Witam wszystkich wodniaków, którzy wiedzą co to plastik we wodzie Zwą mnie Periga i jak widzicie jestem świeżak w dziedzinie modelarstwa jak i na tymże forum. Jest to mój "pierwszy" model. Historia tego modelu na zdjęciach jest trochę dziwna i zabawna. Każdy kto sklejał Wichra z Mirage-Hobby wie o czym mówię. Relację tę będę traktował trochę jak bloga, bo przecież nie jako poradnik
Historia Muaa z modelarstwem rozpoczęła się, a raczej chęci do tego hobby ruszyły pół roku temu kiedy to zamówiłem słynnego polskiego Wichra wz. 39 w skali 1:400 oczywiście Miraga. Zawsze jakoś miałem słabość do blach unoszących się na związku chemiczny zwanym H2O z dodatkiem soli. Tak oto poznałem "zalety" naszej polskiej firmy Mirag-Hobby. (Chociaż gdyby nie oni to buduj panie wszystko od podstaw samemu, bądź baw się w okularach Stępnia w skali 1:700) Zabrawszy sie za swojego wodniaka wz. 39 (Niestety jak prawie we wszystkich pudełkach brak jest wypraski "B"... Zamiast niej jest "C" do ORP Burza) JEBS... Jak by mi ktoś dał w pysk, całe chęci szlag trafił no i później jeszcze trafił "go" mój synek ale to nawet nie żal :P
Tak oto mogę się wam pochwalić pół rocznym zbieraniem warsztatu, materiałów i części. Szanowna małżonka oczywiście wszystko skrupulatnie podliczała i szacunkowo wyszło coś około 1000 zł. (Ku...sko drogie to zajęcie zaważając, iż nie jest to trampkem w skali 1:200 tylko nasz polski plastik) Ehh początki są zawsze najtrudniejsze (najdroższe) Po zebraniu niezbędnego minimum postanowiłem oszukać przeznaczenie zamawiając Wichra wz. 35 i samemu dorobić brakujące elementy uzbrojenia. Poza tym nigdzie nie można już znaleźć wz. 39 wykupione wszystko (Jakimś cudem wygrzebałem z czeluści internetu W wz. 35 za normalna cenę 35 PLN-ów. Niektóre hieny zwęszyły okazje braku towaru na rynku i cena to jedyne 56 zl plus wysyłka...) Dwa dni później jakież było moje zdziwienie kiedy otwierałem pudełko ze środka wyleciała instrukcja W wz. 39 wraz z wypraskami "A" i pieprzonym "B" W ten oto pokrętny sposób zostałem szczęśliwym posiadaczem białego kruka w postaci w pełni "sprawnego" modelu Wichra wz. 39
Fototrawka również kosztowała mnie wiele poszukiwań i niestety pieniądzorów. Koszt 95 zł robi swoje...
Tak o to przygotowany (z trochę rozwleczonym wstępem) witam Was w mojej relacji z próby budowy okrętu PMW ORP Wicher.
Budowę standardowo rozpocząłem od kadłuba, a właściwie od jego dwóch połówek. Po wydobyciu ich z wypraski, obróbce i drobnym szlifowaniu doprowadziłem je jako tako do stanu używalności. Następnie w ruch poszło wiertło, które doprowadziło światło do wnętrza okrętu tzn. wywierciło bulaje Marynarskie okienka wierciłem śr. 0.8 mm oraz miejsce przymocowania kotwic 1.2 mm oraz miejsce przymocowania wału ze śrubą napędową.
Bulaje z fototrawek GPM maja śr. 1mm i po przyłożeniu na suchara wyglądają tak:
Po spasowaniu przodu na idealną pozycje tył rozlazł się jak dupa gimnazjalistki w sobotni wieczór...
Ehh trochę się moje laickie ręce namęczą co by to doprowadzić do porządku...
"Pytanko - Zagadeczka" Zdjęcie pokazuje (wykałaczka) miejsce gdzie będę musiał nawiercić dwa niewielkie otwory i tu pojawia się moje pytanie do czego one w rzeczywistości służyły ?!?
Na deser mój Główny Inżynier Stoczniowy
P.S.
A to moja wtopa, chciałem pójść na łatwiznę z drzwiami i włazami... Pisali ze pasuje do rożnych skal. (ale nie KUR.... że od 1:75 do 1:200... Na cholerę mi drzwi od hangaru na statku...)
Pozdrawiam i życzę krótszego wstępu następnym razem