łsobota
Użytkownicy-
Liczba zawartości
671 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez łsobota
-
Tak polubiłem - to tak miłość od pierwszego wejrzenia (podobnie zresztą jak pancerniki klasy Kongo) Tone czy Chikuma? A czekanie boli i to bardzo - sam czekam na paczkę, która z Japonii do Warszawy dotarła w dwa dni i od tygodnia tam właśnie utknęła (mam nadzieję, że nie zgubili) - pewnie na cle Już ją zeszlifowałem (jeszcze wczoraj) i problemów, żadnych nie stwierdziłem. Doprowadziłem ją do połowy początkowej grubości: Natomiast osłony na samym (prawie) końcu rufy ruszać nie będę - za dużo tam "dupereli", które można uszkodzić w czasie szlifowania czy wycinania (poza tym jej grubość odpowiada obecnemu stanowi osłony prezentowanej na zdjęciu wyżej, więc myślę, że ta może zostać tak jak jest)
-
Nieważne jakiej blachy użył Pan Claudio to model wygląda po prostu świetnie Niemal jak prawdziwy, a gdy przerobi się jego fotkę na sepię i doda trochę szumu to "niemal" znika i zostaje samo prwawdziwy. Zresztą zobaczcie sami (mam nadzieję, że nie łamię przy tej okazji prawa autorskiego): Wg mnie model na miarę Modelarskiego Nobla w swojej kategorii.
-
Jeżeli zdecyduję się nią zająć (a jest ku temu coraz bliżej) to spróbuję najpierw szlifowania (bo prostsze i szybsze ), a gdyby coś poszło nie tak to użyję polistyrenu (0,25 mm). Jak już napisałem wcześniej, dzięki temu "marudzeniu" model będzie ładniejszy, więc marudźcie ile chcecie No to co Panowie - mały projekcik grupowy "Japońskie krążowniki lekkie" (albo "Nito Junyokan" - żeby brzmiało mądrzej ) ? Ja mam jeszcze Kumę, a na 100% kupię też coś z klasy Naka (Naka, Jintsu lub Sendai). Pewnie jeszcze kilka osób by się skusiło - to co są chętni?
-
Wiesz, jakbym chciał olewać dobre rady to tak jak piszesz po prostu bym go skleił (z błędami co widać na przykładzie relingów) i dopiero potem wrzuciłbym (albo nie) fotki na forum Masz rację, darowałem sobie te ośmiokątne (w sumie dwa w całym modelu). Są trochę za małe jak dla moich zdrewniałych paluchów i nie mam nerwów, żeby się z nimi męczyć. Ale jako, że będzie tam umieszczona nieco potężniejsza artyleria niż na pozostałych to myślę, że ich grubość się trochę przy tym "zgubi" (mam taką nadzieję przynajmniej). I proszę Cię Jędrek nie naciskaj na mnie w tej sprawie, bo jeszcze się na nie rzucę z papierem w rękach, a nie chce mi się jak cholera A owszem Mam tylko nadzieję, że efekt finalny będzie jeszcze milszy (może nie na miarę krążownika Maya, do którego link niedawno pojawił się na naszym forum, ale chociaż trochę zbliżony).
-
hmm.. jakby to napisać - co prawda wygląda lepiej, ale nam nie dokładnie o to chodziło nie mam planów ani zdjęć tego typu okrętu, ale skłaniam się do tego co napisał Maciej, na bocznej ścianie nadbudówki masz taki jakby "garnuszek" (który szpachlowałeś ze ścianą) i do niego dochodzi pokład nadbudówki, trochę byłoby bez sensu gdyby nie można by się tam dostać, sprawdź na zdjęciach czy reling zamiast kończyć się na ścianie nadbudówki nie powinien się załamywać i dochodzić do wspomnianego "garnuszka" Jędrek Zapewne jest tak jak piszesz Ty i Maciek. A ja się zastanawiałem o jaki "garnuszek" Wam chodzi i zamiast zapytać zrobiłem to co widać Oj, nie mam dzisiaj głowy do niczego (pisałem już o bólu głowy, ale to oczywiście nie usprawiedliwia wszystkiego co dzisiaj wyprawiam - i nie mówię tylko o modelach ). Oczywiście poprawię to jak najszybciej - do trzech razy sztuka jak mawiają Przed chwilą skończyłem malować pokład: Udało mi się zrobić fotkę działa z wymienioną lufą (wymieniłem oczywiście we wszystkich "stoczterdziestkach", ale na jednym łatwiej złapać ostrość): I jeszcze kilka zdjęć na sucho, części rufowej i całości - jak ktoś zuważy, że coś jest "nie tak" (poza relingami oczywiście ) to niech alarmuje:
-
Nowe relingi: Środkowy "drucik" po lewej stronie, który się odkleił do zdjęcia został z powrotem przyklejony oraz otrzymał pierwsze ostrzeżenie Idę w końcu malować ten pokład, bo dzień się kończy a ja nic prawie nie zrobiłem
-
Dokładnie, zobaczyłem to dopiero na zdjęciu - gołym okiem wyglądały OK. Zresztą to już bez znaczenia bo je usunąłem i zakładam nowe i oczywiście dłuższe.
-
Problem z tym, że zdjęć Grace jest naprawdę niewiele, a spodu to już chyba nigdzie nie widziałem. Te paskudne podłużne odpryski zrobiłem wzdłuż linii "składania" drzwi komory bombowej (wyglądały one tak jak drzwi w np. amerykańskich Avangerach, więc pomyślałem, że jak gdzieś ma tam schodzić farba to akurat tam) No i słusznie, zresztą po to robię ten model na forum, żeby słuchać rad i się uczyć a nie chwalić (bo na razie nie ma czym). ps. powierzchnia jeszcze jest niepolakierowana (poza sidoluxem na kalki) i na pewno będzie bardziej matowa.
-
No tak, masz oczywiście rację Zaraz poprawię
-
Śmigła za bardzo ruszać nie chcę (z założenia ma to być śmigło nowozałożone), niemniej odrobinę przetrę krawędzie natarcia aluminium, metodą suchego pędzla. Wczoraj za bardzo nie miałem czasu, ale dokleiłem w kabinie celownik, maszt anteny oraz karabin: Dokleiłem też wewnętrzne osłony kół oraz działka (na zdjęciu lewe jest lekko przekrzywione w stronę kadłuba - już to poprawiłem): Do końca w zasadzie została kabinka (jak dla mnie najgorszy moment w każdym modelu), torpeda, przewody hamulcowe, linki anteny oraz pomalowanie rur wydechowych. Na koniec oczywiście wash i okopcenia. Tak więc powoli zbliżamy się do końca
-
Śmigła za bardzo ruszać nie chcę (z założenia ma to być śmigło nowozałożone), niemniej odrobinę przetrę krawędzie natarcia aluminium, metodą suchego pędzla. Wczoraj za bardzo nie miałem czasu, ale dokleiłem w kabinie celownik, maszt anteny oraz karabin: Dokleiłem też wewnętrzne osłony kół oraz działka (na zdjęciu lewe jest lekko przekrzywione w stronę kadłuba - już to poprawiłem): Do końca w zasadzie została kabinka (jak dla mnie najgorszy moment w każdym modelu), torpeda, przewody hamulcowe i linki anteny - więc powoli zbliżamy się do końca
-
Nakleiłem pierwsze relingi (użyłem LR) na razie tylko na nadbódówce dziobowej: Wymieniłem także na igły lufy dział artylerii głównej (igły 0,45mm) oraz podwójnej przeciwlotniczej "stodwódzieskisiódemki" (igły "insulinówki") - zdjęcia dam później, jak mi sie uda zrobić porządną fotkę, na której będzie widać otwory Zaraz zabieram się za malowanie pokładawego linoleum (Gunze H47). Muszę tylko zebrać się w sobie - towarzyszący mi od rana ból głowy skutecznie odstrasza mnie od aerografu...
-
Proszę bardzo, zdjęcie blaszki Roar Lion: Na pewno coś takiego (tylko, że kolorowe) robi też Eduard, więc zerknij na ich stronę.
-
Ups, przepraszam W ramach rekompensaty zdjęcia wszystkich zaślepek
-
Nie, nie używam żadnej pomocy. A linię prostą wyznaczają same bulaje, wystarczy się więc ich trzymać (tutaj faktycznie przydaje się pewna ręka i dobry wzrok). Wbrew pozorom aplikowanie tych zaślepek jest dziecinnie proste i przebiega bardzo szybko. Montuje je tak, że po wycięciu zaślepki nakładam na bulaj odrobinę kleju cyjanoakrylowego w żelu, następnie biorę zaślepkę na palec (jest tak mała, że przykleja się do niego jak do magnesu ) i "na oko" przykładam ją do posmarowanego klejem bulaja. Jak coś poszło nie tak (znaczy się jest krzywo) przesuwam zapałką na właściwe miejsce. Potem jeszcze tylko dociskam i gotowe. Cała operacja zajmuje ok. 15 sek (drugie tyle zajmuje wycięcie i ewentualne obrobienie zaślepki). ps. "zaślepiłem" jeszcze dziobową i rufową część prawej burty.
-
www.mojehobby.pl
-
ad.1 - całkiem spokojnie, musiałem tylko powtórzyć ilość. ad.2 - ten spray to farba - Neutral Gray (AS-7), a gdzie można dostać lakier to nie mam niestety pojęcia.
-
Zacząłem zaślepiać bulaje. Przy ich rozmieszczaniu kieruję się artboxem - wiem, że marne to źródło, ale dobre i to (*). Na początek dziobowa część lewej burty: Myślałem, że będzie z tym więcej roboty, a tu taka miła niespodzianka - te szesnaście bulajów zaślepiłem w nieco ponad 20 minut (*) tym bardziej, że rozkład "zaślepionych" iluminatorów zapewne zmieniał się w trakcie służby okrętu - raz było ich więcej a raz mniej. Dokonałem też zakupu "luf" (jutro biorę się za ich wymianę): W międzyczasie przyszły farby:
-
Pozostałymi pełnymi relingami się je jeszcze nie zająłem Zacząłem za to wiercić lufy dział i się okazało, że nic z tego nie będzie, stąd zapadła decyzja o ich wymianie na igły. Dzisiaj doszły kolejne blachy, wśród nich zaślepki na bulaje: Oj będzie z tym zabawy
-
Ale to tylko jeden rysunek - i na nim faktyczni jest cała srebrna (nie zaprzeczałem, że takie były). Też mogę zamieścić kilka zdjęć lub rysunków: Daje nam to pojęcie o swoistej różnorodności, ale nie daje odpowiedzi na pytanie - czy kolor lub jego brak coś znaczył?
-
Podwozie w skończone w 85%. Muszę jeszcze dorobić przewody hamulcowe i dokleić "wewnętrzne klapki" osłony (nie wiem jak to inaczej określić ) kabina, maszt anteny i śmigło nałożone są "na sucho" Pomalowałem także torpedę - wymaga jednak jeszcze drobnego przeszlifowania i przemalowania śrub: I tu mam pytanie. Spotkałem się z japońskimi torpedami, których przód malowany był na czarno, czerwono (tak sugeruje instrukcja) albo pozostawał w kolorze metalu. Czy te kolory coś oznaczały (np. fabrykę, typ torpedy) czy też to nie miało to żadnego znaczenia?
-
Lucas - zauważ, że obie lotki masz "wywinięte" do góry - a to jest błąd. Jak jedna w górę to druga w dół. Poza tym to życzę powodzenia w dalszych pracach przy modelu jak i wycieraniu schodów
-
Japończycy zawsze sumiennie odmalowywali wszelkie oznaczenia a do hinomaru (te czerwone "kropy") to przywiązywali szczególną uwagę. Tak więc nawet samoloty w najbardziej opłakanym stanie zawsze latały z nowiutkimi słoneczkami
-
Hehe, prawie zawsze coś robię - tylko nie zawsze to co trzeba Super nie jest (daleko mi jeszcze do "Mistrzów Gatunku") ale kombinować nie będę. W nocy musiałem trochę posiedzieć przy papierach - od czasu do czasu zaglądałem więc do Grace. Efekt: zdjęcia robione w nocy, co prawda dzisiaj znowu są chmury, ale spróbuję zrobić jakieś lepsze foty
-
A oto co się ukazało po zdjęciu maskolu: I znowu mam mieszane uczucia Ale trudno zostaje tak jak jest, bo nie chcę kusić losu. Na kolejne eksperymenty przyjdzie czas przy okazji kolejnych modeli. Przy okazji przepraszam za jakość zdjęć, ale robione przy sztucznym świetle i to nie najlepszej jakości.
