wojtek_fajga
Użytkownicy-
Liczba zawartości
168 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez wojtek_fajga
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 3 z 7
-
Tak Panowie, ta folia to Oramask 810. To nie jest zwykła folia, ani transportowa. Maskująca - ma osłabioną warstwę klejową, jest szara i transparentna. Dobrze naklejona nie odstaje i farba nie poddmu:bip:e, w miejscach wypukłych warto ją naciąć i uzupełnić płynem maskującym. Źle związaną z podłożem farbę potrafi zerwać, coś takiego stało mi się na lewym skrzydle. Marek, śmiało możesz się trochę ponabijać Ale co tu będę się rozpisywać - nejlepiej kupić taką folię i trochę ją pomacać, kosztuje niewiele, ok. 15 zł za m2. Maski wycinam na ploterze. Co do malowania warstwami transparentnymi i preszejdingu... Pisząc o preszejdingu robiłem to trochę z przymrużeniem oka, też nie do końca rozumiem ideę preszejdingu. W skrajnej postaci efektem jest model pokryty jakąś siatką. Samoloty chyba nie mają takich efektów...? Szczerze mówiąc, moim zdaniem to próba opracowania/ustalenia jakiegoś schematu w stylu: podkład - preszejding - kolor podstawowy - sidolux - kalki - sidolux - odrapania - wash - kurzenie - lakier matowy - i co tam jeszcze kto wymyśli to trochę ślepa uliczka. Powstają wtedy modele do siebie bardzo podobne - mają charakter produkcji tasmowej/seryjnej. Nuda. To, że na spodzie płata wymalowałem dosyć spore zakłócenia kolorystyczne nie oznacza, że coś takiego miało również znaleźć się na górnych powierzchniach. Jest sporo zdjęc tego samolotu, również kolorowych i widać na nich, że farba nie miała specjalnych wypłowień czy nierównomierności kolorystycznych. Było za to sporo odrapań, ale tym zajmę się później. Na dole to co innego - spitfire był flejtuchem i spód sobie mocno brudził. Większość powierzchni modelu maluję warstwami, zgodnie z zasadą lepsze trzy warstwy cienkie niż jedna gruba. Podobnie jak przy malowaniu pędzlem. Dzięki temu cały czas mogę kontrolować i korygować wygląd malowanej powierzchni i w efekcie uzyskuję stosunkowo cienką warstwę farby. Poniżej przykład jak kolejno były nakładane warstwy farby przy malowaniu kokard.
-
No po prostu zmywam farbę thinerem zostawiając mały rancik i po kilku godzinach szlifuję delikatnie papierami ściernymi o wzrastającej gradacji zaczynając od 1000, a kończąc na 2500. Potem parę transparentnych psików kolorem spodu i gotowe. Tymczasem...
-
Mikołaj, Michał - Używam zwykłych (nie transparentnych farb), najczęściej Gunze C i Tamiya. Rozcieńczam do konsystencji mleka skondensowanego lub trochę mocniej. Maluję przy dosyć wysokim ciśnieniu i minimalnej ilości farby. Do rozcieńczania używam żółtego thinera i jeszcze dodaję trochę retardera, w przeciwnym wypadku grozi odkurz. No i wtedy mam dużą kontrolę nad transparentnością farby, jeśli chcę miejsce mocniej przykryć kolorem to psikam tam wielokrotnie. Położona warstwa powinna być matowa/satynowa, jeśli zaczyna się błyszczeć to oznacza, że jest tam za dużo farby i obszar kończę już przy następnej sesji malowania. Denerwowały mnie te pokurczone kokardy na spodzie płata. Stoi potem taki gotowy model i jak tylko go zobaczę to będę widział tylko te zbyt małe kokardy, w końcu go znienawidzę. Kokardy poleciały zatem w kosmos przy pomocy zmywacza, papieru ściernego i warstewki farby. Wytnę nowe maski i i zrobię malunki przy okazji znaków na górze płata. Okazało się, że górnym kokardom również przyda się ok 2mm więcej. No i najważniejsze - Marek nie będzie miał satysfakcji D:
-
Dziękuję za uwagi. Kadłubowe są chyba ok, są zdjęcia prawej i lewej strony tego samolotu oraz kolorówka w Model Hobby 26 zgodna z nimi; na jej podstawie robiłem maski. Dolne faktycznie nieco za małe, powinny być większe, na oko ok 20%, dochodzące bliżej krawędzi natarcia - teraz widzę zdjęcie, na którym dokładnie widać kokardy na dole płata na tym egzemplarzu. Niestety wymiary wziąłem bezrefleksyjnie z kalkomanii dołączonych do modelu :( Zostawię tak już - czas mnie goni, a model na prezent
-
Dzięki Panowie! Mikołaj, Jarek - preszejding (celowo spolszczone w tym wypadku nie do końca opisuje sposób malowania, który preferuję. To jest właściwie seria transparentnych, często fragmentarycznych (brązy tylko na centropłacie) warstw w różnych kolorach, z których każda przybliża do efektu malarskiego przechowywanego w wyobraźni (jak powinien wyglądać spód Spitfire'a, a wiadomo, że to były flejtuchy Nazwa preszejding dla dotychczas wykonanych prac wydała mi się właściwa, ponieważ od teraz każda następna warstwa farby będzie już tylko gasiła kontrasty. W moim rozumieniu preszejding to nie tylko pokrycie modelu mniej lub bardziej precyzyjnie czarną siatką co najczęściej wygląda sztucznie i schematycznie (np. preszejding na poszyciach metalowych lub drewnianych). Celem tej operacji jest raczej wprowadzenie pewnych delikatnych zakłóceń do jednolitych powierzchni. Kolejne warstwy zmniejszają kontrast, dla porównania pomalowane tylko jedno skrzydło: Zanim dokleję skrzydło do kadłuba staram się wykonać jak najwięcej malunków, np. kokardy. Spoko Marek, damy radę
-
Krysię z prawej strony z lekka skurczyłem... Na dolnych powierzchniach skrzydeł zrobiłem coś na kształt preszejdingu z wykorzystaniem kilku kolorów - biały, czarny, szary i dwa odcienie brązu.
-
Układ elementów do wymalowania na kadłubie jest dosyć skomplikowany (w sensie precyzji ich wzajemnego ułożenia i ilości kolorów), zdecydowałem, że ich malowanie zrobię jeszcze przed montażem kadłuba ze skrzydłami - samym kadłubem łatwiej manipulować. Kilka masek nakleiłem tylko po to, aby prawidłowo ustalić położenie pozostałych elementów względem siebie i kadłuba. Tutaj mam prośbę do osób bardziej zaznajomionych z tym samolotem. Dysponuję tylko jednym zdjęciem prawej strony tego samolotu zamieszczonym w Model Hobby nr 26. Niestety zdjęcie jest małe i nieostre, nie pozwala na ustalenie czy napis Krysia wchodzi na kokardę, czy jest ściśnięty w stosunku do napisu na lewej stronie kadłuba.
-
Ten szablon to sztanca do wykrawania kółek. Do takiego celu jak kształtowanie roztopionego plastiku można równie dobrze użyć otworu wywierconego w mosiądzu, aluminium, a nawet w twardym drewnie.
-
Kadłub poszedł na razie w odstawkę, zająłem się skrzydłami. Klapa jest za krótka z jednej strony. W przypadku budowy modelu z otwartymi klapami nie ma to specjalnego znaczenia, ale ponieważ mój Spitfire będzie mial klapy zamknięte to poprawiłem. Bolączką większości modeli wtryskowych są zbyt grube krawędzie spływu, w tym modelu jest podobnie. Powierzchnie styku obu połówek skrzydła zeszlifowałem od wewnątrz. Połówki otworów wylotowych broni pokładowej po sklejeniu były przesunięte delikatnie względem siebie, poprawa tego spowodowałaby ich rozkalibrowanie. Rozwierciłem otwory, wkleiłem kawałek plastikowej rurki i ponownie rozwierciłem do potrzebnej średnicy. Światło pozycyjne:
-
Robert, robiłem kiedyś podobne malowanie, tak jak Gonzo sugeruje - zwolnej ręki. Nie staraj się zrobić wszystkiego od razu, jak coś pójdzie nie tak to można fragmenty porawiać/zamalowywać. Zobacz na obrazki poniżej, malowanie odbywało się w kilku sesjach, przez kilka dni, bardzo cienkimi transparentnymi warstwami.
-
Trudna będzie tylko do momentu, aż stanie się prosta Jak z większością nowych doświadczeń/umiejętności w życiu... Wcale nie tak łatwo na to odpowiedzieć. To zależy. Zazwyczaj blaszki udaje mi się wykonać w ciągu jednego dnia, ale nie wymaga to uwagi przez cały czas. Takie fazy jak suszenie emulsji czy naświetlanie trochę trwają, ale nie angażują uwagi. Skumulowany czas, który trzeba poświęcić to 2-3 godziny. Osobna sprawa to przygotowanie rysunków do naświetlenia w programie graficznym - niektóre elementy to kilka lub kilkanaście minut (jak te siatki chłodnic do spitfire'a), a nad niektórymi bardziej skomplikowanymi zespołami siedziałem po kilka lub kilkanaście dni (np. skrzydła do Nieuporta 28).
-
Na serwisach aukcyjnych, polskich i zagranicznych. Tymczasem... Producent modelu w miejscu mocowania chłodnic do skrzydeł zrobił jakieś bezsensowne uskoki. Poprawiłem ten błąd wklejając odpowiednio wyprofilowane plastikowe wstawki. Siatki chłodnic wydawały mi się z lekka zbyt duże; dorobiłem zatem swoje. Antena to element, który lubi się zlamać; wzmocniłem ją rdzeniem z drutu. Następne nieporozumienie to statecznik poziomy, jedną z jego powierzchni producent modelu odwzorował z poszyciem płóciennym! Na szczęście w żywicznym zestawie wraz z kołpakiem i śmigłem są elementy korygujące tę wadę. Kolejnym elementem, którego zabrakło w modelu jest oś łącząca oba elementy steru wysokości.
-
Dzięki Panowie! ...ale tutaj nie ma żadnych toczonych elementów. Gniazda i osie łopat są zrobione z przyciętych mosiężnych rurek o odpowiednio dobranych średnicach.
-
Samolot, którego model wykonuję był wyposażony w śmigło Rotol z długim kołpakiem; niestety producent modelu dostarczył tylko śmigło de Havilland z krótkim kołpakiem. Zakupiłem zestaw żywiczny z poprawnym rodzajem śmigła i dobrym kołpakiem. Niestety zestaw nie jest najwyższych lotów - sporo nadlewek, nierówności powierzchni i kilka pęcherzyków powietrza. Najgorsze jednak to zbyt mała średnica i wysokość podstawy kołpaka. Jakoś jednak z tego wybrnąłem. Podstawę kołpaka podkleiłem krążkiem, a średnicę powiększyłem oklejając paskiem polistyrenu po obwodzie.
-
Jak-1b - ZTS Plastyk/Mastercraft 1:72 + dodatki własne
wojtek_fajga odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Może wystarczyłoby odcinki 4,5 - 5cm? Mam takie trawione. -
Panowie, dziękuję; cieszę się, że się podoba. Mikołaj, Bogdan - nie dam się wciągnąć w projekt scratch Aktualnie pracuję już nad czterema takimi projektami w różnym stopniu zaawansowania, a na piąty nie starczy już chyba życia, jak wiadomo tego typu modelarstwo pochłania spore ilości czasu. Jeśli jednak taki projekt tu powstanie to będę kibicował i wspierał. Zatem Panowie do dzieła!
-
Drzwiczkom pilota i panelom dostępowym dorobiłem zawiasy z ponagniatanego drutu. Dorobiłem podstawę anteny, która w modelu była zbyt mała i okucie lampki. Jak już wcześniej pokazywałem zapinki na modelu były miejscami mocno zniekształcone, a podczas szlifowania dodatkowo się zatarły. Dorobiłem nowe... Tekturowy stelaż posłużył do ustabilizowania kadłuba podczas naklejania zapinek.
-
Dzięki Panowie, cieszę się, że się podoba. Zachęcam do oglądania budowy modelu Spitfire'a, można tam zobaczyć jakie cuda Marcin wyczynia z ręcznie obrabianych blaszek: http://www.modelarstworedukcyjne.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=124:spitfire-lf-mk-xvie-heller-172&catid=35:relacje-z-budowy&Itemid=77 Bogdan, blaszka o grubości 0,07mm wycięta nożyczkami i opiłowana papierem ściernym. Imitacje nitów są robione narzędziem jubilerskim o nazwie kornaisen, odległości między nitami są kontrolowane przy pomocy szablonu. Nity po obwodzie robiłem na płasko, przed ukształtowaniem blaszki, a zapinki mocujące pokrywę po ukształtowaniu na modelu. Dosyć ważne jest, aby podkład do nitowania nie był zbyt miękki, bo blaszka wokół nitów będzie się odkształcać/zapadać. Najlepiej sprawdza się polistyren lub plexi.
-
Kadłub Spitfire'a był nitowany częściowo nitami płaskimi, a częściowo wypukłymi; starałem się na modelu również zróżnicować wygląd linii nitów. Na zdjęciach samolotu można zauważyć, że osłona zbiornika paliwa wyraźnie odstaje od pozostałych elementów okapotowania dlatego zrobiłem z blaszki miedzianej element, który nałożę na osłonę zbiornika modelu.
-
To żadna tajemnica, folia pochodzi z tacki do glillowania , albo z jednorazowej foremki do ciasta, nie pamiętam już dokładnie.
-
Powierzchnia skrzydeł gotowa. Zależało mi nie na tym, aby nity całkowicie zniknęły, ale żeby nie były tak dominujące w stosunku do np. otwieranych paneli. Kadłub również będzie miał zmniejszone nity. Mały wlot powietrza z lewej strony silnika skopiowałem w folii, aby nie przeszkadzał przy szlifowaniu kadłuba. Przy okazji teraz bardziej przypomina oryginał.
-
Właściwie to nie wiem jak to w żołnierskich słowach opisać Moje studio do robienia zdjęć warsztatowych wygląda tak: Biała kartka z drukarki i lampka z długą rozpraszającą żarówką. Fotografuję lustrzanką ze stałym obiektywem. Co do pasowalności to nie mam jakichś specjalnych uwag. Problem jest ze spasowaniem wszystkich elementów kadłuba, ale to tylko w przypadku gdy silnik nie jast wyeksponowany - wynika to raczej z dużej ilosci elementów do wzajemnego dopasowania. Podobny problem miałem z Fw 190 Eduarda - wszystko pięknie wygląda jeśli pokrywy są zdjęte i wyeksponowane wnętrze, przy próbie sklejenia tego jest kłopot - trzeba piłować, dopasowywać, wstawki wklejać itp. To samo jest z pokrywami komór uzbrojenia pokładowego - trudno je wkleić tak, aby wokół były równe luzy. Drugim problemem są powszechnie występujace jamy skurczowe, szczególnie na górnych powierzchniach skrzydeł i na kadłubie. Kolejny problem to gęsia skórka na całej powierzchni modelu i chińskie krateronity. A! i jeszcze różne takie zniekształcenia geometryczne: Nie, raczej będę się starał zmniejszyć te "nity", które zaproponował producent. Tak wygląda powierzchnia skrzydeł w tej chwili:
-
-
W stanie hibernacji Ten właściwie to taka przygrywka do większego, będzie w tym samym malowaniu. W międzyczasie...
-
Niestety Balilla czeka na lepsze czasy. Mam kłopot z pokryciem konstrukcji skrzydła papierem japońskim - powstające naprężenia wichrują je. Być może zerwę w przyszłości poszycie i pozostawię widoczna konstrukcję skrzydeł, ale to kiedyś tam... Tymczasem kabina pilota pomalowana. Tabliczki informacyjne to pozostałości z jakichś naświetleń do innego Spitfire'a, naklejone trochę przypadkowo. Tablica przyrzadów i pasy bezpieczeństwa to kolorowy samoprzylepny zestaw Eduard - straszne badziewie, nie kupię czegoś takiego więcej.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 3 z 7
