Jump to content

Fallstart

Members
  • Content Count

    238
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutral

Personal Information

  • Location
    Twardogóra
  • Interests
    krótkofalarstwo - SQ6OEO
  • Occupation
    Belfer
  1. Myślę, że Banny najlepiej podsumował temat. Patrząc na sposób wydania tego modelu mi osobiście wydaje się mocno schizofreniczny - z jednej strony bardzo prosty, wręcz prymitywny model, z drugiej strony próba podejścia "profesjonalnego" do tematu - kolorowa instrukcja, 8 schematów malowania, itp. Jak jeszcze dołożymy eleganckie pudełko, określę to terminem (z góry przepraszam za dosadność) "gówna zawiniętego w kolorowy papierek po cukierku" Z drugiej jednak strony widziałbym jednak sens wydania takiego modelu - zakładając w miarę przyzwoite spasowanie części, byłby to idealny kandydat na pierwszy model dla mniej więcej 6-7 latka (z pomocą rodzica nawet nie mającego pojęcia o modelarstwie). Może nie tyle model, tutaj na miejscu byłby termin jakim określano modele redukcyjne w czasach PRL - "zabawka politechniczna", z dużym naciskiem na słowo "zabawka". Zwróćmy uwagę, że tak właśnie traktowaliśmy modele w czasach naszego dzieciństwa, mój Karaś zbudowany prawie 30 lat temu z takiego samego zestawu również służył mi do wielogodzinnych zabaw w domu i z kolegami na podwórku a nawet w szkole. Zielony plastik, kalkomanie z 6 szachownicami, prosta instrukcja, buteleczka kleju, cena 9 zł i mamy fajną zabawkę dla malucha na popołudnie spędzone z ojcem. Tak to powinno wyglądać. Natomiast nazywanie "tego" modelem (a zwłaszcza redukcyjnym) wg mnie również zakrawa na kpinę z nas - modelarzy przede wszystkim. Aha, i jeszcze jedno. Padło parokrotnie w tym wątku słowo "vintage". Vintage wg mnie powinno polegać na pokazywaniu takich modeli, które pozytywnie wpisały się w historię modelarstwa (no i poniekąd w naszą historię). Bardzo lubię modele vintage, parę sztuk czeka w magazynku raczej z zamiarem sklejenia niż kolekcjonowania, czasem dokupuję następne. Ale te wypraski są na takim poziomie, że nawet dziś doskonale się bronią i są bardzo dobrą bazą do wykonania niezłego modelu redukcyjnego - nawet prosto z pudła. Natomiast ten Karaś to jak dla mnie jest wypaczenie tej idei Letalin dobrze napisał - to zombie, trup wyszedł z szafy i straszy.
  2. Zainwestowałem 9.80 zł, kupiłem, mam i zrobiłem in-boxa: o tutaj Tylko się nie przestraszcie...
  3. Witam, korzystając z uprzejmości właściciela jedynego sklepu w mojej mieścinie, który nie boi się handlować modelami do sklejania, za całe 9.80 zł stałem się posiadaczem "nowości" wypuszczonej przez moją ulubioną manufakturę modelarską Ponieważ ów model budził sporo emocji w sąsiednim wątku, ku uciesze gawiedzi oraz w celach informacyjnych / hardcore / vintage / ku przestrodze (niepotrzebne skreślić) wrzucam in-box tego modelu (nie wiem czy to nie jest słowo na wyrost). Aha, przed kontynuacją lektury tego posta (a przede wszystkim przed obejrzeniem zdjęć) proszę zapoznać się z treścią ulotki, a jeszcze lepiej skonsultować się z lekarzem bądź farmaceutą, gdyż dalsza lektura może osoby o bardziej wrażliwych gustach modelarskich przyprawić o uszczerbek na zdrowiu... Zaczynamy... Zaczyna się naprawdę świetnie. Niezbyt duże pudełko z wg mnie ładnym art-boxem autorstwa chyba Adama Marciniaka przedstawiający maszynę dowódcy 12 Eskadry Liniowej 1 Pułku Lotniczego, Warszawa, 1938 r. z podskrzydłowym numerem 08-N: Pewne obawy budzi tytuł na pudełku "PZL-23B Karaś" (powinno być PZL.23B), ale traktowałbym to raczej jako drobną literówkę. Czar pryska niestety po otwarciu pudełka... gdyż naszym oczom oprócz instrukcji kalkomanii i nieodzownej buteleczki z klejem ukazuje się taki oto widok: Po odpakowaniu możemy podziwiać "arcydzieło" inżynierów z Kobyłki - czyli wypraski: Niestety muszę przyznać, że kiedy prawie 30 lat temu sklejałem ten model po raz pierwszy, wypraski były lepsze, a na pewno z lepszego tworzywa w kolorze zielonym. Współczesną reedycję próbuje ratować instrukcja - kolorowa, zawierająca aż 8 schematów malowania: Niestety nie wszystkie malowania są poprawne merytorycznie. Malowania 1,2,3,5, 7 są poprawne, nr 4 jest nieprawidłowo podpisane - wg monografii J. Kopańskiego przedstawia maszynę z 22 Eskadry Liniowej 2 Pułku Lotniczego z Krakowa, podobnie nieprawidłowo opisane jest malowanie 6 oraz 8. Zachęceni tym bogactwem malowań sięgamy po kalkomanie... i niestety wg mnie tutaj spotyka nas największy zawód. Otóż kalomanie dołączone do mojego zestawu wyglądają tak: Jak widać NIE DA SIĘ wykonać na podstawie tych kalkomanii ŻADNEGO malowania Karasia przedstawionego w instrukcji. Co prawda są tam cztery godła jednostek, lecz nie ma żadnych numerów - ani podskrzydłowych, ani ogonowych dla poszczególnych maszyn, nie ma również logo wytwórni PZL ani oznaczeń typu maszyny (o numerach seryjnych, czy też napisach eksploatacyjnych nawet nie wspominam). Odnosłem również wrażenie, że górny arkusz (z szachownicami) pochodzi od modelu P-37B Łoś, w związku z tym nie wiem, czy wymiary szachownic są poprawne. Generalnie skończyła się jedna z nielicznych zalet modeli tej firmy - czyli niezłe kalki. Podsumowując model raczej dla archeologów modelarskich, miłośników vintage ewentualnie modelarstwa w wersji ekstremalnej... Choć być może ze względu na swoją prostotę może będzie się nadawał na zabawkę do posklejania przez przedszkolaka - zależy jakie będzie spasowanie. Korci mnie, aby spróbować, czy da radę poskładać go moja 5 letnia córka... Nie wykluczam relacji z budowy
  4. Moim zdaniem owiewkę założyłbym po pomalowaniu kadłuba i dołem położył paski kalkomanii na miejsce styku z kadłubem. Potem ew poprawki z pędzla. Owiewka pierwsza klasa (porównując ze stanem wyjściowym).
  5. Namawiam na paski z kalek z jeszcze jednego powodu. Teraz spokojnie możesz przeszlifować całość owiewki na gładko i ją wypolerować - pozbędziesz się rys a na dodatek na gładką powierzchnię paski z kalki się ładnie położą.
  6. Ten sam problem z oszkleniem miałem w konkursowym Fw-190. Ramki oszklenia zrobiłem po prostu z kalkomanii pomalowanej kolorem bazowym i pociętej na wąskie paseczki, następnie naklejonej na owiewce.
  7. Również dziękuję tym wszystkim, którym moje modele się spodobały na tyle, aby oddać na nie swoje głosy. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony - po raz pierwszy udało mi się zdobyć miejsce "na pudle" z moim modelem. Przyznam się szczerze, że obserwując konkurencję po pierwsze nie robiłem sobie zbyt dużych nadziei a po drugie dopingowało mnie to do pracy nad moim modelem. Gratuluję i dziękuję wszystkim uczestnikom, a przede wszystkim podziękowania i gratulacje należą się organizatorom, za fantastyczną atmosferę. JESZCZE RAZ DUŻE BRAWA!!!
  8. Relaksacyjnie.... Cóż, w końcu nasze hobby ma służyć właśnie relaksowi... Pozostaje mi się przyglądać, podziwiać i zazdrościć. A skala 1/48 kusi co raz bardziej.
  9. Dzięki Wyszło tak dramatycznie przede wszystkim przez te wszystkie niespodzianki. Prace nad Javelinem miałem rozplanowane mniej więcej tak, aby zostało jeszcze trochę czasu na zapas - jak widać się przydał Choć i tak niewiele brakowało - gdyby konkurs miał się zakończyć o 21.00 to finisz miałbym naprawdę z językiem na brodzie. Pewnie bym zdążył, ale odbiłoby to się np. na jakości zdjęć. Przyznam się, że znaczenie właściwego planowania prac modelarskich dotarło do mnie po obejrzeniu warsztatu z budowy Jaka przez Mikołaja. Oprócz fenomenalnego talentu modelarskiego, który zauważyli pewnie wszyscy, ja widzę tam jeszcze inną fantastyczną sprawę - właśnie planowanie budowy. Kupuj. Naprawdę za niecałe 17 zł masz całkiem solidny kawałek historii lotnictwa odrzutowego na półce - przy odrobinie zaangażowania. Przy czym model nadaje się do waloryzacji - choćby sporo miejsca na dorobienie wnęk podwozia, czy kanałów dolotowych powietrza do silników. Gdybym miał go robić jeszcze raz, to chyba próbowałbym swoich sił w Open. Czerwono-biały Javelin jest ciekawy, tylko jak dla mnie to są te dwa kolory, którymi maluje mi się najgorzej Ale jest spore pole do popisu w następnej edycji konkursu:) Co prawda bilans ostatecznie wychodzi na zero - urwana sonda podczas budowy i przednie podwozie wczoraj przy oglądaniu modelu: - "tatuś mogę pooglądać?" - "pooglądać tak, ale NIE DOTYKAĆ" - "dobrze tatusiu..." Niemniej jednak i tak jedną nagrodę już ma - komplet pędzli do malowania - do modeli się już niezbyt nadają, ale do plakatówek będą w sam raz
  10. I wychodzi na to, że to będzie jedyny śmigłowiec w kategorii Standard.
  11. No... jest mój konkurent, a już straciłem nadzieję Tak więc walka o ostatnie miejsce zapowiada się naprawdę ostra A tak serio - gratuluję ostatniego rzutu na taśmę. Model sympatyczny, biorąc pod uwagę materiał wyjściowy. Trochę traci wg mnie przez zdjęcia i galerię robiona na chybcika (w ostatnich zdjęciach balans bieli siada) oraz wydaje mi się zbyt brudny, ale to moje subiektywne odczucie, gdyż nie przepadam za "brudasami"
  12. On nie jest obrzydliwy... Bardziej powiedziałbym, że jest "piękny inaczej" Z resztą nie darmo Anglicy nazwali go "latawcem", "latającym trójkątem" (z tym to akurat się nie zgodzę - jeśli już to dwa latające trójkąty ), "łopatą", czy "żelazkiem" A co do czołówki konkursu - fajnie jest to przeczytać, ale zaraz pojawi się Kornik i sprowadzi mnie na ziemię...
  13. Dałeś radę... Gratulacje. Ale po konkursie prosiłbym (wręcz się domagam ) o jeszcze jedną galerię - ładna podstawka pustynna, no ew. ciemne tło i zdjęcia w świetle dziennym... Da się zrobić?
  14. Bo motto tego konkursu: "Nie odpuszczamy aż do ostatniej minuty..."
  15. [standard] Gloster Javelin F (AW) Mk 9 ZTS Plastyk
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.