budów (w większości na zagranicznych forach) zdecydowałem się dokupić trzy arkusze blaszek z Tom's Modelwork: ramki okien, dodatkowe detale oraz krzesełka-leżaczki pokładowe. Jak przyjdą, to zamieszczę foto. Z góry przepraszam za słownictwo - niestety terminologia okrętowa jest mi całkowicie obca. Chętnie przyjmę wszelkie poprawki Prace rozpocząłem od oszlifowania dna kadłuba - była tutaj dość brzydka bruzda od złączenia form. Użyłem do tego papieru 400, następnie 1000 (na mokro) i 2000 (na mokro). W niektórych miejscach wykorzystałem pilniki Squadrona coarse -> fine. Jako, że chciałbym wykonać podświetlenie modelu (wewnątrz paski ledowe plus rozprowadzenie świateł zewnętrznych, punktowych światłowodami) oraz w jednym z kominów umieścić generator dymu, muszę model pod to przygotować. Zacząłem od nawiercenia otworów w kadłubie (okna są fabrycznie tylko napunktowane - nie są na wylot). Wykorzystałem do tego wiertła o dwóch średnicach (bo okna są w dwóch rozmiarach) - 1mm. oraz 1.5mm. Niestety nie dorobiłem się Dremmelka ani niczego podobnego, wykorzystałem więc wiertło 1mm z uchwytem sześciokątnym (do wkrętarek oraz wkrętaków z wymiennymi bitami) oraz standardowe wiertło 1.5mm w dodatkowym uchwytem z końcówką sześciokątną. Otworów jest tutaj cała masa - nawiercanie zajęło mi prawie 2 tygodnie (niestety praca+obowiązki domowe + zabawa/zajęcia z półtorarocznym synkiem zajmują cały dzień - mam od 0,5 do 2h wieczorami na hobby). Po nawierceniu przeszlifowałem wnętrze, aby pozbyć się resztek i jeszcze raz każdy otwór nawiercałem, aby pozbyć się tego, co weszło spowrotem do środka. Następnie zająłem się podstawką pod model. Zamierzam wykorzystać zasilacz 12V wtyczkowy, pod podstawką będzie tylko do niego gniazdko, na podstawce dwa przyciski (jeden do oświetlenia, drugi od dymiarki), przez jedną z "nóg" będzie przechodzić okablowanie. Chcę jednak, aby można było przez przeszkód zdejmować model z podstawki, w związku z tym potrzebna jest wtyczka i gniazdko. Jako wystarczające wybrałem gniazdko mini-jack stereo (masa + dwa separowane kanały) - dzięki czemu przez tylko jeden taki element przejdzie cała elektryka. Dodatkowo gabarytowo pasuje idealnie. W związku z tym jeden z "uchwytów", na który mocuje się kadłub ponacinałem i wyszlifowałem tak, aby dało się w niego wkręcić posiadany wtyk. Następnie zająłem się nóżkami - jedną z nich musiałem trochę w środku wydrążyć, aby zmieścić tył wtyku, musiałem też usunąć elementy wchodzące do powyższego "uchwytu". Teraz pora na samą podstawkę - nawiercamy dziurę na okablowanie. Poprzykładałem sobie jeszcze wszystkie elementy z podstawki, aby sprawdzić, że na pewno wszystko pasuje (jeszcze bez kleju): Teraz otwory na przyciski - znalezione na Allegro, pasujące stylistyką. Pora na gniazdko w kadłubie. Wykorzystam takie nakablowe: W ten sposób - wewnętrzny element będę chciał umieścić tak, aby był na równi z powierzchnią kadłuba. Od wewnątrz podkleję kawałkiem arkusza polistyrenowego, który "wejdzie" mi pomiędzy ten element wewnętrzny, a nakręcaną obudowę - dzięki temu będzie się to trzymać o wiele lepiej, niż gdyby to tylko przykleić do kadłuba (eliminujemy ryzyko "wpadnięcia" przy zakładaniu na podstawkę). A więc po kolei: powiększamy otwór w kadłubie: Zaklejamy od wewnątrz kawałkiem arkusza polistyrenowego: I na koniec nawiercamy w nim otwór o węższej średnicy (takiej, aby tylko przeszedł gwint elementu wewnętrznego). Wszystko OK, można przystępować do malowania. Ale o tym w następnej części
  12. Witam, To mój pierwszy post na tym forum. Modelarstwem bawiłem się kilkanaście lat temu, jeszcze jak byłem nastolatkiem. Wtedy po prostu kleiłem modele, bez jakiejś wyrafinowanej obróbki, nie mówiąc już w ogóle o malowaniu. Nie miałem dostępu do chemii, narzedzi i farb, nie było tez na to funduszy. Teraz, po latach, całkowicie przypadkiem wróciłem do tego hobby. Akurat będąc w sklepie i szukając z żoną zabawki dla naszego rocznego synka zauważyłem na półce całkiem fajny, prosty dwupłat z Revella - dwupłaty to było coś, co w przeszłości uwielbiałem. W dodatku zestaw z klejem, farbami za coś rzędu 40zł. Stwierdziłem, że chętnie dla relaksu sobie go zrobię. I znów połknąłem bakcyla Niestety duża ilość pracy + prace domowe + zabawy z synkiem powodują, że na hobby mam od 0,5 do 2h wieczorami. W związku z tym ten prosty modelik sklejałem prawie miesiąc. Starałem się go jednak zrobić - w przeciwieństwie do wcześniejszych prac - dokładnie, szczególnie, że np. malowanie było dla mnie czymś nowym. Po zakończeniu prac stwierdziłem, ze mam ochotę na więcej To, co mnie najbardziej zaczęło pociągać, to duże żaglowce. Stwierdziłem jednak, że najpierw muszę mieć trochę więcej doświadczenia, szczególnie myśląć o olinowaniu, żaglach, etc. W związku z tym żona poddała mi pomysł Titanica. Zakupiłem 1:400 z Academy w wersji Centenary Edition. Pakiet super, do tego (po wielotygodniowej lekturze ModelWorka) w międzyczasie zakupiłem sporo chemii, szpachl, narzędzi, etc. i do tego aerograf oraz farby akrylowe (wcześniej malowałem Revellami emaliowymi pędzlem). No i stwierdziłem, że Titanic to jeszcze też za dużo jak na mnie. Aby poćwiczyć z nowymi narzędziami, chemią - i przede wszystkim aero - kupiłem dużo prostszy model - Queen Elizabeth II, w - jak się później okazało - zabójczej skali 1:1200... No więc zacząłem od zmiany lupy na taką z większym powiększeniem Ogólnie rzecz biorąc model bardzo przyjemny. Dobrze spasowany. Na upartego da się go nawet złożyć bez uzycia kleju, choć kilka elementów trzyma się wtedy na słowo honoru. Ale przynajmniej można zobaczyć jak to mniej-więcej wygląda oraz zaplanować dokładniej etapy prac (aczkolwiek i tak nie ustrzegłem się kilku błędów). Jako etap pierwszy wziąłem kadłub, który w zestawie jest w jednym kawałku. Niezbędne było oszlifowanie łączenia form oraz wypełnienie kilku małych ubytków, następnie malowanie. Tutaj pierwszy raz używając podkładu - Surfacera Mr. Hobby w sprayu nie wiedząc jak dużo trzeba nałożyć trochę zalałem model (straciłem detale). No nic, zmywacz wamodu, godzina szorowania i start od nowa. Po pomalowaniu kadłuba pomalowałem też na biało mniejsze elementy (nadbudówki, etc) oraz pędzlem zacząłem malować pokłady. Brałem pod uwagę kilka technik (przed dłuższy czas faworytem było nałożenie równomierne farby aero + wash), ale w końcu zacząłem malować będzlem. I robiąc to nierównymi, dość suchymi pociągnięciami osiągnąłem moim zdaniem - jak na tą skalę - efekt całkiem przyzwoity, który może nawet jako-tako imitować drewniany pokład. Kolejnym etapem było połączenie całości (w międzyczasie malowanie szalup pod lupą oraz komina). Gdy już wszystko było praktycznie gotowe stwierdziłem, że mogłem zaszpachlować połączenia w nadbudówkach, bo były tutaj lekkie, aczkolwiek rzucające się w oczy szpary. No nic, błąd planowania. Stwierdziłem, że jako, że i tak są białe - spróbuję to zrobić białym surfacerem Mr. Hobby. Udało się jako-tako ograniczyć szpary i efekt jest moim zdaniem zadowalający. Na koniec przyszła pora na kalkomianie - coś, czego po prostu zawsze nienawidziłem. Będąc mądrzejszy jednak o lekturę MW przystąpiłem do dzieła. Pierwsze kalki - napisy QE2 na podstawce - stwierdziłem, że przepis błysk+płyn pod kalkę+kalka+płyn na kalkę+mat - działa rewelacyjnie. Podbudowany przystąpiłem do kolejnych - już na samym statku. "Queen Elizabeth 2" na prawej burcie - jak po maśle. Ale, żeby nie było różowo - na lewej - zawinął się wokół pędzla i poszedł w kosz :( No nic, nauczka na przyszłość, żeby obchodzić się z tym delikatniej. Następnie ten sam efekt z napisem na tyle. No to teraz ciśnienie mi trochę skoczyło. Stwierdziłem, że może na pędzlu zostaje mi trochę kleju z poprzednich kalek, lub jakoś zasycha ta cała chemia i powoduje, że kalki się do niego lepią - zacząłem myć pędzel co kalkę i problem zniknął. Kolejny mały napis pod kominem przeszedł bez problemu. Zostały jeszcze kalki z długimi białymi liniami do naklejenia na linii oddzielającej część podwodną od nadwodnej kadłuba - stwierdziłem, że to zostawiam, bo na pewno nie uda mi się tego dobrze przykleić, tym bardziej, że w wyniku braku ścisłych wytycznych w instrukcji modelu kadłub podzieliłem trochę na oko. Ostatnie kalku jakie zostały to długie czerwone linie na bocznej części statku wraz z nazwą armatora. I tu pierwsza nauczka - nałożyłem lakier pędzlem tylko na białą część statku - problem w tym, że dość grubą warstwą, która okazała się rozpuszczać lakiery (w sumie logiczne - lakier Mr Hobby H, farby Mr Hobby H - ta sama baza, będzie się rozpuszczać). Trochę pociekło, zrobiło białe zacieki na czarnym, czarne na czerwonym.... Innymi słowy kadłub do przemalowania... Kilka dni później, po zakończeniu remontu nałożyłem na cały model aero lekką mgiełką kilka warst dość rozcieńczonego lakieru i tym razem było ok. Następnie płyn pod kalki (btw Wamod) i próba naklejenia pasków. I tutaj stwierdziłem, że jakby nie było - po prostu nie da się tego nakleić równo. zawsze - przy tak dużej długości - będzie lekka odchyłka od idealnie prostej linii. Mądrzejszy o to doświadczenie na drugiej burcie po prostu namalowałem aero taki cienki czerwony pasek, a z kalki wyciąłem sam napis, który nakleiłem nad nim. Na koniec kilka warstw mgiełek matu z aero oraz wypełnienie basenów wodą (Still Water) i voila. Poniżej kilka fotek. Niestety pomieszczenie było dość ciemne, a ja nie miałem pod ręką ani lampy ani statywu, więc ratowałem się niską wartością przysłony - stąd głębia ostrości jest dość niska. Chętnie przyjmę każdą krytykę - teraz zabieram się za Titanica, w trochę bardziej znośnej skali
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.