Cisza,cisza.Musiałem poukładać sobie na nowo życie zawodowe a to zabrało resztki czasu.Tak w telegraficznym skrócie.Powoli wychodzę na prostą co w ostatnich kilku dniach zaowocowało postępem prac.
Oczywiście w między czasie nastąpiła zmiana koncepcji i Rodney będzie w wersji na 1942 rok czyli z pokładem nie pomalowanym w łaty kamuflażu.Uznałem,że takim pokładem będzie wyglądał zbyt cukierkowo i uznałem,że czas na eksperyment z drewnianym pokładem :
Oczywiście już teraz się zastanawiam jak przy tak uzbrojonych burtach w imitacje płatów poszycia zabrać się za wash-a i wszelakie brudzenie....Będzie pod górkę to wiem.Macie jakieś pomysły ?