Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'inbox' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Tematyka modelarska
    • Samoloty, śmigłowce, przestrzeń kosmiczna
    • Pojazdy wojskowe
    • Pojazdy cywilne
    • Okręty, statki
    • Różne
    • Jak to zrobić i jak pokazać
    • Projekty Grupowe
    • Konkursy modelarskie archiwum
    • Spis treści forum
    • Portfolio
    • Historia modelarstwa - Vintage & PRL
  • Tematyka okołomodelarska
    • Dział handlowo-usługowy
    • Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
  • Bielska Strefa Modelarska Spotkania BSM
  • Modelwork Founders Witam

Blogi

  • Modelarski Blog Konstruktora
  • Takie tam
  • War Game and Wordscapes
  • Debata na temat bezpieczeństwa seniorów w Olecku
  • Blog
  • Eksperymenty modelarskie
  • Eksperymenty modelarskie

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Skąd


Zainteresowania


Zawód


Facebook


Youtube


Skype


Strona WWW


Yahoo


Twitter

Znaleziono 4 wyniki

  1. Sporą cześć tego co mam w magazynku, to zestawy czeskiej firmy Sword, podoba mi się to ze można na nich liczyć jeżeli chodzi o jakieś niszowe tematy. Takim zestawem jest np T2V-1 Seastar, czyli zmarynizowana wersja szkolnego T-33 Shooting Star. Model wydany w 2013 roku, wznowiony został w 2017. Przez długi czas niedostępny na rynku, także byłem bardzo zadowolony gdy udało mi się zdobyć go z drugiej ręki w 2023 roku. Zestaw który posiadam jest wznowieniem z 2017 roku. Od wcześniejszego wydania, różni się tylko zmianami w layoucie pudełka. A pudełko jest typowe dla starego Sworda. Czyli jednoczęściowe, otwierane po bokach. Na awersie znajdujemy rysunek naszego bohatera w dynamicznym ujęciu, na rewersie natomiast standardowo kolorowe sylwetki malowań przygotowanych przez producenta. A tych jest trzy, dwa US Navy i jedno US Marines, 1. T2V-1 Seastar Bu.No. 144176. VT-09, NAS Memphis, 1962 2. T2V-1 Seastar Bu.No. 144750. MARS-37, MCAS El-Toro, 1962 obydwa schematy w typowym treningowym schemacie treningowym, biało-pomarańczowym 3. T2V-1 Seatar Bu.No. 144173, Shaw AFB,1970, w jednolitym szarym malowaniu. W pudełku, w typowym dla Sworda woreczku strunowym znajdziemy - czarnobiałą instrukcję montażu - żywiczne fotele - małą kolorową blaszke fotorawioną - arkusz kalkomanii - mała ramkęzprzeźroczystymi częściami - dwie ramki z szarego plastiku Czarnobiała instrukcja montażu, w formie szytej książeczki A5, Prowadzi nas przez budowę modelu przy pomocy dużych i czytelnych rysunków montażowych, oraz schematów nakładania kalkomanii. W niej też znajdziemy numerację części z ramek, oraz spis kolorów potrzebnych do budowy modelu. Niestety tylko w formie nazw, bez odniesienia czy to do palety FS, czy do któregoś znanego producenta farb. Zywiczne fotele Martin Baker są odlane poprawnie, wraz pasami, które można zawsze zamienić na elementy fototrawione. Czesci fototrawione, znadują się na małej blaszce o wymiarach 7cmx4cm, i wgłównej mierze zawieraja kolorowe elementy kokpitu. Blaszka została dostarczona przez firmę Eduard, i niestety cierpii na te same bolączki co reszta kolorowych blaszek. Raster, i nieprawidłowy kolor. Ale lepszy rydz niz nic. Kalkomania też dostarczana jest przez firmę Eduard, Kalkomanie są wydrukowane bardzo ładnie, ładne kolory, brak rastra czy przesunięć kolorów, jedyny minus to prześwitujący biały, który może sprawić niemiłą niespodziankach na schemacie z pomarańczowym kolorem Części przezroczyste są ładnie odlane, nie ma szwów które trzeba by usuwać, a obraz nie jest zniekształcony. Można by je delikatnie przepolerować jeszcze pastą polerską i zanurzyć w Gauzy Agencie, ale to już kosmetyka, bez której tez będzie dobrze wyglądać. Osłona kabiny jest dzielona na wiatrochron i podnoszoną w górę limuzynę, podejrzewam jednak, ze aby zachować prawidłową oś obrotu owiewki, trzeba będzie ją lekko odchudzić. Na dwóch ramkach z szergo plastiku, znajdziemy 48 elementów z szarego tworzywa, charakterystycznego dla SWORDa. Linie podziału są delikatne, nawet trochę za płytkie, i mogły by być ostrzejsze. Detal lekko mydlasty, i mnóstwo śladów po wypychaczach. Ale nie takich wgłębnych, co psują tylko kosmetykę, tylko wystających których jak nie usuniemy, to będą przeszkadzać. A jest ich mnóstwo, i wszędzie. W połówkach kadłuba, znajdziemy coś czego nie widziałem wcześniej w modelach SWORDa, kołki ustalające! tylko nie działają to nie są dobrze odlane. Czyli nadal zostajemy z wklejaniem płytek poliestrowych do ustalenia połówek kadłuba. Czyli jak to u SWORDa, za niewielki pieniądz, dostajemy multimedialny zestaw, który wymagać będzie od modelarza dokladnosci i cierpliwości. Z powodu technologii - nadal jest to shortrun - każdą cześć trzeba dokładnie obrobić, wyszlifować dopasować. Trzymanie sie tego, zagwarantuje ze po sklejeniu, zyskamy ciekawą miniaturę w kolekcji. Bym zapomniał. Prócz masek do modelu nie ma żadnych dodatków. Produkuje je dwie firmy Peewit, oraz KV Models, oferujący dwa zestawy z i bez masek do malowania wewnętrznych części owiewki i wiatrochronu
  2. Modelarsko zapomniany Tigercat, doczekał się wreszcie solidnej miniatury w skali 1/72, dzięki czeskiej firmie Fly. Model wyczekiwany przeze mnie długo. W zapowiedziach sklepów pojawił się na początku roku, do sprzedaży trafił we wrześniu 2025. I od razu trafiły wszystkie główne wersję Tigercata. Łącznie 4 różne zestawy. Ja zdecydowałem się na dzienny Myśliwiec w wersji F-3. Model zapakowany jest w tekturowe pudełko, otwierane z boku. Na froncie mamy boxart przedstawiający Tigercata z nieznanej jednostki USMC. Na rewersie natomiast znajdziemy 3 wzory malowania jakie oferuje w tym zestawie producent a są to - F7F-3, nieznana jednostka USMC, NAS Livermore, CA, 1947 - F7F-3, VMP-354, MCAS Cherry Pointy. NC. 1949 - F7F-3K USNavy, 1946 Na boku pudełka znajdziemy listę potrzebnych farb, podaną wg Humbrola i AK Real Colors. W środku znajduje się klejony woreczek, w którym znajdują się - instrukcja montażu, jedna dla wszystkich wydanych zestawów - kalkomanie - cztery ramki z szarego plastiki, wraz z częściami do wszystkich wydanych wersji - jedną wspólną dla wszystkich wersji ramka z częściami przezroczystymi Instrukcja robi bardzo dobre wrażenie: elegancka, zszywana książeczka A5, druk na papierze kredowym. Znajdziemy w niej diagramy z montażem części, diagram z rozkładem części na ramkach, rozpiska kolorów, ale tylko nazwami, bez jakiejkolwiek numeracji farb, oraz miejsca nałożenia kalkomanii że stensilsami Kalkomanie dostajemy w dwoch arkusikach, jeden to elementy wspólne dla wszystkich zestawów, drugi natomiast to kompet oznaczeń dla danego zestawu. I kalkomanie dlanie wydają się najw iększą pięta Achillesa, tego zestawu. Najpierw technologia druku. Coś takiego to ja ostatnio widziałem jak zamówiłem customowe kalki 15 lat temu. I tak na przykład żółte onaczenia zbudowane są z dwóch kolorów, a raster jest nad wyraz widoczny. Dodatkowo amerykańskie insygnia, mają nieprawidłowy kształt (proporcje). Części przezroczyste zawierają dzielone osłony kokpitów. Nie mają tendencji do soczekowania, i bardzo nie zniekrztałcaja obrazu Centralnym punktem zestawu , są 4 ramki z szarego plastiku. producent idąc na uniwersalność zestawów, umieścił na nich wszystkie części umożliwiające wykonanie wszystkich wypuszczonych wersji F7F. Więc na ramkach znajdziemy dziób do wersji nocnej, oraz wyposażenie kokpitu operatora radaru, ale także kabinę operatora drona, oraz wcześniejszy statecznik pionowy. Sam dron, jest na osobnej ramce, która jest dodawana do odpowiedniego zestawu. Części sa odlane bardzo ładnie. Linie podziałowe są wykonane jako wgłebne, co nie powinno w obecnych czasach dziwić. Detal jest ostry i wyraźny. Nie zauważyłem nigdzie żadnych jamek skurczowych, ślady po wypychaczach nie powinny przeszkadzać w montażu. Nie ma przesunięć form, nie mniej przy mniejsYch, częściach wystepują delikatne nadlewki. Jedyne co budzi moje zastrzeżenia to jakość powierzchni na skrzydłach. Widać jakieś skazy, które wynikają albo z niedopolerowanej formy, albo powstały już po zapakowaniu modelu do pudełka, i powstały w wyniku rysowania się ramki o ramkę. Ogólnie model oceniam bardzo dobrze. Biorąc pod uwagę mnogość modyfikacji Tigercata, w szczególności tych polowych, dobrze że mamy do dyspozycji części od wszystkich wersji. Z drugiej strony, podejście producenta, aby stworzyć jak najbardziej uniwersalne elementy dla wielu zestawów, powoduje że należy uzbroić się w dokumentację fotograficzną egzemplarza który chcemy wykonać, gdyż instrukcja może nas wywieść w pole.
  3. Model w wersji expert set dziś zakupiłem, cena - 79zł w sklepie stacjonarnym. W ruch poszła lustrzanka i porobiłem trochę zbliżeń na detale oraz porównanie z innymi modelami, które posiadam (P-51D Airfix, F-51D Italeri, P-51D Eduard 1/48). A tu zdjęcia porównawcze: Ps. Niektóre zdjęcia porozjaśniam i podmienię, bo widzę, że ciemne wyszły (EDIT) Już wszystko powinno być ok.
  4. Jako pierwszy inbox będzie zamieszczona prezentacja modelu samolotu Lockheed F-104G Starfighter z zestawu FROG. Jest to zestaw będący przepakowanym przez brytyjskiego producenta modelem japońskiej firmy Hasegawa. Jako zestaw Hasegawy model ten ukazał się w roku 1963 natomiast jako FROG w 1969 a drugie 1970 (oba wydania modelu różniły się zgrabniejszym i bardziej poręcznym pudełkiem ze śliczną ilustracją oraz zmianą goleni podwozia głównego z z kilku drobnych na jeden wygodniejszy w montażu). Jest to typowy przedstawiciel swoich czasów czyli model z licznymi uproszczeniami, niezbyt wymiarowy (model jest za duży w stosunku do skali 1/72), z wypukłymi liniami podziałowymi oraz nitami. Kokpit to prosta ławeczka z figurką pilota, luki podwozia oraz hamulców aerodynamicznych wieją pustką. Mimo to jakość samych wyprasek jak i tworzywa, z którego został odlany jest naprawdę bardzo dobra i przyjemna w obróbce i sklejaniu. Osłona kabiny niestety ale nie posiada charakterystycznego "schodka" w swojej tylnej części oraz błędny rysunek ram wiatrochronu. Może p pęknąć podczas próby polerowania. Zestaw kalkomanii pozwala na wykonanie samolotu w barwach włoskich, holenderskich, duńskich i niemieckich. Poza znakami przynależności państwowej arkusz kalkomanii zawiera również kilka uproszczonych ale bardzo charakterystycznych dla Starfightera napisów eksploatacyjnych. Ich jakość pomimo upływu lat jest nadal znakomita co jest miłym zaskoczeniem. Kalkomanie nie pękają anie nie rozsypują się w kontakcie wody i nakładają się doskonale. Jako uzupełnienie tego krótkiego inboxa należy dodać, że w latach 80 model ten został skopiowany przez firmę Academy ale niestety jest on gorszą miniaturą niż japoński pierwowzór i jest on niestety nadal dostępny w sprzedaży (już dawno Academy powinna wprowadzić na rynek zupełnie nowy zestaw Starfghtera tak jak uczyniło z modelami Tomcata czy F-15 albo F-16).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.