Skocz do zawartości

Mierzu

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 356
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Mierzu

  1. A może w Twoim Mark I jest za dużo?
  2. Prac ciąg dalszy: Dodałem kątowniki do błotników, płytę z gniazdem karabinu i wizjerami ( w karabinie uprzednio nawierciłem lufę). Przy sklejaniu płyt pancernych z przodu pojazdu ( na skutek omyłki) wkleiłem na zaznaczoną płytę, płytę górną, która według instrukcji ( i zgodnie z moją wiedzą) powinna nachodzić na tą dolną a nie za nią zachodzić. nie mniej jednak wklejając później płytę z wizjerami nie miałem problemu ze szparą, która by powstała o szerokości ok 1 mm, w miejscu łączenia płyt, trudną do usunięcia. Jednakże coś za coś. Z zaznaczonej płyty ( w wyniku szapchlowania) starłem nity, który będę musiał jakość dorobić. Zacząłem również obrabiać tłumik. Tutaj na zdjęciu gładki jak pupcia niemowlęcia. Podziałałem trochę Nitro. Pędzlem ze sztywnym włosiem nawilżonym nitro topowałem tłumik, uzyskując chropowatość, która będzie imitowała wżery rdzy. Zna ktoś sposób na dorobienia nitów w tej skali? Ja myślałem u zakupieniu profili plastikowych lub kupnie gotowych nitów żywicznych.
  3. Trudno nazwać je mokrymi, właściwie półmokrymi, bo zakładam je bezpośrednio po sklejeniu całości ( klej Humbrol, jak i inne do plastiku dłużej schną) i formuję na kołach. Co do sklepu Pana Janusza Lewkowicza, to kiedyś tam wpadałem często ( gdy internet był droższy i nie mozna było kupować modeli przez net ). Teraz wpadam tam czasami i żal mi, że mamy w Szczecinie tylko jeden taki sklep i to w dodaktu z człowiekiem, który wie co sprzedaje ( w przeciwieństwie np. do obsługi sklepu Safari).
  4. Nie zamierzam. Kratery, czy jak kto woli jamy skruczowe zaszpachlowałem. Wbrew powszechnym ( często negatywnym) opiniom używam szpachli Wamodu i nie narzekam. A do szpachlowania używam dentystycznego nakładaka. Zacząłem robić gąski. Sugerując się radą Grzesioja, pocieniowałem koła napinające i napędowe od wewnątrz. I całe szczęście, że to zrobiłem! Sklejam je klejem Humbrola do plastiku. Gąski ( pojedyńcze ogniwka i gotowe odcinki) sklejam w jeden pas i nakładam na koła. Szkoda, że UM nie robi pojedyńczych ogniwek. Wstępnie założone na koła. W międzyczasie zajmuje się wykańczaniem takiego pazurka:
  5. Mierzu

    L 4500

    Nie wrzucaj linków tylko foty, pobierając odpowiedni link i wklejając w tekst posta: Model wypasiony!
  6. Nie wiem,czy w tym przypadku podwozie nie było używane do umocowania armaty w stałym punkcie.
  7. No nie wiem, czy dam radę.
  8. No to byś miał wunderwaffe: Latający Panzer I.
  9. Nie pamiętałem, bo nikt nie wspominał. Ale nic straconego, jeszcze coś się tam da pocieniować. A istnieje do niego jakiś zmywacz, jakby co?
  10. Na razie nie miałem takich przygód, a możesz coś bliżej napisać o stosowaniu kleju Tamiyi? Z czego to ustrojstwo? co to dla Ciebie . Siemka! No to lecą "apdejty". Zacząłem robić układ jezdny. Producent niezbyt fortunie dał łączenia plastiku na zębach kół. Usunąłem je sklalpelem i cienkim pilnikiem do metalu. Na kołach jezdnych zrobiłem ubytki w otulinie gumowej spowdowane eksploatacją pojazdu. Stan prac na dziś:
  11. To możesz wklej linki z aukcji na alledrogo, bo ja nie wiem jaki ewentualnie styrodur miałbym kupić.
  12. Straszne brzydactwo z tego BT, po zdjęciu gąsek.
  13. A armata Sig 33 o której wspomniałeś? Montowali ją całą, wraz z kołami!
  14. Grzesiu! Znając życie ( i UM), bolce zaczną się urywać, gdy będę zakładał koła, albo niechcąco zahaczę któryś paznkokciem .
  15. No dobra. Roboty ruszyły. Plastik jak na miarę UM miękki, nie kruszy się, nie pęka, ale jeszcze nie doszedłem do gąsek. Ponieważ nie ufam producentowi i jego otworom technologicznym, poszerzam je za pomocą wierteł i ręcznej wiertareczki firmy Excel. Nie boję się, że otwory będą za duże, bo po włożeniu w to miejsce ( w tym przypadku haków), ewentualne szpary szpachluję...klejem CA. Do składania modeli ( za wyjątkiem gąsek plastikowych) używam wyłącznie kleju CA. Używam go często nawet zalewając celowo pewne elementy, aby później nie bawić się w szpachlówki. Dlaczego klej CA? 1) klej ten można usunąć ( jeżeli jest w nadmiarze) debonderem, bez uszkodzenia powłoki plastiku, 2) klej ten nie wchodzi w reakcję z plastikiem oprócz białych nalotów, które po nałożeniu podkładu, pomalowaniu nie są w ogóle widoczne, 3) klej może doskonale służyć jako szpachlówka ( zarówno ten rzadki jak i gęsty np. w żelu), gdyż po wyschnięciu uzyskuje mocną spoinę, którą możemy obrabiać papierem ściernym, pilnikami. Do obróbki części używam najczęściej babskich pilników i jest to jeden z nielicznych momentów w życiu chyba każdego modelarza, gdzie wraz ze swoją drugą połówką ochoczo penetruje półki w markecie z tymi ich wynalazkami. Pierwsze podrygi:
  16. O tych wszystkich słyszałem. Na podwoziu "jedyneczki" będę robił Panzerjagera z armatą czeską bodajże 4,7cm
  17. Przy lampce biurkowej. W rzeczywistości jest faktycznie szary.
  18. No tak, tylko nie wiem z jakiej tym razem partii butelek PET firma UM zrobiła swoje wypraski .
  19. Bo niektóre kraje są bardziej papieskie od papieża. Zauważ jedną prawidłowość. W Polsce nie kupisz na "legalu" koszulki z np. napisem Das Reich, ale już z napisem CCCP od groma. Ot taka obłuda. Dioramka świetna! Oby tak dalej!
  20. Odpowiedź: Mardera na podwoziu pz.kpw. I
  21. Może. Zauważyłem, że modele faktycznie lepiej wyglądają choćby na najmniejszej dioramce, nie mniej jednak nie próbowałem w tej skali. Zdjęć faktycznie sporo. Dowiesz się Ty, ja, wszyscy wkrótce. Generalnie z modelami UM jest trochę jak z parówkami kupionymi w sklepie. Nigdy nie wiadomo z czego są zrobione. Ten ich plastik ma tendencje do pękania.
  22. Witajcie! Niedługo ruszam z modelem ukraińskiej firmy UM Sd.Kfz.139 Panzerjäger 38(t) für 7.62cm PaK36® czyli...Marderem III. In box Model udało mi się kupić za 21 złociszy ( wliczając koszt wysyłki). Cena modelu oscyluje jednak w sklepach internetowych w granicach 29-39 (cena w sklepie jadara!) PLN i chyba optymalną ceną powinna być kwota 25 PLN, bo za 39 PLN ( Panowie z Jadara) to można kupić model Dragona w tej skali! Już widzę tutaj miny maniaków skali 1:35 lub 1:48, że za tą cene to można w skali 1:35 lub 1:48 co najwyżej lufę dokupić, ale między innymi dlatego preferuję skalę 1:72, bo mogę kupować,kupować, kupować . Zestawowy Marder III posiada w pudełko między innymi arkusz kalkomanii i wbrew obiegowym opiniom kalkomanie UM nie są takie złe, a już po zastosowaniu płynów zmiękczających są wręcz idealne. Ponadto kalkomanie UM zazwyczaj zawierają do 3-4 wersji, a zatem jak na cenę zestawu z modelem ( nawet z blaszką fototrawioną!) jest to dobry zakup. Nie mam jeszcze pomysłu w jakim on będzie malowaniu, ale skłaniałbym się do malowania panzergrau i resztek zimowego, albo zimowego. Jak zacznę warsztat to proszę o sugestie co do wykonania, zdjęcia i inne przydatne rzeczy ( łącznie z datkami na nr rachunku... ). Do modelu zamierzam dodać może lufę aluminiową, być może przerobić kilka części. Krótka historia konstrukcji Sama nazwa pojazdu Marder ( niem. kuna) III w istocie oddaje historię powstania tej konstrukcji. Drapieżna ( niczym kuna) III Rzesza po utworzeniu Protektoratu Czech i Moraw w marcu 1939 roku weszła w posiadanie między innymi fabryk czeskiego czołgu znanego pod nazwą LT-38, który został przysposobiony przez niemiecką machinę wojenną jako Pz.kpw. 38(t). Oprócz wykorzystywania czołgu na potrzeby niemieckie, również podwozie odegrało znaczącą rolę w historii wojsk pancernych III Rzeszy, albowiem na bazie podwozia zbudowano między innymi właśnie Mardera, ale i również działo Hetzer. Po uderzeniu na ZSRR w czerwcu 1941 roku Niemcy zdobyli duże ilości doskonałej armaty sowieckiej kal. 7,62cm, którą ( po przerobieniu pocisków) postanowili wykorzystać przy budowie niszczyciela czołgu Marder III. Do armaty dodano celowniki niemieckiej produkcji oraz zmieniono komory zamkowe. W ten oto sposób z myśli czechosłowackiej, niemieckiej i sowieckiej ( 3 w 1) powstał oto ten niszczyciel. Mardera w tej wersji wyprodukowano w latach 1942-43 w ilości nieznacznie przekraczającej 300 sztuk.
  23. Model ukraińskiej firmy UM niemieckiego niszczyciela czołgu Marder III z okresu II wojny światowej. Pudełko firmy Um standardowo z rysunkiem pojazdu, estetycznie wyglądające. Zestaw zawiera cztery ramki z plastikowymi częściami, odlanymi na dobrym poziomie, z odwzorowanymi nitami itp. Brak widocznych jam skurczowych, czy przesunięć form, a ślady po wypychaczach znajdują się w miejscach niewidocznych po sklejeniu modelu. W zestawie jest również blaszka fototrawiona pozwalająca wykonać między innymi mocowania błotników oraz kosz, który znajdował się z tyłu pojazdu. Dodatkowo arkusz kalkomanii, który pozwala na wykonanie kilku wersji malowań ( w tym Mardera w wersji zdobycznej spod Kurska 1943 roku!). Zbliżenie na "odwzorowanie" wewnętrznej strony kół jezdnych. Instrukcja:
  24. To nie jest problem w dyszy, bo jeżeli dysza byłaby zapchana to farba cofałaby się moim zdaniem do środka i bąbelkowała w zbiorniczku.
  25. Akryle szybko wysychają a pod wpływem jeszcze sprężonego powietrza wysychają można powiedzieć w locie.Oprócz wody trzeba jeszcze używać opóźniacza do akryli. To ile kosztuje to cudo Humbrola +400ml powietrza?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.