Skocz do zawartości

Pan_na_Zulawach

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    392
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Pan_na_Zulawach

  1. No właśnie, zdjęcia... Zrobiłem ich z kilkadziesiąt, przy różnych kombinacjach oświetlenia i ustawieniach- wybrałem kilka najlepszych. Wychodziły za ciemne, za jasne... generalnie miałem ogromny problem, aby na fotkach model wyglądał tak jak w realu. Próbowałem obrabiać, ale... poddałem się, to nie dla mnie. Ciężko się robi zdjęcia w jednej ręce trzymając lampę, a w drugiej smartfon Trzeba będzie chyba jednak pomyśleć o drugiej lampie, o czym kiedyś pisałeś, ewentualnie coś innego z tym zrobić, bo ciągle to odkładam zadowalając się jedynie jedną lampą pierścieniową. Tak, to zdjęcie o którym wspominasz chyba najbardziej odpowiada modelowi w realu. Do farby dodałem trochę białego i niepotrzebnie, bo model wyszedł trochę za jasny- to jeden z tych błędów, o których wspominałem. Nie są przyklejone i w trakcie robienia zdjęć wyskoczyły z rolek. Co do brudzenia, to może faktycznie niekoniecznie tak błotniki się zachlapią- prawdę mówiąc nie zastanawiałem się nad tym- miało być mniej w założeniu tego błota, ale po wyschnięciu okazało się, że efekt znacznie się wzmocnił. Potem już musiałem resztę dopasować do tych błotników. Nie, nie stosuję, co nie oznacza, że kiedyś nie spróbuję. Na obecną chwile jednak modulacja do mnie nie przemawia i argumenty, aby ja stosować też nie. Modele zapewne wyglądają lepiej, ale są odrealnione, a nie o to mi chodzi. Nie wiem, czy jakoś specjalnie zależy mi na tym wyższym poziomie, raczej wystarcza mi osobista satysfakcja z wykonania modelu na przyzwoitym poziomie i fan z jego budowy. Pozdrawiam Marek
  2. Model przedstawia pojazd 2 Dywizji Pancernej z 1941r. z frontu wschodniego. Stan pojazdu nie dokumentowany żadnymi zdjęciami, jest to tylko moja inwencja, czyli tak jak lubię. Model ze stajni Dragona wzbogacony kalkami Star Decals, liną Eureki i trochę zapinek Abera. Kalki Star Decals to jakieś mega nieporozumienie- mega grube i początkowo myślałem, że jakoś uda mi się zniwelować ten efekt. jednak nie, nie udało się. Nigdy więcej kalek tej firmy. Oczywiście nie uniknąłem całego szeregu błędów w budowie modelu, pozostaje tylko niedosyt, bo mogłem zrobić wiele rzeczy lepiej i bardziej starannie i nie, nie zaliczam do błędu obić które robiłem, a o które była taka wojna na kilka stron warsztatu. Miłego oglądania. Z modelarskim pozdrowieniem Marek
  3. Skończony. Galeria, jak ogarnę zdjęcia. Pozdrawiam Marek
  4. Pan_na_Zulawach

    KV1S 1:35 Trumpeter

    Co racja, to racja.
  5. Pan_na_Zulawach

    KV-85 Trumpeter 1:35

    Trochę liny lewitują miejscami, ale gąski jak żywe. Fajny model. Pozdrawiam Marek
  6. Spoko, przedstawiłem tylko swoje subiektywne zdanie. Fotki z epoki...cóż...przedstawiają egzemplarz pojazdu z danego momentu, nie wiesz, co wydarzyło się 5 minut później, może....jakiś chorąży znowu rozwalił błotnik Pojazd nie musi być wrakiem, aby miał to i owo uszkodzone- widać to na zdjęciach i kronikach z epoki. Luz, każdy buduje jak mu się podoba i jak chce- Ty trzymasz się fotek z epoki, ja lubię czasem popuścić wodze fantazji, co dla niektórych jest całkowicie nie do przyjęcia. I muszę z tym jakoś żyć Czekam z niecierpliwością na pierwsze malunki. Pozdrawiam Marek
  7. @Evildead śledzę ten wątek pilnie od początku, doceniam Twoją tytaniczną walkę z modelem HB, ale teraz tak się zastanawiam, czy momentami było to potrzebne. Błotniki- nie wiem, czy zestawowe były tak beznadziejne, ale zamieniając je na metalowe, to co tak naprawdę zyskujesz, poza stratą masy czasu? Już teraz mało je widać, wrzucisz bambetle, to jeszcze więcej zasłonisz. Dla mnie miało by to sens, jakby bardziej je "uszlachetnić"- uszkodzić gdzieś na długości, wyrwać fragment błotnika. Samo zmaltretowanie przodu i tyłu błotników można było uzyskać znacznie mniejszym kosztem na zestawowych. @bulik58 zamieścił niezłe fotki, jak to może wyglądać. Gąski- to już naprawdę masochizm, aby liczyć ogniwa dbając o prawidłową ich ilość- słusznie zauważył @rhinoceros, że nikt ich przecież nie będzie liczył. Zresztą jest jeszcze coś. Każdy element układu bieżnego zużywał się, gąsienice z metalowymi sworzniami także. Wyciągały się na sworzniach. Długość była kompensowana za pomocą układu napinającego, a gdy nie można było tego zrobić, to ujmowano ogniw z gąsienicy. była oczywiście graniczna liczba, ile takich ogniw można było ując, po której przekroczeniu wymieniano gąskę na nową. Oczywiście była też norma, która określała, o ile lewa i prawa gąska ogniw mogą się różnić. Liczysz ogniwa, a źle wklejasz ogniwo gąsienicy na lewym kole napinającym, akurat tam, gdzie najbardziej jest to widoczne- trochę przerost formy nad treścią. Ale nic to, nadal pilnie dopinguję i czekam na pierwsze fotki z podkładem. Pozdrawiam Marek
  8. I to wóz z konserwacji
  9. Trochę chyba przesadzasz, mało zdjęć, ale górna płyta nie wyszła źle. Chcesz powiedzieć, że mało poligonów w trójkącie pancernym? To taki żart oczywiście. Nie ma co się spinać, że model nie wyszedł tak, jakbyś tego chciał, to Twój pierwszy model (tamtych z 10 lat raczej nie liczę) i wszystkich technik, chemii nie przetestujesz na jednym czy nawet kilku modelach. Zaczynając przygodę z modelarstwem, przeszło rok temu, kupiłem masę cud-miód specyfików Miga i teraz co? Leży to wszystko na samym dnie szafy, zajmuje miejsce i kurzy się. Możesz rozważyć zakup kilka tubek van Gogha i kilka 502 Abteilunga, do tego jakieś błoto (osobiście polecam Mr. Weathering Paste z którą się przeprosiłem) i wszystkie efekty brudzenia będziesz miał umieszczone trwale na modelu i sama aplikacja też jest łatwiejsza, bo w razie potrzeby idzie to łatwo usunąć z modelu. Jeszcze wracając do tej pasty Mr. Hobby, to osobiście uważam ją za jedne z najlepszych wynalazków modelarskiej chemii- możesz robić tym zacieki, kurz, lekkie, czy ciężkie błoto, plamy oleju, czy paliwa, można puszczać ją (po przefiltrowaniu) przez aerograf, mieszać ją z farbami- co Ci tam do głowy przyjdzie. Oczywiście to tylko moje sugestie. pozdrawiam Marek
  10. Taki mały, szybki projekcik, w ramach odpoczynku od gąsienic. Nie szukając zbyt mocno, nie znalazłem niestety żadnych dodatków do tego modelu. Jedyne co dodam, to lina holownicza, chyba, że w trakcie coś się jeszcze zmieni. Model z elementami wnętrza, które raczej nie będą widoczne i też zbytnio nie zamierzam tutaj tracić czasu. Sam model, cóż, to nie Dragon, gdzie wszystkie części są poustalane względem siebie i trzeba być zdolnym, aby wkleić coś inaczej. Z ramą przy składaniu było trochę kłopotów i taka moja refleksja po jej złożeniu: składanie setek kół do niemieckich czołgów jest chyba bardziej zajmujące. Na szczęście ten nudny etap jest już za mną. Pozdrawiam Marek
  11. Bo używam "trzeciej ręki" @MayonesEXG7 Tak na poważnie, to teraz tempo mocno zwolniło- lato, koronawirus gdzieś się przyczaił i nie trzeba siedzieć w domu, czasu obecnie zdecydowanie mniej. Zdarzają się jednak dni wolne od pracy, gdy udaje się trochę podgonić robotę. I to jest fajne w modelarstwie, że można poznać trochę historii. Dzięki Krzysztof, jak zwykle świetna robota. Pozdrawiam Marek
  12. Dzięki za sugestie odnośnie lutownicy. Przychylam się jednak do zdania @produdi i zdecyduję się raczej na takie coś, po odnowieniu limitu modelarskiego w kolejnym miesiącu Pozdrawiam Marek
  13. Dzięki @robertmodelarz. Dragon daje kalki do tego pojazdu, który pokazałeś: To zdjęcie widziałem, jednak nie chciałbym wykonywać modelu z tym całym p... na pancerzu- widać kanistry (w tym te z przodu zasłaniają przyrządy obserwacyjne, w walce raczej nie do pomyślenia), dodatkowe skrzynki, siatkę, kondom na lufie- fotka przedstawia pojazd gdzieś na przemarszu raczej. Gdyby ktoś trafił na "bojowe" fotki tego pojazdu, bez tego całego balastu to byłbym wdzięczny. Chyba, że mylę się i np. kanistry (te przednie) do boju nie były zdejmowane. Pomału składam wannę, koła, gąski- bez pośpiechu, bo w zestawie Voyagera jest trochę skrzynek, które chciałbym lutować lutownicą, której jeszcze nie mam i tak naprawdę obawiam się tego lutowania. Może trochę za wcześnie, aby martwić się o malowanie, ale mam wątpliwości. Schemat z Dragona (widać już nieprawidłowo umieszczone krzyże): Wg Dragona kamo z Dunkel Gelb (RAL7028) i Feld Grau (RAL7021). @meser262 pisałeś w warsztacie afrykańskiej IV @zaruk-a: Na terenie ogólnie mówiąc 'Afrykańskim' - pojazdy wysyłane tam były malowane fabrycznie w kamuflaż tropikalny. Jedynym wyjątkiem był sam początek - luty 1941 roku.. W którym pojazdy były w kolorze RAL 7021 Schwarzgrau . W marcu - 17-03-1941 roku wprowadzono pierwszy typ malowania tropikalnego RAL 8000 Grünbraun / RAL 7008 Khakigrau . Krzysztof, możesz pomóc i napisać, jakie mam tutaj możliwości w malowaniu pojazdu, bo szczerze nie ogarniam tego. Czy pojazd trafił do Afryki w RAL7021i na miejscu został przemalowany tym co mieli pod ręką, czy też trafił już z naniesionym kamo. Pozdrawiam Marek
  14. Witam! Rusza kolejny projekt. Model, tak jak w tytule, uzupełniony o blaszki Voyagera, uzbrojenie Abera i liny Eureki. Instrukcja zawiera dwa wzory malowania i oznakowania z Afryki: 5 lekkiej z 1941 i 10 pancernej z 1943r. Model wykonam zapewne w jednym z nich. Nie znalazłem w necie fotki, która w jakiś sposób by mnie zainspirowała, więc samo wykończenie i ostateczny wygląd modelu pozostawię swojej wyobraźni. Czyli będzie tak jak zwykle Pozdrawiam Marek
  15. Model prawie skończony, zostały jakieś małe poprawki. Doszedłem do etapu, że dłubanie przy modelu zaczyna mnie męczyć- dla mnie to znak, że czas pomału kończyć. Nie wiem, czy nie przesadziłem z brudzeniem, wydaje mi się też, że reszta kadłuba i wieży jest jakoś chyba mało dobrudzona w stosunku do wanny i błotników. Nie wiem, czy nie popracować jeszcze miejscami pigmentami... Obawiam się, że mogę tylko pogorszyć... Edit: Malkontenci mogą sobie poużywać. Pozdrawiam Marek
  16. Reszta błota nałożona .
  17. No i się mylisz. Dyplomu z wiader emaliowanych nie robiłem, ale z tego co wiem, ich historia sięga nie dziesiątek, a setek lat. Zgadza się, przecież to wszystko "naciągane" lekko jest. Tak jak np. mocowanie belki do samowyciągania. Nie doceniasz faktu, że przynajmniej jest jakieś mocowanie, a przedmioty nie leżą nieskrępowane na pancerzu Pozdrawiam Marek
  18. @Klapouch masz rację, kupione kalki Star Decal nie były dobrym wyborem, albo normalnie nie umiem ich kłaść. Nie wiem, czy są za grube, czy co, ale wyraźnie widać granice kalki. Próbowałem jakoś wtopić je w model, niestety nie wyszło i patrząc pod odpowiednim kątem jest to widoczne. Wcześniej nie miałem takich problemów, a używałem tylko zestawowych, no może poza jednym przypadkiem. Jestem rozczarowany tymi kalkami, zwłaszcza, że dokupiłem je do modelu i za tą cenę spodziewałem się lepszej jakości. No i słusznie prawisz i nie, że nie uważam mniejszych braci @Stojkovictrochę dobrudzę tą przestrzeń. Położyłem dopiero podstawowe błoto, dojdą jeszcze dwa kolory i może nawet uda mi się nie przesadzić z brudzeniem. Trochę pracy przy modelu jeszcze zostało. Pozdrawiam Marek
  19. Pomału do przodu. Graty wykończone, może tylko jeszcze jakiś kurz miejscami. Tak jak się obawiałem wiadro wyszło najgorzej i na dodatek zachciało mi się emaliowanego. Położyłem "podstawowe" błoto na model, na więcej nie starczyło dzisiaj czasu. Strasznie dużo czasu schodzi mi na brudzenie. Gąski i koła założone tylko do fotek, które są jakie są robione ciągle tą samą techniką i nie obrabiane. W czasie zabiegów oczywiście odpadło to i owo, gdzieś coś się wytarło. Poprawię. Na fotkach widać braki, których okiem się nie zobaczy. Pozdrawiam Marek
  20. Wymyśliłem takie mocowanie. pozdrawiam Marek
  21. W pełni popieram, od momentu, kiedy migowski brązowy wash zrobił się zielony nie używam już gotowców. Zaoszczędzona kasa i miejsce, bo zamiast kilkunastu, czy kilkudziesięciu pojemników z gotowcami wystarczy kilka tubek z farbą.
  22. @Stojkovic farby olejne Abteilungi i Van Gogh, blenduję benzyną lakową, a wyciskam na ręcznik papierowy, chociaż jak teraz tak myślę, to nie zawsze chyba tak robię. Może dlatego dłużej schną. Tzn. farba pod palcem nie schodzi, ale przy wycieraniu washa, gdzie też używam benzyny lakowej, już tak. Rozumiem, że farby olejnej po wyschnięciu nic nie powinno ruszyć z tej chemii, której używamy do weatheringu? Marek
  23. Ostatnio trochę mniej czasu na hobby, ale trochę popchnąłem robotę naprzód. Dałem washa i raczej delikatnego, bo okazało się, że benzyna lakowa zmywa to, co wcześniej zrobiłem olejami. Myślałem, że olej po tygodniu wyschnie, ale jednak nie... Nie wiem, czy powinienem to przed washem zabezpieczyć lakierem, czy dłużej poczekać, czy robić to w innej kolejności tzn. wash a potem oleje. Miejscami brakuje tego washa, dodam go, lub też, nie w zależności ile i jak błota będzie Sporo czasu zajęło ustalenie gratów z tyłu, wymyśliłem sobie coś takiego jak na fotkach, aby jakoś miało to ręce i nogi (nic innego lepszego nie wymyśliłem )- mocowane liną do haków służących do podnoszenia płyt pancernych (?) Dojdzie jeszcze łom z wiaderkiem, może jakaś łopata, pomalowanie liny i skrzyni, kurz i błoto. Pierwszy i ostatni raz robiłem graty z tyłu, nie czuję tego jakoś i wolę jednak modele pojazdów, które są w walce, a nie w kolumnie marszowej. Pozdrawiam Marek
  24. To już jest jakieś novum. Zanim zamieścisz taki fakt, to proponuję sprawdzić na czym polega zużycie gąsienic i jak się je mierzy, bo jeszcze ktoś uwierzy w to co piszesz. Porównanie jest jak najbardziej trafne, podziobałeś oponę jakby to był bandaż koła czołgowego, gdzie koło pracuje w trudnych warunkach, między nie a gąski dostają się różne rzeczy, co sprzyja uszkodzeniom bandaża. Masz taką wizję. Spoko. Twój model. Marek
  25. Czym wytłumaczyć tak zmaltretowane opony? Nawet bandaże w kołach czołgowych potrzebowały czasu i sprzyjających warunków, aby tak się zużyć- zresztą tam są nawet inne warunki pracy. Marek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.