-
Liczba zawartości
84 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Wittt78
-
dzięki wielkie za każdą opinie i wytkniecie błędów. na przyszłość trzeba trochę dokładniej odrobić prace domową :)))
-
kółeczka faktycznie trzeba przykurzyć, dzięki za uwagi:))
-
oooo tego, że to VC nie wiedziałem, jak to nie można już nikomu ufać w tych czasach ;))) a co z tą linką? chętnie się do wiem, żeby na przyszłość babola nie zrobić
-
myślałem o tym ale żarty kolegów, że nie dam rady mnie zmotywowały, żeby się nie poddać, Hihi :))
-
Ależ mi się podobają te tutki w barwach lotu, bardzo fajny model Ci wyszedł!:)
-
Prace powoli posuwają się do przodu, oczywiście szlifowanie w środku wlotu musiałem kilkukrotnie powtarzać, bo były nierówności Czyli surfacer, szlifowanie, surfacer i kolejne szlifowanie ...itd A w wymuszonych przerwach na schnięcie surfacera przyjrzałem się dyszom wylotowym tego leciwego Phantoma. Zestawowe mają niewłaściwy kształt i nie są zbyt ładne więc zostaną zamontowane żywiczne. Na zdjęciu to te wyższe. Oczywiście żywice nie pasowały, wiec kolejne półtorej godzinki szlifowania i z grubsza już jako tako to wygląda i przypomina oryginał Ostatnia warstwa surfacera we wnętrzu wlotów i mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z efektu U kolegi Kowala76 w relacji z budowy jego Phantoma podpatrzyłem takie małe wsporniki pomiędzy wlotem a kadłubem i postanowiłem je też zrobić u siebie i gdy już miałem kończyć struganie wlotów, mój ziom Psar77, uświadomił mi, że mam strasznego babola w moim zestawowym wlocie i brakuje mi jakichś wywietrzników dość charakterystycznych dla tych wlotów o ile w większej skali nie byłby to problem, to w 1/72 już nie będzie łatwo to odtworzyć.... bo jest to mega małe i wlot jest już sklejony i wyszlifowany Na zdjęciu suwmiarka jest ustawiona na 1 mm. Wymyśliłem prosty i najmniej inwazyjny sposób, może nie idealny ale nie chciałem rozklejać od nowa wlotu. Powklejałem najcieńsze jakie znalazłem okrągłe pręciki z polistyrenu cyjanoakrylem a potem szlifowanie i rycie A oto efekt końcowy:
-
nie wiem jak do tego doszło… faktycznie mi umknęło tak to jest jak się klei po kryjomu, zamiast robić relacje na bierząco na forum, zawsze ktoś by to wcześniej zauważył :)))
-
naszpachlowałem się tam sporo, oj sporo :)))
-
ten model ma bardzo fajne linie podziału, delikatne i nawet kilka nitów jest, to mnie skusiło bo miał być to prosty model do szybkiego sklejenia No więc jak się po rozpoczęciu klejenia okazało wiele płaszczyzn było pozapadanych i nie pasujących do siebie, jak na taki mały model poszło sporo szpachli
-
-
fajna sztuka !!! bardzo się podoba
-
Przedstawiam mój drugi w życiu pomalowany model aerografem i jedyny jaki udało mi się zbudować w 2022 roku. Mam nadzieje, że 23 będzie łaskawszy. Foty zrobione dopiero niedawno dlatego wcześniej się nie chwaliłem. Model prosto z pudła, zakupiony jakoś na allegro po cenie złomu bo był bez kalkomanii, zatem jedyny dodatek w tym modelu to kalki z Techmodu. Wybrałem malowanie pustynne z 145 Dywizjonu RAF ZX-A EE781 z lipca 1943 roku. A przepraszam kołpak śmigła jest jeszcze dorzucony z żywicy bo zestawowy był uszkodzony. Mam nadzieje, że nie wyszedł tak źle.
-
W wolnej chwili wykorzystując wiatr w żaglach postanowiłem przeryć linie na całym kadłubie, żeby już potem nie zawracać sobie głowy tymi gdzieniegdzie zbyt płytkimi liniami oczywiście jak zwykle dwa kroki do przodu jeden w tył, :)))) będzie potrzebna szpachlówka, ale przynajmniej obie połówki kadłuba już są całe przeryte A wracając do tematu wlotów, to aby jakoś ładnie te wloty wypełnić w środku imitacją pierwszych rzędów wentylatora silnika skorzystałem ze złomu modelarskiego i zmontowałem coś takiego. Same wloty już zalane cyjanoakrylem i surfacerem schną, jutro czeka je ostateczny szlif
-
Ten model faktycznie dupy nie urywa ale może to i dobrze dla mnie bo będzie okazja więcej przy nim się pobawić i podszkolić.
-
-
-
Radosne modelarstwo w oparach Warki Strong :))))
-
Po kilku próbach udało się wytłoczyć zadowalające połówki wlotów, testowałem z rożnymi grubościami polistyrenu i ostatecznie 0.7 okazała się niezła ( potem będzie mniej szlifowania żeby to dopasować :))) po lewej moja produkcja z prawej oryginał z Airfixa Później zaczęła się zabawa z wpasowaniem tego w zestawowe wloty Klasycznie jak jedno się naprawia to drugie się psuje, podczas szlifowania uszkodziłem taki mały zeskok we wlocie, może i nie było by tego widać ale wolałem to naprawić a w tzw międzyczasie przeryłem linie na zewnętrznej części wlotu dolna cześć już przeryta a tu już powklejane połówki wlotów i wstępnie wyszlifowane gotowe do sklejania
-
póki co kabina chlapnięta surfacerem, by sprawdzić co jeszcze będzie do poprawienia przed zamknięciem kadłuba zacząłem przyglądać się co by tu jeszcze wcześniej porzeźbić. Model będzie prezentowany na stojance w konfiguracji przed startem, więc nie będzie żadnych zaślepek a niestety producent zupełnie zapomniał o imitacji wlotu nawet pierwszego rzędu wentylatora we wlocie nie ma. Najprościej by było wkleić tam jakieś małe kółeczka z wentylatorem ze złomu modelarskiego ale sam wlot jest dużo za płytki zacząłem przeglądać się jak to wygląda w oryginalnym samolocie... i załamka oraz jak to jest rozwiązane w innych modelach Phantoma. Akurat mam w miarę świeży model Airfixa, w którym są w miare fajne wloty No to: challenge accepted !!! :))))) łatwo powiedzieć trudniej zrobić. Wymyśliłem sobie, że ułatwię sobie życie i wykorzystam te wloty od Airfixa do zrobienia kopyta a potem jakoś z wykorzystaniem tego kopyta wytłoczę sobie te wloty. Próbowałem z modeliny to zrobić ale chyba miałem jakaś starą bo nie szło się z nią dogadać, więc zalałem formę gipsem jakimś jaki miałem pod ręką, nawet nieźle wyszło, choć to bardzo delikatny materiał kopyto jest ale co dalej? przyznam że dotychczas nie miałem, żadnego doświadczenia z taka robotą, to kilka niezłych wtop zaliczyłem szukając idealnego rozwiązania, najbliżej zadowalającego rozwiązania byłem z wykorzystaniem rurek termokurczliwych niestety jednego nie przewidziałem, że ten materiał jest dość miękki w obróbce i zupełnie nie współpracuje z polistyrenem ostatecznie wybór padł na Vacu, tyle, że nie miałem pojęcia jak w domowy sposób ogarnąć tą technologie, i tu z pomocą przyszedł jeden z dużo bardziej doświadczonych kolegów modelarzy:) ostatecznie powstała taka machineria i przyszedł czas na próby
-
Wstępnie kabina miała być zamknięta ale w sumie zaczęła mi się podobać i postanowiłem ją otworzyć i wtedy kumpel pokazał mi fajne blaszki do swojego Phantoma, którego zaczął niedawno, niestety on buduje model z Revella i te blaszki dedykowane są do tamtego modelu, postanowiłem je zanabyć i zobaczyć co da się z nich przeszczepić do mnie. Oczywiście nie pasowały ale pociąłem je i jakoś wpasowałem.
-
Kabina wydaje się nie najgorsza nawet jak na współczesne standardy, więc wykorzystam zestawową, za to fotele to dramat więc wjadą żywiczne z Pavli. Aby delikatnie urozmaicić model otworzę końcówkę do tankowania, bo wieje nudą od góry:) części żywicznej niestety nie znalazłem dedykowanej do Fujimi, a ta do Haski wymagała sporo szlifowania, ale w końcu się udało dopasować Producent niestety nie zadbał o boczne ścianki kabin, to trochę podorabiałem z plastikowych patyczków i plexi
-
Po dłuższej przerwie wróciły chęci do powrotu do modelowania, a że ostatnim modelem był filigranowy Spitfire to chciałem coś ciut większego teraz porzeźbić. Traf chciał, że padło na brytyjskiego Phantoma, a model jaki wybrałem to już wiekowa wypraska Fujimi przepakowana w pudełko Italeri. Model nie jest zły ale będzie wymagał dopieszczenia, a to się idealnie składa bo chce się na nim pouczyć nowych dla mnie patentów i technik budowy i malowania. Pojawi się podczas budowy trochę dodatków, takich jak uzbrojenie żywiczne czy dysze bo zestawowe są trochę słabe, a malowanie jakie wybrałem to łaciaty brytol. Konfiguracja podwieszeń raczej będzie taka jak na poniższym zdjęciu, bo lubię obwieszone modele:)) lub Zaczynamy zatem. Pierwsze wrażenie wypraska robi zachęcające, ale po dokładniejszemu zbadaniu detali okazuje się, że delikatne linie na części wyprasek są tak płytkie, że potem wash zostanie wypłukany a nic bardziej mnie nie wkurza jak na ładnym modelu linie w pewnych miejscach zanikają. Niektóre linie trzeba zatem przeryć na nowo i przy okazji się pouczyć tej trudnej sztuki. Z prawej strony oryginał z lewej przerysowane na nowo linie.
-
można gdzieś relacje z budowy zobaczyć? jestem na etapie walki z F-4 i chętnie bym podpatrzył to i owo:)
