Na poniższym zdjęciu widać kilka natrasowanych igłą linii podziału blach i paskudne pozapadane fragmenty skrzydła ( to te plamy już po którymś tam szpachlowaniu) . To chyba wina użytego tworzywa, bo to wyglądało jakby podczas stygnięcia plastik się tak pokurczył. Najbardziej widoczne to było na skrzydłach ale mniejsze elementy też okazały się zwichrowane więc Italeri powinna dodawać do modelu zestaw papierów ściernych
Następnie przyszła kolej na owiewkę kabiny. Niestety jakość oszklenia trzyma poziom reszty modelu, więc niezbędne okazało się podszlifowanie większych rys i zniekształceń.
Oczywiście potem fajnie by było żeby, owiewka była w miarę przejrzysta więc przyszedł czas na polerowanie. Wstępnie 600 i kolejno co raz drobniejsze papiery aż do 3200 ( teraz już wiem że mało, ale taki akurat najdrobniejszy posiadałem). Niestety okazało się, że nadal bardzo słabo to wygląda. Próbowałem elektrycznej szczoteczki do zębów z pasta polerską czy DREMELA z krążkiem filcowym ale nadal coś było nie tak...
I tu z pomocą przyszło mi forum.. gdzieś przeczytałem o SIDOLUXIE Naprawdę polecam. Kamień z serca. Dwie warstwy i można otwierać browara zwycięstwa:)
Przed zamknięciem kabiny zostało mi jeszcze tylko chlapnąć aero ten czarny diwajs mieszczący sie pod przednią częścią owiewki kabiny. Próbowałem pomalować go wcześniej pędzelkiem, ale wyszło słabo, więc trzeba było użyć specjalistycznego sprzętu. Strach był bo jak już wcześniej nadmieniłem mam zero doświadczenia w malowaniu aerografem dlatego maskowanie wygląda solidnie:))))
Wyszło już lepiej niż kabina.
Po doklejeniu owiewki przyszedł czasz na zaszpachlowanie łączenia Szpachlówka zmywalna Wamodu, żeby czasem nie uszkodzić owiewki szpachlówkami reagującymi z plastikiem.
Polerowanie szło łatwo bo to bardzo podatna na szlifowanie szpachlówka. Trzeba jedynie uważać bo lubi się wykruszyć.
w zasadzie prace szlifierskie dobiegały końca, kiedy gdzieś przypadkiem za mocno docisnąłem dolna część skrzydła i pękło spojenie łączące dwa elementy modelu w dolnej części kadłuba. Niby nie widać, ale po pomalowaniu wyjdzie niedoróbka na jaw. Więc zalałem pękniecie cyjanoakrylem i ponownie szlifowanko.... !!!
Przed pryśnięciem podkładem, postanowiłem pomalować komory podwozie. Zostawiłem je w takiej formie jak ITALERI to przygotowało, bez waloryzacji. Nie jest to model konkursowy. Oczywiście maskowanie to moja specjalność
Malowanie idzie mi coraz lepiej, choć Akryl jest mocno wymagający a mój aerograf kapryśny, jednak myślę że się w końcu dogadamy.
Zdając sobie sprawę, że oryginalne komory to raczej słabizna, postanowiłem je lekko "przybrudzić". To kolejna zupełnie nowa czynność dla mnie. Zakropiłem tu i ówdzie Panel Linerem od Tamiyii i pobawiłem się rozcieńczalnikiem trochę. Chyba nie wyszło najgorzej.
c.d.n.