Skocz do zawartości

reggy

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 017
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez reggy

  1. Dla mnie jest. Moim zdaniem tam jest zielony na fotce. Ciemny bo ciemny, ale zielony.
  2. Weź mnie nie strasz Kurdę, mam nadzieję, że nie walnąłem jakiegoś byka Zresztą, zielony jest ładniejszy niż brązowy.
  3. Pora na jeden z ciekawszych odcinków mojej relacji p.t. "Aerograf, Vallejo, Piątek i ja - czyli epopeja w trzech aktach". Akt pierwszy rozpoczyna się od położenia bazowego koloru na czarny podkład. Użyłem farby Vallejo Model Color "Green Ochre" 914. Do aerografu dałem paręnaście kropel farby, drugie tyle wody i kapkę opóźniacza do farb akrylowych (retardera) firmy Talens. Pomalowane wszystko z kopyta, bez żadnego zapychania się aerografu. Aby model nie był monolitem, miejsca wystawione na światło postanowiłem rozjaśnić jaśniejszym odcieniem. W tym celu do resztki "Green Ochre" która została mi w aerku (Vallejo MC to bardzo wydajne farby) dodałem parę kropelek "Lemon Yellow 952" i "White 951 (zwany popularnie "białym")" . Rozmieszałem i lekkim strumieniem rozjaśniłem płaskie powierzchnie i wystawione elementy. Niby tego nie widać, ale bez tego wszystko byłoby niepomiernie bardziej płaskie, wierzcie mi. Na tym zakończył się akt pierwszy. Model wylądował na kwadrans na kaloryferze w celu całkowitego wyschnięcia farby. Kocham Vallejo. Oto fotka jak wyglądał mniej więcej na koniec tego etapu: Akt drugi rozpoczyna się od zdjęcia modelu z kaloryfera. Farba jest sucha i gotowa do maskowania. Wspominałem już o mojej miłości do Vallejo? Po analizie fotografii, doszedłem do wniosku, że linie przejścia kolorów nie są idealnie ostre, ani zbytnio rozmyte. Maskowanie taśmą odpada, maskowanie papierem odpada. Zostało moje ulubione maskowanie wałeczkami masy do mocowania papieru i wszystkiego do ścian, Blu'e-Tack'iem. Toczymy sobie małe wałeczki, naklejamy, dociskamy i mamy kontury. Środek wypełniamy taśmą i ewentualnie resztką Blu-Tack'a. Tak przygotowany model jest gotowy na akt trzeci, finalny. Akt trzeci rozpoczyna się od doboru koloru. Pewnie dobrałem źle, ale mi się podoba. Zmieszane "Luftwaffe Cam. Green 823" i "US Dark Green 893" dały kolor, który mi się podobał. Tyle samo wody, parę kropel retardera i "jadziem". Tak sobie maluję, maluję. Najpierw lewa burta, góra, przód, tył, dochodzę do prawej burty, dochodzę do jej środka i nagle zonk - przeoczyłem połowę zaklejania jednego segmentu ochry. Ale Vallejo dużo wybacza, szybko kropla wody w miejsce błędu, miękki pędzel i straty znikome. Widać lekkie zabarwienie na zielono na paru fotkach jednej bazowej plamy kamuflażu. Mgiełka poprawki z aerografu rozwiąże problem. Oczywiście i zielony postanowiłem rozjaśnić miejscami. Użyłem tych samych farb do rozjaśniania co przy ochrze. Potem modelik na kaloryfer na pół godzinki. Sceną kończącą trzeci akt jest scena zdejmowania maskowania. Dzięki olejnemu podkładowi ABSOLUTNIE NIGDZIE nie zeszła mi farba wraz z maskowaniem (na wieży zaryłem konkretnie pierścionkiem, ale to się nie liczy ). Tylko na jarzmie działa zerwał mi się 1 mm^2 zimmeritu. Będzie odprysk. Efekty na początek oceńcie sami. Ja osobiście nigdy nie byłem tak zadowolony ze swojego malowania przed jakimikolwiek washami, suchymi pędzlami etc. jak teraz jestem. Pamiętajcie, że barwy jeszcze ściemnieją, a lakiery nadadzą im głębi. I ile malowania narzędzi mnie czeka...
  4. Ostatnio większość konkursów jest na zasadzie "podoba się - nie podoba się" i jest to napisane w regulaminie wielu z nich.
  5. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie ciągania książek po konkursach. Większość konkursów jest połączona z wystawami, gdzie modele są porozstawiane gęsto po stołach. Gdzie miejsce na dokumentacje ? Wydrukowane pojedyncze zdjęcie powinno starczyć. Zresztą, i tak wszystko jest na googlach
  6. reggy

    he 177 1:72 revell

    http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Daimler_Benz_DB606_-2.jpg No faktycznie, może całkiem jeden za drugim nie są. Ale mają niby wspólny wał. Sorry ze sprzeczanie się, ale bazowałem na tej fotce co dałem wcześniej. A tak to chociaż dyskusja była
  7. reggy

    he 177 1:72 revell

    Nie wyobrażam sobie wspólnego wału korbowego jeżeli silniki są obok siebie. Są jeden za drugim.
  8. reggy

    he 177 1:72 revell

    Czekałem, aż ktoś się czepi, że ma dwa silniki. He-177 ma 4 silniki, po dwa w każdej gondoli jeden za drugim na wspólnym wale.
  9. reggy

    he 177 1:72 revell

    Nie używamy planów - przynajmniej ja. Mnie tam szczerze nie obchodzi, póki co, czy model jest o 4 mm za długi czy krótki. Model jest w pytkę - nawet jeśli niewymiarowy. Osobiście mam jeszcze monografie anglojęzyczne z serii Warpaints.
  10. Tyle, że Amerykanie napisali to jako ostrzeżenie, że pojazd jest zaminowany albo podejrzany.
  11. reggy

    T-34-85 1\72 Revell

    Ja Wam bynajmniej nie zarzucam agresji. Raczej mnie ta cała sytuacja rozbawiła. Powodzenia w dalszym modelowaniu (wam obu i wszystkim co lepią) :P !
  12. Będzie smakowity bydlak A można wiedzieć z czego robiony zimmerit? I czym wyciskany?
  13. reggy

    T-34-85 1\72 Revell

    Agreeeeeeeesjaaaaaaaa. Oj dajcie spokój z tymi wzajemnymi animozjami. Make models, not war. W tym modelu podoba mi się malowanie, nie jest monotonne, dużo różnych odcieni takich jak powinny być. Widzę, że gąski są odcinkowe, ale górny odcinek można by jakoś zagiąć, żeby leżał na kołach a nie w powietrzu. Ogólnie moje wrażenia na plus.
  14. Mi też Dlatego ustawiłem sobie go na pulpit zamiast swojego T-34/85:D
  15. Z tymi kołami się oczywiście jeszcze duuużo porobi. Nie lubię od razu na gotowo robić fragmentami, bo później model wychodzi niespójny. Przyjdzie czas. Jak wspominałem, model już jest zagruntowany czarną farbą. Lubię tą technikę i wielokrotnie już o niej pisałem w relacjach. Nigdy mnie nie zawiodła i odkąd ją stosuję problem odpadania farby przy washu, a przy zdejmowaniu maskowania to już całkiem, po prostu nie istnieje. No i to ostatnia szansa, żeby wypatrzeć nierówności. Maskowanie gąsek przy użyciu foli wypatrzyłem w relacji Jakuba W. i pozwoliłem sobie zaadaptować pomysł. Dzięki wielkie! Jakoś wcześniej na to nie wpadłem i męczyłem się z papierem, folią i taśmą. A tak to jakby się zawijało kanapeczki. Widok na prawą stronę Makro na narzędzia. Dobrze widoczne fototrawione "motylki" o których wspominałem. Mam podejrzenia, że odginają się we wszystkie strony przy mocniejszych przeciągach w pokoju. Jak malowałem podwozie to trochę wszedłem z farbą na tył. No i tak zostało... Dołączona wieża. Jak widać są już zapasowe ogniwa (chyba bardziej dodatkowy pancerz). Póki co włożyłem je tylko na sucho do zdjęcia, jeszcze nie przyklejałem górnych płytek blokujących. Dorobiłem z drutu bolce, coby się lepiej trzymało. Rozwierciłem lekko, zalałem CA i wsadziłem drucik. Może są i krzywe, ale i tak ich nie widać a trzymają niepomiernie mocno.
  16. Chodzi o wypukłe miejsca drugiego rzędu kół? Hym... Przyznam się, że wczoraj wieczorem siedziałem kwadrans i też nad tym dumałem. Na fotkach archiwalnych tego nie widać (moim okiem oczywiście), ale skoro tak wszystko "wyślizgałem", to tam też zapewne powinienem dać trochę polerki do gołej stali. Tyle, że na koniec i tak wszystko zakryję błotem. No prawie wszystko - nie chcę aż tak brudzić jak na zdjęciu na którym się wzoruję. Postaram się to poprawić.
  17. A więc oto wspomniane figurki, właśnie zakończyły kąpiel. Pochodzą one z zestawu Dragona Tiger Aces 6028. Poucinałem (i pourywałem) im nóżki, bo nie są one potrzebne. Kadłubki są obecnie w takim stanie jak na fotce, dlatego pytanie do Koordynatorów Konkursu (o, jaka ładna nazwa) : "Czy kwalifikując je jako złom modelarski mogą zostać w takim stanie czy urwać im rączki i główki?" Jeżeli zasady konkursu mają zostać zachowane to nie ma problemu, bo po urwaniu części idealnie pasują . A u Tygryska też się trochę zmieniło. Przygotowałem wszystkie ogniwa na wieżę i zagruntowałem wszystko co zostało czarną farbą. Jak trochę przeschnie to zapodam fotki.
  18. No to może trochę niejasno się wyraziłem z tym "katowaniem" pędzli. Oczywiście nie kupujemy pędzli po to żeby je spacjalnie katować po prostu z czasem nagromadzi nam się parę takich, którymi nie da się malować, ale znajdziemy dla nich kupę zastosowań.
  19. Parę rad z mojej strony: 1. Nie moczyć pędzla dalej niż do połowy włosia! Jeżeli zamoczymy go w farbie przy podstawie to farba zasychając (nawet lekko) "rozsadzi" nam włosy na boki. No i próbując zmyć farbę przy podstawie rozczapierzymy sobie pędzelek. 2. Jak malujemy akrylami warto mieć słoiczek z chociażby wodą czystą i nawet na tą chwilę kiedy nie używamy pędzelka odkładać go tam. Ale nie możemy pozwolić, żeby włosie opierało się o dno! Dlatego ja wkoło gwintu słoiczka mam przyklejony wałek plasteliny blu-tack który trzyma mi pędzelek tak jak trza. 3. Dobrze jest od czasu do czasu moczyć pędzelek w czymś mocniejszym. Ze swojej strony zalecam parominutową kąpiel w Cleanluxie, środku do zmywania Sidoluxu. Jest on łagodny dla włosia ale bezwzględny dla farb, szczególnie akryli. Oleje też równo żre. Można go zastąpić zmywaczem wamodu, ale on jest trochę mocniejszy. Oczywiście włosie nie powinno opierać się o dno. 4. Po skończeniu malowania formujemy kształt włosia tak jak powinien być firmowo. Metod jest parę, np. biologiczna (na ślinę) i mydełkowa (na mydełko). Ja używam metody na ślinę, bo po mydełko mi się nie chce iść. Farby Vallejo fajnie smakują. Zresztą dobrze na początku skatować parę pędzli, przydają się do nakładania szpachlówek Mr. Surfacer, do suchego pędzla, pigmentów, błota.
  20. Widzę, że Ty też się nie wysiliłeś, bo w 10 kliknięciach dochodzi się do galerii 142 wysokojakościowych fot silnika, wnętrza i całego FH. Nie znam się ni w ząb na truckach, ale chociaż umiem korzystać z neta. http://imagegallery.vtc.volvo.se/ I kliknij sobie w FH a potem w "search selected categories" powyżej. Wyraziłem się jasno?
  21. Tak, gąskom się jeszcze dostanie. Szczególnie na etapie robienia dioramki. Swoją drogą muszę się wreszcie do ogródka wybrać trochę ziemi i pochodnych piasku nazbierać zanim zamarzną. Przeglądając modele Tygrysów w necie zauważyłem, że większość modelarzy nic nie robi z pojedynczymi ogniwami przyczepianymi do wieży i zostawia je w postaci litej. A dziury na pręty łączące? Dlatego ja poświęciłem duuuużo czasu na przewiercenie się dwukrotne przez 7 ogniw, ręcznie wiertełkiem 0,7mm. Może jeszcze poszerzę większymi wiertłami. Trzeba troszkę jeszcze poszlifować i pozdmuchiwać wiórki plastiku. W każdym razie wygląda to tak, zawsze lepiej niż pełne:
  22. Do od tego Malibu takie fotki poruszone? Też sobie butelkę na sylwestra kupię - najulubieńszy mój i dziewczyny. Nie no żartuję:P Oczywiście życzę powodzenia w konkursie! P-40 to wdzięczne maszyny i liczę na ładny modelik
  23. reggy

    malowanie

    No to ja się wypowiem: (Msegen - mi się wydaję, że Reni18 pytał kto robi Bradley'a w 35) 1.A wiec robi go na pewno Academy (OIF) i Tamiya(ODS). Tu masz recenzję i inboxy: http://www.perthmilitarymodelling.com/reviews/vehicles/tamiya/tam35264.htm http://www.perthmilitarymodelling.com/reviews/vehicles/academy/acd13205.htm 2. Lepiej skleić wszystko poza kołami i gąskami i pomalować. Klej zniszczy cały efekt. Oddzielnie malować koła i gąski i potem przykleić. 3. Wymiary takie jak na wikipedii dzielone przez 35 z małym błędem 4. Mało który producent daje farby. Osobiście się jeszcze nie spotkałem w wypadku pancerki.
  24. Uwaga uwaga - dzisiaj pierwsze w tym wątku zdjęcia przy świetle dziennym:) Zima i nocny tryb życia ucznia rządzą... Co się stało się od ostatniego wpisu? Po pierwsze wykonałem olejnego delikatnego wash'a miksem czarni kostnej i brązu Van Dycke na podwoziu i układzie jezdnym. Gąsienice zostały z'wash'owane (<-fajnie te słowo wygląda, jak imię jakiegoś orka z Władcy Pierścieni) miksem umbry ziemnej i sienny palonej. Tak na dobry początek, bo później dolne części czołgu wylądują w błotku. No i dorwałem się do nowej techniki metalizowania części. Przyznam, że osobiście jestem w potężnym szoku jak tym sposobem można uzyskać ładnie błyszczący wypolerowany metal. Po prostu użyłem metalicznych pigmentów CMK utrwalanych terpentyną a potem sidoluxem. Trzymają się naprawdę mocno - wytrzymują nakładanie na nie washa i potem ścieranie. A błysk jest mocny, moim zdaniem oddaje to co mogło dziać się z układem jezdnym Tygrysa przy stalowych kołach jezdnych, napinających i napędowych. Dzisiaj wracając do domu natknąłem się na spychacz Komatsu właśnie z metalowymi gąskami i kołami i powierzchnie kontaktu wypolerowane były na błysk, choć pojazd non stop jeździ w żwirze i błocie. Nie przecierałem jeszcze zewnętrznych części gąsek, to zostawiam sobie na później. Nie się one też oczywiście ułożone w sposób finalny. Na zdjęciach pojawiają się też figurki, które nie zostały jeszcze "wprowadzone" to relacji konkursowej. Kiedyś je tam pomalowałem, były to moje pierwsze figurki. Obecnie trzy z nich już się wykąpały w Cleanluxie, dwie pozostałe jeszcze tychże kąpieli zażywają. I teraz mam pytanie do Was, czy wystarczy, że pokażę wam zdjęcie czystych do gołego plastiku figurek, czy chcecie, żebym pourywał im rączki i główki (nóżki już im upiłowałem żeby weszli do czołgu ) i pokazał wam tą wesołą gromadkę w postaci części pierwszych? Czy może w wypadku figurek, w których sklejania jest tyle co kot napłakał wystarcza wam, że pokażę tylko oczyszczone popiersia? A teraz pytanie logistyczne. Finalnie do zrobienia błotka chciałbym użyć żywicy akrylowej (patent podpatrzony w zachodnich poradnikach). Wie ktoś czy taka jaką używa się do impregnacji drewna się nada? Czy do celów modelarskich używa się innej?
  25. Cieszę się, że pomogłem. Od razu więcej widać! Naprawdę niezły kawał działa w tym pojeździe! Powodzenia w dalszej budowie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.