Skocz do zawartości

witek@

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    876
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez witek@

  1. Wszystko nie licząc : po pierwsze Bismarcka...zarżnięto ten temat na amen. Po drugie,Yamato czekam za wypustem made in fujimi wg najnowszych standardów fujimi. Po trzecie, Iowa i siostry bo jakoś mi nie leżą. Reszta do zastanowienia i analizy posiadanego materiału blaszek na rynku etc....
  2. Dzięki za miłe słowa. Lubię ja z 700-tki wylewa się detal ,takie już zboczenie. Jeszcze tylko efektowna podstawka i kolejny projekcik ukończony. jakieś propozycje na kolejny projekt ??
  3. Kurcze nie mam akurat jednogroszówki pod ręką. Model rzecz jasna dostateczny. Biorąc pod uwagę rok produkcji wyprasek to wydusiłem chyba z tego zestawu ostatnie soki. Z jednogroszówką będzie zdjęcie w galerii a nad modelem będziesz mógł się pastwić w następny weekend w Gdyni. Z miłą chęcią pogadam A model oceniasz nisko Dostateczny, hymm ja bym dał sporo więcej warsztat śledziłem od początku i mi sie podobał Ps. Zabierz zegarek ze sobą do Gdyni! Proszę! Ale ja wiem doskonale co mogłem zrobić lepiej ....a to nagle zabrakło weny a to chęci i wyszło jak wyszło Zegarek będę miał to ci nawet dam ponosić
  4. Kurcze nie mam akurat jednogroszówki pod ręką. Model rzecz jasna dostateczny. Biorąc pod uwagę rok produkcji wyprasek to wydusiłem chyba z tego zestawu ostatnie soki. Z jednogroszówką będzie zdjęcie w galerii a nad modelem będziesz mógł się pastwić w następny weekend w Gdyni.
  5. Po kilku męczeńskich godzinach udało się powiesić olinowanie : I ostatnie zapowiadające za dni kilka galerię :
  6. Walka z olinowaniem.W tej skali zawsze jest dla mnie wyzwaniem i nadal nie opanowałem tej sztuki. Niestety olinowania z organzy nie chciało ze mną współpracować więc tradycyjnie rozciągałem ramkę
  7. Też wydaje mi się za mała.jednak tylko taką kalkomanią dysponuje. Poprawiać nie będę bo może efekt być gorszy.
  8. Tak zastrzały poprawione.Ciesze się,że zauważyłeś cylindry ;D W zasadzie zdjęcie zapowiadające galerię....Jutro tylko olinowanie i finito...
  9. W trakcie zabawy z Supermarine Walrus-em wzbiłem się na wyżyny przekleństw wszelakich..Zachciało mi się oblaszkować tą łódź latającą.
  10. Zawsze jeśli przesadzę z brudzeniem to mogę burt pokryć dodatkową warstwą mocno rozcięczonej farby i będzie ok
  11. Na razie używając tamiya panel line accent to w 100% technika mokra. Natomiast zabawa pigmentami też odbywa się powiedzmy w wysoce wilgotnym środowisku.Nigdy lub prawie nigdy w 100% na sucho oraz zdecydowanie selektywnie wybrane miejsca.Myślę,że efekt końcowy będzie ciekawy.
  12. A jaki efekt chciałeś osiągnąć tym pierwszym etapem? Do jakiego efektu ma to prowadzić? Pytam, bo jak dla mnie to ten etap wygląda dość zagadkowo... No ale oczywiście ważny jest efekt końcowy - stąd moje pytanie... Generalnie ten etap ma imitować różnego rodzaju przetarcia i inne mechaniczne uszkodzenia powłoki malarskiej.Drugie etap czyli pigmenty mają nieco uplastycznić wszystko. i na sam koniec kilka zacieków.Generalnie wszystkie modele które zrobiłem są brudzone wg. tego klucza.Tutaj dodatkowo użyłem zamiast washa vallejo nowy nabytek Tamiya Panel line accent color w kolorze jasno szarym. w normalnej odległości wygląda to teraz tak :
  13. Nad czym tu dyskutować jeden woli brunetki a ktoś inny Blondynki.Oczywiście realistycznie pobrudzić i waszować trzeba umieć Źle pobrudzony okręt wygląda fatalnie,nie pobrudzony wygląda bardzo"zabawkowo" I tak źle i tak niedobrze.Jestem zwolennikiem delikatnego brudzenia pigmentami, lekkim waszem i kilkoma delikatnymi zaciekami rdzy.To moje prywatne zdanie wyrobione na podstawie zbudowanych do tej pory modeli. Do modeli oglądanych w necie podchodzę z olbrzymią rezerwą.Zazwyczaj na żywo wyglądają znacznie efektowniej i ta reguła dotyczy modeli brudzonych jak i czyściochów.Tyle z moich uwag.Właśnie skończyłem pierwszy etap brudzenia jednej z kryp ;-)
  14. Pierwszy etap brudzenia i nakładania pigmentów mam już za sobą.Zdjęcia w makro jak zwykle uwypuklają wszystko.Na żywo wygląda to interesująco.
  15. Głupio pisać bezpośrednio pod swoim postem ale zakładam,że większość z nas leczy moralniaka po meczu naszych Orłów.Na otarcie łez mały apdejcik z tej nocy : Oraz apdejcik z dzisiejszego przedpołudnia : Rodney czerwiec 1942 morze czerwone [/img]
  16. Oczywiście,że lekko go ufajdam Troszkę wasza i pigmentów dostanie.Na to wszystko przyjdzie szczypta rdzy
  17. No faktycznie wkrótce finisz ;D Pokład rewelacyjny pasował idealnie a wygląda na żywo po prostu fantastycznie. Co do olinowania to w tym modelu chciałem spróbować metody z nitką wyciąganą z tiulu czy jak fachowo się ten materiał nazywa organza. Widziałem z tego olinowanie w modelach Kasi M. i W.Śliwińskiego i bardzo mi się podobało. Tak czy owak jakoś zrobię to olinowanie a tymczasem w nocy uzbroiłem Brytyjskiego Buldoga w oerlikony 20mm Dziś zabrałem się za relingi.Przyklejam je jak wspomniałem już pomalowane kawałek po kawału.Wygląda to mniej więcej tak
  18. Jak by to wytłumaczyć....ta metoda zdecydowanie bardziej mi pasuje. Reling maluje jeszcze przed wycięciem z ramki i przyklejam już pomalowany.U mnie ta metoda sprawdza się w 100 %.Nie wyobrażam sobie klejenie nie pomalowanego relingu i późniejsze malowanie pędzlem lub zabawę w maskowanie nadbudówek i psikanie na przyklejony reling
  19. Widzę,że lufy podzieliły kolegów.Nie kłócić mi się tu W między czasie coś tam pomalowałem,przykleiłem etc.
  20. Uff już przy tej relacji dałem się wkręcić w jedną propozycje i dały mi one mocno w kość .Więc automatycznie już reaguje alergicznie na propozycje dodatkowej roboty przy tym modelu
  21. Owszem co do mechanizmu ładowana to to się dokładnie odbywało.W uproszczeniu ładowanie lufy = opuszczone lufy. Po czym podnoszone do pozycji wystrzału....ile podniesione to zależy od odległości od celu.Salwa rzecz jasna mogła odbywać się jednocześnie z wszystkich dział tylko właśnie ze względu na wstrząsy takiej sytuacji unikano.Zwłaszcza dotyczy to Rodney i Nelson.Po za tym rozbieg w podniesieniu różnych luf we wszystkich trzech wieżach mógł być zupełnie różny. Tu teoretycznie zakładam,że z początkiem prowadzenia ostrzału "rozbieżność" położenia luf mogła być niewielka. Wraz z upływem czasu , zmęczeniem załogi i innych czynników ten proces ładowanie-podnoszenie -wystrzał - ponowne opuszczenie mógł już na poszczególnych działach/lufach wyglądać bardziej zdecydowanie.Tak czy siak ja wybrałem taki wariant i już go zmieniać nie będę bo nie ma ku temu żadnych 100% argumentów.
  22. witek@

    Pomoc w wyborze

    Dokładnie taki Możesz jeszcze pokusić się o model trumpetera w 1/700 ale jest nieco gorszy.Zwłaszcza kadłub. Z blaszkami sobie poradzisz pod warunkiem zachowania spokoju i unikania pośpiechu.Nie taki diabeł straszny jak go malują.Co do farb to ja osobiście polecam ostatnio Lifecolor.Nadają się pod aero jak i pod pędzel.Co do palety kolorów to musiał byś popatrzeć gdzieś na przeliczniki kolorów bo zupełnie nie orientuje się jakie kolory pasują pod Kriegsmarine. Pisząc to właśnie sobie przypomniałem,że lifecolor ma w ofercie zestaw farb do Kriegsmarine : http://www.adalbertus.com.pl/kriegsmarine-wwii-set-1.html
  23. witek@

    Pomoc w wyborze

    Mnie osobiście szkoda by było czasu na model gorszy.....z prostej przyczyny : jak już mam w tą zabawę inwestować czas i pieniądze to wolał bym już poprzeczkę ustawić sobie wysoko i uzyskać maksymalnie ciekawy efekt końcowy.
  24. Bo tak mi się bardziej podobało.Jakoś nie przemawiają do mnie lufy w max różnych położeniach.
  25. witek@

    Pomoc w wyborze

    W skali 1/700 tylko dragonowski Bismarck. Ja natomiast nie odradzam na tym etapie zabawy z blaszkami.W końcu i tak trzeba będzie się przemóc i nauczyć z blachą współpracować.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.