reggy
Użytkownicy-
Liczba zawartości
3 017 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez reggy
-
A nieeeee Tam nie ma pigmentu Wnętrza luf były malowanie w kolorze minii. Na koniec to okopce, póki co to tylko farbka A co do drewienka - cały czas zbieram się, żeby pójść do ogródka coś ściąć. Musze iść z modelem, bo tak to nie mam wyobrażenia o skali i zawsze przynoszę albo za krótkie albo za grube. Prysnę zaraz lakierem, zobaczymy jak potem pigmenty będą wyglądały.
-
A faktycznie, inne Ale sklejają się normalnie, tylko dłużej przytrzymaj nieruchomo.
-
No dobra. Tygrys wylądował w krecie. Żartowałem. Dostał trochę suchego pędzla i trochę za dużo pigmentów. Bo tak mi się spodobało - nanosimy pędzelkiem suche pigmenty, a później innym pędzelkiem duuużą kroplę White Spirita - i to się tak fajnie rozpływa... I się tak bawiłem Wyszło jak wyszło - pigmenty po lekkim zalakierowaniu pewnie ściemnieją. Z brudzeniem zawieszenia czekam aż wreszcie zabiorę się za dioramkę. Teraz pora wziąć się wreszcie za figurki. Fotki robione na szybciocha - rano wstaję, patrze - słońce (o jak dawno nie było). No to, żeby zdążyć nim słoneczko zajdzie nawet papieru nie rozłożyłem. I zdjątko się poruszyło ostatnie. Ale chociaż kolory teraz prawdziwe. P.S. Dodałem numery na zasobniku. Lufa jednak zostaje. Nie byłem w stanie sobie wyobrazić kamuflażu na lufie. Zacząłem go już nanosić, ale jednak zmyłem (pod spodem był Sidolux to tylko filcem przejechałem i zeszło. Pomalowałem tylko ten pierścień przed numerem na lufie.
-
To są dragonowskie DS-y. Jakbyście przeczytali ulotkę z pudełka to byście wiedzieli, że klei się je zwykłym klejem takim do modeli :P A więc bez lęku smarujecie łączenie i złączacie. To są gąski od Tygrysa Późnego Dragona tak? Mogą być ( i raczej są) za długie. Trzeba je skrócić o parę ogniw. http://tiger1.info/EN/DragonDSLateTracks.html
-
O co chodzi w "opalaniu" gąsienic (jedno N), bo nie łapie?
-
Mi się nie podoba szczególnie niezaszpachlowanie obu tych bodaj turbin po bokach i z tyłu. Razi to po prostu. Pomalowany czysto, bez żadnych fajerwerków. Może pora na mocny wash?
-
Nie widziałem jeszcze tak skorodowanego Abramsa! Nawet sobie nie próbuje wyobrażać, ja wyglądały niektóre pojazdy pod koniec II WŚ! Niemcom brakowało pewnie jeszcze przecież metali do uszlachetniania stali to już całkiem! Gąski mają gumowe nakładki, ale widać ile korozji jest na łączeniach. Dobra fotka.
-
Dumo, jak znajdziesz mi malowanie Tygrysa z zimmeritem w Panzergrau(oryginalnego), to nieźle :P Rollingstones - nieźle zdewastowane osłony - dokładne przeciwieństwo moich
-
Dobre to będzie Taki szablon sobie każdy ustawi na koniec projektu i tylko będzie wklejał Aż mam ochotę kolejne coś napisać
-
Póki nie malujesz - aż żal zostawiać gołą fakturę odlewu. Wieże były odlewane, w tej wersji ogólnie niemal chyba cały pancerz był odlewany. A to oznacza, że od gładkości było mu daleko. Fakturka musi być. Sposobów masz parę - bierzesz nitro i pędzel, smarujesz, potem dziubiesz pędzlem, na koniec lekko szlifujesz - efekt - chropowata powierzchnia odlewu, Możesz jeszcze skorzystać z drobno poszarpanej chusteczki naklejanej na klej cyjanoakrylowy, czekasz aż wyschnie i szlifujesz.
-
Nie, kompania koncentruje się na wyzwalaniu Caen i na Op. Market Garden. Dochodzi armia brytyjska i elitarne siły niemieckie (dochodzą King Tigery, Jagdpanthery, Hetzery, Mardery, kolejna czwórka i bodaj Hummele oraz trochę lżejszych pojazdów). A tak swoją drogą to w temacie polecam jeszcze Faces Of War. Wszystkie trzy strony konfliktu i bardziej taktyczne niż strategiczne. Świetna fizyka, walki piechotą i pojazdami, możliwość przejmowania osobistej kontroli nad jednostkami (fajnie się jeździ Jagdtigerem). Szczególnie w tej grze razi to, że czołgi wytrzymują paręnaście trafień z wrażych dział p-pancernych, a tylko jeden,dwa granaty p-pancerne piechoty.
-
I jeszcze jankeska i amerykańska :P. W dodatku jeszcze brytyjska i angielska Nie chce się bawić w przepychanki która gra lepsza - ale CoH szczególnie z dodatkiem jest lepszy. Choć w CP1 i CP2 też się zagrywałem, nie powiem.
-
Hym. Na tym zdjęciu 300 widać, że były dwie dziurki od aparatury celowniczej prawda? A ja w swojej 312 dałem jarzmo z jedną, bo tak mi wychodziło patrząc na zestawienia modyfikacji. Ciekawe czy dobrze trafiłem. Zawsze mogę nawiercić. Dobrze na tej fotce widać, jak się błotko na gąskach układało - co prawda nie mój wątek,(tematycznie zbliżony na maksa) - ale dziękuję Jonak za fotkę :P Późnonocny Edit: Pogrzebałem jeszcze i znalazłem w publikacji Squadron/Signal "Tiger in Action" fotkę przedstawiającą pojazdy z 505 Pz.Abt. w czasie wiosennych roztopów 1944. Jak widać jasno, 313 ma numer na zasobniku. Przed nią jedzie coś z bodaj zerem na końcu. Myślę, że fotka się przyda. No i widać, że chłopaki gazolinkę sobie na pakach wozili. Miły detal jaki możesz dodać.
-
Można tak: najpierw szlifowanko papierem 1000, a potem coraz drobniejszym, tak koło 2000 albo nawet i mniejszym. Potem możesz pastą do zębów czy czym tam masz do polerowania i na koniec zanurzyć całą owiewkę z słoiczku z sidoluxem. Wyjąć, postawić na papierze do spłynięcia, podnieść i postawić gdzie indziej do wyschnięcia (pod przykryciem co by sie kurz nie osadzał).
-
Bodaj kwiecień 1944 w okolicach Orszy. Od końca lutego do końca czerwca 505.Pz.Abt. nie stracił żadnego Tygrysa. To info z rosyjskojęzycznej publikacji Tornado w tłumaczeniu przez ramię mojej mamy. W necie pod tymi zdjęciami jest opis Russia, April 1944. Orsza wtedy była radziecka, więc się zgadza.
-
A mi tak. Niektóre mają gruby pigment. I zależnie od rozcieńczalnika mogą tworzyć chropowatą powierzchnię.
-
Diorama Sd.Kfz 251/22 Ausf.d w ruinach miasta (nowe foto)
reggy odpowiedział adi111 → na temat → [D]Galerie
Fotki nieostre i ciemne, ale malowanie Sdkefzeta mi się podoba. Malujesz aerografem? Ogólnie przyjemne wrażenie. -
Ja sklejam niemal wszystko, dopiero maluję. Wtedy nic się nie odcina za bardzo. I nic się nie babrze klejem.
-
Samo ż. Nie wymienia się na wiara. Czy mi sie wydaje, czy przy kołach, na podwoziu i przy narzędziach przebija goły plastik? Na fotce od spodu widać, że błotniki pod spodem są niepomalowane. Jeśli tak, to mam nadzieję, że to poprawisz. Piszesz, że użyłeś sidoluxu do wnętrza nadbudówki. Czemu nie nałożyłeś na cały model przed zabawą z pigmentami? Mógłbyś spróbować zrobić jakiego wash'a żeby ożywić model. Może ukryłoby to trochę lekko widoczne smugi od pędzla. Popracuj jeszcze trochę pędzlem nad Sturerkiem. Powodzenia!
-
Italerii jeszcze robiła. Był w poradniku Payo o Kociakach.
-
O kurdę Rollingstones, jak zrobisz tego co Jonak zapodał, to możemy im zrobić jedną podstawkę Nawet panowie na koniach są Ci sami. Jeżeli go będziesz robił, to Twój będzie miał dłuższą belkę z boku - to nie fair :( A jak Jonak zapodałeś tą fotkę tej 300 - ona ma jednolitą lufę jeśli idzie o malowanie. Mój 312 nie ma takiej samej?
-
A czy 311 z Pz.Abt 505 też nie był jednolicie żółty? Póki co tylko w monografiach Tornado znalazłem sylwetkę, a zdjęć ciągle szukam, ale to tylko tak do informacji! Powodzenia Ci życzę rollingstones! Będzie miodzio modelik:)
-
To nie tankietka To czołg . Oj Wicio nie martw się, po prostu jeszcze suchy pędzel i pigmenty ożywią. Z ostatecznym brudzeniem czekam na podstawkę, żeby model się nie odcinał.
-
Porcja chemii uzupełniającej ode mnie. Mam nadzieję, że nie wciąłem się za bardzo autorowi. Maaasz Jaruś dużo innych tematów do rozpisania jeszcze Zresztą, chemia to niekończąca się opowieść. Milliput Jedna z najpopularniejszych dwuskładnikowych szpachlówek/mas epoksydowych. W pudełku znajdują się dwa równej długości wałki, które po zmieszaniu w stosunku 1:1 twardnieją na kamień w przeciągu 4 godzin. Należy wygnieść je razem bardzo dokładnie, do uzyskania jednolitego koloru. Zaraz po wymieszaniu masa jest bardzo plastyczna i dość lepka. Z czasem lepkość maleje. Da się z niej formować niemal wszystko od podstaw (figurki, beczki, akcesoria, worki z piaskiem). Idealna do większych przeróbek, łatania większych dziur, szpachlowań. Dobrze trzyma się plastiku, jednak zalecam porysowanie grubym papierem lub ostrzem miejsca na plastiku gdzie ma się znaleźć. Dobrze też dać kroplę CA w to miejsce. Dostępna jest póki co w pięciu rodzajach, różniących się drobnością ziarna. Dla rozróżnienia różnią się też kolorem. Standardowa, średnio mielona taka jak na obrazku, dostępna jest w cenie około 21 zł (np. w Jadarze). Drobniejsze są droższe. Grubsza (Terracotta) również jest droższa. Na początek wystarczy Standard (yellow-gray). Dobrze się maluje po Millipucie, dobrze się szlifuje. Jego odpowiednikami może być np. Green Stuff (bodaj z Games Workshop) lub nasze rodzime dwuskładnikowe szpachlówki modelarskie. Preparaty wodo-podobne Czasami chcemy na dioramie odtworzyć zbiornik wodny, czy to kałużę czy stawek. Sposobów jest wiele, niektórzy modelarze świetne efekty osiągają wylewając żywicę i ją zabarwiając, niektórzy świetnie kształtują i malują plastelinę (np. fale na morzu). Można również skorzystać z produktów Vallejo. Najłatwiej dostępne są Still Water i Water Effects. Pierwszy z nich jest bardzo rzadkim płynem, który po wylaniu imituje zbiorniki ze spokojną wodą. Samopoziomuje się i po około 24 godzinach jest twardy, przeźroczysty i błyszczący. Jeżeli wylewamy go na porowatą substancję, np. ziemię, warto ją wcześniej zaimpregnować klejem Wikol lub Sidoluxem, żeby nie wchłaniała Still Water. Water Effects jest białym, gęstym żelem, który pozwala imitować bardziej żywe cieki wodne. Można go nakładać pędzlem, szpatułką. Łatwo się go kształtuje, szczególnie gdy już trochę zaschnie. Czas schnięcia zależy od grubości warstwy, po wyschnięciu robi się przeźroczysty. Oba preparaty dają się mieszać z farbami akrylowymi i lakierami, dzięki czemu możemy zmieniać ich zabarwienie i połysk. Niedawno sobie obcykałem, że Vallejo Water Effects może z służyć do robienia błota, szczególnie mokrego. Mieszamy toto z ziemią, brudem, pigmentami, farbą, lakierami (jeżeli chcemy zmienić połysk - i tak lepiej na koniec zalakierować). Takie coś nakładamy na model, można kształtować pędzlem i innymi narzędziami. Mimo wszystko wymaga wprawy i trzeba wiedzieć kiedy przestać. Zaletą takiego błotka jest to, że się świetnie trzyma. Cena: niestety nie najniższa - od 20 do 30 zł, Water Effects bliżej 20 zł, Still bliżej 30 zł. Cena wygody :( Szpachle Rozszerzenie tego co napisał MrBat Szpachlówka Wamodu. Tzw. "najtaniak". Niestety niska jakość poraża. W tubce szpachlówka rozdziela się na dwa składniki, gęsty i rzadki. Jeżeli wcześniej nie pogniemy w rękach tubki, możemy przypadkiem wylać sam rozcieńczalnik z niej. Zaleca się trzymanie zamknięciem do dołu. Po wyciśnięciu i tak trzeba ją patyczkiem jeszcze rozmieszać. Śmierdzi jak sto diabłów. Niefajnie się aplikuje na model. Jej rozcieńczalnik jest agresywny dla plastiku. Po wyschnięciu kruszy się. Rycie w niej linii podziału blach, to tzw. "miszyn imposibl". Ogólnie odradzam. Oczywiście da się do niej przyzwyczaić i ją opanować, ale po co? Szpachlówka Humbrola. Prawdopodobnie niemal to samo, co szpachlówka Revella. Ogólnie przyjemna. Da się rozcieńczać Zmywaczem Wamodu, zmywaczem do paznokci też. Ma dobrą konsystencję, szybko schnie (dlatego dobrze od czasu do czasu dawać kroplę zmywacza). Miło się nakłada, mniejszy smród niż Wamod. Lepiej się obrabia i nawet da się ryć. Szpachla Tamiya. Obecnie tylko jej używam. Trochę wyższa cena (około 17zł). Bardzo zbliżona do Humbrola, jednak jakoś lepiej mi się ją nakłada i obrabia. Jej wadą jest to, że przy grubszych warstwach potrafi się zapaść. Jest to tyle denerwujące, że nie dzieje się w przeciągu dnia czy dwóch, tylko potem, kiedy farba już jest na modelu. Dlatego lepiej dawać ją w cieńszych warstwach lub pomagać sobie Milliputem. Dobrą szpachlówką jest też klej cyjanoakrylowy. Ciężki w obróbce, ale bardzo przewidywalny. Niemal każdą ze szpachlówek (na pewno Tamiyę) da się zmieszać z CA, przez co uzyskujemy coś pośredniego. Kleje z rodziny Wikol W skład rodziny wchodzą ogólnie wszystkie kleje takie jak Wikol, Stolarz itp, czyli takie tanie "do drewna". Biały kolor. Przydatny szczególnie do dioram. Wodorozcieńczalny. Schnie na niemal przeźroczystą twardą masę. Da się na jego podstawie robić błoto, podobnie jak na Water Effects Vallejo. Można na niego kleić wszystkie trawki i sypkie żwirki różne do podłoża. Clearfix Ciekawy preparat. Przydatny do robienia małych szybek (np. okna samolotów pasażerskich w mniejszych skalach) czy na okrętach/statkach lub reflektory) Smarujemy przy użyciu pędzelka ramę gdzie ma powstać szybka na około - w efekcie powinna powstać błonka. Idealny też do wklejania szyb, świateł, owiewek ze względu na to że sam jest przeźroczysty i nic nie robi z plastikiem i farbą przez co nie bieleją i nie matowieją elementy przeźroczyste. Jest kruchy i trzyma nie za mocno, ale zazwyczaj wystarczy. Pędzelki myjemy w wodzie lub rozcieńczalniku celulozowym. Debonder Przydatny jeżeli dużo używamy klejów cyjanoakrylowych. Jest to preparat do zmywania ich nadmiaru. Możemy go po prostu wylać na plamę kleju lub trzeć nasączonym wacikiem. Dobry do oczyszczania elementów fototrawionych na które poszło za dużo kleju i miejsc łączenia. Przy wprawnym operowaniu CA i Debonderem można niemal całkiem uniknąć szlifowania i szpachlowania w trudnych miejscach, np. takich jak przejście skrzydło-kadłub w samolotach. Debonder nieraz ratuje życie modelarza w sytuacjach gdy żona/dziewczyna/matka zauważa plamę na nowych spodniach, krześle, biurku, podłodze. Da się to zmyć. Farby Revell Właściwie to samo co Humbrol. Trochę biedna paleta. Ogólnie da się malować, ale po co? Osobiście używam tylko czarnej. Rozcieńczać tak jak wszystkie olejne. Farby Model Master Olejne Występują w dwóch liniach, standardowej i jako Model Master II (Autentic)). Maluje się nimi bardzo przyjemnie, szczególnie chwalony jest stalowy metalizer z tych farb. Sam na niego długo poluję. Linia standardowa (numery bodaj <2000) kosztują mniej więcej tyle co Humbrole, a jakościowo są lepsze. Autentic'i (>2000) mają odpowiadać oryginalnym farbom z okresu, czyli noszą nazwy takie jak Dunkelgelb czy Russian Armor Green. Ułatwia to pracę w doborze farb. Jednak cena jest wyższa (7-8zł) Opóźniacz do farb akrylowych/Retarder Wystarczy dodać parę kropel Retardera firmy Talens do pełnego zbiorniczka farby akrylowej w aerografie aby wydłużyć jej czas schnięcia na tyle, coby nam nie zasychała na dyszy zatykając ją. Cena co prawda koło 18zł, ale przy akrylach i aerografie to właściwie konieczność. Kultura pracy rośnie znacznie. A słoiczek takowy wystarczy na długo. Suche pigmenty Bardzo przydatne, szczególnie do pancerki. Można je wcierać w farbę matową, można mieszać z terpentyną czy white spiritem i nakładać z nimi, można dodawać do Wikolu czy żywic akrylowych. Jest wielu producentów, m.in CMK (na fotce), Paderbooks, MIG. Ciekawe efekty metalizera można osiągnąć dzięki pigmentom metalicznym. Przy nałożeniu na satynową powierzchnię z terpentyną można nawet próbować polerkę. Pigmenty mają to do siebie, że ciemnieją po lakierowaniu (zazwyczaj). A nielakierowane zostają na palcach przy dotykaniu. Lakierować tylko aerkiem. Polecam pigmenty. White Spirit Rozcieńczalnik organiczny. Bardzo użyteczny do pigmentów, wash'ów i innych zabiegów z farbami artystycznymi olejnymi. Łagodny dla poprzednich warstw. Nie śmierdzi straszliwie. Dłuższy czas schnięcia niż np. benzyna lakowa czy terpentyna. Zapewne produkty różnych producentów mogą się różnić właściwościami. Terpentyna Przydatna do pigmentów. Występuje w różnych odmianach, m.in bezzapachowa, balsamiczna, malarska. Szukamy tej, która nam najbardziej odpowiada. Pastele suche Mogą w pewnym stopniu zastąpić suche pigmenty. Wystarczy je zetrzeć na proszek na metalowym sitku, siatce lub papierze ściernym. Ich wadą jest mniejsza czystość niż pigmentów (zawierają różne substancje które pierwotnie trzymały pastele "w kupie"). No i nie jest tak łatwo tak drobno zetrzeć pastele. Na początek wystarczą. MUSZĄ TO BYĆ SUCHE PASTELE.
-
Parafilm Pierwotnym przeznaczeniem Parafilmu jest zaklejanie wylotów probówek w laboratoriach chemicznych. Parafilm jest specjalnie spreparowaną parafiną, w postaci cienkiej błony, odporną na większość substancji chemicznych, choć należy uważać na rozcieńczalniki organiczne. Do czego służy w modelarstwie? Do maskowania owiewek! Jak to działa? Wycinamy z taśmy kawałek o rozmiarach: szerokość równa szerokości owiewki; długość równa połowie długości owiewki. Następnie rozciągamy Parafilm, można go wyciągnąć na dwu-, trzykrotną długość, po czym naciągamy na owiewkę tak jak się naciąga folię spożywczą na miski z sałatkami czy innym mięsem :P. W rogach i na ramach owiewki dociskamy palcem lub wacikiem. Parafilm powinien idealnie przylegać do owiewki. Teraz bierzemy skalpel z ostrzem NÓWKĄ! Musi być idealnie ostre, żeby nie szarpało. I przejeżdżamy nim po każdej krawędzi ramy (jak to się mawia - trzymaj się ramy to się nie po...niszczy owiewki). Wykałaczką zdejmujemy ścięty Parafilm z ram. I Viola! Zamaskowane. Koszt - mniej niż dycha (bodaj 7zł) za pół metra taśmy. Dostępne: Padrebooks, Allegro. Szablony techniczne Mój ojciec projektował kiedyś maszyny i z tych czasów został mu taki szablon. Obecnie nie powinno być problemów z dostaniem podobnego. Widziałem na pewno w jednym z supermarketów i w paru papierniczych. Jest to super przydatne do malowania bandaży gumowych na kołach czołgów albo np. felg jeżeli odlane są razem z oponą. Oczywiście działa to tylko z aerografem. Bandaże najlepiej maluje się "w negatywie", tzn. malujemy całe koło na czarno, przykładamy szablon o odpowiedniej średnicy i ciągniemy felgę na odpowiedni kolor. Proste, szybkie, efektowne. [/b]
