Czołem!
Powrót do modelowania po 15 latach przerwy z reguły niesie za sobą szok egzystencjalny Wszystko się zmieniło, od pilników poczynając na lakierach kończąc. Ale co tam, zawsze warto popróbować coś ulepić. U mnie na początek poszło Ferrari California. Model znany in-boxa nie ma co robić. Standard Revella można powiedzieć - czasem coś nie pasuje, ale generalnie źle nie jest. W zamyśle ma powstać coś takiego:
Podkład na swoim miejscu:
"Zielony":
Przygotowania do czarnego:
Czarno to widzę:
Zabawa z kołami:
Zabawy z kabiną:
Po kąpieli, w międzyczasie rezygnacja z kładzenia lakieru na korzyść wosku:
Kalki (z zestawu), woskowanie, pierwsze przymiarki szkła, kierunkowskazy boczne:
I tyle Wyszło jak wyszło... Pozdrawiam i walczę dalej