łsobota
Użytkownicy-
Liczba zawartości
671 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez łsobota
-
Pod warunkiem, że jest to zmywacz bezacetonowy. Trzeba zatem uważać przy zakupie, bo się można nieźle przejechać.
-
Witam. Zabrałem się do budowy swojego pierwszego okrętu ("in box" tutaj ). Model w zasadzie będzie prosto z pudła, dołożę tylko fototrawione relingi (Abera) oraz wymienię pudełkowy radar typ 21 na fototrawiony z zestawu Lion Roar. Ewentualnie pokombinuję jeszcze coś z dźwigiem. Na koniec „ożywię” model zaludniając go japońskimi marynarzami (i tu znowu użyję blaszki Lion Roar). Na początek skleiłem sobie maszty: Pomyślałem sobie, że fajnie byłoby wyciąć „okna” na najwyższym pomoście. Ograniczyłem się jednak tylko do bocznych (bo większe). Co zaznaczyłem strzałkami. Wywierciłem jeszcze kilka iluminatorów w nadbudówkach. Teraz czeka mnie szlifowanie szpachlówki oraz wyrównanie krawędzi iluminatorów i „okien” wyciętych na górnym pomoście. Na koniec pierwsze pytanie. Czy element zaznaczony przeze mnie na poniższym zdjęciu to kabel demagnetyzacyjny? Jeżeli tak to jaki powinien być jego kolor (przypuszczam, że kolor kadłuba, ale wolę się upewnić) i czy jest on kompletny, czy też powinny od niego odchodzić kolejne kable?
-
Jeżeli malowałeś farbami olejnymi to możesz przetrzeć model szmatką namoczoną w cleanluxie (zmywacz do sidoluxu) - trochę się natrzesz, ale farba zejdzie (a kabinka się ostanie, bo będziesz tarł tam gdzie chcesz). No i nic Ci się nie rozklei.
-
Dzięki Od wtorku (może środy) biorę się z powrotem do roboty, bo przyznam, że model zaczyna mnie już lekko denerwować Najwyższy czas kończyć "dziada"!!!
-
Zgadza się, oba okręty zostały zwodowane w 1919. Co do prędkości, to także się zgodzę - trochę mnie poniosło pisząc o spowolnianiu niszczycieli. Co się tyczy zaś artylerii głównej, to wszystkie niszczyciele japońskie poza okrętami klasy Mutsuki (do czasu ich modernizacji) były uzbrojone lepiej od krążowników klasy Tenryu, więc wsparcie ogniowe z ich strony było raczej symboliczne. Także modernizacje uzbrojenia obu okrętów nie wyglądają imponująco - w czasie ich pobytu w Truk 23 lutego 1942 dodano po dwa podwójne działka przeciwlotnicze 25 mm typ 96 i to by było na tyle. Wg mnie krążowniki klasy Tenryu spokojnie mogły być zastąpione jakimkolwiek niszczycielem, a pierwszymi krążownikami, które mogły coś wnieść do dywizjonu niszczycieli były krążowniki od klasy Kuma w górę (chodzi mi tu głównie o obecność wodnosamolotów na ich pokładach).
-
Wydaje mi się, że krążowniki klasy Tenryu (a więc Tenryu i Tatsuta) raczej nie spełniały założeń okrętu "liderującego" o których wspomina Maciej. Że pozwolę sobie wypunktować: 1. posiadały najniższą prędkość z wszystkich krążowników japońskich (ok. 33 węzłów) - a więc spowalniałyby one zespół niszczycieli (chociaż nie wszystkich) 2. nie dysponowały własnymi wodnosamolotami - przez co były nieprzydatne w rozpoznaniu 3. słabe uzbrojenie artyleryjskie - 4x140 mm artylerii głównej to raczej słabe wsparcie ogniowe (do tego dochodziło tylko 2x 80mm i tlko dwa karabiny przeciwlotnicze 13mm !!!)
-
No faktycznie! Na śmierć zapomniałem o wodnosamolotach znajdujących się na pokładach krążowników. Dzięki za odpowiedź Jednak w związku z nią nasuwa mi się kolejne pytanie - czy tylko krążowniki klasy Agano służyły do tego celu (powstały one dosyć późno, lata 1942 - 1944, więc co było wcześniej)? Pytam, bo na dobrą sprawę wszystkie lekkie krążowniki japońskie osiągały prędkośc +/- 35 węzłów i niemal wszystkie posiadały na wyposażeniu wodnosamolt i były przystosowane do przeprowadzania ataków torpedowych. Oczywiście jednostki starszych klas (np. Nagara, Naka, Kuma) miały słabsze uzbrojenie (wieże jednodziałowe), ale wydaje mi się, że to akurat nie miało wielkiego znaczenia, bo generalnie lekkie krążowniki japońskie raczej nie były konstruowanie z myślą o pojedynkach artyleryjskich z jednostkami wroga (tak mi się przynajmniej wydaje).
-
Witam! Szukając ostatnio informacji na temat japońskich lekkich krążowników, natrafiłem na informację, że doskonale sprawdzały się one w roli "liderów dywizjonów niszczycieli". Nie natrafiłem jednak na informacje na czym to "liderowanie" miało polegać Wyobrażam to sobie, tak, że taki krążownik płynął na czele dywizjonu niszczycieli - tylko w jakim celu? Co lekki krążownik dołączony do dywizjonu niszczycieli mógł zaoferować swoim "podwładnym"?
-
Też tak sądze - i piszę to jako osoba, którą do tej pory interesowały tylko samoloty
-
Mnie także urzekła jego sylwetka - jak tylko pierwszy raz zobaczyłem Nagarę (i inne okręty klas Nagara, Tenryu, Kuma i Naka) od razu mi się spodobał. No cóż taki już widocznie urok japońskich lekkich krążowników wspomnianych wcześniej klas - wyglądają dość archaicznie i zdają się nie pasować do realiów IIWŚ (w końcu okręty te - w sumie 16 jednostek - powstawały w latach 1919 - 1925) ale przez to właśnie są piękne i nie mogą się nie podobać
-
Tak, ostatnio trafiłem na Mikromodele i dokładnie przejrzałem sobie tamtejszy przewodnik po "jeden do siedemsetkach". Początkowo chciałem kupić model Fujimi, ale w końcu zdecydowałem się na Tamiyę, której model chociaż nie najlepszy (wg znawców tematu, bo mi i tak się podoba ) jest ponoć lepszej jakości od Fujimowskiego odpowiednika.
-
Witam Obiecany dzisiaj in box mojego pierwszego (ale już wiem, że nie ostatniego – następne już do mnie płyną) okrętu z serii waterline. Jest to zestaw Tamiyi o numerze 31322 z 1994 roku (data na pudełku - na wypraskach i w instrukcji widnieje 1993). Przedstawia on japoński lekki krążownik Nagara (inne okręty klasy Nagara to: Isuzu, Yura, Natori, Kinu, Abukuma) w stanie z 1944 (*) (*) 26 stycznia 1944 w stoczni w Kure Nagara został nieco przebudowany - między innymi z okrętu usunięto katapultę dla wodnosamolotu montując w jej miejsce trójlufową baterię przeciwlotniczych 25-cio milimetrówek, zamieniono działa ze 140 mm na 127 mm i wymieniono wyrzutnie torped z podwójnych na poczwórne). Jeżeli ktoś miałby ochotę zbudować replikę tego krążownika z okresu wcześniejszego może skorzystać z zestawu Fujuimi (41055): Jako, że jak już wspomniałem jest to mój pierwszy okręt na temat jakości zestawu się nie wypowiem. Napiszę tylko, że ja jestem zadowolony (nawet bardzo). Tak więc czas na zdjęcia: Instrukcja: Kadłub: Wypraska: Części luźne - wycięte przeze mnie zaraz po otwarciu pudełka, celem sprawdzenia jak takie maleństwo się składa i sklejone (z tych samych powodów) kominy: Bandery i czarne „coś” (ktoś wie co to jest?) – wg mnie najsłabszy element zestawu: I jeszcze fotki kilku części złożonych na sucho: W najbliższym czasie zapewne wezmę się za jego budowę. Muszę tylko skompletować farby i dokupić fototrawione relingi Abera. Relacja na pewno pojawi się na forum, bo jako początkujący będę miał zapewne sporo pytań
-
Jak rozumiem pisząc "Lublina na pływakach" masz na myśli R-XIII ter. Jeżeli tak to Mirage robi/robił takowego.
-
poradnik jak malować areografem
łsobota odpowiedział konradgb → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Toż to herezja!!! Hehe, ja używam czystego spirytusu (no chyba, że maluję Gunze, wtedy leję izopropanol) Skoro wódka to herezja to ciekawe co napiszesz o tym -
Witam po dłuższej przerwie. Niestety chwilowo jestem zmuszony wstrzymać prace nad "nieszczęsną" Grace Dlaczego nieszczęsną? Na chwilę obecną mam jej po prostu dość - po powrocie z "wyjazdu naukowego" otworzyłem pudełko w którym zostawiłem model przed wyjazdem i ku swojemu przerażeniu zobaczyłem rozszczepiony kadłub od kabiny w tył Okazało się, że moja narzeczona ścierając kurze niechcący zahaczyła o pudełko które spadło na podłogę Muszę sobie trochę odpocząć od tego modelu a potem zabieram się za naprawę... czyli klejenie, szpachlowanie i malowanie
-
Cenna uwaga Marskan W tym modelu już chyba dam sobie z tym spokój, ale na pewno wypróbuję to przy najbliższej okazji...
-
Hmm, zaryzykowalbym twierdzenie, ze to aluminium powinno pojsc pod pre-shading. Zgadzam się, tyle, że nie zrobiłem tak ze względu na odbicia farby (chciałem uniknąć sytuacji, że spod np. zielonej farby nagle zamiast czystego aluminium "wyskoczy" mi czarna krecha)
-
Model już pomalowany i teraz sobie schnie. Niestety okazało się, że zrobiony przeze mnie preshading był zbyt delikatny i po nałożeniu warstwy aluminium i na to dwóch warstw właściwej farby stał się niemal niewidoczny No cóż, człowiek uczy się całe życie, a najlepiej na własnych błędach.... Następnym razem będzie lepiej ps. jutro wróci do mnie aparat więc będę mógł w końcu zamieścić jakieś zdjęcia
-
Wszytko pięknie tylko wydaje mi się, że żadna z Czechosłowackich Avii raczej nie miała okazji być "postrzeloną" Dokładnie Najważniejsze to nie tracić zapału i dalej kleić Reszta przyjdzie z czasem.
-
Spróbuj wyciągnąć nad np. świeczką kawałek ramki z wyprasek. Dzięki tej metodzie uzyskasz plastikowy "drucik" o dowolnej średnicy, który możesz nakleić na model w miejsce np. zatartych przy szlifowaniu linii. Potem wystarczy jeszcze tylko delikatnie przeszlifować drobnym papierem wodnym i powinno być OK.
-
Kolejny raport słowny (najbliższe zdjęcia będą niestety dopiero w czwartek). A więc psiknąłem warstwę aluminium i za pomocą drobnej gąbki nałożyłem maskol - tym razem nieco oszczędniej niż poprzednio. Jutro w końcu biorę się za malowanie
-
No cóż, wiele dobrego niestety powiedzieć o tym modelu nie można 1. paskudnie położone kalki - błyszczą się jak cholera i do tego krzywo położone 2. krzywa lufa na lewym skrzydle 3. czarne "coś" na górnej powierzchni lewego skrzydła. Co to jest? Jeżeli okopcenie to czemu tylko na jednym skrzydle i czemu tam są jakieś bąble? 4. dziwnie wygląda prawe koło (zdjęcie numer 2) 5. strasznie gruba warstwa farby - no chyba, że to wina zdjęć... 6. sam co prawda nie jestem wirtuozem fotografii, ale pozwolę sobie skrytykować zdjęcia - jak już zauważył Jacek (i co widać) ich jakość jest tragiczna Mam nadzieję, że nie weźmiesz mi tych uwag za złe. Po prostu napisałem to co mi się nie podoba w tym modelu, a z czym przy okazji klejenia kolejnych modeli wydaje mi się z łatwością sobie poradzisz, jeżeli tylko nieco bardziej się przyłożysz. Życzę powodzenia przy następnych projektach
-
Obejrzyj sobie ten filmik - wszystko masz tam ładnie pokazane i wytłumaczone (po angielsku)
-
Zdecydowałem się jeszcze raz spróbować z preshadingiem. Tym razem użyłem aerografu. I pomijając kłopoty z farbą (ostatni raz użyłem Agamy ) tym razem wygląda OK. Jutro w końcu kładę aluminium. Niestety przez najbliższe dwa lub trzy dni nie będę miał aparatu, więc zdjęć póki co nie będzie.
-
Witam, aby pozbyć się problemu błyszczących kalek użyj sidoluxu (tani i naprawdę bardzo skuteczny specyfik). A jak go użyć to chyba wiesz, ale dla pewności podam przepis wg którego ja go stosuję: warstwa (jedna lub dwie) sidoluxu na model + kalki + warstwa (jedna lub dwie) sidoluxu + lakier wg uznania (czyli w tym przypadku jak piszesz matowy - chociaż patrząc na zdjęcia to mi osobiście bardziej pasowałby półmat)
