Pewnie macie Panowie rację z tym, że łatwiej jest zacząć od czegoś "samoskładalnego", tyle, że w naszym wypadku sprawa wygląda następująco:
Chłopaki to nie zupełne "żółtodzioby", mają na swoim koncie takie "klasyki" jak Mig-15 Uti, Avia S-199, Su 7 [wszystkie z KP], czy też Karasia z PZW Siedlce. Mam pełną szafkę podobnych "perełek" z przeszłości :-). Wywalić toto szkoda a trzymać "na handel" w bliżej nieokreślonej przyszłości - jakoś nie bardzo to widzę. Poza tym myślę, że nie zaszkodzi jeśli moje Twixy zaznajomią się pod okiem taty z takimi wynalazkami jak pilnik, papier ścierny, szpachlówka, dowiedzą się jak wstawić klinek itd, itp... Sam zaczynałem swoją modelarską drogę od "Łosia", P-11, Jaka-1 czy też całej stajni z pod znaku KP. Daje się te modele skleić i nie wymagają jakichś "magicznych" sztuczek. Oczywiście założenie jest takie, że nie zamierzamy z nimi zdobywać medali na konkursach i wystawach, nie poprawiamy ilości nitów czy też nie "ryjemy" podziału blach [jeszcze trochę za wcześnie, ale na to też przyjdzie czas :-)] , po prostu spędzamy czas razem piłując i szpachlując a na koniec na półce stoi kolejny "samolocik" :-).
Kolejna sprawa - myślę, że warto by dzieciaki miały w kolekcji nasze polskie maszyny, na których broniliśmy polskiego nieba w 1939. Zawsze podczas sklejania coś tam z historii łykną, czegoś się dowiedzą o polskiej myśli technicznej...
P.S.
Żeby nie było, że własne dzieci dręczę - mamy też "na lotnisku" gotowych kilka innych modeli wyprodukowanych przez np. Academy czy Revella. Dziękuję pięknie za wszystkie porady i pozwalam sobie ponowić zapytanie o kalki do tych aeroplanów.