Ahoj Jack oraz wszyscy podglądacze tej relacji
To mój pierwszy wpis na forum, do tej pory tylko śledziłem niektóre relacje okrętowe.
Przyznaję, że jestem pod wrażeniem dbałości o szczegóły, malowania i... zapału do budowy. I nie mówię tego z ironią!
Krótka historia:
Gdy ja zaczynałem składać kadłub pierwszego w życiu żaglowca (i to od razu 74-działowca!) zanotowałem ołówkiem datę rozpoczęcia budowy na samoprzylepnej karteczce. Teraz po przeprowadzce wyjąłem dobrze przechowany Le Superbe we wstępnej fazie złożenia i ów karteczka dźgnęła mnie zapisaną nań datą prosto w oczy. Model zacząłem w... 2011 roku ? Zaczynałem wtedy studia i myślałem, że zajmie mi to najwyżej rok. Byłem pełen zapału i pasji jak zapewne nie jeden z nas i jak każdy modelarz mam całą garść niedokończonych projektów lecz akurat ten model uzmysłowił mi, o co tak naprawdę chodzi w modelarstwie. A mianowicie - o dokańczanie raz zaczętych spraw. Zupełnie jak w życiu! ?
Wszystko skompletowałem już dawno, najnowsze narzędzia, różne rodzaje farb, udoskonaliłem przez te lata różne techniki. Tylko co z tego skoro obiekt mojej pasji przeleżał w pufie prawie 9 lat...? Chcąc skończyć raz zaczętą "misję" natrafiłem na twoją relację. Cieszy mnie, że nie tylko moje życie - niczym rozszalałe morze -pochłonęło model razem z marzeniami o jego ukończeniu. Nie wiem czy pobiłem rekord w 'powrocie po latach', ale skoro już do tego wracam przydałoby mi się wsparcie
Słuchajcie, w tym roku skończyłem 30 lat i pora mi 'zacząć dokańczać', jak przystało na dorosłego mężczyznę. Sam sobie nie poradzę z tematem takielunku i terminologii więc będzie fajnie, jak choćby Jack wyruszy w tę podróż ze mną. Czy ktoś pomoże mi go zmotywować??