Dobra, sam chciałeś. Model jest beznadziejny. Silnik ? Też mi coś ? Co to za sztuka, precyzyjnie wytoczyć element i z pietyzmem podoklejać do tego delikatne żeberka ? Też mi osiągnięcie, polutować mosiężną ramę z zachowaniem geometrii i zgodności z oryginałem. A bo to znowu tak trudno miejsca lutowania pieczołowicie oszlifować i spolerować aby były idealne jak w oryginale? Phii. śrubki też mi coś. A bo to tak trudno jest wykonać śrubki ledwie większe od łebka od szpilki ? Korpus silnika - nic prostszego. Kilka przenikających się brył więc łatwo jest określić miejsca przenikania i zachować ich odpowiednie zwymiarowanie. Wielkie mi halo pomalować takie cacko aby zachować chropowatą strukturę powierzchni odlewu. Każdy lakier do paznokci to potrafi. Kable do świec proszę ooo, mają różne promienie krzywizny. W tym "dalszym" od iskrownika cylindrze jest okej bo kabel jest mało wygięty. Natomiast w tym drugim lipa Panie !! Z tak mocno wygiętego kabla przy większej prędkości będą wypadać elektrony, bo kabel jest wygięty w łuk i siła odśrodkowa je wyrzuci. No i błędny jest kolor izolacji. Dałeś kolor żółtej słomy a powinna być żółć gruszkowa.
Doprawdy, czym się koledzy tak zachwycacie ? Nie wiem czy jest sens wychwalać kolegi precyzję wykonania, cierpliwość, artyzm wykonania detali, perfekcję lutowania ramy, dokładność wykonania błotnika. Podejrzewam, że z malowaniem będzie tak samo. Farba i lakier będą gładkie jak lustro, bez paproszków i pyłków. Dokładnie wykonane przejścia kolorów i "szparunki" na pewno na nikim nie zrobią wrażenia.